Nokia wraca do korzeni i pokazuje, że prosty telefon wciąż może mieć coś ciekawego do zaoferowania. Najnowszy model z retro-serii, Nokia 300 Charge, to klasyczny feature phone, ale wyposażony w kilka funkcji, które wyraźnie odróżniają go od typowych „dzwoniących cegiełek”. Wśród nich znajdziemy wyjątkowo mocną latarkę, tryb power banku oraz gniazdo słuchawkowe 3,5 mm.
Telefon prosty, ale z kilkoma sprytnymi dodatkami
Za powrót marki Nokia w takim wydaniu odpowiada HMD Global, czyli firma, która od pewnego czasu rozwija telefony pod tym szyldem. Po lipcowej premierze kilku modeli z przyciskiem AI, teraz przyszła pora na urządzenie bardziej użytkowe niż efektowne. Nokia 300 Charge stawia na praktyczność i ma być czymś więcej niż tylko telefonem do dzwonienia i pisania SMS-ów.
Najciekawszym elementem jest tutaj funkcja ładowania innych urządzeń. Telefon może działać jak niewielki power bank i przekazywać energię przez port USB-C z mocą 10 W. To oznacza, że w awaryjnej sytuacji można podładować na przykład słuchawki, opaskę albo drugi telefon.
To jeden z tych produktów, które przypominają, że prostota nadal ma wartość. Nie wszystko musi być smart, żeby było użyteczne. Czasem właśnie takie drobne funkcje decydują o tym, czy sprzęt naprawdę się przydaje.
Powerbank Lenovo Go USB-C: Porządek w torbie dzięki wbudowanemu kablowi! To ciekawa propozycja dla osób, które szukają wygodnego sposobu na ładowanie w podróży.
Bateria, która ma sens w feature phone
W środku znalazł się akumulator o pojemności 3700 mAh, co jak na telefon tego typu jest wartością naprawdę dużą. Nokia podaje, że urządzenie może działać nawet do 37 godzin rozmów i ponad 40 dni w trybie czuwania. Sama pojemność nie robi może wrażenia na tle smartfonów, ale w świecie prostych modeli to już bardzo solidny wynik.
Co ciekawe, producent sugeruje, że bateria wystarczy niemal do pełnego naładowania iPhone’a 17 Pro. W praktyce nie jest to sprzęt zaprojektowany do zastępowania klasycznego power banku, ale jako awaryjne źródło energii może się świetnie sprawdzić.
Latarka, która ma naprawdę świecić
Drugą wyróżniającą cechą telefonu jest mocna dioda LED umieszczona na górnej krawędzi obudowy. Według Nokii ma ona świecić czterokrotnie jaśniej niż latarka znana z modelu Nokia 105. To detal, który może wydawać się drobny, ale w codziennym użytkowaniu bywa zaskakująco przydatny.
Taki element pokazuje też, w jakim kierunku poszedł projekt tego telefonu. Zamiast próbować udawać miniaturowego smartfona, Nokia 300 Charge ma po prostu dobrze spełniać kilka konkretnych zadań. I właśnie w tym tkwi jego cały urok.
Specyfikacja bez fajerwerków, za to z klasycznymi rozwiązaniami
Pod względem technicznym nie ma tu oczywiście mowy o nowoczesnych parametrach. Telefon ma ekran 2,4 cala o rozdzielczości QVGA, a z tyłu znalazł się również aparat QVGA. Sercem urządzenia jest układ Unisoc SC6531E, któremu towarzyszą 4 MB RAM i 4 MB pamięci wewnętrznej.
Na szczęście nie zabrakło slotu microSD, dzięki któremu można rozszerzyć pamięć do 32 GB. Jest też wspomniane już złącze 3,5 mm, więc osoby lubiące przewodowe słuchawki nie muszą się martwić przejściówkami. Całość działa pod kontrolą systemu Nokia S30+, czyli w bardzo klasycznym, oszczędnym środowisku.
Obudowa, wymiary i kolory
Nokia 300 Charge nie jest przesadnie mała, ale wciąż zachowuje typową formę prostego telefonu. Jego wymiary to 136,55 x 55 x 14,94 mm, a waga wynosi 138 gramów. Do wyboru mają być wersje kolorystyczne zielona i piaskowa, choć na stronie producenta widać również wariant czarny.
To sprzęt, który bardziej liczy na trwałość i użyteczność niż na efektowny design. Retro stylistyka jest tu wyraźna, ale nie wygląda to jak zwykły sentymentalny gadżet. Raczej jak praktyczne urządzenie dla osób, które chcą prostoty, ale nie rezygnują z kilku nowoczesnych udogodnień.
Cena i dostępność
Na razie nie podano globalnej ceny telefonu, choć model pojawił się już na stronie HMD. Wiadomo natomiast, że na Filipinach kosztuje 1990 peso, czyli około 32 dolarów, 24 funty lub 45 dolarów australijskich po przeliczeniu.
To pokazuje, że Nokia 300 Charge celuje w segment bardzo przystępnych cenowo urządzeń. Dla jednych będzie to telefon rezerwowy do plecaka, dla innych sprzęt na wyjazdy albo prosty model dla kogoś, kto nie potrzebuje smartfona. Jedno jest pewne: w czasach coraz bardziej rozbudowanych telefonów taki powrót do prostoty nadal ma swoich zwolenników.


Szczerze mówiąc, nie rozumiem sensu takich „retro” telefonów. Chyba tylko dla nostalgii? Zbudować mocną latarkę i power bank w telefonie, który i tak nie ma sensownego systemu? Ciekawe jak szybko bateria puści w kulki przy ładowaniu innych urządzeń. W dodatku ekran 2,4 cala? Kto to kupi, to już lepiej mieć zwykły smartfon niż takie coś.
Muszę przyznać, że podoba mi się pomysł na mocną latarkę w tym telefonie. W pracy wielokrotnie zdarzało się, że potrzebowałem czegoś do oświetlenia ciemnych zakamarków. Power bank też przydatny, zwłaszcza na wyjazdach. Na pewno nie zastąpi mojego smartfona, ale może być fajnym uzupełnieniem. Zobaczę, jak w praktyce spisuje się ten model.
Power bank w feature phone to całkiem ciekawa koncepcja. Ale ile razy będziemy ładować inne urządzenia? To bardziej gadżet niż praktyczne rozwiązanie. Przypomina mi to telefony sprzed lat, gdzie baterie działały latami, ale jednak, dzisiaj ludzie raczej szukają tych rozbudowanych smartfonów. A i parametry tego wynalazku są bardzo podstawowe.
Zastanawiam się, czy te funkcje, jak mocna latarka, mają sens w dzisiejszych czasach. Wiele osób porzuciło proste telefony na rzecz smartfonów, a ci którzy chcą czegoś prostego, pewnie nie będą potrzebować power banku. Czekam na opinie osób, które go kupią, bo na razie mnie to nie przekonuje.
Skoro piszą o pojemności baterii, to powinno być godne uwagi. 3700 mAh? Choć nie ma tu zaawansowanych funkcji, taki telefon może być b.dobrym rozwiązaniem jak rezerwowy sprzęt. Ciekawe, jak z jakością wykonania. Można poczekać na recenzje przed ewentualnym zakupem. W końcu może się okazać, że to dobra opcja na trekkingi czy inne wyjazdy.