Rosyjski gigant technologiczny VK zdecydował się wejść na drogę sądową przeciwko Apple po tym, jak część jego aplikacji zniknęła z App Store. Sprawa dotyczy nie tylko samego usunięcia programów, ale także żądania przywrócenia ich do sklepu oraz nałożenia na Apple bardzo wysokich kar finansowych, liczonych każdego dnia zwłoki.
Konflikt o aplikacje VK
Według informacji z moskiewskiego sądu arbitrażowego VK domaga się, aby Apple bez zbędnej zwłoki przywróciło do App Store kilka popularnych usług. Na liście znajdują się m.in. VKontakte, VK Messenger, VK Video, Odnoklassniki, Zen, Mail Cloud, Mail, Skillbox oraz Youla.
Apple miało usunąć te aplikacje w związku z sankcjami nałożonymi przez Unię Europejską na VK oraz spółkę Communication Platform LLC, która odpowiada za usługi komunikacyjne. Podobne ograniczenia objęły później również Google Play, gdzie te same aplikacje także przestały być dostępne.
Żądanie gigantycznych kar dziennych
Najbardziej kontrowersyjna część pozwu dotyczy pieniędzy. VK chce, aby Apple płaciło 58 milionów rubli dziennie, czyli około 696 tysięcy dolarów, jeśli nie wykona decyzji sądu. Firma liczy, że sankcja zacznie obowiązywać sześć dni po ogłoszeniu ostatecznego wyroku.
Kwota ta została rozbita na kilka usług. Największa kara miałaby dotyczyć VKontakte i wynosić 50 milionów rubli dziennie, czyli około 600 tysięcy dolarów. VK Music miałoby generować dodatkowe 5 milionów rubli kary, a Odnoklassniki kolejne 3 miliony rubli dziennie.
To jeden z tych sporów, w których prawo, polityka i technologia splatają się w niezwykle trudny do rozdzielenia węzeł. W praktyce takie sprawy często służą nie tylko dochodzeniu roszczeń, ale też budowaniu presji medialnej i politycznej. Nawet jeśli wyrok nie będzie łatwy do wyegzekwowania, sam proces może mieć znaczenie symboliczne.
Kogo obejmuje pozew
W pozwie wskazano trzy podmioty: Apple Rus LLC, Apple Inc. oraz Apple Distribution International Ltd. Taki ruch pokazuje, że VK próbuje wywrzeć presję nie tylko na globalną centralę, ale także na lokalne i europejskie struktury związane z dystrybucją usług Apple.
To podejście nie jest przypadkowe. Rosyjskie firmy coraz częściej wykorzystują lokalne sądy do kwestionowania decyzji podejmowanych przez zachodnich gigantów technologicznych, zwłaszcza w kontekście sankcji i ograniczeń handlowych. W tym przypadku VK liczy na to, że rosyjska jurysdykcja zmusi Apple do ustępstw.
Zobacz także: Apple planuje wprowadzenie przystępnego cenowo MacBooka i tańszego iPhone’a na początku 2026 roku. To może być ważna informacja dla osób śledzących strategię produktową Apple.
Dlaczego Apple usunęło te aplikacje
Decyzja Apple wynikała z zarzutów stawianych VK przez Unię Europejską. W uzasadnieniu sankcji pojawiły się oskarżenia o udział w inwigilacji, cenzurze oraz pomaganie w identyfikowaniu osób krytycznych wobec władz w Rosji.
Dla Apple był to wystarczający powód, by wycofać aplikacje ze swojego sklepu. W ślad za tym samym kierunkiem poszło również Google, które także usunęło wskazane tytuły ze swojej platformy.
Reakcja Kremla i szerszy spór
Sprawa szybko nabrała wymiaru politycznego. Kreml ostro skomentował działania Apple, a rzecznik Dmitrij Pieskow domagał się od firmy oficjalnych wyjaśnień. Jego zdaniem takie ruchy podważają wiarygodność Apple jako dostawcy usług komercyjnych na rosyjskim rynku.
To kolejny przykład narastających napięć między rosyjskimi władzami a zachodnimi firmami technologicznymi. W ostatnich latach podobnych sporów było więcej, a część z nich kończyła się wysokimi grzywnami lub próbami wymuszenia określonych decyzji przez rosyjskie sądy.
Czy rosyjski sąd może coś osiągnąć
Warto zauważyć, że Apple od pewnego czasu ma coraz mniejszą obecność w Rosji. To rodzi pytanie, czy jakiekolwiek orzeczenie moskiewskiego sądu będzie faktycznie możliwe do wyegzekwowania. Z perspektywy formalnej VK może więc wygrać w sądzie, ale w praktyce efekt może być mocno ograniczony.
Mimo to sprawa pokazuje, że rosyjskie firmy nie zamierzają biernie akceptować decyzji zachodnich platform. VK najwyraźniej liczy na to, że presja prawna i finansowa skłoni Apple do zmiany stanowiska albo przynajmniej do podjęcia rozmów. Na razie jednak konflikt wygląda bardziej na element szerszej wojny technologiczno-politycznej niż zwykły spór o aplikacje.


Znowu te bójki między zachodem a wschodem, a wszystko przez kilka aplikacji. Najgorsze jest to, że na koniec użytkownicy będą cierpieć. Apple powinno lepiej zrozumieć rynek zamiast po prostu wycinać aplikacje. Owszem, nie bronię VK, ale to pokazuje, jak technologia jest ściśle powiązana z polityką.
Zastanawiam się, co VK zdziała z tym pozwem. To trochę jak walka z wiatrakami, jeśli Apple się nie zgodzi na przywrócenie aplikacji, to co im zrobią? Strasznie wysokie kary, ale obawiam się, że nic z tego nie wyjdzie.
Jeżeli VK wygrywa w sądzie, to co dalej? Nie mają żadnej gwarancji, że Apple w ogóle to wdroży. To nie tylko kwestia pieniędzy, ale i reputacji. Osobiście nie ufam tym aplikacjom, a z tej sprawy nie wynika nic dobrego dla użytkowników.
Przesiadłem się z VK na inne platformy i nie żałuję. Zawsze były problemy z bezpieczeństwem. Ciekawe, czy te sankcje cokolwiek zmienią, czy po prostu spowodują jeszcze większe napięcia. Myślę, że wiele osób już straciło zainteresowanie ich usługami.
Nie sądzę, że VK ma szansę w sądzie. To bardziej efekt polityczny niż techniczny. Apple informuje o cenzurze, więc nie widzę powodu, dla którego mieliby przywrócić te aplikacje. Dla mnie to nie wróży nic dobrego.
Fajnie, że ci rosyjscy giganci w końcu zaczynają walczyć z tymi zachodnimi korporacjami. Oby im się udało, bo to, co sobie pozwala Apple na innych rynkach, jest trochę nie fair. Na pewno trzymam kciuki za VK w tej sprawie.