Niewielki bezzałogowiec ALBATROSS waży około 1,1 kg, ale ma nietypowy sposób docierania do celu: jest zrzucany z powietrza, opada na wodę, a następnie płynie napędzany wiatrem. Prototyp opracował siedmioosobowy zespół z singapurskiej uczelni SUTD. Według jego twórców konstrukcja może pokonywać ponad 100 km.
Kontrolowane opadanie zamiast lotu
ALBATROSS nie potrzebuje silnika lotniczego, by dotrzeć nad miejsce wodowania. Podczas zrzutu jego sztywne żagle skrzydłowe wprawiają go w ruch obrotowy, który spowalnia opadanie i pomaga ograniczyć siłę uderzenia o powierzchnię wody.
Po lądowaniu urządzenie samoczynnie wraca do właściwej pozycji i przechodzi w tryb żeglugi. Nie ma podwozia ani skomplikowanego mechanizmu, który musiałby przebudować je z samolotu w łódź. Jak podkreślają badacze, przejście z powietrza na wodę odbywa się bez napędu lotniczego i aktywnej stabilizacji.
Sterowanie na wodzie
Za kierunek ruchu odpowiada ster, który działa podobnie do rybiego ogona: pomaga zarówno w manewrowaniu, jak i w poruszaniu się po wodzie. Konstrukcja wykorzystuje też trzy siłowniki oraz trzy główne czujniki, choć nie ma klasycznego układu do lądowania.
Połączenie niskiej masy i zrzutu z samolotu lub większego drona może ułatwić dostarczanie urządzenia w trudno dostępne miejsca. Na miejscu ALBATROSS mógłby prowadzić pomiary, wykorzystując wiatr do dalszego przemieszczania się bez konieczności zabierania silnika do napędu powierzchniowego.
ALBATROSS wyróżnia się połączeniem zrzutu z powietrza i żeglugi napędzanej wiatrem. Taka konstrukcja może ograniczyć masę i złożoność urządzenia. Jej przydatność w praktyce pokażą dopiero testy w zmiennych warunkach.
Zdalne operacje stają się powszechne, chiński robot Toumai uzyskał zgodę UE po zabiegu z Londynu. Przeczytaj artykuł.
Zasięg i możliwe zastosowania
Zespół szacuje, że zasięg ALBATROSS-a przekracza 100 km. To znacznie więcej niż około 7 km przypisywane platformie SailMAV, choć porównanie dotyczy deklarowanych parametrów i nie przesądza o skuteczności urządzeń w każdych warunkach.
Taki sposób działania mógłby być przydatny między innymi przy rozmieszczaniu sprzętu pomiarowego na akwenach, gdzie warunki szybko się zmieniają. Konstrukcja różni się od większych autonomicznych żaglówek, takich jak Saildrone czy Sailbuoy, które podczas części misji mogą wymagać zewnętrznego wsparcia.
Na razie ALBATROSS pozostaje prototypem. Jego praktyczna przydatność będzie zależeć od tego, czy w rzeczywistych warunkach będzie regularnie i bezpiecznie opadał, samodzielnie się prostował, a potem skutecznie sterował i żeglował.


Ciekawy pomysł, ale te 100 km to chyba mocno zależy od wiatru i prądów. Bez wyników z dłuższych testów na otwartym akwenie trudno ocenić, czy to realny zasięg, czy tylko modelowe założenie.
Najbardziej interesuje mnie samo wodowanie. Przy bocznym wietrze albo fali taki obrót faktycznie wystarczy, żeby ograniczyć uderzenie i urządzenie zawsze ustawi się poprawnie? Prototyp wygląda sprytnie, ale warunki w laboratorium to jedno.
Z punktu widzenia pomiarów oceanicznych brak napędu może być zaletą, bo mniej elementów do serwisowania i dłuższa misja. Tyle że sam ster i siłowniki też pobierają energię, więc ciekawe, jak rozwiązali bilans zasilania przy dłuższym rejsie.
Mam małą żaglówkę RC i już przy niewielkiej fali ster przestaje robić to, czego człowiek oczekuje. Przy urządzeniu ważącym 1,1 kg będzie jeszcze trudniej. Fajny eksperyment, ale zastosowanie operacyjne widzę dopiero po wielu testach.
Porównywanie zasięgu z SailMAV bez ujednolicenia warunków jest średnio miarodajne. 100 km z wiatrem i 100 km pod wiatr to jednak dwie zupełnie różne historie. Przydałyby się dane z prób, a nie tylko szacunek zespołu.
Czy coś takiego dałoby się zrzucać z większego drona nad jeziorem, żeby robiło mapę temperatury albo jakości wody? Zastanawiam się, jak urządzenie przesyła dane i czy ma łączność przez całą trasę.
Bez aktywnej stabilizacji brzmi świetnie na papierze, ale samoczynne prostowanie po wodowaniu będzie chyba kluczowe. Jeśli raz na kilkanaście zrzutów zostanie masztem w dół, to cała oszczędność na konstrukcji szybko przestaje mieć sens.