Pierwsze operacje wykonywane na odległość przestają być futurystyczną ciekawostką, a zaczynają wchodzić do codziennej medycyny. Dobrym przykładem jest chiński robot chirurgiczny Toumai, który właśnie otrzymał zgodę Unii Europejskiej na szersze wykorzystanie, po tym jak londyński lekarz przeprowadził z jego pomocą zabieg na pacjencie oddalonym o około 1500 mil.
Robot chirurgiczny, który pracuje na dystans
Toumai to zaawansowany system do zdalnej chirurgii opracowany przez Shanghai Microport MedBot. Składa się z trzech głównych elementów: konsoli dla operatora, platformy pacjenta oraz wieży wizyjnej. Całość wspierają robotyczne ramiona, które pozwalają lekarzowi wykonywać precyzyjne ruchy podczas zabiegów w obrębie jamy brzusznej i miednicy.
Kluczową rolę odgrywa tu łączność 5G, dzięki której komendy chirurga mogą być przesyłane na duże odległości niemal w czasie rzeczywistym. To właśnie ten element sprawia, że operacja nie musi już odbywać się w tym samym pomieszczeniu, a nawet w tym samym kraju.
To jeden z tych momentów, w których medycyna rzeczywiście wygląda jak przyszłość, ale działa już tu i teraz. Najciekawsze jest to, że technologia nie tylko przyspiesza zabiegi, lecz także może wyrównywać szanse pacjentów. Jeśli łączność i bezpieczeństwo będą nadal rozwijane w takim tempie, podobne operacje mogą stać się standardem.
Przełomowy zabieg między Londynem a Gibraltarem
Najgłośniejszym testem Toumai była pierwsza w Wielkiej Brytanii operacja telechirurgiczna na odległość. W marcu 2026 roku doktor Proskar Dasgupta przeprowadził z Londynu całkowite usunięcie prostaty u 62-letniego Paula Buxtona, który przebywał w Gibraltarze.
Sam pacjent przyznał później w rozmowie z BBC, że udział w eksperymencie był dla niego oczywisty i traktował go jako szansę na zapisanie się w historii medycyny. Z kolei lekarz podkreślał, że podczas zabiegu miał wrażenie, jakby znajdował się bezpośrednio przy pacjencie.
Zobacz także: Tether planuje miliardową inwestycję w niemieckiego startupa robotycznego Neura. To kolejny sygnał, że robotyka staje się jednym z najgorętszych obszarów inwestycyjnych.
Dlaczego to ważne dla pacjentów?
Znaczenie tej technologii najlepiej widać na przykładzie Gibraltaru. To niewielkie brytyjskie terytorium dysponuje tylko jednym szpitalem, więc bardziej skomplikowane przypadki często wymagają transportu pacjentów do Wielkiej Brytanii. Dla wielu osób oznacza to duży stres, koszty i ryzyko związane z podróżą.
Zdalna chirurgia może częściowo rozwiązać ten problem, umożliwiając dostęp do najlepszych specjalistów bez konieczności przemieszczania chorego na duże odległości. W praktyce oznacza to szybszą pomoc i potencjalnie większą szansę na leczenie w miejscach, gdzie brakuje wysoko wyspecjalizowanych ekspertów.
Znak jakości z Unii Europejskiej
22 czerwca firma Shanghai Microport MedBot poinformowała, że system Toumai otrzymał oznaczenie CE, czyli europejski certyfikat wymagany do sprzedaży produktu na wspólnym rynku. W praktyce oznacza to, że urządzenie może być swobodnie oferowane i wprowadzane do obrotu w krajach Unii Europejskiej.
To istotny krok nie tylko technologicznie, ale również biznesowo. MedBot od lat mocno rozwija sprzedaż zagraniczną, a w 2025 roku aż 73% jego przychodów pochodziło z rynków poza Chinami. Dla firmy otwiera się więc kolejny etap ekspansji, tym razem na terenie 27 państw członkowskich UE.
Co dalej z robotami w salach operacyjnych?
Historia Toumai pokazuje, że robotyka medyczna przestaje być eksperymentem z laboratoriów i coraz śmielej wchodzi do szpitali. Zdalnie sterowane zabiegi mogą w przyszłości stać się odpowiedzią na brak specjalistów, nierówny dostęp do opieki zdrowotnej i problemy logistyczne w trudniej dostępnych regionach.
Jednocześnie trudno nie zauważyć, że to dopiero początek drogi. W podobnych rozwiązaniach kluczowe będą niezawodność łączności, bezpieczeństwo danych, precyzja ruchów i zaufanie pacjentów. Jeśli jednak kolejne testy pójdą tak dobrze jak w przypadku Londynu i Gibraltaru, chirurgia na odległość może naprawdę wejść do medycznego mainstreamu.


Ciekawe, jak taka chirurgia na odległość poradzi sobie z opóźnieniami. 5G to super technologia, ale połączenie może czasem szwankować. Widziałem już komentarze o tym, jak pacjenci przeżywają stresem na operacjach. Jak tego nie dopracują, to może być niebezpieczne.
Koncepcja zdalnych operacji brzmi obiecująco, ale kiedy zobaczymy to na większą skalę? Jak na razie to tylko jeden zabieg. Ciekawe, jakie będą realne koszty dla pacjentów… Na pewno nie każdemu się spodoba leczyć zdalnie, jak większe problemy się pojawią.
Zastanawiam się nad architekturą systemu Toumai. Jak zapewniają bezpieczeństwo połączenia, zwłaszcza w kontekście danych medycznych? Powszechność 5G może nie tyle rozwiązać, co wprowadzić nowe problemy związane z prywatnością i bezpieczeństwem. Muszą to bardzo dokładnie przemyśleć.
Miałam do czynienia z operacjami i nie wyobrażam sobie, że chirurg nie stoi obok mnie. Rozumiem, że technologia się rozwija, ale nie czułabym się komfortowo, mając kogoś tak daleko. A co, jak coś pójdzie nie tak? Ten robot nie zadba o moją psychikę.
Operację zrobił lekarz z Londynu, a pacjent w Gibraltarze? Gdyby coś się zepsuło… Nie za bardzo potrafię sobie to zwizualizować. Wydaje mi się, że to głównie chwyt marketingowy, aby pokazać, jak daleko zaszliśmy w technologii, a w praktyce to wciąż niepewne.
Zdalna chirurgia to zmiana w paradygmacie, ale nie możemy zapomnieć o ludzkim aspekcie. Pacjent musi czuć się komfortowo w tej sytuacji. Jestem ciekaw, jak utrzymują stabilność łączności podczas zabiegów. Czy raportowano jakieś problemy techniczne?