Brent Coker, profesor zarządzania na Uniwersytecie w Melbourne, uważa że surfowanie w sieci w godzinach pracy zwiękasza efektywność pracowników o 9 procent.
Badanie, nazwane Workplace Internet Leisure Browsing (WILB) — zostało przeprowadzone na 300 pracownikach biurowych. Okazało się, że aż 70% z nich przegląda w godzinach pracy strony internetowe nie związane z aktywnością zawodową. I co najciekawsze, wcale nie wpływa to negatywnie na ich produktywność!
Wyniki badania sugerują, że spędzając rozsądną ilość czasu (nie więcej niż 20%) na aktywność w Internecie, nie tracimy produktywności, a przeciwnie — odprężamy się i pracujemy potem wydajniej. Ostrzega jednocześnie, że spędzanie większości czasu pracy na surfowaniu nie ma już takiego efektu 🙂
Wśród najpopularniejszych pozazawodowych aktywności w Internecie znalazło się czytanie stron informacyjnych (jak OSnews.pl :P), wyszukiwanie informacji o produktach, granie w gry internetowe oraz oglądanie filmików na YouTube.


Jak ktoś ma conajmniej 2 monitory to zawsze można drugiego monitora używać do YT, etc 😉
Czy ten drugi w klapklaptopie się liczy?
Dwa to mi ledwo starczają do pracy 😛
Hehe, też czasem mam wrażenie, że przydałby mi się trzeci… 😀
Ktoś sprawdził w ogóle czy to na 120% nie przypadkowy spóźniony prima aprilis ?
Żarty żartami, ale to jest poważna sprawa.
no nie wiem czy zwiększa, zamiast pracowac właśnie siedzę na osnews 😉
Zwiększa. Po kilku minutach spędzonych na osnews mam wyrzuty sumienia i intensywniej zabieram się do pracy 😉
Ja już sobie potrafię radzić z wyrzutami sumienia :).
Zwiększa – zamiast iść na kebaba i stracić 10minut spędzam tylko 3 na OSNews.pl
to nie wiem czy zwiększa. głodny pracownik pracuje mniej wydajnie 😉
No nie wiem – jak śpiewał Kazik: artysta głodny jest o wiele bardziej płodny.
Ja tam z własnego doświadczenia wiem, że jak sam sobie zabroniłem używania netu w pracy to łatwiej było mi się ze wszystkim wyrobić ;).
Pamiętam jak pracowałem na infolinii technicznej bez neta. Czasami problemy były na granicy moich możliwości i pół minuty guglania rozwiązałoby sprawę. Nie – trzeba było iść i się pytać. Nawet dla odprężenia warto było się ruszyć z miejsca, ale na produktywność wpływ to to miało druzgocący.
U mnie Wii zwiększa produktywność bardziej. Przeglądanie netu za bardzo wciąga czasem ;-). Nie ma to jak dowalić załodze "huty" w ciry 🙂