W czerwcu Bitcoin zaliczył spadek o około 20%, schodząc poniżej poziomu 60 tys. dolarów i notując najsłabszy miesiąc od czerwca 2022 roku. Sama skala zniżki robi wrażenie, ale jeszcze większe wrażenie robi to, co pokazuje wykres miesięczny. Z perspektywy analizy technicznej obraz wygląda wyjątkowo niekorzystnie dla kupujących.
Miesięczna świeca, która mówi więcej niż sam spadek
Na wykresie miesięcznym czerwcowa świeca przypomina niemal jednolitą czerwoną bryłę. Prawie nie widać na niej cieni, czyli górnych i dolnych „wąsów”, które zwykle pokazują, że rynek próbował odbić albo przynajmniej silniej zawalczyć na którymś etapie miesiąca. Tutaj takich oznak walki praktycznie nie było.
To ważne, bo świeca japońska nie pokazuje tylko tego, gdzie cena była na początku i na końcu okresu. Zawiera też informacje o maksimum i minimum z danego czasu, a właśnie te cienkie cienie często zdradzają napięcie między kupującymi a sprzedającymi. Gdy ich brakuje, rynek wygląda tak, jakby poruszał się niemal w jednej, nieprzerwanej fali.
Dlaczego brak cieni jest tak niepokojący
W wielu miesiącach, nawet jeśli dominują spadki, pojawiają się przynajmniej krótkie odbicia. Czasem byki próbują przejąć kontrolę, czasem niedźwiedzie agresywnie oddają część ruchu, ale ostatecznie walka zostawia ślad na wykresie. W przypadku czerwca ten ślad niemal nie istnieje.
To oznacza, że sprzedający przez cały miesiąc mieli wyraźną przewagę. Bitcoin nie tylko zamknął miesiąc niżej, ale robił to w sposób wyjątkowo jednostronny, bez widocznych prób trwałego wyhamowania spadku. Taka struktura świecy jest dla rynku ostrzeżeniem, że presja podażowa mogła wciąż nie zostać wyczerpana.
Warto zwrócić uwagę, że tak czysta, jednokierunkowa świeca miesięczna często przyciąga uwagę nie tylko traderów, ale też inwestorów długoterminowych. W praktyce może ona działać jak sygnał ostrzegawczy przed zbyt wczesnym łapaniem dołka. Jednocześnie nie przesądza jeszcze o kierunku całego kolejnego kwartału.
Marubozu, czyli sygnał pełnej dominacji niedźwiedzi
Taki układ świecy technicznej określa się mianem Marubozu. To formacja, w której praktycznie nie ma cieni, a rynek porusza się zdecydowanie w jednym kierunku. Nazwa wywodzi się z japońskiego określenia „ogolonej” lub „Łysej” głowy, co dobrze oddaje wygląd tej świecy.
W praktyce Marubozu na miesięcznym wykresie Bitcoina sugeruje bardzo mocną przewagę sprzedających. Nie jest to zwykły spadek, ale sygnał, że rynek mógł zostać zdominowany przez jedną stronę bez realnej kontrreakcji. W takim otoczeniu trudno mówić o stabilnym powrocie trendu wzrostowego.
Co może oznaczać to dla kolejnych tygodni
Analitycy techniczni zwracają uwagę, że taki obraz rynku często nie kończy się na jednym mocnym impulsie spadkowym. W przypadku Bitcoina pojawiają się oczekiwania, że korekta może jeszcze potrwać, zanim rynek odnajdzie mocniejsze wsparcie. Wśród wskazywanych stref potencjalnego dołka coraz częściej pojawia się przedział od 48 tys. do 55 tys. dolarów.
Oczywiście nie oznacza to automatycznie, że cena musi tam spaść. Jednak przy tak słabym miesięcznym zamknięciu trudno o szybki, komfortowy powrót optymizmu. Byki mają przed sobą trudne zadanie, bo muszą najpierw zatrzymać presję podaży, a dopiero potem próbować odzyskać zaufanie rynku.
Słabość widoczna nie tylko na cenie
Obraz Bitcoina wpisuje się też w szersze napięcie na rynku kryptowalut. Presja jest widoczna nie tylko w notowaniach samego BTC, ale również w zachowaniu kapitału instytucjonalnego i nastrojach wokół rynku aktywów cyfrowych. Gdy największa kryptowaluta kończy miesiąc w tak słabej formie, inwestorzy zaczynają bardziej ostrożnie podchodzić do całego segmentu.
To właśnie dlatego miesięczna świeca jest tak cenna dla traderów i analityków. Nie pokazuje każdego ruchu intraday, ale daje szeroki, czytelny obraz siły jednej strony rynku. W czerwcu ten obraz był wyjątkowo jednoznaczny: sprzedający nie tylko wygrali, ale zrobili to bez większego oporu.


Co za beznadziejna sytuacja z tym Bitcoinem. Nie dziwię się tym, którzy uciekli w altcoiny. Wygląda na to, że nadchodzi dłuższa korekta, a spadki mogą się dopiero zaczynać.
Znowu spadek Bitcoina, ale nie ma co panikować, to standardowa reakcja rynków. Ciekawi mnie, co powiedzą analitycy, gdy poznamy więcej danych. Może to tylko chwilowe osłabienie?
Ostatni spadek wygląda niepokojąco. U mnie w grupie inwestycyjnej już od dawna mówimy o możliwym dużym dołku. Jeśli nie znajdziemy wsparcia, to 48k to tylko początek.
W artykule jest mowa o formacji Marubozu, czy ktoś mógłby wyjaśnić, co to realnie oznacza dla średnio- i długoterminowych prognoz? Zastanawiam się, czy to już czas na wyprzedaż.
Zgadzam się, że wykres nie pozostawia złudzeń. Brak cieni na świecy to naprawdę zły sygnał. Czekam na odbicie, ale właśnie takiego bezoporu się nie spodziewałam. Brrr…
To nie jest tylko kwestia samego Bitcoina. Zauważcie, że presja na kryptowaluty rośnie na całym rynku. Inwestorzy instytucjonalni są coraz bardziej ostrożni, co pewnie nie napawa optymizmem.
Muszę przyznać, że jestem sceptyczny co do przyszłości BTC. Już widziałem wiele takich spadków, które nigdy się nie odbiły. Jak dla mnie, to tylko chwila, abym pomyślał o wyjściu z rynku.
Rozważając swoje opcje, od dawna myślę nad przejściem na inne aktywa. Bitcoin wygląda na niepewnego konia na tej wyścigowej trasie. No i ten brak walki na wykresie… Co oni wyrabiają!