Darmowy Office 365 dla studentów

  • Home
  • /
  • Blog
  • /
  • Darmowy Office 365 dla studentów

Data: 5 grudnia, 2013

Studenci to mają dobrze ;-). Nie dość, że mogą korzystać z darmowego systemu Windows (w celach edukacyjnych i gdy uczelnia ma podpisaną specjalną umowę) to jeszcze otrzymają za darmo pakiet biurowy Office 365 w wersji Professional Plus.

W skład tego pakietu wchodzą następujące aplikacje:

– Microsoft Word

– Microsoft Excel

– Microsoft PowerPoint

– Microsoft OneNote

– Microsoft Outlook

– Microsoft Access

– Microsoft Publisher

– Microsoft Lync

Ofertą wsparcia ma być objętych około 35 tysięcy uczelni wyższych na całym świecie. Miejmy nadzieje, że znajdą się tam polskie pozycje 😉

Źródło: Microsoft

Podobne wpisy

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone


  1. tomo pisze:

    Jeżeli uczelnia ma być pożyteczna społecznie, to nie powinna uczyć uzależnienia od MS Office.

  2. Niestety praktyka jest taka, że prawie wszyscy moi studenci używają MS Office. Jednym z głównych powodów jest oczywiście nie-idealny import/export dociksów i ikselesiksów 🙂
    Oczywiście ma tu spore znaczenie efekt bezwładności – nawet nie próbują się przerzucić na Libre/OpenOffice bo tego nie znają.
    Co do kadry akademickiej – nie znam nikogo oprócz siebie, kto korzystałby z czegoś innego jak MS Office.
    Pracuję na uczelni nie od dziś.

    Jeżeli już piszę na ten temat – uważam, że wiele dobrego zrobiłaby akcja doklejania w stopkach maili informacji typu: „Akceptujemy ODF ;-)”

    Myślę, że zdarza się, że ludzie na wszelki wypadek wysyłają DOCe, XLSy itp. bo myślą, że ODT nie będzie odczytane.

    1. Wysłałem kiedyś cv w formacie PDF (specjalnie, żeby nic się nie rozjechało) do jednej firmy, która później zaprosiła mnie na rozmowę. Podczas rekrutacji państwo rekruterstwo zadawało zadziwiająco dużo pytań, na które odpowiedzi powinno znaleźć w przesłanym dokumencie. Zapytałem więc, o co chodzi. Pokazali mi wydruk mojego pdfa. Wszystko było kompletnie pomieszane, zdania poprzetykane kawałkami tabelek, połowa znaków zamieniona na krzaczki. Okazało się, że zaimportowali mój plik przez jakąś wtyczkę do Worda, a następnie to wydrukowali. Widać stnieją fachowcy, których przerasta nawet PORTABLE document format.

      1. Ja bym wtedy podziękował i wyszedł z takiego spotkania. Pracodawca też musi spełniać minimum wymagań kompetencyjnych.

      2. GalAnonim pisze:

        To u mnie w pracy jest na prządku dziennym. Gości dzwoni i mówi, że jego komputer coś psuje PDF’y. Więc podchodzę i proszę aby pokazał jak je otwiera. Wygląda to tak:
        – odpala libre office
        – wybiera otwórz plik
        – wybiera PDF
        PDF się otwiera bo LO ma możliwość importu… 🙂
        Wg usera komputer jest „skopany” 🙂

    1. radekcz pisze:

      Taaa Microsoft i Google działają jak dilerzy narkotyków i to Ci najgorsi co rozprowadzają towar wśród dzieci.

  3. Gołym okiem widać, że OpenOffice to badziew. Cykl rozwoju tego produktu jest następujący:

    1. banda nastolatków (lub studentów no-life’ów beż życia towarzyskiego i dziewczyny) postanawia stworzyć alternatywę dla MS Office bo Microsoft jest zły i w ogóle cały soft powinien być za darmo dla każdego z całym kodem źródłowym – ot taka czysto komunistyczna ideologia bez pokrycia w rzeczywistości.
    2. znajdują sponsora któremu mydlą oczy – w końcu na oprogramowanie potrzeba funduszy.
    3. piszą jakiś badziew który ma zerowe usability a user expierience to pojęcie dla nich nie znane.
    4. w tym czasie Microsoft wydaje kolejne usprawnienia które nasi koderzy-buntownicy starają sie kopiować by ich badziew nie odstawał aż tak bardzo od MS Office
    5. sponsor w końcu zdaje sobie sprawę, że wywala pieniądze w błoto i odcina fundusze.
    6. następuje zmiana nazwy i powtarzają się kroki od drugiego do szóstego.

    Efekt? Star Office, Open Office, Libre Office… – ten sam badziew tylko nazwa inna i nowy naiwny sponsor 🙂

    1. chmod777 pisze:

      Ad1 G..no prawda! Star Office powstał po to, aby zarabiać na min pieniądze. Był wywiad z twórcami w jakiejś komputerowej gazecie

    2. Szymon Barczak pisze:

      > piszą jakiś badziew który ma zerowe usability a user expierience to pojęcie dla nich nie znane.

      Z tym się niestety muszę zgodzić. Przepaść między Office, a wolnoźródłowymi pakietami biurowymi jest ogromna.

    3. Po co pisać, skoro się ma siano zamiast mózgu? StarWriter, to program napisany w 1985 na Z80, gdy jeszcze nie istniał żaden Microsoft Office, a sam Microsoft zajmował się głównie Basiciem i DOSem. StarWriter wyewoluował w StarOffice, ten został wykupiony przez Sun, potem częściowo oddany społeczności w postaci OpenOffice.org, którego próbował zagarnąć Oracle, skąd z kolei wziął się LibreOffice.
      A usprawnienia w wykonaniu Microsoftu wszyscy znamy – wstążka i każdorazowa zmiana formatu pliku przy kompletnym olaniu standardu, również własnego.

{"email":"Email address invalid","url":"Website address invalid","required":"Required field missing"}

Newsletter OSnews raz w tygodniu. Bez reklam.