Menu kontekstowe w Windows 11 wkrótce stanie się wygodniejsze. Microsoft przygotował aktualizację, która pozwoli lepiej dopasować opcje wyświetlane po kliknięciu prawym przyciskiem myszy, a przy okazji ma przyspieszyć otwieranie menu i ograniczyć jego bałagan.
Nowości są już dostępne w opcjonalnej aktualizacji testowej, ale na razie nie każdy użytkownik je zobaczy. Pełne wydanie zaplanowano na listopad, czyli za niespełna dwa tygodnie.
Więcej kontroli nad menu kontekstowym
Menu kontekstowe pokazuje polecenia zależne od tego, na jaki plik lub folder klikniemy. W Windows 11 potrafi jednak być długie i nieporęczne, dlatego możliwość jego uporządkowania może ułatwić codzienną pracę.
Po zmianach użytkownicy będą mogli usuwać niepotrzebne pozycje, takie jak „Wyślij do”, dodawać przydatne polecenia i wybierać aplikacje widoczne w menu. Da się też zmienić układ elementów — na przykład przenieść właściwości pliku na sam dół.
Dostępna będzie również opcja połączenia górnego paska z ikonami, takimi jak wytnij, kopiuj, wklej czy zmień nazwę, z pozostałą częścią menu. Dzięki temu jego wygląd będzie można dostosować do własnych upodobań.
Możliwość uporządkowania menu kontekstowego może być niewielką, ale bardzo praktyczną zmianą. Użytkownicy będą mogli szybciej dotrzeć do poleceń, z których korzystają najczęściej. To dobry przykład funkcji, która usprawnia codzienną pracę bez zmieniania całego systemu.
Microsoft potwierdza, że aktualizacja Windows 11 26H2 jest nudna, ale ma swoje plusy. Sprawdź również, jakie inne zmiany Microsoft przygotowuje dla Windows 11.
Menu ma otwierać się szybciej
Microsoft zapowiada, że przeprojektowane menu będzie uruchamiać się sprawniej. Ma także prezentować mniej zbędnych elementów i dawać większą kontrolę nad poleceniami oraz rozszerzeniami dodawanymi przez aplikacje.
Pierwsze opinie osób, które otrzymały zmianę w ramach testów, są przeważnie pozytywne. Użytkownicy chwalą zarówno szybkość działania, jak i nowe możliwości personalizacji. Niektórzy zwracają jednak uwagę, że na taką poprawkę trzeba było czekać bardzo długo.
Warto poczekać na oficjalne wydanie
Nowość trafia do komputerów stopniowo, nawet jeśli zainstalowano już opcjonalną aktualizację. Oznacza to, że część osób może nie zobaczyć zmian od razu.
Istnieje sposób, by wymusić wdrożenie funkcji za pomocą narzędzia ViVeTool, ale nie jest to rozwiązanie dla każdego. Funkcja pozostaje na etapie testów, a ręczne włączanie jej może zwiększyć ryzyko problemów.
Najrozsądniej poczekać na listopadową aktualizację. Nawet po jej zainstalowaniu wdrażanie może odbywać się etapami, więc nowe menu niekoniecznie pojawi się od razu na każdym komputerze. W końcu jednak zmiana powinna trafić do większej liczby użytkowników Windows 11.


O, to już coś — mniej śmieci w menu i szybsze otwieranie to realna ulga przy codziennej pracy. Jeśli naprawdę pozwolą trwale usuwać „Wyślij do” i kontrolować pozycje dodawane przez aplikacje, to zniknie sporo niepotrzebnych klików. Niech tylko nie zrobia z tego kolejnej „opcjonalnej” funkcji, którą trzeba będzie wymuszać narzędziami.
Microsoft znów robi kosmetykę zamiast rozwiązać podstawowy problem: aplikacje trzymają shell extensiony jakby to były medale. Znowu rollout etapami, ViVeTool jako jedyna opcja wymuszenia — super pomysł, jeśli chcesz bawić się w beta-testera na produkcyjnym systemie. Dziwię się, że nie dali od razu ustawień w Panelu Sterowania/Explorer — firmowe narzędzia od lat potrafią to lepiej.
Warto wyjaśnić technicznie — opóźnienia w kontekstowym wynikają głównie z wywołań do zewnętrznych shell extension (COM, IContextMenu/IContextMenu2). Jeśli Microsoft ograniczy ładowanie niepotrzebnych handlerów i wrzuci opcję filtrowania po CLSID/HKCR\*\shellex\ContextMenuHandlers, to rzeczywiste przyspieszenie będzie zauważalne. Uwaga: przenoszenie „Właściwości” może wprowadzić regresje w skryptach automatyzujących interfejs (UIA/SendKeys). ViVeTool to hack — włącza feature flagi bez pełnej integracji, więc mogą pojawić się nieobsługiwane stany. Lepiej poczekać na stabilne wydanie.
Mam to w insiderze od kilku dni i faktycznie menu otwiera sie szybciej, ale czasem jak ukryjesz pozycję to przy aktualizacji aplikacji znów sie pojawia — trzeba powtarzac. Interfejs sporo zyskuje, ale sa jeszcze drobne glitchy przy prawym kliknięciu na sieciowy folder. Ogolnie ok, ale nie cud.
Czy ktoś testował jak ta zmiana zachowuje się z OneDrive/Dropbox/Google Drive? Te chmury dodają własne wpisy do menu i to one najczęściej spowalniają. Czy personalizacja pozwoli trwale ukryć wpisy od konkretnych rozszerzeń, czy tylko przenosić elementy? A co z RDP/Remote Sessions — tam każdy ms sekund ma znaczenie.
Twierdzenie, że to przełom to przesada — takie możliwości dawno oferowały narzędzia typu ShellExView czy ShellMenuView. Różnica jest taka, że teraz MS daje to natywnie, ale po co tyle fanfar, skoro podstawowe problemy (dziwne priorytety rozszerzeń, brak izolacji procesu eksplorera) nadal zostają? Lepiej żeby skupili się na architekturze: sandboxować rozszerzenia albo ładować je asynchronicznie.
Kolejna mała poprawka zamiast większego planu. Microsoft od lat łata interfejs drobnymi update’ami, ale kwestia zaufania i stabilności systemu to inna kategoria. Zamiast marketingowego „szybsze menu” wolelibyśmy transparentność: które shell extensiony są za to odpowiedzialne, jak wycofać problematyczne i czy telemetry wpływa na to, co widzimy. Po kilku wpadkach z update’ami ostrożność jest wskazana.