Microsoft odwołuje się do brytyjskiego Sądu Najwyższego po dwóch porażkach – w grze miliardy

  • Home
  • /
  • Blog
  • /
  • Microsoft odwołuje się do brytyjskiego Sądu Najwyższego po dwóch porażkach – w grze miliardy

Data: 31 lipca, 2026

Microsoft odwołuje się do brytyjskiego Sądu Najwyższego po dwóch porażkach - w grze miliardy

Microsoft znalazł się w jednym z najpoważniejszych sporów prawnych w swojej historii na rynku brytyjskim. Po dwóch porażkach z rzędu firma zwróciła się do brytyjskiego Sądu Najwyższego, licząc na uchylenie niekorzystnych rozstrzygnięć dotyczących odsprzedaży używanego oprogramowania. Stawką w tej sprawie nie jest wyłącznie spór o konkretne licencje, ale także przyszłość całego rynku wtórnego i potencjalne roszczenia liczone w miliardach funtów.

Spór o to, czy można odsprzedawać oprogramowanie

Cała sprawa ma swój początek w pozwie złożonym przez firmę JJH Enterprises, działającą jako ValueLicensing. Brytyjski reseller twierdzi, że Microsoft przez lata stosował zapisy umowne, które zniechęcały klientów do odsprzedaży wieczystych licencji, jednocześnie promując przejście na model subskrypcyjny Microsoft 365. W praktyce miało to osłabiać rynek wtórny i zamykać drogę do legalnego handlu używanym oprogramowaniem.

Roszczenie ValueLicensing opiera się na wcześniejszym orzeczeniu Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie UsedSoft przeciwko Oracle. Wynika z niego, że gdy producent sprzedaje wieczystą licencję, jego prawo do dalszej kontroli odsprzedaży danej kopii zostaje wyczerpane. Oznacza to, że w określonych warunkach użytkownik może legalnie przekazać taką licencję dalej.

To jeden z tych sporów, które mogą zmienić sposób myślenia o własności cyfrowej w całej Europie. Jeśli sąd przyzna rację odsprzedawcom, producenci oprogramowania będą musieli liczyć się z dużo słabszą kontrolą nad rynkiem wtórnym. Jeśli wygra Microsoft, abonamenty jeszcze mocniej wypchną licencje wieczyste na margines.

Microsoft zmienił strategię obrony

Przez długi czas Microsoft odpierał zarzuty, przedstawiając sprawę przede wszystkim jako spór z zakresu prawa konkurencji. W 2025 roku firma obrała jednak inną linię obrony i zaczęła argumentować, że nie chodzi wyłącznie o zwykłe oprogramowanie, lecz także o elementy objęte innym reżimem praw autorskich.

Według tej tezy pakiet Office nie składa się jedynie z kodu programu, ale również z ikon, plików pomocy, elementów interfejsu i clip artu. Microsoft twierdził, że takie dodatki powinny podlegać zasadom, w których wyczerpanie prawa nie działa tak samo jak przy klasycznej licencji na program komputerowy. Innymi słowy, firma próbowała wykazać, że pakiet Office jest czymś więcej niż tylko aplikacją, a to miałoby utrudnić jego odsprzedaż.

Microsoft niespodziewanie przedłuża wsparcie Windows 10 – aktualizacje dla użytkowników do października 2027 — to kolejny sygnał, że Microsoft coraz ostrożniej zarządza cyklem życia swoich produktów.

Dwie porażki z rzędu

Ta argumentacja nie przekonała jednak brytyjskich sądów. W listopadzie 2025 roku Competition Appeal Tribunal jednogłośnie przyznał rację ValueLicensing w kwestiach wstępnych dotyczących praw autorskich. Następnie, 7 lipca 2026 roku, Court of Appeal oddalił dwa odwołania Microsoftu: jedno dotyczące samej właściwości trybunału do rozstrzygania takich kwestii, a drugie odnoszące się do meritum argumentów o prawie autorskim.

Sąd stwierdził, że interpretacja proponowana przez Microsoft prowadziłaby do „dziwnych rezultatów”. W praktyce oznaczałoby to, że oprogramowanie sprzedane na płycie CD-ROM mogłoby być odsprzedawane bez przeszkód, podczas gdy identyczny produkt pobrany z internetu już nie. Zdaniem sądu byłoby to nielogiczne i dawałoby producentowi zbyt prosty sposób na obchodzenie zasady wyczerpania praw.

Gdzie są granice rynku wtórnego

Orzeczenie nie oznacza jednak pełnej swobody dla odsprzedawców. Trybunał zwrócił uwagę, że zasada wyczerpania prawa dotyczy konkretnej kopii lub kopii objętych rzeczywistą sprzedażą, a nie całej puli dostępnych stanowisk użytkowników. Jeśli nabywca ma jedną kopię zainstalowaną na serwerze i licencję dla wielu osób, nie może po prostu wydzielić części tej zdolności do dalszej sprzedaży.

Inaczej wygląda sytuacja przy rzeczywistym zakupie większej liczby niezależnych kopii lub licencji. W takim przypadku odsprzedaż odpowiadającej im liczby może być dopuszczalna, jeśli sprzedający przestanie z nich korzystać. To ważne rozróżnienie, bo wyznacza realne granice dla całego rynku używanego oprogramowania.

Dlaczego sprawa może kosztować Microsoft miliardy

Choć pierwotny pozew opiewa na 270 milionów funtów, to właśnie kwestia właściwości sądu może mieć o wiele większe znaczenie. Potwierdzenie, że Competition Appeal Tribunal może rozstrzygać kwestie praw autorskich wtedy, gdy są one niezbędne do oceny sprawy konkurencyjnej, otwiera drogę do kolejnych roszczeń.

Najważniejsze z nich to równoległy pozew zbiorowy wart około 3,5 miliarda funtów. Dotyczy on nawet 2,7 miliona potencjalnych członków grupy i może stać się jednym z największych problemów prawnych Microsoftu na brytyjskim rynku. Jeśli ta ścieżka postępowania ruszy pełną parą, skala ryzyka dla firmy znacząco wzrośnie.

Microsoft zyskuje czas, ale nie rozwiązuje problemu

Na razie spółka kupiła sobie trochę czasu. Trybunał zgodził się wstrzymać część postępowania, podczas gdy Microsoft będzie próbował uzyskać zgodę na złożenie apelacji do brytyjskiego Sądu Najwyższego. Przewodniczący trybunału, Justin Turner KC, podkreślił, że na tym etapie nie wiadomo jeszcze, czy taka zgoda w ogóle zostanie przyznana.

To klasyczny spór o równowagę między szybkością procesu a ryzykiem niepotrzebnych kosztów. Z jednej strony zawieszenie sprawy mogłoby okazać się zbędne, jeśli Sąd Najwyższy odmówi rozpatrzenia skargi. Z drugiej, kontynuowanie postępowania bez czekania na wynik tej procedury mogłoby oznaczać zmarnowanie czasu i pieniędzy, jeśli Microsoft ostatecznie wygrałby na wyższym szczeblu.

Szerszy trend: od licencji wieczystych do abonamentów

W tle całego sporu widać ważniejszą zmianę biznesową. Microsoft od lat konsekwentnie odchodzi od modeli opartych na jednorazowym zakupie oprogramowania i kieruje klientów w stronę subskrypcji, przede wszystkim Microsoft 365. Dla firmy to stabilniejszy model przychodów i większa kontrola nad ekosystemem usług.

Dla rynku wtórnego oznacza to jednak stopniowe wygaszanie segmentu, który opierał się właśnie na wieczystych licencjach. Jeśli ValueLicensing wygra, zyska prawną podstawę do handlu kategorią produktów, którą Microsoft od dawna stara się zastąpić abonamentami. Właśnie dlatego ten spór może mieć znaczenie dużo większe niż sama kwota wskazana w pozwie.

Kolejne problemy regulacyjne Microsoftu

Brytyjskie postępowania wobec Microsoftu nie kończą się na tej sprawie. W lipcu 2026 roku Competition and Markets Authority rozpoczęła osobne dochodzenie dotyczące sposobu oferowania planów Microsoft 365 Personal i Family. Chodzi o to, że od stycznia 2025 roku obecni subskrybenci otrzymywali Copilota i dodatkowe funkcje bez dopłaty tylko do końca bieżącego okresu, a później automatycznie trafiali na droższy plan przy odnowieniu.

Regulator sprawdza, czy klienci byli odpowiednio poinformowani o zmianach i czy nie wprowadzono ich w błąd. Microsoft odpowiada, że zaufanie użytkowników jest dla niego priorytetem i że współpracuje z urzędem. Na razie CMA nie wyciągnęła żadnych wniosków o złamaniu prawa.

Nie tylko Wielka Brytania

Podobne problemy pojawiają się także w innych krajach. W Australii tamtejszy regulator również pozywa Microsoft w sprawie zmian w planach Copilot i Classic, obejmującej szacunkowo 2,7 miliona klientów. To pokazuje, że nie chodzi o pojedynczy lokalny konflikt, lecz o globalną zmianę modelu sprzedaży, którą coraz uważniej analizują organy nadzoru.

Na to wszystko nakłada się jeszcze napięta sytuacja między USA, Europą i Wielką Brytanią w sprawach regulacji Big Tech. Brytyjskie sądy nie podlegają już prawu UE, ale tamtejsze organy nadal aktywnie kontrolują rynek cyfrowy. W praktyce oznacza to, że Microsoft może w najbliższych latach mierzyć się nie z jednym, lecz z całym zestawem podobnych sporów dotyczących tego, jak firmy technologiczne sprzedają swoje produkty i jak bardzo mogą ograniczać ich dalszą odsprzedaż.

Co dalej

Najbliższe miesiące pokażą, czy brytyjski Sąd Najwyższy w ogóle zajmie się sprawą. Jeśli odmówi, postępowanie wróci do Competition Appeal Tribunal, a główny proces może ruszyć w 2027 roku. Jeśli natomiast zgoda na apelację zostanie przyznana, spór jeszcze bardziej się wydłuży, ale dla Microsoftu będzie to szansa na obronę swojej strategii.

Jedno jest pewne: sprawa ValueLicensing stała się testem nie tylko dla prawa oprogramowania, ale też dla całego modelu przechodzenia z własności na abonament. A od wyniku tego testu może zależeć znacznie więcej niż pojedynczy brytyjski pozew.

Podobne wpisy

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone


  1. vx82 pisze:

    Microsoft znowu się miota. Zamiast dostosować się do realiów rynku wtórnego, robi z siebie ofiarę. Odsprzedaż oprogramowania to coś, co zawsze było normalne, a oni chcą sobie wszystko zmonopolizować. Ciekawe, co dalej wymyślą, bo w moim odczuciu ich model subskrypcyjny to krok w złym kierunku.

  2. Marcin K. pisze:

    Sprawa z ValueLicensing bardziej pokazuje, jak Microsoft chce trzymać klientów w ryzach. To, że sąd przyznał im rację, to tylko potwierdzenie, że mają złe intencje. Zamiast uczciwej sprzedaży, reklamują swoje abonamenty. Rynek wtórny zasługuje na lepsze warunki i mniej barier.

  3. iza_n pisze:

    Zauważcie, że Microsoft znów zalicza wpadkę. Ciekawe, czy po tej sprawie w końcu zmienią coś w tych umowach i licencjach, bo jak na razie to tylko kwoty w pozwach rosną. Dla mnie to kolejny przykład, że korporacje nie mają żadnego respektu do klientów.

  4. KrzysiekX pisze:

    Sądowa walka między Microsoft a ValueLicensing? Z mojego doświadczenia z tym oprogramowaniem, licencje wieczyste były fajnym rozwiązaniem. Teraz ciężko mi wyobrazić sobie, jak mam korzystać z subskrypcji, gdy muszę każdego roku oddować kasę, żeby mieć dostęp do tego samego. Nie widzę w tym sensu.

  5. natasha_89 pisze:

    Kluczowe pytanie, czy w ogóle Microsoft ma rację w swoim podejściu do praw autorskich? Niby sąd ich odrzucił, ale czy nie widzą, że przyszłość to jednak lokalny handel oprogramowaniem? Subskrypcje nie sprzedadzą się, jeśli klienci nie będą mieli możliwości zwrotu licencji.

  6. Paula T. pisze:

    Właśnie przesiadłam się na Microsoft 365 i zaczynam się zastanawiać, czy nie popełniłam błędu. Kto wie, co może się wydarzyć w tej sprawie? Mam tylko nadzieję, że Microsoft nie wprowadzi dziwnych zasad, które zniechęcą ludzi do korzystania z ich usług.

{"email":"Email address invalid","url":"Website address invalid","required":"Required field missing"}

Newsletter OSnews raz w tygodniu. Bez reklam.