Carding – czyli proceder wykorzystywania cudzych danych z kart kredytowych to zjawisko stare także na polskiej scenie acz nadal pozostające w sferze mocy tajemnych. Aby przybliżyć czytelnikom choć odrobinę zasady działania carderów, publikuję pierwszą część wywiadu z osobą, która zajmuje się cardingiem i zechciała się z nami podzielić swoimi spostrzeżeniami…
W razie jakichkolwiek pytań – proszę użyć formularza kontaktowego lub komentarzy, jeśli carder będzie miał ochotę to postara się na nie odpowiedzieć poprzez kontakt ze mną. Z uwagi na specyfikę działań, ja nie posiadam nawet możliwości kontaktu z przepytywaną osobą :]


hm… ciekawy sposób na życie. 😉
> hm… ciekawy sposób na życie.
Mniej wiecej tak samo ciekawy jak sposob
na zycie kolesi kradnacych fury za Odra.
Zwykły złodziej.
Dokładnie, złodziej i tyle. Takie wstawki typu „swoich nie ruszam” mają tylko na celu wzbudzić pozytywne emocje. Manipulacja. Kradzież to kradzież.
Racja, podobnie manipulacją jest użycie sformułowania „wykorzystywanie cudzych kart kredytowych” zamiast napisania wprost: okradanie cudzych konto bankowych. Przecież tych kart nie wykorzystuje się do tapetowania 😉
Większość ludzi jakich znam mówi, że policja łapie przestępców… ale założę się, że nie łapie wszystkich, pewnie nawet połowy.