Google wraz z badaczami z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego sprawdza, czy stare telefony Pixel mogą dostać drugie życie jako elementy taniego centrum danych. To ciekawy pomysł, bo zamiast trafiać do szuflady albo na elektroniczny złom, wysłużone smartfony mogłyby nadal wykonywać realną pracę obliczeniową. W czasach, gdy firmy i uczelnie szukają oszczędności, takie podejście może okazać się zaskakująco praktyczne.
Stary telefon zamiast serwera
W centrum zainteresowania naukowców znalazły się używane urządzenia, które wciąż mają spory zapas mocy, mimo że nie nadają się już do codziennego użytku jako smartfony. Zamiast wyrzucać je do recyklingu, badacze postanowili zbudować z nich niewielkie klastry obliczeniowe. W praktyce oznacza to, że kilka lub kilkanaście telefonów może wspólnie wykonywać zadania, które normalnie wymagałyby droższego sprzętu serwerowego.
Projekt ma też wyraźny wymiar ekologiczny. Każdy wyprodukowany telefon to nie tylko metal, plastik i elektronika, ale również spora porcja emisji związanej z procesem wytwarzania. Wykorzystanie już istniejących urządzeń pozwala więc zmniejszyć ilość elektrośmieci i ograniczyć konieczność kupowania nowego sprzętu.
To jeden z tych pomysłów, które brzmią nietypowo, ale mają realny sens. Najbardziej imponuje tu połączenie oszczędności z ograniczaniem elektrośmieci. Jeśli projekt się przyjmie, może stać się inspiracją dla całej branży.
Nowa aktualizacja Pixel z ulepszeniami AI i alertami o oszukańczych wiadomościach tekstowych — w tym temacie też widać, że Pixel nadal dostaje ciekawe zastosowania i usprawnienia.
Co trzeba zmienić w telefonie?
Żeby Pixel mógł działać jak część centrum danych, trzeba go mocno odchudzić. Z urządzenia usuwane są elementy, które w takim zastosowaniu nie są potrzebne, czyli ekran, bateria, aparat, głośniki oraz obudowa. Zostaje przede wszystkim płyta główna, bo to właśnie na niej znajduje się układ odpowiedzialny za obliczenia.
Kolejnym krokiem jest wymiana oprogramowania. Zamiast standardowego Androida na telefonie instalowany jest Linux, czyli system znacznie częściej używany w środowiskach serwerowych. Dzięki temu urządzenia mogą współpracować z narzędziami do zarządzania klastrami, takimi jak Kubernetes, co ułatwia koordynowanie pracy wielu prostych jednostek naraz.
Zaskakująco sensowna wydajność
Badacze twierdzą, że nawet telefony sprzed kilku lat nadal oferują całkiem przyzwoitą wydajność jednowątkową. W testach modele wydane około trzy lata temu potrafiły wypadać lepiej niż niektóre konfiguracje serwerowe, przynajmniej pod względem pojedynczych zadań obliczeniowych. Oczywiście nie oznacza to, że stare Pixele są lepsze od nowoczesnych serwerów.
Porównania pokazały jednak, że dawne smartfony nadal mają wartość użytkową. W niektórych scenariuszach 25–50 takich urządzeń może zapewnić moc zbliżoną do jednego serwerowego procesora z dwoma gniazdami. To nie jest propozycja dla największych centrów danych, ale dla mniejszych instalacji różnica może być bardzo interesująca.
Tanie centrum danych dla uczelni
Najbardziej obiecujące wydaje się zastosowanie akademickie. Według zespołu badawczego klaster złożony z 20 telefonów był w stanie obsłużyć aplikację używaną przez ponad 75 studentów. To pokazuje, że nawet niewielka liczba starych urządzeń może posłużyć do uruchamiania lokalnych usług, bez konieczności polegania wyłącznie na chmurze.
Naukowcy planują stworzyć większą instalację opartą na około 2000 smartfonów, która mogłaby obsługiwać równocześnie około 100 zajęć. Dla uczelni, bibliotek czy małych laboratoriów może to oznaczać dostęp do infrastruktury obliczeniowej za ułamek kosztu tradycyjnego rozwiązania. To szczególnie ważne teraz, gdy rosną ceny pamięci i nośników danych.
Druga młodość elektroniki
To nie pierwszy raz, gdy starsze urządzenia mobilne dostają nowe zastosowanie. Wcześniej podobne pomysły pojawiały się w kontekście systemów monitorujących i innych lekkich zadań obliczeniowych. Nawet NASA wykorzystywała starsze układy Qualcomm w projektach związanych z nawigacją, co tylko potwierdza, że „stare” nie zawsze znaczy „bezużyteczne”.
W przypadku Pixeli chodzi więc nie tylko o oszczędność pieniędzy, ale też o bardziej odpowiedzialne podejście do sprzętu elektronicznego. Jeśli testy zakończą się sukcesem, może się okazać, że przyszłość części lokalnych centrów danych wcale nie musi opierać się na najnowszych i najdroższych maszynach. Czasem wystarczy solidny pomysł i stos smartfonów, które dla większości użytkowników dawno przestały być potrzebne.

