Picasa Web z edytorem zdjęć online

  • Home
  • /
  • Blog
  • /
  • Picasa Web z edytorem zdjęć online

Data: 15 lipca, 2010

Picasa Web, internetowy serwis giganta wyszukiwania pozwalający publikować zdjęcia pogrupowane w albumy, połączony został z usługą Picnik, którą Google przejęło w marcu tego roku.

Picnik to nic innego jak edytor zdjęć on-line. Jest ceniony za prostotę obsługi i szybkość działania. Znany był już wcześniej wielu użytkownikom, wszak istnieje od roku 2005, jednakże właśnie teraz, po integracji z tak dużym serwisem do katalogowania zdjęć on-line, uwolniony zostanie potencjał, który w nim drzemał.

Edytowania zdjęć za pomocą Picnika dokonuje się po prostu poprzez wybranie odpowiedniej pozycji z menu Edycja.

Picnik został w pełni zintegrowany, co oznacza, iż nie potrzeba mieć w nim osobnego konta, by wykorzystywać jego funkcjonalność w Picasie.

Podobne wpisy

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone


  1. Maciupeq pisze:

    Gugel nie zasypia 🙂 Sprawdziłem, ale niestety w polskiej wersji serwisu edycja nie jest jeszcze aktywna.

  2. abcman pisze:

    Niedługo będzie trzeba zakładać platformę obywatelską (nie klon PO), która będzie złożona z ludzi używających zaawansowanej kryptografii, technologii TOR, itd, by się po prostu bronić przed całkowitym zanikiem prywatności. Trzeba będzie stworzyć podziemne wersje często używanych serwisów (szczególnie eBay, w celu ratowania wolnego rynku przed politykami (chcącymi wiedzieć o nas wszystko) i przed koncernami zdolnych do gromadzenia danych w przeciwieństwie do małych firm – małe i średnie firmy nie są w stanie gromadzić tyle danych do analizy rynku co np. Google i nie są w stanie bardziej efektywnie konkurować z dużymi firmami w świecie wirtualnym).

    1. Kwant pisze:

      Jaki związek ma dodanie edytora zdjęć do portalu prezentującego zdjęcia z ochroną prywatności?

      Jak się boisz o swoje dane to je nie umieszczaj w sieci, jak jesteś paranoikiem to wprowadzaj szum – umieszczaj dane fałszywe 🙂

      Ja się Googli nie boję, czuję zagrożenie ze strony firm o których nie mam pojęcia… Terabajty są bajecznie tanie, można na nich zapisywać wszystko co się ukazuje a później jakoś wykorzystać – zapewne jakieś instytucje już to robią. Fakt, Google ułatwia takie ,,zbieractwo'' ale czy ktoś sobie wyobraża poruszanie w sieci bez wyszukiwarek?

{"email":"Email address invalid","url":"Website address invalid","required":"Required field missing"}

Newsletter OSnews raz w tygodniu. Bez reklam.