Policja zarekwirowała komputery autora recenzji iPhone 4G

  • Home
  • /
  • Blog
  • /
  • Policja zarekwirowała komputery autora recenzji iPhone 4G

Data: 27 kwietnia, 2010

Pamiętacie niusa o nowym telefonie iPhone 4G, który w niejasnych okolicznościach pozyskał reporter serwisu Gizmodo i napisał jego recenzję? Teraz ma kłopoty z prawem.

Kalifornijska policja zarekwirowała w piątek cztery pecety i dwa serwery Jasona Chena. Zrobiła to gdy był nieobecny w swoim domu.

Wcześniej Apple oskarżyło Gizmodo o kradzież iPhone’a i publicznie zażądała jego zwrotu, co serwis wykonał. Teraz najwidoczniej policja będzie sprawdzać w jaki sposób Chen pozyskał telefon i czy zrobił to zgodnie z prawem.

Prawdopodobnie zamknie to usta tym, którzy uważali, że cała sprawa jest nakręcona wspólnie przez Gizmodo i Apple, aby podtrzymać buzz związany z niedaleką premierą nowego telefonu.

Podobne wpisy

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone


  1. Prawdopodobnie zamknie to usta tym, którzy uważali, że cała sprawa jest nakręcona wspólnie przez Gizmodo i Apple, aby podtrzymać buzz związany z niedaleką premierą nowego telefonu.

    buzz to się robi w łazience, po dużym meal. A język polski nie gryzie… 😛

      1. aegis maelstrom pisze:

        Zainteresowanie?

        podtrzymać zainteresowanie
        podgrzać atmosferę
        stworzyć otoczkę
        w ostateczności niedawny neologizm "wykreować".

        Wydaje mi się, że zarówno w polskim jak i angielskim spokojnie można się obejść bez tego "bzyczenia".

        1. kocio pisze:

          Świetne propozycje, bookmarkuję sobie w głowie! ;-P

          Najczęściej problem polega na tym właśnie, że nikt nie używa bogatego zasobu językowego albo rzadko ma styczność z takimi słowami, a pojedyncze wyrażenia zapadają od razu w pamięć takie, jak się je spotka.

        2. Speaktrap pisze:

          Ale nie rozumiesz! Im więcej angielskich słówek -> rośnie poziom PRE

      2. Wizard pisze:

        Dlaczego jeszcze nikt tego nie poprawił? 🙁

        1. lazy_bum pisze:

          Dlatego, że buzz lepiej wygląda dla robotów. (;

        2. michuk pisze:

          Sugerujesz, że OSnews czytają roboty?

        3. norbert_ramzes pisze:

          A nie? Według logów średnio co minutę 🙄

        4. lazy_bum pisze:

          Proponuję podmienić na:

          (…) aby podtrzymać bing związany z niedaleką premierą nowego telefonu.

          (;

        1. haael pisze:

          Jeszcze jednym synonimowym zapożyczeniem z jidysz jest "harmider".

  2. Cyber Killer pisze:

    Zarekwirowywanie komputerów powinno być zabronione – przecież to nie jest ot taki sobie sprzęt jak pralka, że od ręki sobie człowiek kupi nową i ma w plecy tylko koszt nowej. Nieraz dane przechowywane w komputerze są więcej warte od samego sprzętu. Policja jeśli już koniecznie musi doszukiwać się jakichś dowodów to niech sobie zrzuci obraz dysku delikwenta (albo niech da mu nowy hdd i na niego wrzuci obraz z oryginału, a oryginał zabierze se do "analizy"), ale niech jego sprzętu i danych mu nie zabiera.

    O kwestiach takich jak sesje przeglądarki www czy jakieś zapisane hasła nawet nie chcę myśleć, bo ciarki po plecach idą ;-/.

    1. quest pisze:

      Przypadki gwałtu Państwa na obywatelach uczą tych drugich, czym jest szyfrowanie partycji. :>

      1. trasz pisze:

        @quest: Wiec czynnosci niezbedne do dzialania wymiaru sprawiedliwosci sa dla ciebie "gwaltem na obywatelach"?

        1. aegis maelstrom pisze:

          Trasz: jedno nie przeczy drugiemu.

          Policja itp. instytucje to są organa przymusu. I państwo rości sobie prawo do np. pozbawiania wolności jednostek we własnym interesie.

          Więc jest to "środek przymusu" (tutaj przymusu procesowego) wobec jednostki, pytanie do jakiego stopnia uzasadniony. Jestem zdania, że wykonanie pełnej kopii powinno być możliwe, jeśli tylko posiadanie danych nie ułatwia wyraźnie matactwa.

        2. Sebastian Krzyszkowiak pisze:

          trasz: Niestety, często się zdarza, że tak.

          PS. Przypadkiem zaplusowałem trasza 🙁

        3. launchpad.net/~mgol pisze:

          PS. Przypadkiem zaplusowałem trasza 🙁

          To akurat można cofnąć w każdej chwili.

        4. Sebastian Krzyszkowi pisze:

          Akurat nie w tym wypadku, wszystkie przyciski zrobiły się po prostu szare. Bug?

    2. trasz pisze:

      @Cyber Killer: Analiza materialu dowodowego generalnie dzieli sie na dwie fazy:

      1. Zebranie materialu,

      2. Analiza wlasciwa.

      Zrobienie tego tak, jak bys chcial, oznaczaloby, ze trzebaby czesc analizy – w sensie, ustalenie, jaka czesc materialu dowodowego, czyli komputerow – przeniesc do punktu pierwszego. W sensie, problemy organizacyjne. Zreszta nie chodzi tylko o ustalenie, ze wszystko, co interesujace, miesci sie na dyskach (przeciez ktos moze miec klucze ukryte w innym kawalku sprzetu), ale takze o stwierdzenie, czy na pewno chcemy wszystko osobie podejrzanej oddawac – nie wiadomo, co tam ma i do czego wykorzysta; w tym przypadku podejrzany moze miec na przyklad wiecej fotek wnetrza iPhone'a 4, ktore z pewnoscia chcialaby zobaczyc konkurencja.

    3. norbert_ramzes pisze:

      No właśnie, a co jak ktoś zarabia na życie pracując na "domowym" komputerze? Całkiem niedawno weszło w Polsce prawo że komornicy nie mają prawa zabrać auta, komputera etc jeśli nie ma dowodów że to nie służy do pracy.

      1. Wizard pisze:

        No właśnie, w Polsce. A podejrzanego pana Chena dotyczy prawo Stanów Zjednoczonych.

      2. trasz pisze:

        @norbert_ramzes: Zajecie komornicze to cos zupelnie innego niz zabezpieczenie materialu dowodowego. Zabezpieczyc samochod, ktory prawdopodobnie bral udzial w powaznym wypadku, mozna mimo ze sluzy do pracy. Byloby dosyc absurdalne, gdyby przestepcy mogli uniemozliwiac prace policji w tak prosty sposob.

        1. kwant pisze:

          Po głębszych przemyśleniach mam takie zdanie:

          – to niefajne, że Policja zabiera komputer i przez opieszałość oddaje nam go po 5 latach jak jest już nic nie warty,

          – jak chcą to niech sobie go ,,pożyczą'', sprawdzą zabezpieczenia sprzętowe, zrobią kopię i odadzą po 2 tygodniach (to jest ok.)

          – w przypadku braku ukrytych kluczy w sprzęcie nie ma żadnego powodu do przetrzymywania sprzętu, to nie jest zakrwawiony nóż, dowodem są dane a nie procesor, który je obrabia lub nośnik na którym są przechowywane

          – jeżeli Policja przetrzymuje sprzęt (chociaż nie ma on znacznia, liczą się dane) to czy można mieć do nich formalną pretensję (roszczenie?)

          – komputer zazwyczaj służy wielu celom, pracuję na nim, prowadzę korespondecję z kochanką ;-), mam pornograficzne obrazki iPhona4 (w sensie rozebranego iPhona), czy Policja szukając tej ,,pornografii'' ma prawo pozbawić mnie innych moich danych? czy w ogóle ma prawo do nich zajrzeć?

          – realnie nie ma szans na szybką zmianę w tej materii, więc pozostaje chyba tylko szyfrowanie partycji z danymi wrażliwymi (np. tajemnice służbowe, sekrety korporacyjne, etc…), wprawdzie wtedy zostaniemy oskarżeni o utrudnianie śledztwa bo nie chcemy zdracić klucza deszyfrującego – czy mogę się w ten spób bronić? w sprawie przeciwko mnie nie współpracować? co mi za to grozi?

          – mogę zaszyfrować partycję kluczem losowym, wtedy po restarcie wszystko gubię ale za to mogę powiedzieć zgodnie z prawdą w sądzie że nie znam klucza deszyfrującego 🙂 ale pomimo stabilności Linuxa nie ufał bym takiej partycji za bardzo… od czasu do czasu trzeba jedna zrobić restart, jakieś inne pomysły?

        2. nieczłowiek pisze:

          Z tego co pamiętam, w Polsce oskarżony może nawet kłamać we własnej sprawie. Kilka lat temu powstał dylemat Ziobro-Krauze. Mogli oskarżyć Krauze o składanie fałszywych zeznań, ale nie mogliby wtedy oskarżyć go o korupcje, albo mogli go oskarżyć o korupcje, ale wykluczałoby to oskarżenie o składanie fałszywych zeznań (chodziło o tą samą sprawę)- fałszywe zeznania były pewniejsze, ale korupcja byłaby bardziej spektakularna. Jeżeli chodzi o najbliższych- mogą odmowić zeznań.

        3. Z tego co pamiętam, w Polsce oskarżony może nawet kłamać we własnej sprawie.

          Poszukam tego. Nie chodzi nawet o to, że mogę kłamać (co uważam za bezsens logiczny… może mylnie), ale że mogę utaić rzeczy które mogą działać na moją niekorzyść – takie jest prawo, o ile się nie mylę w USA (ale to znam też tylko z wiadomości). W Polsce chyba nie ma tak dobrze – przynajmniej dotąd tak mi się wydawało.

        4. trasz pisze:

          @Mik: I w Polsce, i w USA, i w prawdopodobnie kazdym cywilizowanym kraju mozesz odmowic zeznan lub klamac, wciskac kit i swiecic oczami, jesli zrobienie inaczej byloby dla ciebie obciazajace. I nie groza ci z tego tytulu zadne konsekwencje, z definicji.

        5. norbert_ramzes pisze:

          mogę utaić rzeczy które mogą działać na moją niekorzyść

          Kiedyś rzuciłem okiem na przypadkiem znalezione polskie tłumaczenie konstytucji USA – fragment przeczytałem i niektóre "poprawki" – bodajże 5 poprawka daje to prawo (można się powołać i nie zeznawać albo część zataić). Najciekawsza jest poprawka która mówi że nie można być sądzonym dwa razy za to samo przestępstwo 🙂 czy jakoś w ten deseń.

        6. Kwant pisze:

          ,,Najciekawsza jest poprawka która mówi że nie można być sądzonym dwa razy za to samo przestępstwo 🙂 czy jakoś w ten deseń.''

          To jest akurat podstawa wszystkich cywilizowanych systemów prawnych – nie można być skazanym dwa razy za to samo, dość logiczne 🙂

        7. norbert_ramzes pisze:

          Był kiedyś dość fajny film oparty o tą poprawkę.

        8. trasz pisze:

          @Kwant: Nie, nie o to chodzi. W USA nie mozesz byc _sadzony_ dwa razy za to samo. W sensie, jesli kogos zabijesz, i sad cie uniewinni – na przyklad z powodu braku dowodow – to nie zostaniesz pozwany, jesli pojawia sie dowody. Ma to swoje zalety i wady. I w Polsce, na przyklad, tak nie jest.

        9. nieczłowiek pisze:

          @Mik: Z tego co wiem to nie znajdziesz nic o tym, że oskarżony może kłamać 🙂 Po prostu oskarżony składając wyjaśnienia nie musi wypowiadać formułki z art.188 (co musi robić świadek), z czego wnioskuje się, że oskarżony może kłamać. Ot, takie prawnicze ciekawostki.

        10. nieczłowiek pisze:

          Miałem na myśli oczywiście art 188 Kodeksu postępowania karnego.

  3. Hydra pisze:

    za kradniecie calych komputerow powinni lac po ryju

    1. trasz pisze:

      @Hydra: Na szczescie w tym przypadku mielismy do czynienia z kradzieza calego telefonu, a to zupelnie inna kwestia.

      1. Sebastian Krzyszkowiak pisze:

        Kradzieżą? Dowody?

        1. trasz pisze:

          @Sebastian Krzyszkowiak: Po to sie wjezdza na chate, zeby zebrac dowody. Zeby wjechac, trzeba miec odpowiednio poparte uzasadnione podejrzenie.

        2. Sebastian Krzyszkowi pisze:

          Ach, masz rację, wybacz. To w takim razie:
          "Kradzieżą? A odpowiednio poparte uzasadnione podejrzenie, którę zresztą do czasu udowodnienia nie czyni podejrzanego winnym zgodnie z zasadą domniemania niewinności, przez co twoje zdanie i tak jest fałszywe przynajmniej do tego czasu?"

      2. j23tom pisze:

        @trasz skad wiesz ze kradzieżą ? Swoją drogą cała ta historia pokazuje jak popierzona jest firma apple.

        1. trasz pisze:

          @j23tom: Dlatego, ze legalnie pozyskany ten telefon raczej nie byl, skoro sąd wydal zgode na zajecie komputerow. Kazda inna firma zrobilaby dokladnie to samo.

        2. kwant pisze:

          Przecież telefon oddali, niczego nie ukradli, zrobili tylko kilka fotek. W dodatku na żadnej fotce nie widziałem działającego systemu – wygląda jak atrapa.

          W publicznym miejscu znalazłem obiekt, zrobiłem mu zdjęcie i opublikowałem… Według mnie Apple może mieć pretensje tylko do tego kto go zgubił, wyniósł z firmy, sprzedał innej firmie, zdradził sekrety korporacyjne, etc…

          Od dzienkiarzy wara bo to oni są jedynym gwarantem jakiejkolwiek wolności słowa i rozsądności. Koropracją, Polityką i Policji niestety nie ufam…

        3. trasz pisze:

          @kwant: Chciales napisac "kupilem prototyp nowego telefonu od osoby, ktora z pewnoscia nie weszla w jego posiadanie w sposob zgodny z prawem". Fachowo nazywa sie to "paserstwo". To, ze jestes dziennikarzem, nie ma znaczenia – tak samo, jak nie mialoby znaczenia, ze jezdzisz jumanym samochodem.

        4. Sebastian Krzyszkowi pisze:

          @kwant: nie ufaj, słusznie, ale słownikowi ortograficznemu mógłbyś jednak zaufać, choć tym "korporacją" i "polityką" to chyba i tak różnicy nie zrobi ;]

      3. el.pescado pisze:

        Ja bym to nazwał raczej paserstwem.

        1. qluk pisze:

          Bardziej celnie chyba będzie określić to mianem szpiegostwa gospodarczego, a to jest w USA dość ciężkie przestępstwo.

  4. Otaq pisze:

    A to on ściągnął tego iPhona przez internet, że mu komputer zabrali? A jakby w niewyjaśnionych okolicznościach w jego ręce trafił prototyp samochodu to też by mu komputery zarekwirowali? A jakby go złapali w sklepie z batonikiem za który nie zapłacił?
    O co w tym chodzi? Gdzie tu jakaś podstawa do zarekwirowania sprzętu?

    1. michuk pisze:

      Komputery zarekwirowali zapewne żeby sprawdzić czy nie korespondował z potencjalnym złodziejem.

      1. mini pisze:

        Nie. Gdyby szukali zrodel dziennikarza to by oznaczalo, ze bezprawnie dokonali przeszukania i zatrzymania sprzetu. Wiec albo faktycznie szukali czegos innego, albo po prostu podali taki powod zeby obejsc Privacy Protection.

        1. trasz pisze:

          @mini: ROTFL. Nie myslisz chyba, ze pisanie artykulow na jakiejs stronce uprawnia do paserstwa lub zabrania policji scigania tegoz paserstwa.

        2. Budyń pisze:

          @trasz

          Owszem, kasta dziennikarzy ma różne przywileje niedostępne zwykłym obywatelom – różni się to od państwa do państwa, ale jest.

        3. trasz pisze:

          @Budyń: Owszem. Natomiast nie slyszalem, zeby w ramach tych przywilejow miescil sie brak odpowiedzialnosci za popelnione przestepstwa.

        4. mini pisze:

          Alez ja sie z Toba w pelni zgadzam. Nie zgadzam sie, ze "zarekwirowali zapewne żeby sprawdzić czy nie korespondował z potencjalnym złodziejem" o ile to zdanie mialo znaczyc, ze chca znalezc zlodzieja. Mam tendencje do mowienia zawile o rzeczach prostych.

  5. krakers pisze:

    Prawdopodobnie zamknie to usta tym, którzy uważali, że cała sprawa jest nakręcona wspólnie przez Gizmodo i Apple, aby podtrzymać buzz związany z niedaleką premierą nowego telefonu.

    Zamknie usta? A autor zadał sobie chociaż odrobinę trudu i przejrzał dokumenty dotyczące przeszukania mieszkania na gizmodo? Chyba raczej nie, bo by wiedział, że nie ma tam słowa o poszukiwaniu iPhone'a. Równie dobrze gościu mógł rozprowadzać dziecięcą pornografię. Po co rekwirować cały sprzęt w przypadku telefonu? Że niby między radiatorem, a procesorem go ukrył? Cała akcja jest nakręcona przez gizmodo i od samego początku nie ma nawet najmniejszego dowodu na jej prawdziwość.

    1. trasz pisze:

      @krakers: A moze zadalbys sobie chociaz odrobine trudu i zastanowil sie, dlaczego mialoby tam byc napisane, czego _konkretnie_ szukano? Przeszukanie dziala tak, ze szuka sie dowodow. Jakichkolwiek.

      A rekwirowanie calego sprzetu jest zupelnie normalna procedura – skutki niezarekwirowania moga byc powazne (brak dowodow), a problematycznosc dla podejrzanego jest niewielka w porownaniu do na przyklad aresztu.

      W tym momencie wiadomo wlasciwie na pewno, ze akcja nie jest przez nikogo "nakrecana" – nikt normalny nie ryzykowalby odpowiedzialnosci karnej dla kasy z reklam.

      1. krakers pisze:

        A zadaj sobie trudu i wejdź na stronę gizmodo i sprawdź, że taki dokument jest. I to celowo owy załącznik jest zamazany mimo iż treść innych jest pokazana.

  6. konradk pisze:

    obrazek na temat całej sprawy 🙂 http://asset.soup.io/asset/0803/3930_6f0b_500.jpe…

    1. robal pisze:

      Pięknie obrazuje sytuacje. I ten scenariusz do mnie jakoś bardzo przemawia.

      1. trasz pisze:

        @robal: Do mnie tez. Zwlaszcza, ze slicznie podkresla, iz mamy do czynienia z kradzieza i paserstwem.

        1. jarek pisze:

          > @robal: Do mnie tez. Zwlaszcza, ze slicznie podkresla,
          > iz mamy do czynienia z kradzieza i paserstwem.

          I pijanstwem.

        2. trasz pisze:

          @jarek: "Bo kazdy pijak to zlodziej!" 🙂

  7. mini pisze:

    Z digg.com:
    “Get a good lawyer. Not that big of a deal.
    Steve
    Sent from my iPhone 4G”

{"email":"Email address invalid","url":"Website address invalid","required":"Required field missing"}

Newsletter OSnews raz w tygodniu. Bez reklam.