W obliczu szybkiego rozwoju sztucznej inteligencji wiele firm nadal zmaga się z bardzo przyziemnym problemem: brakiem odpowiednio przygotowanych pracowników. Z najnowszych danych dotyczących londyńskiego rynku biznesowego wynika, że połowa przedsiębiorstw uważa, iż ich zespoły nie posiadają kompetencji potrzebnych do sprostania wymaganiom związanym z wdrażaniem AI.
Rosnąca luka kompetencyjna
Badanie przeprowadzone wśród ponad 2 tysięcy liderów biznesowych pokazuje, że mimo rosnącego zainteresowania sztuczną inteligencją, firmy nie nadążają z rozwojem umiejętności swoich pracowników. Aż 50% respondentów przyznało, że obecny poziom kompetencji nie odpowiada potrzebom organizacji w erze AI.
To nadal wysoki wynik, choć niższy niż rok wcześniej, kiedy podobny problem wskazywało 63% firm. Jednocześnie nie oznacza to poprawy sytuacji na rynku pracy. Wręcz przeciwnie — liczba organizacji zgłaszających poważne braki kompetencyjne wzrosła do 15%, podczas gdy w poprzednim roku było to zaledwie 4%.
Warto zauważyć, że problem nie dotyczy wyłącznie dużych korporacji, ale także mniejszych firm, które często nie mają zasobów na szybkie szkolenia. Sama technologia nie rozwiąże więc wszystkich trudności, jeśli nie pójdzie za nią rozwój ludzi. To właśnie kompetencje pracowników będą decydować o tym, kto realnie wykorzysta potencjał AI.
Problem dotyczy nie tylko AI
Choć sztuczna inteligencja jest dziś głównym tematem dyskusji, kłopoty firm sięgają znacznie szerzej. Aż 60% badanych przedsiębiorstw wskazało na niedobór zaawansowanych umiejętności cyfrowych. Co więcej, 23% firm przyznało, że pracownikom brakuje nawet podstawowej cyfrowej biegłości.
To pokazuje, że wyzwanie nie sprowadza się wyłącznie do wdrażania nowych narzędzi opartych na AI. W wielu organizacjach potrzebne są fundamenty, bez których trudno mówić o skutecznej cyfrowej transformacji. Bez tego nawet najlepsze strategie wdrożeniowe pozostają jedynie teorią.
Zobacz także: Pracownicy w zakłopotaniu przed wykorzystaniem AI w pracy, i to pomimo oczekiwań szefów. Ten materiał dobrze pokazuje, że presja na wdrażanie AI nie zawsze idzie w parze z gotowością zespołów.
Firmy inwestują w szkolenia, ale czy to wystarczy?
Dobra wiadomość jest taka, że przedsiębiorstwa zaczynają dostrzegać skalę problemu. Aż 4 na 5 londyńskich firm deklaruje zwiększenie nakładów na szkolenia w ciągu najbliższego roku. To wyraźny sygnał, że biznes chce nadrobić zaległości i przygotować pracowników na nową rzeczywistość.
Pytanie brzmi jednak, czy inwestycje te pojawiły się wystarczająco wcześnie. Wiele organizacji wdraża rozwiązania AI szybciej, niż ich zespoły są w stanie się do tego dostosować. W praktyce oznacza to, że technologia rozwija się szybciej niż kompetencje ludzi, którzy mają z niej korzystać na co dzień.
AI nie musi oznaczać redukcji etatów
Ciekawy jest także inny wniosek płynący z badania. Mimo obaw związanych z automatyzacją i zastępowaniem części stanowisk przez AI, 76% firm nie planuje redukcji zatrudnienia. Równocześnie aż 83% organizacji przyznało, że nadal ma wolne wakaty.
To sugeruje, że obecnie rynek bardziej odczuwa brak odpowiednich kandydatów niż nadmiar pracowników. Wbrew wielu czarnym scenariuszom, sztuczna inteligencja nie musi więc od razu oznaczać eliminacji miejsc pracy. Bardziej prawdopodobny jest scenariusz, w którym zmienia się charakter potrzebnych kompetencji.
Co to oznacza dla pracowników i pracodawców?
Wnioski z londyńskiego badania są dość jasne: firmy chcą korzystać z AI, ale nie zawsze mają ludzi gotowych do pracy z nowymi technologiami. To sprawia, że kluczowe stają się szkolenia, rozwój umiejętności cyfrowych i świadome budowanie strategii kompetencyjnej.
Dla pracowników to sygnał, że warto inwestować nie tylko w wiedzę związaną z AI, ale też w podstawy cyfrowe i praktyczne umiejętności technologiczne. Dla pracodawców zaś to przypomnienie, że sama implementacja narzędzi nie wystarczy. Bez przygotowanego zespołu nawet najbardziej obiecująca technologia nie przyniesie oczekiwanych efektów.


Znowu te same problemy… Kiedy w końcu firmy zrozumieją, że szkolenia to nie tylko liczne slajdy w PowerPointcie? Potrzeba praktyki i realnych scenariuszy, aby pracownicy mogli wprowadzać to w życie. AI samo się nie wdroży.
A ja się zastanawiam, co w ogóle robią firmy w tym czasie, skoro tak walczą o rozwój technologii. Słyszałem, że sporo miejsc pracy już czeka na ludzi z ogólną wiedzą o AI. Chyba jednak za tanio to kosztuje, aby ich wysłać na porządne kursy.
Prawda jest taka, że AI w większości przypadków ma na celu automatyzację podstawowych procesów. Jeśli firmy nie podejmą kroków, aby pomóc pracownikom w nauce podstaw, to będą naprawdę w tarapatach. Nie można wprowadzać AI bez solidnego zaplecza umiejętności!
Hmm, wydaje mi się, że problem jest głębszy. Nawet jak zaczną inwestować w szkolenia, to po pierwsze będą potrzebować konkretnego planu działania. I pytam, co z tymi, którzy w ogóle nie są pewni, w jakich obszarach chcą się rozwijać?
Nie rozumiem, dlaczego niektórzy wciąż boją się AI. To nie oznacza koniec pracy, tylko zmianę wymagań. Każdy pracownik, który nie chce podnieść swoich umiejętności, powinien się obawiać, a nie technologii.
Fajnie, że firmy inwestują w szkolenia, ale to chyba za mało, żeby nadgonić aktualne potrzeby. W branży tech jest tak dużo do nadrobienia, że wielu ludzi może po prostu nie zdążyć.