W amerykańskim Senacie ruszył pierwszy formalny etap prac nad ustawą Digital Asset Market Clarity Act, co daje branży kryptowalut realną, choć wciąż niepewną szansę na postęp już we wrześniu. Lider większości, John Thune, uruchomił procedurę jeszcze przed weekendem, tuż po maratonie głosowań, dzięki czemu projekt wszedł na ścieżkę senackich procedur prowadzących do głosowania końcowego.
Co właściwie wydarzyło się w Senacie?
Na tym etapie nie chodzi jeszcze o głosowanie nad samą ustawą, lecz o rozpoczęcie formalnej debaty nad jej rozpatrzeniem. W praktyce oznacza to, że Senat zbliża się do pierwszego proceduralnego testu, który jest wymagany, zanim ustawa może w ogóle trafić do dalszych etapów prac.
Procedura w Senacie jest skomplikowana i wieloetapowa. Najpierw trzeba przejść przez tzw. cloture, czyli mechanizm pozwalający zamknąć debatę i przejść do głosowania, ale wymaga on aż 60 głosów „za”.
To ważny moment, bo procedura często bywa równie istotna jak sama treść ustawy. W przypadku regulacji krypto każdy etap formalny może przesądzić o losie projektu. Dlatego nawet sam start prac jest już sygnałem dla rynku.
Kluczowe spotkanie: Insajderzy rynku kryptowalut z senatorami w sprawie regulacji rynku — warto śledzić, jak rozmowy branży z politykami wpływają na dalszy bieg prac legislacyjnych.
Dlaczego to ważne dla rynku krypto?
Dla branży kryptowalut ten ruch ma znaczenie większe niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Bez tego kroku projekt praktycznie utknąłby na długi czas, a jego szanse na realny postęp w 2025 roku byłyby bardzo ograniczone.
Clarity Act ma bowiem uporządkować zasady nadzoru nad rynkiem aktywów cyfrowych w USA. Projekt zakłada rozdzielenie kompetencji między SEC i CFTC oraz stworzenie jaśniejszych reguł dla obrotu cyfrowymi towarami.
Wciąż mało czasu i dużo przeszkód
Problem polega na tym, że Senat wchodzi właśnie w przerwę letnią, a po powrocie ma zaledwie kilka tygodni pracy przed jesiennym zwrotem kampanii wyborczej. Wrześniowe okno legislacyjne jest więc krótkie, a w kalendarzu zalegają też inne pilne sprawy.
W tym samym czasie senatorowie muszą jeszcze dogadać kilka kluczowych kwestii związanych z samą ustawą. Sporne pozostają m.in. przepisy dotyczące przeciwdziałania nielegalnym przepływom finansowym, zasady dla nagród i yieldów ze stablecoinów oraz zapisy o etyce w życiu publicznym.
Najtrudniejszy punkt: polityka i zgoda Demokratów
Żeby projekt przeszedł przez Senat, potrzebuje co najmniej 60 głosów, a więc także poparcia części Demokratów. To właśnie tu pojawia się największy znak zapytania, bo część senatorów ma zastrzeżenia do zapisów dotyczących wysokich urzędników państwowych i ich powiązań z projektami krypto.
Na szczególnej cenzurowanej znalazł się zakaz wspierania projektów cyfrowych aktywów przez najważniejszych przedstawicieli władzy, w tym prezydenta Donalda Trumpa. W obiegu jest już poprawiona wersja tego fragmentu przygotowana przez ponadpartyjny duet senatorów, ale jak dotąd nie doczekała się ona odpowiedzi Białego Domu.
Jeśli projekt ma rzeczywiście ruszyć jako inicjatywa ponadpartyjna, potrzebna będzie przynajmniej polityczna zgoda na najwyższym szczeblu. Bez tego szanse na sukces gwałtownie maleją.
Dwie możliwe ścieżki dalszych wydarzeń
Najbliższe tygodnie pokażą, czy negocjacje przyniosą kompromis jeszcze przed pierwszym głosowaniem proceduralnym. Jeśli tak się stanie, projekt może stosunkowo szybko posuwać się naprzód.
Istnieje jednak też mniej optymistyczny scenariusz. Głosowanie proceduralne może stać się przede wszystkim politycznym testem lojalności, który zmusi poszczególnych senatorów do oficjalnego zajęcia stanowiska wobec kryptoregulacji. W takim układzie ustawa mogłaby stać się polem bitwy wyborczej i celem dla branżowych PAC-ów, takich jak Fairshake, które będą analizować głosy polityków pod kątem przyszłych decyzji finansowych.
Co jeśli ustawa nie przejdzie teraz?
Jeżeli podziały partyjne utrzymają się do momentu głosowania, szanse na uchwalenie Clarity Act w tym roku będą bardzo małe. A jeśli Senat nie zdąży, w przyszłym roku zacznie się nowy Kongres, co oznaczałoby reset całego procesu.
Taki scenariusz mógłby oznaczać konieczność rozpoczęcia walki o regulacje od nowa, być może już w zupełnie innym układzie politycznym. Dla branży krypto byłby to poważny cios, bo właśnie ta ustawa jest jednym z najważniejszych celów lobbingowych rynku w 2026 roku.
Ostrożny optymizm zamiast pewności
W oficjalnych sygnałach płynących z otoczenia lidera większości widać jednak pewien umiarkowany optymizm. John Thune już wcześniej sugerował, że lipcowo-sierpniowy termin był zbyt ambitny, ale wrześniowe głosowanie pozostaje w grze.
To właśnie dlatego jego ostatni ruch można odczytywać jako próbę utrzymania projektu przy życiu. Nie jest to jeszcze przełom, ale ważny sygnał, że Clarity Act nie został odłożony na półkę.
Na razie wszystko zależy od tego, czy senatorom uda się zamknąć sporne kwestie w ciągu kilku najbliższych tygodni. Jeśli tak, wrzesień może przynieść pierwsze realne głosowanie nad jedną z najważniejszych ustaw dla rynku kryptowalut w USA.


Czekam z niecierpliwością na to głosowanie! Mamy szansę wreszcie na jakieś jasne zasady w krypto i to by mogło pomóc rynkowi na całym świecie. Oby się udało!
Dziwne, że w ogóle się tym zajmują w takim krótkim czasie. Pewnie znowu wszystko utknie w politycznych przepychankach. Szkoda, że nie wzięli tego na poważnie wcześniej.
W artykule brakuje informacji o tym, jakie dokładnie zapisy w Clarity Act są najbardziej kontrowersyjne. Może autor mógłby się bardziej rozwinąć w temacie. Dla mnie interesujące byłoby, jak regulacja wpłynie na stablecoiny.
Mam dobre doświadczenia z kryptowalutami, ale wciąż boję się, że jak nie przejdzie to głosowanie to wszystko się rozleci. Może to i dobrze, bo wiele projektów wciąż nie ma sensu.
Po przeczytaniu tego zdania „Bez tego kroku projekt praktycznie utknąłby na długi czas” nie mogę się oprzeć wrażeniu, że to może być na dłuższą metę negatywne dla innowacji w branży. Wiele osób chce więcej niż wolno przegłosowane regulacje.
Biorąc pod uwagę co się dzieje w amerykańskiej polityce, to nie zdziwi mnie jak ustawa umrze w zapomnieniu. I znowu będziemy czekać kilka lat na cokolwiek sensownego.