Wczoraj pojawiło się nowe wydanie popularnej dystrybucji Ubuntu, skupiające się na zmianach w interfejsie użytkownika oraz postępującej integracji z usługami w chmurze.
Przygotowane przez firmę Canonical wydanie Ubuntu 12.10 zatytułowane zostało „Quantal Quetzal”. Przyjrzyjmy się nowościom wprowadzonym w wydaniu:
Przystosowanie do pracy w chmurze
Nowe wydanie zorientowane jest na lepszą współpracę z usługami w chmurze. Przeglądając sieć za pomocą Firefoksa na wielu stronach takich jak Youtube, Reddit, Gmail czy Facebook możemy zuważyć pojawiające się komunikaty z pytaniem o to, czy chcemy zainstalować dodatki umożliwiające nam szybszy dostęp do tychże usług. Możliwość ta dotyczy 30 popularnych serwisów internetowych. Zainstalowanie takiego dodatku powoduje pojawienie się w menu Unity odpowiednich skrótów:

Źródło: omgubuntu.co.uk
Zachęcanie do korzystania z usług w chmurze wiąże się z celem jakim jest „przystosowanie systemu do korzystania z niego w erze wielu urządzeń posiadanych przez jednego użytkownika. Gdy korzysta on z dostępu do tych samych danych w chmurze, na własnym dysku, w pracy i na swoim telefonie.”
Dash Unity da Ci dostęp do wszystkiego
Kolejną nowością, o której dyskutowaliśmy już na łamach OSnews.pl jest obecność wyszukiwania w sklepie Amazon z poziomu Dasha (por. Ubuntu 12.10 otrzymamy z wynikami wyszukiwania ze sklepu Amazon). Canonical posłuchało części głosów zgłaszających wątpliwości związane z prywatnością wyszukiwania oraz dostępnością w nich artykułów dla nieletnich. By je rozwiać umieszczono w „Shopping Lens” odnośnik do odpowiedniej strony informacyjnej.

Źródło: omgubuntu.co.uk
Podglądy
Podglądy to funkcja umożliwiająca podejrzenie co dzieje się w uruchomionym przez nas programie. Możemy tego dokonać klikając prawym przyciskiem myszy na skrót aplikacji w pasku umieszczonym po lewej stronie ekranu. Na przykład w odtwarzaczu muzycznym zobaczymy okładkę aktualnie odtwarzanej płyty wraz z jej listą odtwarzania.
Kwestie techniczne
Wraz z wydaniem Ubuntu 12.10 kończy się wsparcie dla nośników CD. Obecnie obraz ISO dystrybucji waży 763M i nie zmieści się on na ten leciwy nośnik. Zmiany doczekał się również proces instalacji, który umożliwia nam teraz szyfrowanie całej instalacji Ubuntu za pomocą dm-crypt+LUKS.
Z domyślnego zestawu programów, który otrzymujemy po instalacji systemu usunięte zostało Unity 2d. Krok ten został wykonany ze względu na znaczące obniżenie wymagań domyślnego środowiska Unity.
Zmiany na stronie
Wraz z nowym wydaniem dystrybucji strona ubuntu.com doczekała się kilku zmian. Canonical wprowadziło możliwość przekazania dotacji na rozwój konkretnych elementów Ubuntu, lub jego remiksów. Na krok ten trafimy przed rozpoczęciem procesu pobierania obrazu ISO. Nowy system dotowania pozwala na zdefiniowanie dowolnej wysokości przekazywanej kwoty oraz dostosowanie celu, na który przekazujemy nasze pieniądze za pomocą znanych nam z Humble Bundle suwaków.
Kolejną zmianą jest pojawienie się bardzo przejrzystego poradnika instalacji dystrybucji. Każdy z kroków instalacji został opisany za pomocą zrzutów ekranu oraz opisania możliwości stojących za dokonaniem konkretnych wyborów.
Podsumowanie
Jak widać najnowsze wydanie skupia się głównie na poprawkach w zakresie interfejsu użytkownika i postępującej integracji z usługami w chmurze. Wprowadzono również kilka zmian technicznych jak szyfrowanie całej instalacji, które było możliwością bardzo długo wyczekiwaną przez wielu użytkowników.
Brakuje dużych zmian pchających rozwój dystrybucji do przodu. Tych prawdopodobnie możemy spodziewać się w kolejnym wydaniu. Do tej pory wiemy, że nazywać się będzie „Raring Ringtail”, a jego planowanie dopiero się rozpoczyna.
Gorąco zachęcam do pobierania najnowszego wydania i dotowania Canonical. Wskazujcie, które elementy dystrybucji chcecie wspierać przekazywanymi funduszami. Mamy okazję zadecydować o kształcie kolejnych wydań.


Dobra robota Canonical! To jest chyba jedyna firma, która dobrze pcha temat linuksa na desktopie. Oby tak dalej!
Nie jedyna, jest choćby świetne openSUSE i jego remiks Cr OS Linux: http://getchrome.eu
Ja się planuję rozstać z Ubuntu, i pozostać przy OpenSUSE.
Na serwerze ciekawie wygląda juju jako "apt" dla serwisów. Ktoś ma z tym jakieś doświadczenie? Jak to się sprawdza w praktyce ?
"Z domyślnego zestawu programów, który otrzymujemy po instalacji systemu usunięte zostało Unity 2d".
No to skończyła się era: Linux jest dobry na stary komuter. 😉
Po prostu zmieniło się znaczenie terminu "stary komputer". Od czasu do czasu po prostu kompy należy wymieniać.
Dla starego komputera lepiej użyć Xubuntu lub jeszcze lżejsze Lubuntu.
albo jeszcze lżejszy Free-DOS 😛
Z tym, że nowy komputer (np. mój całkiem nowy netbook) też słabo sobie radzi z Unity. Zaś Lubuntu zaraz po instalacji sypie błędami jak szalony. Teraz sprawdzam Fedore, potem może OpenSUSE, ale coś czuję, że już chyba tylko Slackware sensownie wykorzystuje zasoby komputera.
Pozdrawiam.
" tym, że nowy komputer (np. mój całkiem nowy netbook) też słabo sobie radzi z Unity. Zaś Lubuntu zaraz po instalacji sypie błędami jak szalony. "
Wszystko zależy od sprzętu. Co do Lubuntu to mam zainstalowane kilkanaście starszych maszyn i chodzi całkiem dobrze.
"Teraz sprawdzam Fedore, potem może OpenSUSE, ale coś czuję, że już chyba tylko Slackware sensownie wykorzystuje zasoby komputera. "
Fedora to dopiero sypie błędami, już to przerabiałem. A OpenSuse niegdy nie chciało mi poprawnie działać (może miałem pecha).
Dlatego odnoszę wrażenie, że ewolucja Linuksa poszła jakimś dziwnym tropem. Chyba tylko starzy wyjadacze (Slack, Debian) wciąż mają na uwadze sensowne wykorzystywanie zasobów. Reszta jakoś gubi tą ideę prędzej czy później.
Pozdrawiam
> free
total used free shared buffers cached
Mem: 24570480 5236796 19333684 0 193588 3193936
-/+ buffers/cache: 1849272 22721208
Swap: 33553404 0 33553404
Podsumowując: Ubu 12.10 na moim laptopie zżera mniej niż 10% RAMu (a mam w tej chwili Chrome'a włączonego). Chyba nie jest źle. 😛
flaga -h Twoim przyjacielem 🙂 Drukuje ładniej sformatowane rozmiary danych (także w ls)
nie specjalnie widze sens takich informacji, jako pozytywnych. Po co ci ten RAM w takim razie
Kupując komputer nie celował raczej w Ubuntu 12.10 żeby miał tyle ile system weźmie + ewentualnie parę mb dla apków…
Niezajęty RAM to negatywna informacja? Dla mnie logicznym jest, że OS powinien zajmować jak najmniej zasobów. Więcej miejsca np. Guild Wars 2 lub whatever.
jeden z najszybszych podzespołów komputera "pusty" – tak to błąd. System powinien (np. FreeBSD) tak dysponować RAMem, żeby w jak największym stopniu go wykorzystać, bo jeśli nie on to co – dysk twardy! Problemem w większości systemach jest odpowiednia reakcja na nowy proces i alokacja dla niego pamięci, vide zwolnienie miejsca kosztem innego procesu – ogólnie "prioretyzacja". Po co ci RAM, który nie jest wykorzystywany? Dla zrobienia free i wklejenia na forum. Dla porównania załaduj jakieś LiveCD z toram i zobacz jak działa, póżniej z dsyku.
To niezupełnie tak. Po pierwsze, RAM jest wykorzystywany przez aplikacje, którę uruchomię. Nie chcę, aby ten RAM zabierał mi system – system naprawdę *nie potrzebuje tyle RAMu*. Nawet te zjedzone 1,5 GB to trochę dużo. Nie po to mam 24 GB żeby mi zaraz 1/3 zeżarł system.
Po drugie to właśnie Linux dużo lepiej radzi sobie z wykorzystaniem RAMu, w momencie gdy zostanie mocno dociśnięty naprawdę wykorzystuje cały RAM – natomiadt Windows robi jakieś głupoty ze swapowaniem, nawet jeśli ma jeszcze całkiem dużo RAMu wolnego.
No i po trzecie – skoro mój system działa jak rakieta przy 1,5 GB RAMu zużytego a reszcie "pustej" to po co ma zajmować więcej? Dla tego ułamka promila wydajności, której nie zauważę?
jeszcze a propo kupowania: kupując komputer z 4GB oczekuje, że system wykorzysta to i będzie działał "płynniej" niż jakbym miał 2GB – logicznie, wg Ciebie tak nie jest. i niestety większość systemów tego nie potrafi
Nie wiem jak działa Ubuntu przy 2 GB RAMu, ale przy 4GB RAMu działa bardzo płynnie. Dodatkowy RAM kupiłem nie po to aby działał jeszcze płynniej, tylko dlatego, że wymgają tego aplikacje, których używam.
Ja siedzę już półtora roku na OpenSUSE, wciąż na 11.4, bo nieśpieszno mi do nowinek. W mojej ocenie zresztą to jest zaletą Susła w stosunku do np. Fedory, która ma zbyt często – w mojej opinii – cykle wydawnicze. Ja stawiam na stabilność.
Jest oczywiście Debian Stable i nawet próbowałem go instalować, ale stosuje niestandardową instalację – szyfruję wybrane partycje. Instalator debiana nie potrafił tego zrozumieć i gdy tylko wykrył, że szyfruję /home to pluł się o szyfrowanie swap. Ja paranoikiem nie jestem, szyfruję /home na laptopie tylko po to, żeby przeciętny złodziej w dresie nie oglądał moich zdjęć z wakacji.
W przeciwieństwie do Debiana, instalator Open SUSE radzi sobie z tym i pozwala szyfrować partycje w dowolnych konfiguracjach. Sam system jest dość stabilny, aczkolwiek zdarzają się drobne problemy: np. czasami wywala mi się Evolution.
Ja tam wolę Gentoo z Fluxboxem.
Jesteś amiszem?
😉
Amiszem prędzej by była osoba z Ratpoison…
Aczkolwiek tutaj nie ma co się śmiać, pojawiają się nowe, rzekomo logiczniejsze i prostsze w użyciu interfejsy, ale tak naprawdę na prostym menedżerze okien jak Fluxbox, Openbox dostosowanym do użytkownika te same czynności można wykonać 4x szybciej niż na Unity, GNOME3 itp.
A Canonical ma jakiś "plan B" dla nazw nowych wersji na wypadek skończenia się alfabetu? 😉
Zawsze mnie zastanawiało, co zrobią deweloperzy debiana jak się postacie z Toy Story skończą. 🙂
Nakręcą następną część
Zawsze jest "M jak mdłości" albo "Moda na sukces"
Ubuntu + unity to jest muł i w oczach wielu osób potwierdzeniem, że pogłoski o szybkości linuxa na desktopie są "nieco" przesadzone. Sprawdziłem to cudo na wirtualnej maszynie i szybkość działania mnie poraziła. To już win7 działa szybciej, również na wirtualnej maszynie, a win-8 sprawuje się jeszcze lepiej.
Ostatnio trafił mi się faktycznie stary komp i ubuntu + unity nawet nie odważyłbym się zainstalować. Pobrałem więc xubuntu. Żenada. Sprawdzałem to już w różnych wersjach, na różnych konfiguracjach i z szybkością podawaną przez autorów to miało i ma niewiele wspólnego. Zainstalowałem więc lubuntu. Blaszak nagle ożył, szału nie było ale pracować się dało. Lxde kolejny raz mnie nie zawiodło. Środowisko proste, wręcz ubogie (trzeba mu poświęcić nieco czasu), ale faktycznie szybkie więc jego nazwa jest przynajmniej adekwatna do jego działania.
Niech pajacusie z Canocal pracują nad wydajnością a nie zajmują się bajerami. Firma tego pokroju powinna stworzyć własne, niezawodne i energooszczędne środowisko a nie bazować na Gnome. Są niepoważni.
Z ciekawości się zapytam jaki to komp był? Chodzi mi głównie o procesor i RAM.
Bo ja generalnie na niżej niż 1.5GHz i 768MB RAM Linuksa z X'ami nie stawiam. Bez grafiki to inna rozmowa.
Mam laptopa P4 2GHz/1GB, Debian z Trinity chodzą aż miło. Miałem LXDE i XFCE – działały jeszcze szybciej. Właściwie zrezygnowałem z "myszy" (XFCE) tylko z powodu kiepskiego zmieniania nazw w menedżerze plików.
Ostatnio mnie w Linuksie ciekawa rzecz zaskoczyła: Otóż mam tego opisywanego przeze mnie kilka razy tekstowego Debiana na Geodzie 300MHz. Okazuje się, że można włączyć jakąś opcję w kernelu, wyłącza się wtedy całkowicie wyświetlanie (konsola działa przez port szeregowy) po czym sprzęt… przyspiesza jakieś 25-30%! Potwierdzone na sprawdzaniu sum kontrolnych ściąganych plików. Kolejne "jaja" Pingwina.
http://www.dobreprogramy.pl/Druedain/Chciec-to-mo… kiedyś mi się nudziło. Miałem jeszcze przetestować Slitaz, który wciąż jest rozwijany, ale miałem zbyt nowy procesor chyba. Poza tym mam w domu na Celeronie 2GHz i 512 RAMu Ubuntu 10.04 i działa on tam sprawniej od XP. Może to kwestia specyfiki sprzętu, a może nie.
DSL 3.1 wydany w listopadzie 2006 uruchomiłem bez problemu na P200 MMX z 32 MB RAM. Po uruchomieniu potrzebował 16 MB RAM (mówię o pracy z Fluxboxem). Postawmy więc pytanie: W95 którego legalnie nie można nabyć (podobnie jak Offica do niego), miał problemy ze stabilnością i wirusami czy Linux 2006 z kompletem oprogramowania legalnie? 😉
Pozdrawiam.
Dlaczego nikt nie zauważył, że op próbował Ubu w wirtualnej maszynie… I tam działa ono, jak mniemam, wolniej niż Win7 nie na wirtualnej maszynie…
Czy trzeba coś dodawać?
Na maszynie wirtualnej nie działa (zwykle) wspomaganie 3d – dlatego chodził wolno.
Na Athlonie II x3 i ATI 7750 po prostu wymiata…
Już odpowiadam. Komp był po "upgrade", ma 384MB ram, cpu to chyba jakiś celeron 1.5GHz może 1.7, nie pamiętam, dysk 60GB ATA. Jeśli chodzi o Debiana, to wiem, że na nim wydajność jest odczuwalnie lepsza, dlatego m.in. z niego korzystam (+kde), ale ja pisałem o ubuntu.
Przy okazji, jak możesz napisz coś o tej "opcji w kernelu", albo wklej linka.
Co do wirtualnej maszyny, akcelerację 3d włączyłem (radeon hd5750, stery własnościowe), ale czy ona działała tego już nie wiem. Jeśli w ubuntu były (dokładnie nie pamiętam i sprawdzić tego już nie mogę) jakieś bajery to je pewnikiem wyłączałem, a unity przestawiłem na tryb 2d czy jak to się tam nazywa. Zmian jednak nie zaobserwowałem. Natomiast na fizycznej maszynie, na pewno działałoby dobrze.
Strasznie przestarzały ten komp. Nie możesz oczekiwać od twórców dystrybucji, że stworzą coś innowacyjnego i miłego dla oka, działającego na kompach z przed dekady. Nie wiem jakie wymagania ma ubuntu 12.10, ale w dzisiejszych czasach nikogo już nie szokuje 1GB RAM-u czy dwurdzeniowy procesor. Dla takiego projektu jakim jest Unity, celem zawsze będą komputery nie starsze niż 5 lat. Trochę wyrozumiałości!
Niewątpliwie przestarzały, z resztą właściciel planuje na zimę zakup nowego pcta. Co do reszty, trudno się z tobą nie zgodzić. Jest jedno ale. Linux na desktopie wielu osobom kojarzy się właśnie z canonical i ubuntu, szczególnie jeśli różne portale/serwisy pisząc o linuxie (wcześniej się nim nie interesowały) mają na myśli właśnie ubuntu. Czytelników często nie interesują inne mniej popularne dystrybucje, środowiska itd., ale gdzieś wcześniej przeczytali/usłyszeli opowieści (może i nawet prawdziwe) jak to linux gniecie wydajnością windowsa. Potem porównają sobie najnowsze ubuntu ze swoim xp, win7 albo win8 (chociaż tu jeszcze może się coś zmienić) i często przekonają się, że tak nie jest, a czasem jest wręcz odwrotnie. Budują sobie opinię o ubuntu, która prawdopodobnie stanie się również opinią na temat innych dystrybucji.
Jeżeli porównują Ubuntu wydane kilka dni temu, z windowsem xp wydanym 11 lat temu, albo nawet z windowsem 7 wydanym 3 lata temu, to tylko ich wina i problem nie leży tutaj po stronie cannonicala, ani portali chwalących ubuntu, a po stronie użytkownika i wynika z jego kompletnego braku wyobraźni. Na to nic nie można poradzić. Co do win8, nie można porównywać gotowego produktu, do produktu w fazie testów. Chociaż, jak pokazują wymagania systemowe win8, nie jest on wcale taki lekki:
1 GHz or faster processor
1 GB RAM (32-bit) or 2 GB RAM (64-bit)
16 GB available hard disk space (32-bit) or 20 GB (64-bit)
DirectX 9 graphics device with WDDM 1.0 or higher driver
Dla porównania, wymagania ubuntu:
700 MHz processor (about Intel Celeron or better)
512 MiB RAM (system memory)
5 GB of hard-drive space (or USB stick, memory card or external drive but see LiveCD for an alternative approach)
VGA capable of 1024×768 screen resolution
Ale te wymagania ze strony Ubuntu są mocno naciągane. Windows 8 podejrzewam, że również.
Win Vista i Win 7 chodziły kulawo przy 2 GB RAMu. Ale 4 GB RAMu kosztuje obecnie mniej niż 70 zł – naprawdę nie przesadzacie trochę z tym liczeniem megabajtów?
Pytanie dlaczego zatem Canonical i Microsoft podają zaniżone wymagania?
Poza tym, nie w każdej firmie są same wypasione kompy 😉
to dla czego nie przyniesiesz do firmy swojego komputera – przecież BYOD podobno jest taki dobry 😛
Pewnie jakiś przygłup klikacz AD zabronił
Ale z Ciebie troll 🙂
Czasem przynoszę swój sprzęt do pracy, ale nie każdy pracuje w super fajnych firmach 😛
Nie troll tylko rzeczywistość .Bo zobacz, że to co piszesz to nijak się ma do rzeczywistości. Piszesz że BYOD jest super, ale gdzieś, a nie u was w firmie. Taka sama bzdura jak stwierdzenie "Android to najlepszy system ale używam BBOS"
@wladca_kodu
Problem jest taki, że – zwłaszcza Win 7 – strasznie agresywnie swapują.
Mam 4 GB w stacjonarce – i Win 7 nie zajmuje zwykle nawet 1 GB, a już mieli dyskiem.
Szczególnie wpieniające dla właścicieli maszyn gdzie jedynym dyskiem jest SSD, a nie mają 8 GB RAMu aby komfortowo wyłączyć swap w ogóle.
O ile kojarzę to w Win7 trzeba dużo powyłączać rzeczy domyślnie włączonych szczególnie jeżeli używa się SSD, to wtedy dyskiem na pewno nie mieli, no i przy 4GB RAMu swap można w ogóle pominąć, no chyba, że wymaga tego nasza praca i programy, których używamy.
Ten komp to rakieta – u mnie w robocie jeszcze do niedawna na p266 i 128ram chodził slack 😉
W tej chwili mam 2x Slackware (13.37) na XFCE: C400 i 386ram…
Nie rozumiem – zaawansowane gry 3d chodziły płynnie na komputerach sprzed 10 lat. były ładne efekty, wiele obiektów, interakcja z użytkownikiem itp. a dziś nie da się zrobić płynnie chodzącego środowiska graficznego na komputerach sprzed 5 lat?
Ciężko mi powiedzieć coś na ten temat, nigdy nie programowałem gier, ani skomplikowanych interfejsów użytkownika, w systemie, ale logicznie rzecz biorąc, system operacyjny ma nie przeszkadzać w codziennym używaniu komputera, natomiast jak odpalasz grę, jest to tak naprawdę jedyna aplikacja w tym czasie, której używasz, więc może Ci pożreć wszystkie zasoby i nie będziesz miał o to pretensji. Podejrzewam, że nowa aplikacja, napisana z uwzględnieniem tego, że będzie odpalana na nowszym sprzęcie, lepiej wykorzystuje potencjał tego sprzętu, jednocześnie zużywając mniej zasobów. Być może na starym sprzęcie niektóre z zastosowanych metod nie będą działać sprawnie i stąd wynika słabe ich działanie. Ale to wszystko to tylko gdybanie, mogę być w bardzo dużym błędzie. Dobrze by było jakby wypowiedział się jakiś ekspert.
Ciekawy pomysł i całkiem dobre rozumowanie, ale zupełnie niezgodne z obserwacjami.
Skoro system ma nie przeszkadzać, to dlaczego zrobienie czegokolwiek w pewnym zupełnie nowym systemie trwa dłużej niż w jego starszym odpowiedniku?
Dlaczego zarówno ten starszy jak i nowszy (ale od tego samego producenta) kompletnie zdychają po odpaleniu kilkudziesięciu procesów, a system konkurencyjny działa wtedy świetnie?
Moim zdaniem problemem jest właśnie złamanie zasady, którą wspominasz w swoim poście – tej zasady, że system operacyjny jest platformą do uruchamiania programów, a nie celem samym w sobie.
<bockquote>„Moim zdaniem problemem jest właśnie złamanie zasady, którą wspominasz w swoim poście – tej zasady, że system operacyjny jest platformą do uruchamiania programów, a nie celem samym w sobie.”
+1, jest to problem, który IMO widać niestety we wszystkich „dużych” dystrybucjach, niezależnie od tego czy są wyposażone w KDE czy GNOME. Przynajmniej moim zdaniem środowiska graficzne również powinny być nakierowane na bycie „platformą do uruchamiania programów”, a te największe zdecydowanie od tego odchodzą.
Osobiście czuję się spychany do window managerów (u mnie wyborem jest dwm), mimo mocnego sprzętu i samodzielnego kompletowania sobie środowiska.
Muszę również przyznać, że w zasadzie od pierwszego wydania GNOME 3 dość często wykorzystuję go zamiast dwma, bo podoba mi się połączenie mojej filozofii zarządzania oknami z multimedialnością GNOME2. Natomiast boli mnie jego pazerność na zasoby sprzętowe i gubienie swojego „miejsca w szeregu”.
Ale trzeba też odróżniać goły system operacyjny od środowiska, które w sobie zawiera już zestaw narzędzi pracy. Jeśli coś na starcie zajmuje 1GiB i nic nie oferuje, to jest problem, ale jeśli coś zajmuje tyle miejsca bo dostarcza zestaw narzędzi do pracy, to jest to uzasadnione, a można się tylko zastanawiać, czy te narzędzia są zoptymalizowane, ale to już inny zupełnie problem.
Oczywiście wiem, że to kwestia już stricte prywatnych upodobań. Nie wiem jak inni, ale zarówno w KDE, GNOME jak i innych środowiskach graficznych korzystam z bardzo małej ilości aplikacji dostarczonych w „zestawie narzędzi do pracy”. Nawet w opcjach instalacji minimalnych, szczególnie KDE uważam za bardzo przeładowane.
Po to masz dystrybucje pokroju lubuntu, abys na starego zecha wartego 50zl sobie mogl zainstalowac. Obecnie za ultra grosze (8GB ramu 100zl man) kupisz maszyne, ktora pociagnie 2 najnowsze ubuntu naraz a pewnie i wiecej na VMw. Wiec przestan zachowywac sie jak jakis niedorozwiniety 5latek, ktory wczoraj wyszedl z jaskini. Wiesz, ze masz jakas slaba maszyne, instalujesz odpowiedni soft. Po to dostales rozum, abys mogl podejmowac logiczne decyzje.
a na notebooku?
Większość notebooków z drugiej ręki w niewysokiej cenie ma nie więcej niż 1 GB RAM.
1 GB to tylko takie zabytkowe sprzed 10 lat.
Kostka 2 GB DDR-II (taki jest w netbookach) kosztuje ok. 100 PLN, kłopot w tym, że często mają 1 slot.
Notebooki ? C'mon, teraz 4GB to standard.
A można w końcu tego adware wyłączyć?
Tak, służy do tego jedna komenda opisana przeze mnie w poprzednim tekście o „Shopping Lens”.
Ja na starym lapku z Athlonem 1,8 Ghz i 768 Ramu stawiałem Lubuntu i minta z LXDE, jakoś chodziło, ale bez reweli. Teraz sam system to muł. Radę dał dopiero Debian stable z fluxboxem. Ubuntu z unity nadaje się do uzycia, gdy zastosować tysiąc tweaków, a przede wszystkim powyłaczać wszelkie bajery.
Z testów na Phoroniksie wynika, że odchudzanie Unity idzie mozolnie, a jedyne co się udało osiągnąć do doprowadzenie wersji rozwojowych do poziomu wydajności Unity w Ubuntu 12.04. Czy to pocieszy ludzi, którzy nie mogą użyć już wersji Unity2D?
Nie chodzi nawet o starsze komputery. Problem jest nawet przy całkiem dobrym sprzęcie który ma dobre wszystkie podzespoły poza kartą graficzną.
A najgorzej sprawuje się teraz na wirtualnych maszynach… brak akceleracji graficznej powoduje że Ubuntu nie nadaje się teraz do tworzenia wirtualnych desktopów…
Dokladnie, na virtualboxie nie ruszyl mi.
Takie są chyba koszty postępu. Ubuntu chcąc wypłynąć na szerokie wody i konkurować z Win/OSX musi iść mocno do przodu aby czymś tych użytkowników przyciągnąć, więc nie można się chyba dziwić, że nie da się odpalić Unity na komputerach 10 czy nawet 5 letnich, zresztą pewnie tak samo jak w przypadku Win8 i OSX. Także po prostu trzeba poszukać odpowiednich dystrybucji dla odpowiedniego sprzętu. Jeżeli mam komputer 5 letni z 512RAM to Xubuntu/Lubuntu (względnie poprzedni LTS) i pewnie sporo innych distro albo WinXP i tyle. Zbyt długa wsteczna kompatybilność to tylko proszenie się o kłopoty np. IE 😉
Według mnie to tylko lepiej dla naszego mózgu, że musi się uczyć nowych rzeczy a nie przyzwyczajeni do KDE3.5 lub Gnome2 będzie tak wegetować w nieskończoność 😉
Myślę, że jeszcze kilka wydań a WIndows naprawdę może się bać. Zanim to jednak nastąpi sporo rzeczy jest do poprawki.
Szybciej okaże się, że Microsoft potknie się o własne "genialne" pomysły. Microsoft bardziej boi się, że nie osiągnie niczego w urządzeniach mobilnych. Ostatnio desktopy to żaden biznes w porównaniu do tabletów i smartfonów.
KDE dalej działa dobrze. No i potrafi działać bez efektów ─ bardzo miły akcent w erze mutterów i innych dziwolągów ze świata Gnome.
Co więcej, główny programista KWin oficjalnie mówi, że nie zamierza forsować OpenGL i będzie dalej można podstawowe efekty mieć bez karty graficznej i innych cudów. Z drugiej strony jest szansa, że większe wykorzystanie LLVMpipe wpłynie na wydajność tego rozwiązania.
Po co oni te Unity wprowadzili … KDE nielubie Unity to syf …
Unity to coś co pozbawi Canonical użytkowników, system jest do bani, powolny, nie stabilny, brzydki i nie funkcjonalny. Każda inna dystrybucja jest stabilniejsza i szybsza, popsuto dobry system i tyle, nawet sporo starszy 10.10 bije na głowę obecne dystrybucje Ubuntu, jeśli ktoś chciał wyeliminować ten system z gry należało po prostu zakończyć na 10.10 i tyle.
Pf,ubuntu 11.10 daje radę. :DD
Z Nowa wersja posiada wiele miłych aktualizacje eklenmiş.Yapılan powiedzieć, że bardzo lubię. W międzyczasie, dziękuję admin.