Komisja Europejska liczy na otwarte dane

  • Home
  • /
  • Blog
  • /
  • Komisja Europejska liczy na otwarte dane

Data: 15 grudnia, 2011

W poniedziałek europejska komisarz ds. Agendy Cyfrowej Pani Neelie Kroes przedstawiła europejską strategię otwartych danych z sektora publicznego. Realizowane to będzie głównie przez portal otwartych danych, który już powstaje. Zmiany zaproponowane będą wszystkim państwom członkowskim, a zmiana podejścia do danych ma wpłynąć na wzrost gospodarki i powstanie setek tysięcy nowych miejsc pracy.

Działanie to implikuje to stworzenie portalu otwartych danych, oraz działań mających na celu przekonanie Rady Unii Europejskiej i Parlamentu Europejskiego do utworzenia podobnych platform. Platforma informacyjna Komisji będzie dostępna w pierwszej połowie 2012 roku, wyjaśniła holenderska komisarz, wskazując, że „Jesteśmy w fazie wdrażania tego, co ogłaszamy”. Komisja zamierza zaproponować zasady otwartych danych dla wszystkich państw członkowskich.

Zmiana ma zostać osiągnięta poprzez zmianę dyrektywy UE z 2003 r. w sprawie ponownego wykorzystywania informacji sektora publicznego. Wszystkie dokumenty udostępniane przez organizacje sektora publicznego w zasadzie mogą być ponownie wykorzystane w dowolnym celu, chyba że są chronione prawem autorskim osób trzecich. Kroes zamierza egzekwować zasadę, że opłaty pobierane przez jednostki sektora publicznego od takich informacji nie powinny przekraczać rzeczywistych kosztów poniesionych w realizacji konkretnego wniosku. Zdaniem Rzecznik, powinno to w praktyce oznaczać, że większość danych „będą oferowane za darmo lub prawie za darmo.”

Kroes planuje wprowadzenie obowiązku dla organizacji z sektora publicznego do udostępniania informacji w „powszechnie używanych, rozpoznawalnych dla maszyn formatach” i powołać nadzór regulacyjny nad przestrzeganiem tego wymogu. Dyrektywa ma być także rozszerzona na biblioteki, muzea i archiwa, choć przyznaje, że jest mało prawdopodobne żeby dzieła kultury mogły być udostępniane bezpłatnie.
Komisarz uważa, że ​​otwarte podejście o danych może stworzyć wzrost o około 40 mld euro rocznie, a także setek tysięcy nowych miejsc pracy. Kroes mówiła o historycznej rewolucji tworzącej ogromne możliwości dla biznesu, dziennikarzy, naukowców i obywateli do tworzenia nowych treści a także aplikacji. Podała przykład OpenSpending, która zapewnia użytkownikom informacje na temat wydatków publicznych i długu publicznego, i Wheelmap, który pokazuje, lokalizacje przystosowane dla osób niepełnosprawnych , jako przykłady, co można osiągnąć.

Pani polityk miała również kilka słów w odniesieniu do programistów: „Wierzymy, że zrobisz dobre rzeczy z tymi danymi -. danymi, za które już zapłaciłeś” Ponieważ użytkownicy, uważa Kroes, już swoją kreatywnością tworzą wartość dodaną. Wezwała organizacje sektora publicznego by nie czekać na zmiany dyrektywy, która wymaga jeszcze zatwierdzenia przez Radę i Parlament, aby stać się prawem,apelując „Rozpocznijcie uwalnianie danych już teraz.” W Niemczech niektóre landy, takie jak Berlin, już utworzyły portale otwarte danych. Niemiecki rząd jest również w trakcie tworzenia portalu otwartych danych, który nie będzie jeszcze udostępniony online przed rokiem 2013.

Podobne wpisy

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone


  1. "otwarte podejście o danych może stworzyć wzrost o około 40 mld euro rocznie"
    A ile z tego rocznie pożre przekładanie papierów w sprawie nadzoru nad tym?

    "powszechnie używanych, rozpoznawalnych dla maszyn formatach"
    Mnie tu tylko pasują: XML, CSV i TXT z tym, że ten ostatni oczywiście w UTF-8. Teoretycznie HTML.
    Wsparcie formatu OO w wielu edytorach często jest kiepskie i na odwrót – wsparcie wielu często stosowanych formatów jest kiepskie w OO.
    RTF jest własnościowy, chociaż specyfikacja jest dostępna.
    Wiele archiwów i bibliotek udostępnia zbiory, do których prawa wygasły w częściowo opatentowanym djvu, niestety nie mają za dużego pojęcia jak takie dokumenty się robi i z jakością jest różnie.
    Teraz przyszło mi do głowy, że teksty techniczne można by w TeX… Zaprzęgnie się studentów z praktyk do czegoś innego niż przenoszenie kompów 🙂

    1. mikolajs pisze:

      OpenDocument to też XML i jeśli jakiś wybierać to lepiej ten niż tworzyć na nowo jakiś inny.

      1. Niemniej to jeszcze bardzo młody format nie obsługujacy polowy tego co docx. Goraco kibicuje ODF ale na chwilę obecna jest to prosty format do wymiany danych, a nie do wspólnej pracy.

        1. mikolajs pisze:

          Docx na standard wymiany się nie nadaje. Po pierwsze nie wszystkie osadzone obiekty w docx należą do standardu iso. A po drugie, na czym polegałby zysk z otwartego standardu danych jeżeli poprawnie dałoby się używać oprogramowania tylko jednej firmy? Co ci brakuje w ODF? Zawsze można rozszerzyć standard, nie trzeba zaczynać tworzyć od początku 🙂

          1. @prachwal pisze:

            zawsze można zmienić standard ISO, nikt nie powie że ISO to wyrocznia i nie można jej zmienić jak coś innego jest po prostu lepsze

          2. Hydra pisze:

            czy Ty naprawde masz cos z mysleniem?

          3. @prachwal pisze:

            to pytanie czy stwierdzenie?

            bo takie teksty adpersona to oznaka buractwa

          4. mikolajs pisze:

            No nie wiem czy to takie proste, bo w końcu na tym polega standard że się nie zmienia co chwila, chyba że mówisz o rozszerzeniu standardu np ODF

          5. @prachwal pisze:

            a ktoś to robi w tym konkretnym przypadku czy sprawa wisi o x czasu i każdy ma to w poważaniu?

          6. tak, zmieńmy standard. najlepiej tak, żeby pasował do już istniejącego produktu jednej firmy.

          7. @prachwal pisze:

            jeżeli gorsze ma wypierać lepsze to ja dziękuję za taką standaryzację rodem z NRD

  2. Cario pisze:

    Ja jestem ciekawy kiedy nasz Geoportal (www.geoportal.gov.pl) udostępni w ten sposób swoje zasoby – przydały by się bardzo np w projekcie OpenStreetMap w którym aktywnie uczestniczę bo dane z Microsoft Bing nie są w pełni dokładne dla całej Polski do wyrysowania mapy w całym kraju 🙁

  3. Franek pisze:

    Może się mylę, ale wydaje mi się, że ta cała komisarz Kroes jest tą samą osobą, która ostatecznie dobiła polskie stocznie (przy aplauzie naszych lokalnych, prounijnych klakierów i karierowiczów) !?…, a jednocześnie zezwoliła na finansowanie i rozwój niemieckich stoczni (Rostock, Straslund) !!! Jeśli to ta sama osoba, to z góry i z niewielkim błędem można założyć, że ten projekt będzie źle realizowany. W ogóle ciekawa sprawa, najpierw ta niewiasta zajmowała się m.in. stoczniami i sprawami konkurencji, a teraz brukselska hiper-biurokracja "odkryła" u niej zdolności informatyczne ?… Zupełnie podobnie jest u nas – niejaki pan Boni, rzekomo specjalista od spraw pracowniczych, teraz został skierowany na front porządków informatycznych w krajowych urzędach ! Jaja sobie z nas robi ta cała unijna i krajowa biurokracja, a my za bardzo serio i mało bezkrytycznie to odbieramy. Bliżej tym planom do propagandy, niż do rzeczywistych, pożytecznych działań – przynajmniej mnie się tak wydaje i chciałbym na to zwrócić uwagę, zanim rozpalimy się do czerwoności przy licytacji "powszechnie używanych i rozpoznawalnych dla maszyn formatów". Ponadto nie jestem pewny do czego i dla kogo – w ostatecznym rachunku – rozwiązania proponowane przez Kroes mają służyć. Można mieć nadzieję, że nie staną się elementem superpaństwa Orwella i, że nie będą służyć tylko najbogatszym państwom i korporacjom Unii Eur.. I jeszcze na marginesie uwaga, przy całym szacunku dla Autora (kristoferes), ale niektóre zdania i fragmenty tej wiadomości są po prostu niejasne, co nie sprzyja dokładnemu rozumieniu sensu wiadomości (np.:"może stworzyć wzrost o około 40 mld euro rocznie" – czego ta suma dotyczy?, "już swoją kreatywnością tworzą wartość dodaną" – to jest niejasne.). Domyślam się, że Autor chciał szybko przekazać tą informacje, co staram się zrozumieć. Pozdrawiam, życząc Czytelnikom szerszej refleksji. Franek.

    1. mykodem33 pisze:

      Dokładnie naszła mnie taka sama refleksja.
      Rzuca się hasło od dostępie do narodowych danych, kusząc niejasną marchewką w obliczy nadciągającego kryzysu. Nawet padają konkretne liczby (sic!)
      Od dawna "Unia"(Niemcy+Francja) ustawia Polskę i inne słabsze gospodarczo kraje tak naprawdę kierując się interesem własnych, narodowych gospodarek.
      Czwarty rozbiór RP trwa w najlepsze. Czołgi, karabiny, samoloty? Na co to komu. Wystarczy zniszczyć gospodarkę i spokojnie wykupić durnych "polaczków". Pozdro dla wszystkich robiących zakupy w Kauflandach, Auchanach, Eclercach, Castoramach itp, jeżdżących niemieckimi i francuskimi autami, tankujących na Statoilacjh i Shellach, etc, etc.
      Polska to świetnie rozwijająca się gospodarka, wg. premiera (z pochodzenia Niemca), tylko, że tutaj jak w anegdocie – co innego słyszysz, co innego widzisz.
      A o cyrku polskiej polityki nawet nie wspominaj. Polacy nigdy nie potrafili się rządzić.
      Czas już chyba wyjść na ulice.

      1. mikolajs pisze:

        Rozumiem, że jeździsz polskim autem. Czyli, że co Syrenką? 😉

        1. mykodem33 pisze:

          Ot, i znajomość polskiego przemysłu motoryzacyjnego. Dawnego bo dawnego, ale jednak.
          Niedługo już ludzie nie uwierzą, że Polska produkowała i samochody, i dobry sprzęt elektroniczny, statki, tabor kolejowy, że mieliśmy huty, kopalnie i rolnictwo 🙁
          Tu nie chodzi o ten samochód, ale o ludzi którzy głosując na partie "otwarte na Europę" tak naprawdę przyczyniają się do niszczenia kraju. Bo tę "otwartość" każdy inaczej pojmuje.
          Wiesz dlaczego powstała idea "Unii Europejskiej"?
          Powodem nie były te bzdury, jakie serwowało i serwuje się ciągle motłochowi. Chodziło o ułatwienie sobie ekspansji gospodarczej na całą Europę. I tak, działania opisane w artykule służą tak naprawdę głębszej ingerencji w niezależność krajów. Takim samym instrumentem był euro(w domyśle "wspólna" polityka finansowa) .
          Żeby broń Boże ktoś nie wpadł w Europie na pomysł pójścia drogą "azjatyckiego tygrysa" – zamknięcia na wypływ surowców, odcięcia się od wspólnej polityki, a otwarcie się na import technologii i promowanie eksportu produktów wysoko-przetworzonych, promowania rozwoju nauki i edukacji , rozwój technologii i gospodarki kraju i stania się niezależnym w dziedzinach strategicznych dla istnienia państwa.
          Gdzie by wtedy Renault i VW sprzedawali swoje samochody? Henkel i Bayer swoją chemię?
          A jeszcze mogła by powstać konkurencja? To by dopiero było…
          Polskich banków, czyli prywatnego sektora finansów już w praktyce nie ma (większość "polskich" banków należy do zagranicznych inwestorów), rolnictwo leży i ledwo dycha, energetycznie jesteśmy uzależnieni od obcych krajów.
          Polska to kraj ze świetnie rozwijającą się gospodarką. ;<

          .

          1. AdamK pisze:

            Widzę że idea Dżucze wiecznie młoda.

        2. pow3rshell pisze:

          a masz jakieś polskie auta produkowane na skalę masową ? Gazu łupkowego też nie możemy wydobywać bo Unia się nie zgodziła

          1. mikolajs pisze:

            A kiedy Polska produkowała "polskie" auta, zawsze to były kopie aut innych producentów? Jak się nasi uprą to będą wydobywać gaz z łupków.

          2. pow3rshell pisze:

            We will see 😛

          3. Devil pisze:

            @Mikołajs

            [quote]
            A kiedy Polska produkowała "polskie" auta, zawsze to były kopie aut innych producentów? Jak się nasi uprą to będą wydobywać gaz z łupków.
            [/quote]

            Jasne … jak nam Ruscy i Niemcy pozwolą to tak a jak nie to się okaże, Unia zakaże to bo szkodliwe…

            Devil

          4. mykodem33 pisze:

            Może już tego nie przeczytasz, ale dla archeologów:
            nie polemizuję, bo pewnie dużo w tym racji, ale: Polonez,.
            I wpisz sobie w googla "samochód Beskid". Możesz poszukać tez informacji o Warsie.
            Poczytaj , dowiesz się jak było (to nie ściema, pamiętam te czasy), będziesz wiedział jak, to odpowiedz sobie jeszcze na pytanie "Dlaczego?" Albo Polska będzie w końcu Polską, albo ciągle będziemy wasalami obcych państw. Bo możliwości w sensie zasobów i światłych ludzi mamy, tylko coś niewydarzoną kadrę polityczną. Taką, u których wraz z wysokością stołka kurczy się mózg, powiększają się klapki na oczach i coraz szersze kieszenie chętne na przyjmowanie łapówek.

    2. Budyń pisze:

      Tak się zapytam: to co tej Pani komisarz Kroes z likwidacją polskich stoczni NIE WYSZŁO ?

      1. AdamK pisze:

        Nic jej nie wyszło. Różnica pomiędzy polskimi a niemieckimi stoczniami, była taka że polskie dostały kasę, a później bardzo prosiły żeby je za to nie karać. Niemieckie stocznie, zgodnie z unijna procedurą, najpierw zapytały się o zgodą o rządowe dofinansowanie, które zostało udzielone po udzieleniu zgody. I tyle.

    3. > Może się mylę, ale wydaje mi się, że ta cała komisarz Kroes jest tą samą osobą, która ostatecznie dobiła polskie stocznie…, życząc Czytelnikom szerszej refleksji. Franek.

      Tego ostatniego życzyć nalezy również autorowi powyższego wpisu. Gwoli elementarnej wierności faktom: polskie stocznie to dobili jednak nasi znakomici politycy (zresztą różnych maści). Póki co, jakiś tam komisarz europejski nie ma jeszcze takiej możliwości. Rzeczona komisarz tylko starała się egezekwować unijne prawo (o ile w ogóle jakąś znaczącą rolę w tej pięknej katastrofie odegrała).

      Tekst artykułu jest faktycznie niezbyt jasny. Ogólnie, idea otwartego dostepu do publicznych danych, przechowywanych w otwartych (czyli pewnie standardowych) formatach jest nadzwyczaj słuszna. Oby tylko były to faktycznie otwarte i nieodpłatnie dostepne formaty.

      Co do "niejakiego pana Boniego", to warto pamietać, że misję zlecono mu dopiero w listopadzie a teraz mamy 18.XII, więc może póki co za wcześnie się na temat skuteczności jego działań wypowiadać. Ale zarówno on, jak i p. Kroes, to akurat sprawni politycy, więc i tak lepiej niżby wzięli sie za to magicy specjalizujący się w efektownych występach medialnych.

      1. AdamK pisze:

        No, Boni już od paru lat zajmuje się wszelkimi około-informatycznymi sprawami w rządzie. Teraz po prostu ma taką formalną funkcję.

        1. mikolajs pisze:

          Czyli ostatnio powiedział Tuskowi gdzie kliknąć w Wordzie aby wyśrodkować tekst i Tusk sobie pomyślał: "Wow co za informatyk" 😛

          1. AdamK pisze:

            Nie. Poczytaj sobie na blogu Vagli, bo ma z nim sporo do czynienia.

      2. Franek pisze:

        @Budyń – "Tak się zapytam: to co tej Pani komisarz Kroes z likwidacją polskich stoczni NIE WYSZŁO ?" – jeśli pytasz na poważnie, to odp. jest b. prosta: – zrobiła to dobrze i wręcz perfekcyjnie ! Ponadto była na tyle grzeczna i dobrze wychowana, że jakiś czas po likwidacji stoczni przyjechała do Polski m.in. zapytać wyrzuconych na bruk stoczniowców: chłopaki, jak Wam idzie ?… Żeby było jasne, zdecydowana większość z tych stoczniowców jest dalej na bruku (pewnie już bez zasiłku), a mały ich procent powiększa dochody stoczni państwa nazywającego się dostojnie Bundesrepublik Deutchland.

        @J_G – wybacz, ale nie zgadzam się z Twoją typowo tabloidowo-rządowo-unijną retoryką, która w moim odczuciu, ma akurat niewiele wspólnego z "elementarną wiernością faktom"; otóż i owszem, to nasi tzw. politycy podpisują likwidacje, etc., ale presja na nich (przeważnie nie dokumentowana) idzie od "możnych" z UE, w przeciwnym wypadku nasi politycy nie zostaliby wpuszczeni na salony UE i nie korzystaliby z profitów z tego wynikających !, przywołam tu przykłady presji (akurat udokumentowane) w postaci prostackich wypowiedzi Chiraca do Kwaśniewskiego, czy Sarkozego i wielu polityków niemieckich do śp. L. Kaczyńskiego; pani Kroes – jak piszesz – "…starała się egzekwować unijne prawo…" – rzeczywiście tak fachowo się starała, że w swej fachowości „zapomniała” zablokować rządowe fundusze dla niemieckich stoczni, a polskie zablokowała !; co do Boniego (i np. Bieleckiego, Lewandowskiego i wielu innych…) to uważam, że ich czas już dawno minął, ale ich osobisty dobrobyt, buta i układy wzajemnej adoracji uniemożliwiają im zrozumienie tego oraz, że w istocie b. niewiele zrobili dla Polski, a w wielu działaniach de'facto jej szkodzili; i na koniec J_G chciałbym Ci grzecznie zwrócić uwagę, że UE to bardzo niedemokratyczny twór (czapa decyzyjna – tj. komisarze i szef UE nie są wybierani w wyborach przez obywateli UE, tylko przez zamożne grupy wpływów i w zasadzie są poza tzw. skuteczną kontrolą społeczną), dlatego m.in. mamy Grecję, kryzys i kreatywną księgowość, zamiast realnego rozwoju.

        @ mykodem33 – cieszę się z dużej zbieżności naszych poglądów, gratuluję odwagi w ich prezentacji, ale póki co chyba nie warto wychodzić na ulicę, okres ochronny się skończył i weszliśmy w długi okres polowań na nieprawomyślnych, a poza tym, jak modelowo pokazuje historia, ci co wychodzą na ulice, szybko zostają wyeliminowani przez cwaniaków….

        Dobrze, że dyskusja trochę się tu ożywiła, pozdrawiam – Franek

        1. @.Franek:

          wiesz, Twój wykład na temat "przeważnie nie dokumentowanej presji" na naszych polityków, żądnych atrakcji "europejskich salonów" tak powala logiką i siłą argumentów, że nie podejmę z nim dyskusji. Tylko pozwolę sobie zauważyć, ze – o ile pamietam- w przypadku naszych stoczni nie chodziło o wstrzymanie jakichś dla nich dotacji, tylko raczej o kwestię ich legalności – już po ich wypłaceniu.

          Dzięki kol. Franek za zwrócenie uwagi w kwesti brakui demokracji w UE. Oczywiście, standardy w tym względzie to u nas się wyznacza – w tych ostatnich enklawach nie zdegradowanych przez wrażą PO i tych wymienionych, pożal się Boże, polityków. Dzięki kol. Franek, teraz już wiem jak z tą Unią – grunt to słuchać właściwej rozgłośni, wtedy fakty, przecież i tak "nie dokumentowane", stają się zbędne .

          BTW "salon" to chyba fundamentalna kategoria w naszym dyskursie politycznym, wszyscy z jakichś powodów żądni są bywania na salonach, czy wręcz w "Salonie" (to oczywiście miejsce, mgdziie czai się Zło). To jakieś odreagowywanie peerelowskij siermiężności?

  4. Jorge pisze:

    @kristoferes

    Znowu zrobiłeś kopiuj + wklej. A tekst liczący 2,5k znaków trudno już uznać za "prostą informację prasową", nie wspominając o tym, że zamieszczasz tłumaczenie na wolnej licencji. W taki sposób to można by cały PAP kopiować.

    1. Jorge pisze:

      "All rights reserved. Any duplication or redistribution as a whole or in parts requires written permission of the publishing house."
      http://www.h-online.com/Contact-273335.html

{"email":"Email address invalid","url":"Website address invalid","required":"Required field missing"}

Newsletter OSnews raz w tygodniu. Bez reklam.