Wine, aplikacja pozwalająca uruchamiać programy pisane pod Windows na alternatywnych systemach operacyjnych takich jak Linux czy MacOS, doczekała się nowego wydania – 1.3.2.
Aplikacja jest rozwijana dość intensywnie. Dwa tygodnie temu publikowana była wersja 1.3.1, a teraz możemy się cieszyć kolejnym wydaniem, które przynosi:
- zaktualizowany silnik Gecko, od teraz również w wersji 64-bitowej,
- nową implementację wsparcia konsolowego na terminalach uniksowych,
- wiele nowych funkcji w plikach runtime DLL dla języka C,
- usunięcie różnych błędów z poprzednich wydań.

Kod źródłowy jest już dostępny, a na skompilowane, binarne wersje trzeba jeszcze poczekać.


Będą wreszcie paczki dla Debiana na lamaresh.net?
Bo paczkujący utknęli na wersji 1.1.32.
Poprawka: 1.1.42, choć na stronie jest niezaktualizowany wpis o 1.1.32.
Tym niemniej sporo brakuje do 1.2 i dalej.
A dla mnie wyrażenie „pisane pod Windows” brzmi jakby ktoś programował pod kontrą tego systemu, a nie stworzył aplikację uruchamianą pod tym systemem. Najsensowniej brzmi „pisane dla Windows”.
Niemniej można przymknąć oko, zdarzały się OSNews.pl dużo większe wpadki, których nikt nie poprawiał, a wszyscy żyją i zdrowo komentują kolejne wpisy.
Towo robi paczki dla Debiana. Repo – http://frickelplatz.de/debian/ sid/main
Wine, aplikacja pozwalająca uruchamiać programy pisane pod alternatywny system Windows na systemach operacyjnych takich jak GNU/Linux, FreeBSD czy MacOS, doczekała się nowego wydania – 1.3.2.
Popieram 😉 .
Windows jest tutaj alternatywny – wyróżnia się najbardziej wśród wszystkich systemów operacyjnych.
To tak samo, jak zwalanie, że przez różnice w dystrybucjach Linuksa i wszelkich BSD ponoć nie można na nie pisać programów. Napiszę jedynie tyle, że dystrybucje Linuksa trochę się różnią między sobą i systemów BSD, ale najbardziej od nich się różni Windows, więc już pora skończyć z narzekaniami.
Windows jest jeden. „Jednego Linuksa” nie ma.
Trasz, bredzisz. Jeden Windows był w czasach 1.0. A jeden Linux jest od czasów 2.6.x – bo wtedy było sporo zmian (2.4 – 2.6).
@norbert_ramzes: Nadal jest jeden Windows; rozni sie tylko wersjami. Linuksow jest od groma – RHEL, SLES, Ubuntu itd – i roznia sie czyms wiecej niz wersjami.
@trasz
„Nadal jest jeden Windows; rozni sie tylko wersjami. Linuksow jest od groma – RHEL, SLES, Ubuntu itd – i roznia sie czyms wiecej niz wersjami.”
Ja jakiejś znaczącej różnicy pomiędzy nimi nie dostrzegam. Więc może wskażesz nam je wskażesz?
… i wciąż wszystkie to… ekhm… Linux.
To tak jak byś powiedział że nie istnieje człowiek, bo wszyscy ludzie są inni.
… a może myślisz o wzajemnej kompatybilności? Wczoraj robiłem testy mojego małego programu skompilowanego na Slackware-13.1. Działał bez problemów na Ubuntu-10.4 i Fedora-13 i to by było na tyle jeśli chodzi o powtarzane przez wielu ludzi bzdury.
Cuż @trash, strasznie lubisz klepać wciąż te same bajki.
Nie zgodzę się, że Windows jest jeden. Ludzie używają teraz Windowsów 2000, XP, Vista i 7. Jakieś różnice muszą jednak pomiędzy nimi być, skoro producentom oprogramowania nie chce się wspierać wszystkich. Ja dla przykładu próbowałem na XP x64 zainstalować GTA4 i dostałem informację „your OS is not supported” (dodam, że nie był to jedyny program, który nie chciał się zainstalować). A dystrybucje Linuksa z punktu widzenia producenta oprogramowania różnią się przede wszystkim sposobami instalacji i wersjami bibliotek.
@gbudny: Napisz cos serwerowego, co musi dorzucic swoj skrypt startowy, na przyklad.
@sadi: Wersje Windows roznia sie… wersją. Analogicznie w przypadku Linuksa producenci nie wspieraja wszystkich wersji RHEL, tylko na przyklad RHEL5.
Trasz ma racje, wkurzajace dla urzytkownikow jest to, ze powazne programy pisane sa czesto na przyklad dla RHxx i SUSEyy a jak masz debiana to musisz troche pokombinowac (przyklad – Abaqus), mozesz tez stracic czesc wsparcia technicznego.
Dlaczego producenci tak robia? Ano dlatego, ze zrobienie paczki duzego softu o zamknietej licencji dla kazdej dystrybucji nie jest latwe – wymaga przekompilowania, czesto przepisania czy modyfikacjhi skryptow, zbudowania pakietow, sprawdzenia. To z kolei wymaga zatrudnienia stada specjalistow, ktorzy beda sie tym zajmowali. Do tego mija sie z celem – uzytkownik kupujacy soft za dziesiatki czy setki tysiecy dolarow po prostu kupi sobie taki system operacyjny jaki jest wymagany. Do tego nie ma pewnosci czy za rok/dwa developerom nie strzeli cos do glowy i nie przewroca jakis waznych mechanizmow do gory nogami.
Wiem, z windows jest podobny problem, ale mimo to latwiej wspierac 3 wersje windows niz po 3 wersje kazdej z 33 dystrybucji dzialajacej na jednej z 13 roznych platform.
Podobnie sprawa ma sie ze sterownikami urzadzen. Niestety sila linuksa bywa tez jego przeklenstwem. 🙁
@grochu
Trasz ma rację? Przecież ten użytkownik nigdy nie kupił komercyjnej aplikacji dla Linuksa, a więc jego opinie są nieprawdziwe.Programy dla Linuksa nie są pisane dla konkretnych dystrybucji, ale po prostu część dystrybucji jest oficjalnie wspierana. Nie zmienia to faktu, że w sytuacji problemów z programem , możesz zwrócić się do producenta o pomoc. Wiec wejdź na stronę producenta, znajdź adres e-mail i napisz do niego. W końcu za to zapłaciłeś.
Tak naprawdę producenci udostępniają najczęściej jeden instalator lub archiwum dla wszystkich dystrybucji. Oczywiście czasami na życzenie użytkowników lub z innych powodów udostępniają dodatkowo pakiety dla kilku wybranych dystrybucji.
Więc nie wiem czemu piszesz takie bzdury.
Jakich znowu mechanizmów? Wskaż mi przykład, ponieważ nigdy o czymś takim nie słyszałem.
Wiesz to jest pytanie do producentów, a ja jakoś nie widzę by mieli z tym większy problem. Mógłbyś przybliżyć co masz na myśli pisząc o 13 platformach?
@grochu, przeczytaj co napisałem wcześniej.
Poprawnie skompilowany program nie wymaga _żadnych_ modyfikacji do uruchomienia na innej dystrybucji.
Linux, wbrew obiegowym opiniom ma też bardzo wysoką wsteczną kompatybilność. Mam na mojej maszynie kilka nieomal dziesięcioletnich binarii.
Skoro już o Wine mowa, istnieje całkiem sporo starych windowsowych programów, które łatwiej jest uruchomić na Wine niż współczesnych windowsach.
@gbudny: W przeciwienstwie do ciebie doprowadzalem do „dystrybuowalnosci” komercyjne aplikacje pod Linuksa. I dlatego wiem o rzeczach, o ktorych nie masz pojecia – od libgl, przez roznice w systemach dzwieku, po roznice w localach i brakujace kawalki OpenSSL-a.
@blog.szsz.pl/: Twoj blad polega na tym, ze przetestowales jakies helloworldware, a nie duzy program. Duzy program moze sie na innej dystrybucji, ze wzgledu na roznice w wersjach roznych bibliotek, nawet nie skompilowac. Jesli sie skompiluje, moze nie dzialac. Sprawdz, jak sprawa wyglada w przypadku wiekszych programow, zamiast zakladac, ze dokladnie tak samo, jak w pieciolinijkowcu.
A co do wstecznej kompatybilnosci – w Linuksie jest minimalna. Wsteczna kompatybilnosc ma API kernela dla programow userlandowych, ale nijak nie rozwiazuje to problemu, bo statyczne linkowanie zastepuje jedne problemy innymi. Kompatybilnosc tam, gdzie powinna byc – czyli na poziomie API bibliotek – w przypadku czesci bibliotek (libc) jest, a w przypadku innych – nie.
Czy widzieliscie takie przyjemne rzeczy jak:
Niewlasciwą wersję libstdc++?
Sterowniki, ktore dzialaja z jadrem sprzed dwu wersji a z obecnym juz nie?
Vmware, ktore po zmianie jadra nie bylo w stanie skompilowac modulow a jadro trzeba bylo zmienic ze wzgledow bezpieczenstwa?
Problemy z kompilacja sterow do nvidii po zmianie jadra?
O ile zrobienie instalatora jest dosc prosta sprawa o tyle pewnym problemem jest zagwarantowanie aktualizacji. Wezmy tak prosty przyklad jak flash player, acroread czy jre, ktore w windows sprawdzaja aktualizacje i potrafia sie aktualizowac. Dlaczego w linukscie nie potrafia? Czy nie przez mnogosc systemow obslugi pakietow? Jak odinstalowac obcy soft dostepny na linuksa? Nie ma zadnego spojnego mechanizmu pozwalajacego zaktualizowac lub odinstalowac pakiet zewnetrznego pochodzania (wiem, jest rm -rf).
Co do 13 platform to chodzilo mi o ilosc architektur, zle napisalem – ale wiem, nie mozna wymagac zeby wszedzie dzialalo.
Ja nie wiem czy mala ilosc linuksowego oprogramowania komercyjnego wynika z problemu mnogosci dystrybucji czy raczej z niszowosci tego systemu, ale wydaje mi sie, ze tak jedno jak i drugie moze zniechecac.
A co do wine, to rzeczywiscie jest to swietny projekt i rzeczywiscie czasem dziala lepiej niz windows… i rzeczywiscie nie ma nawet wmiare aktualnych paczek dla debiana.
po dziś dzień w fedorz 11 która nie ma już aktualizacji oficjalnych mam aktualizację flasha,adobe readera. Po prostu mam repo od adobe. jre aktualizuje się wraz z distrem chociaż rzeczywiście jak distro traci aktualki to i jre też.
Nie sposób prowadzić dyskusję, skoro od napisania komentarza do jego opublikowania mija tyle czasu…
Problem z libstdc++ znam – jednak jako odległe wspomnienie. Dla tego robiłem wspomniane testy. Zmiany zaburzające wsteczną kompatybilność należą do rzadkości. Natomiast to że na dwu letnim systemie będziesz miał problemy z uruchomieniem współczesnego oprogramowania, no cóż… nie sądzę by było to aż tak istotne.
Wspomniałeś o sterownikach – to zupełnie inna para kaloszy. Na pocieszenie, Linux nie tu odosobniony. Świat nie jest czarno biały, ale to temat na inną dyskusję.
Wracając do aplikacji. Nie każdy producent chce/potrafi integrować aplikację z managerem pakietów. Nie zawsze ma to sens i nie do końca ma związek z jej przenośnością.
Osobiście wolę by tych kilka komercyjnych programów, które posiadam nie było wymieszane z resztą systemu. Ułatwia to ewentualne przenosiny. Wtedy rzeczywiście „rm -fr” jest najwygodniejszym sposobem na skasowanie programu 😉
Podałeś jako przykłady jre, flash i acrobata, tyle że to właśnie te aplikacje są często zmorą administratorów w większych sieciach (windows), więc może więc to nie jest problem systemu tylko producenta?
@trash, na jakiej podstawie zakładasz że testowałem HelloWorld?
Przyjmujesz zbyt wiele założeń tak by wszystko pasowało do Twojego światopoglądu i to jest Twój błąd.
Mylisz się nawet co do statycznej kompilacji, z której w rzeczywistości mało kto korzysta. O wiele łatwiej załączyć z aplikacją odpowiednie biblioteki.
Najstarsza binarka na moim laptopie to gra UT z 2002r. Skompilowany dynamicznie. libSDL w tym samym katalogu co aplikacja.
Z poważniejszych, system backupów z 2006r, utrzymywany przy życiu ze względu na dużą ilość tasiemek. Przeżył kilka poważnych aktualizacji, właściwie nigdy na niego nie zwracam szczególnej uwagi, mimo to nadal jest sprawny. Większym problemem sprzęt, który po latach (nie)używania może się rozlecieć.
Większość programów o których wspominam ma podlinkowanych od 30 do 60 systemowych bibliotek.
@Trasz : Nie musisz się wysilać nie tylko ty wiesz że linux to syf , jednak lewaccy bojownicy o wolność programików tego nie zrozumieją i wolą sobie mydlić oczy że linuxa tworzy społeczność.
Nie ma to jak mający poparcie w argumentach głos wiele wnoszący do dyskusji;)
http://technologie.gazeta.pl/technologie/1,81012,7484342,Linuksa_pisza_pasjonaci__Juz_nie___.html
http://blogs.computerworld.com/14576/who_writes_linux_big_business
Inna sprawa spróbuj skompilować jakiś program dla linuxa w dystrybucji opartej na innej gałęzi – ja próbowałem na pardusie (gałąź multimedialna) różne programy i nawet z głupim jedem pojawiały się problemy , nie wspomne o np. amaroku. Trzeba było wszystkie zależności kompilować z flagami od zera.
Ok, poprawiam się. Nie ma jak poparty faktami głos mający się do tematu dyskusji jak piernik do wiatraka.
Zawiesiłem się często mi się to zdarza.
Dokładnie.
To tak, jakby pisać, że cały świat to kraje alternatywne do Chin tylko dlatego, że w Chinach jest najwięcej ludzi.
Tak na prawdę jest odwrotnie: wszystkie kraje świata są podobne, a Chiny są inne.
Tak samo jest z windowsem: praktycznie wszystkie systemy są mocno związane z Unixem, a tylko windows to jakiś odstający dziwoląg i wytwór chorej wyobraźni programistów microsoftu.
Niektóre są nawet zgodne z normą POSIX
Kazdy ma w domu Windows. Nie kazdy ma w domu Chinczyka…
@Marcin Wilk
Ja nie mam w domu Windows. Więc powinieneś bez skrótów myślowych zapisać: każdy, kto ma mózg jak czepiak czarnoręki, ma w domu Windows.
Wypraszam sobie, ja też nie mam w domu Windows, tzn musi być jeszcze gorzej
Także nie używam i nie posiadam windowsa ani w domu ani na swoim laptopie.
Popieram także, świetnie powiedziane.
Za 2 tygodnie będzie 1.3.3, a za cztery 1.3.4 ;]
Może ktoś wie, ilu programistów pracuje aktywnie nad Wine?
Siedmiu.
Czyli są to devowie dobrej jakości 🙂
i narobienie nowych
kompatybilność przede wszystkim! 😉
Wine ma chyba najlepszy/największy system testów ze wszystkich aplikacji open source. Od dawna nie było żadnych poważnych regresji.
Nie było? – kilku programom praktycznie z wersji na wersję status spadł z „Platinum” (działa idealnie) na „Garbage” (nie działa wcale).
Nie mówię że świadczy to o jakości Wine. Po prostu przy takiej ilości aplikacji regresje są nieuniknione.
Mówię o poważnych regresjach. Zresztą, wyniki z appdb są bardzo mało miarodajne niestety.
@el.pescado
AdamK ma racje. Sam niedawno chciałem odpalić grę która na AppDB do niedawna była opisana jako Garbage podczas gdy u mnie (prawie) bez problemu chodziła od dłuższego czasu. Jedyne czego nie mogłem zrobić to włączać FSAA bo nie było obrazu, ale cała reszta chodziła bez problemu.
Też tak miałem z Secret of Monkey Island Special Edition, na appdb pisze że nie działa Classic Graphic Mode, a ja wciskam F10 i działa
po prostu trzeba samemu testować,kiedyś z regresjami bywało różnie ale ostatnio z wersji na wersję jest coraz lepiej
The Wine development release 1.3.2 is now available – dodaj, ze to wersja dla devów…
poco, skoro autor idzie w ilość newsów, a nie ich jakość? 😉
TO nie jest wersja dla developerów, tylko po prostu wersja niestabilna.
Kurcze a XP full legal OEM na allegro można kupić już za 70zł.. Troche bez sensu obecnie ten projekt, lata mijają a pełni funkcjonalności nie widać, pewnie skonczy się jak z FreeDOS.. bedzie w 100% kompatybilny jak „nikomu” już nie bedzie potrzebny.
nie, nie jest legal
Bez sensu czy nie – komuś chce się pisać, to pisze…
Z sensem. Win XP full legal uruchamia się i zamyka 3 razy zbyt wolno by opłacało się trzymać dual boot.
I tu się MYLISZ! FreeDOS ładnie chodzi na moim starym kompie – nawet DN3D ślicznie chodzi!
gdzie napisąłem ze źle chodzi? chodzi super tylko w obecnych czasach jest zupełnie nie praktyczny..
A kasy w hipermarkietach to na czym jadą?? Pewnie na W7?
Albo Linux z minimalnym środowiskim albo FreeDOS.
Zwykle jednak Windows.
Mały zamknięty embeed.
embeed bez blootu i scheldera
Ciekawe jak to możliwe xD
Po prostu w kasach stosują jakiś mały systemik o których nawet nie mamy pojęcia.
Pewnie jakiś freedos albo os9.
Na kasach mają stare Windowsy jak np 95/98 albo NT(do końca nie jestem pewny która wersja). Tak przynajmniej jest w Tesco.
http://serwer22962.lh.pl/wine-1-3-2/#comment-5322122
Jednak całkiem sporo aplikacji współpracuje przyzwoicie z Wine. Bez sensu jest przełączać się na jakiegoś rupiecia* ew uruchamiać maszynę wirtualną dla rupiecia dla jednej aplikacji, która nie działa|nie ma odpowiednika dla innych systemów.
* XP
Kłopot w tym, że użytkownicy Wine najczęściej korzystają z kilku programów/gier dla Windows. W końcu wychodzi program/gra dla Windows, która nie uruchamia się pod Wine, a więc po jakimś czasie na stałe powracają do Windows. Ta grupa użytkowników z punktu widzenia popularności Linuksa nie odrywa żadnej roli. Większość z nich ma pretensję do producentów, że nie tworzą niektórych gier/programów dla Linuksa, a paradoksalnie nigdy nie kupli żadnego z nich, często bez względu na dostępność wersji dla Linuksa. Wine nie jest rozwiązaniem dla producentów i użytkowników Linuksa, ponieważ użytkownicy Wine są zainteresowani rozwiązaniami firmy Microsoft
Wine nigdy nie pozwoli uruchomić 100% windowsowych aplikacji. Projekt rozwija się już 17 lat i chociaż w ostatnich latach postępy są imponujące, to do pełnej kompatybilności ciągle bardzo daleko. Windows z resztą też nie stoi w miejscu. Twórcy Wine są skazani na ciągłe nadganianie strat. Jak będzie można uruchomić bez problemów 99% aplikacji na 7-kę, to do tego czasu wyjdą 2 kolejne Windowsy i znowu namieszają.
I co z tego? Ważne że uruchamia kilkadziesiąt najpopularniejszych programów.
I co z tego ?. Świat zmierza w kierunku systemów w oparciu o chmury. Sieciowych systemów operacyjnych jak chrome. Za kilka lat będziecie instalować oprogramowanie na dyskach sieciowych, a raczej uzyskiwać dostęp do oprogramowania, wasz komputer będzie posiadał jakąś niewielką pamięć dyskową lub flashową z którego taki system będzie butowany oraz przeglądarka sieciowa, płytę główną z procesorem pamięcią itp. oraz monitor. Kompatybilność systemowa prawdopodobnie zniknie w dużym zakresie o ile „mądrzy” mikrosoftu czegoś nie wymyślą, że ich programy będą działały tylko na ich systemie, który już powstaje. Tutaj jednak mamy do czynienia z całkiem odmienną architekturą systemu operacyjnego i inną koncepcją tego systemu. Google chrome już działa i będzie dalej rozwijany z nastawieniem na laptopy, tablety i komputery stacjonarne. Nie tylko palmtopy. Stąd kombinacje microsoftu aby utrudnić użytkownikom innych systemów niż od M$ życie może mu wyjść bokiem. To nie jest końcówka lat 80tych niestety gdzie praktycznie nie mieli żadnej poważnej konkurencji.
Zapisało mi się za wcześnie ale podsumowując chodzi mi o to, że dalszy rozwój wine za jakiś czas będzie niepotrzebny. Jednak przez jakiś czas dalej będzie działała jakaś ilość starych komputerów na jakich nowe systemy nie pujda i tutaj wine jeżeli osiągnie bliską 100% zgodność, może być jeszcze długo wykorzystywany jak wykorzystywany był dos czy free dos w latach 90tych.
Tak samo jak glibc, basha, GTK+ i Qt. I co? Twórcy mają ot tak sobie rzucić te wszystkie projekty?
Poza tym, na 99% oprogramowanie na Windows nie zniknie z dnia na dzień. Już zupełnie abstrahując od tego, że chmura nie jest rozwiązaniem dla wszystkich problemów, i prawdopodobnie zostanie wiele nisz dla oprogramowania „natywnego”.
@g-lo: Ta koncepcja była już znana w 95roku i powstał system którego jedynym działaniem miało być zdalne zalogowanie się na serwer oraz praca na nim , nazwy nie pamiętam jednak koncepcja nie jest niczym nowym.
Fakt faktem wiele firm będzie siłą pchać swoje oprogramowanie w chmury bo to czysty zysk, informacje można przetworzyć i sprzedać , zgodnie z prawem czy też nie ale można i to za niemałe pieniądze.
el.pescado – natywne nisze wręcz rosną powstaje coraz większa liczba programowalnych małych urządzeń do tego jest wiele firm które przez dekady nie zmieniają softu – vide bankowość gdzie do dziś używany jest cobol.
Kiedyś Sun promował koncepcję Network Computer (NC, jako kontrast dla PC), ale w tym czasie nic z tego nie wyszło.
@konski_pytong
Twórcy FreeDOS, DOSbox’a i innych pochodnych mieli łatwiej bo MS-DOS od dawna nie jest rozwijany i praktycznie nie wychodzi na niego żaden nowy soft. Windows ciągle się zmienia i twórcy wine muszą gonić za nowościami.
@Speaktrap
Przecież od dawna nie musisz używać FreeDOS, aby to uruchomić:
http://icculus.org/duke3d/
@emol007: Co do kas w hipermarketach: w Tesco niestety jest to W95… Jednak ku mojemu zaskoczeniu w Leroy Merlin kasy działają pod kontrolą linuksa z KDE prawdopodobnie 3.5.x
u mnie w LM jest to Windows 2000 + okienko FreeDOS (?!)
U mnie na dworcu przy kasach PKS jest MS-DOS albo FreeDOS, natomiast na kasach PKP jest chyba Windows XP (nigdy się dokładnie nie przyglądałem). Z kolei na telewizorach które na dworcu pełnią rolę telebimów do reklam widziałem kiedyś ekran ładowania Ubuntu (było to rano jak dopiero włączali te telewizory).
http://en.wikipedia.org/wiki/Nucleus_RTOS
Może to ?
Ta, ja-a-a-sne. Obsługa kasy fiskalnej to zadanie mission-critical, gdzie nie obejdzie się bez systemu hard real-time.
Z kazdym dniem mniej mi to wine potrzebne, Linux pięknie nam się rozwija pod względem aplikacji ;))
pozdrawiam
o wordpresie
Powoli się rozwija , zwłaszcza że linux nie jest tworzony z myślą o desktopach , szybko to się rozwija android po tym względem.
Napisałeś to tylko po to, żeby dodać linka? Bo z tymi aplikacjami to tak różowo wcale nie jest. Przy obecnej dynamice rozwoju – na razie głównie narzędzi, strzelam, że najbliższy możliwy 'rok Linuksa na desktopach’ to ok. 2018. Zakładając oczywiście utrzymanie obecnego modelu pracy z komputerem, bo jeśliby jakimś cudem nagle 40% społeczeństwa zaczęło korzystać wyłącznie z aplikacji sieciowych, to sytuacja stałaby się diametralnie różna.
W/g twoich obliczeń to prawie dekada, w tym czasie sama sytuacja linux’a może się diametralnie zmienić.
Zgadza się, dekada – przez ostatnią wszak linux praktycznie nie zrobił żadnych postępów na rynku, wciąż będąc stosowanym grubo poniżej progu błędu statystycznego. I napisałem – przy obecnej dynamice, bo zmienić się może szybciej na gorsze niż na lepsze. Dlaczego? Bo zawsze dostawał po tyłku …nowinkami technicznymi. Kiedyś to były modemy programowe, drukarki GDI itp. (tj. brak sterowników do sprzętu co prawda gorszego funkcjonalnie dla inżyniera, jednak faktycznie lepszego dla użytkownika). Później masowe przesiadanie się z desktopów na notebooki i coraz większa ilość mobilnych urządzeń – teraz nie wystarczy skonfigurować raz i zapomnieć, co było trudne, ale później bardzo wygodne, bo w każdej chwili może być do podłączenia jak nie dysk, to monitor – w pierwszym przypadku problem z uprawnieniami do montowania i zasobów (tu wchodzi ConsoleKit i PolicyKit, później zastąpiony polkitem), w drugim skostniałość X11 (tu dorobił się RANDR). W międzyczasie walka z devfs+hotplug+hal->udev, do tego problemy z OSS (które było na prawdę niezłe) 'rozwiązano’ za pomocą Esound i aRts, później doszła ALSA …i dalej sobie odpuściłem te wszystkie PA.
Odkąd używam linuKSA (nie żadne x’a) zmienił się rynek kart graficznych (o nVidii ani ATI nikt wtedy nawet nie słyszał), co spowodowało kolejne problemy. Co prawda otorzono Javę i znikła MS-Java (jedynie system transakcyjny banku BPH mi działał pod Netscape, nie było Firefoksa, Mozilla dopiero co powstała), ale na strony wszedł Flash, a w biurach uposzechnił się MS Office (tak tak, wtedy batalia jeszcze trwała, a Star Office mocno odstawał). MS po bublu Me wydał w miarę porządnego XP …i parcie na alternatywy spadło.
I jak się temu przyjżeć, to większość tych problemów do dzisiaj ma rozwiązania 'dla ubogich’, mało funkcjonalne, psujące się. Każda nowość na rynku hamowała linuksa i tak jest do dziś, bo ani nie ma masy krytycznej użytkowników, aby firmy inwestowały, ani nie ma firm, które sponsorują desktopy.
Więc jak sobie wyobrażasz diametralną zmianę in plus? Bo wkrótce będzie pewnie jakaś wojna na polu urządzeń wejścia – ekrany dotykowe, MPX, sterowanie wzrokiem/głosem/inercyjne/whatever. No i do tej wojny doszły w ostatnich latach patenty, wcześniej nigdy nie wyciągane przeciwko OSS.
Pewni Gnu-Krzyżowcy stwierdzą że Android podbije rynek , owszem podbije ale on ma z linuxem tyle samo wspólnego co iOS z FreeBSD oraz BlackBerry z Qnx.
Więc popieram twoje przewidywania w 100%
No właśnie, Android – kolejny idealny przykład osiągnięć Linuksa. Przez ostatnią dekadę ruch OSS wykonał olbrzymią pracę, a jedyne sukcesy to…:
– stworzenie kilku niezłych programów dla zamkniętych systemów (Windows),
– zmuszenie konkurencji do poprawy jakości swoich produktów (Microsoft),
– stworzenie platformy dla zamkniętych systemów (Android i zastosowania embedded).
Śmiało można powiedzieć, że dzisiaj każdy człowiek mający jakikolwiek kontakt z elektroniką (tj. nie żyjący w buszu) korzysta z copyleftowego softu, rzadko jednak bez komercyjnego pośrednika.
Mam telefon z Androidem – jedyne, co mogę zrobić, to obejrzeć kilka plików w /proc i wyciągnąć interesujące mnie (a niezabezpieczone) pliki za pomocą adb – fajnie, bez kombinacji jak pod WM. I na tym się kończy. Dopiero po zrootowaniu aparatu mogę nieco więcej, lecz wciąż to tylko system operacyjny. W żaden sposób Android nie przyczyni się do rozwoju aplikacji OSS, więc wpływ androida na rynek desktopów będzie także żaden.
Bardziej jest to ideologiczny sukces nad WM, który i bez Androida jest tak badziewnym systemem, że prędzej czy później z rynku by zniknął.