Producenci androidowych urządzeń łamią GPL

  • Home
  • /
  • Blog
  • /
  • Producenci androidowych urządzeń łamią GPL

Data: 1 stycznia, 2011

Matthew Garrett, pracownik Red Hata, zdobył sobie rozgłos sprawdzaniem, czy producenci urządzeń wykorzystujących systemy oparte na Linuksie, przestrzegają licencji GPL. Na około 130 sprawdzonych przez Garretta tabletów z systemem Android jedynie 19 przestrzegało GPL.

Jest w tym na tyle niestrudzony, że np. złożył skargę na firmę Fusion Garage do amerykańskiego Urzędu Celnego. Tym razem Garrett wziął na celownik producentów tabletów z Androidem.

Z badań wynika, że zdecydowana większość urządzeń tego typu łamie licencję GPL w punkcie dotyczącym obowiązku udostępniania kodu źródłowego.

Lista Garretta jest ciągle aktualizowana, a w przyszłym roku, gdy najprawdopodobniej będziemy świadkami rynkowej eksplozji androidowych, powinna się ona znacząco wydłużyć

Tekst skopiowany zgodnie z zasadami obowiązującymi na kopalni wiedzy.

Podobne wpisy

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone


  1. krzabr pisze:

    Pytanie za 100 pkt:

    Dlaczego jedyną copyleftową licencją krytykowaną przez środowisko opensource jest GPL ?
    (Nawet LGPL mimo niezrozumiałości treści i zawiłości nie jest tak mocno krytykowany)

    1. mariusz pisze:

      Bo srodowisko sie nudzi. Jak wydac cos na GPL to od razu oburzenie, jak by sie wydalo to samo jako freeware/rozwiazanie komercyjne to wszyscy by siedzieli cicho. 😉 Nie podoba sie licencja to przyjmij, ze dany kawalek kodu nie istnieje.

    2. Reddie pisze:

      Odpowiedź: pytanie jest źle postawione. GPL nie jest krytykowana przez "środowisko" ale przez jego część. Są w środowisku też tacy, którzy krytykują copyleft w ogóle, jak i tacy którzy nie krytykują nawet licencji własnościowych, bo mogą na nich zarobić (vide developerzy FreeBSD – dla tych GPL to faktycznie koszmar 😉 ).

      Krótko mówiąc, nie stawiaj własnej tezy pod przykrywką pytania. Co do newsa: bardzo ładnie obrazuje, czym kończy się poleganie na "uczciwości" producentów. Gdyby Android był na BSD to pewnie nawet wytwórcy tych 19 urządzeń nie zawracaliby sobie głowy udostępnianiem źródeł.

      1. krzabr pisze:

        Taki przypadek był z Dalvikiem który jest na apache i chińscy producenci smartfonów android-like w ogóle nie udostępniają modyfikacji dalvika i userlandu.

        Warto zauważyć że sprawą łamania androida zajmuje się szeregowy pracownik RH (którego firma na kernelu czerpie ładne zyski) a nie sama LinuxFound ani FSF , mimo krytyki zamkniętego kodu , łamanie gplu ani podwójne licencjonowanie jakoś specjalnie nie przeszkadza, ważne byle linux był jak najbardziej rozpowszechniony ,trochę to przypomina sytuacje z freebsd na embeeded gdzie liczą zamknięte forki a nie czyste BSD 😉

        1. Reddie pisze:

          Linux Foundation ani FSF nie zajmują się egzekwowaniem GPL. Jeśli ktoś złamie licencję ich produktu to owszem, będą walczyć. Tym o czym piszesz zajmuje się SFLC.

          1. Dokładnie.
            Choć FSF także obiecuje pomoc, jeśli wydasz program na GPL i twój kod zostanie bezczelnie ci ukradziony.

        2. AdamK pisze:

          LinuxFoundation ma inne cele – zarządza znakiem towarowym "Linux". FSF zajmuje się łamaniem GPLa, ale to jest zjawisko bardzo szerokie i ciężko cały przemysł ogarnąć.

          1. krzabr pisze:

            SFLC z tego co widzę głównie zajmuje się pomaganiem projektom opensource w trudnych sytuacjach jak pozwy patentowe, nie słyszałem o jakiś większych pozwach ze strony SFLC w stronę łamaczy licencji.

            Co do samej linuxfound to moim zdaniem im znacznie bardziej zależy na samym rozprzestrzenieniu linuxa na masową skalę niż ciąganiem ludzi po sądach, przykładem jest chociażby pozytywne nastawienie samego Linusa do procederu triovizacji [możliwe błędne tłumaczenie tego słowa].

            Również same oskarżenia środowiska FreeBSD że GPL kompletnie jest nieużywalny w krenelu można odłożyć na bok, ot zaczeły się pojawiać GPLowskie moduły ładowane do jądra, podobnie będzie z bibliotekami już teraz newlib jest stosowany w niektórych nie GPL-owskich projektach.

            Wiec jak dla mnie to tylko kwestia czasu kiedy w projektach opensource będzie można używać niekompatybilnych ze sobą licencji bez strachu o ciąganie po sądach.

          2. Reddie pisze:

            "SFLC z tego co widzę głównie zajmuje się pomaganiem projektom opensource w trudnych sytuacjach jak pozwy patentowe, nie słyszałem o jakiś większych pozwach ze strony SFLC w stronę łamaczy licencji. "
            http://en.wikipedia.org/wiki/Software_Freedom_Law…

          3. krzabr pisze:

            Widać chłopaki robią znacznie więcej niż tylko piszą poradniki odnośnie interpretacji prawnej GPL.

          4. TIVOizacja nie łamie GPLv2, na której cały czas jest Linux (kernel).
            Dopiero GPLv3 chroni przed takimi praktykami.

          5. krzabr pisze:

            Owszem ,ale z praktycznego punktu widzenia dla hakerów kod takiego urządzenia jest bezużyteczny.

        3. kernel jest bezpłatny. Red Hat sprzedaje serwis i dodatkowe programy. Zobacz co zawiera Fedora.

        4. Sławek pisze:

          Praw do Linuksa nie posiada FSF(tak mi się zdaje), więc SFLC chyba nie wiele zrobi.

        5. Sławek pisze:

          Natomiast któryś z programistów Linuksa faktycznie powinien wnieść sprawę do sądu lub zgłosić się do SFLC.

    3. MikołajS pisze:

      Krytykują odbiorcy, bo woleliby BSD i mogliby robić co chcą z kodem, tylko nie każdy chce oddać swój kod, żeby ktoś sprzedawał jako własne oprogramowanie 🙂
      GPL i inne licencje zgodne z nim są podstawą OpenSource, bez nich byłoby dużo mniej chętnych do rozwijania oprogramowania. Jest to najlepszy kompromis pomiędzy programującym, a odbiorcą choć nie do końca idealny ani dla jednych, ani dla drugich, stąd częsta krytyka.

      1. krzabr pisze:

        GPL był potrzebny na początku rozwoju FLOSS , teraz pisanie opartych na nim programów tylko szkodzi.
        Prostym przykładem jest mozilla i jej pochodne Firefox jest wydawane na GPL/MPL , jej pochodne na GPL w efekcie firefox nie może brać nowych rozwiązań od swoich pochodnych.

        Więc najlepszym kompromisem jest albo GPL+linking exceptions , albo powstająca MPLv2 , albo własna licencja dla danego programu.
        http://mpl.mozilla.org/wp-content/uploads/2010/09…

        1. AdamK pisze:

          Wiesz że Firefox na początku był tylko na MPL i długo trwało (i było bardzo żmudne) zanim odnaleziono wszystkich developerów aby wyrazili zgodę na podwójne licencjonowanie? I jakoś dodanie GPLa w żaden sposób Firefoxowi nie zaszkodziło.

        2. Sławek pisze:

          Prawdę pisząc, to GPL jest potrzebny, by chronić przed podobnymi sytuacjami. Autorzy programów Freeware i na innych EULA nie mogą sobie pozwolić na kopiowanie kodów z programów otwartoźródłowych na GPL-u. Trzeba takie przypadki tępić i ścigać, bo to normalna kradzież programu .

        3. mikolajs pisze:

          Gdyby Mozilla używała tylko GPL nie mieliby tego problemu 🙂

          1. krzabr pisze:

            Gdyby używali GPL inne projekty nie mogłby by korzystać z gecko czy wtyczek na różnych licencjach 😉

          2. krzabr pisze:

            Problem miałyby by inne podmioty np, piszące wtyczki do FX

      2. jarek pisze:

        > Krytykują odbiorcy, bo woleliby BSD i mogliby robić co chcą z kodem, tylko nie każdy chce
        > oddać swój kod, żeby ktoś sprzedawał jako własne oprogramowanie 🙂

        Masz pojecie o licencji BSD? Zobowiazuje cie ona do wymienienia autorow – czyli nie
        mozesz zawlaszczyc autorstwa. A sprzedawac za pieniadze mozesz i soft GPL.

        1. Ale musisz oddać poprawki. A to jest najcenniejsze.

          Wydając na BSD ty poświęcasz swój czas na tworzenie głównej gałęzi.
          A ktoś inny bierze to za darmo i zamyka, a swoje roboczogodziny wkłada tylko w doszlifowanie tego zamkniętego forka.
          Zgadnij, który produkt będzie lepszy?

          A ty poprawek nie zobaczysz.
          Poza oczywiście takimi, które dostaniesz, żeby się nimi opiekować w głównej gałęzi. Bo ich zatajenie nie przyniesie żadnego zysku, a przeniesienie odpowiedzialności na ciebie utnie koszty tworzenia zamkniętego forka.

          Oto cała licencja BSD.

          GPL gwarantuje wolnoć kodu:
          Chesz używać, zmieniać, forkować? OK! Ale jeśli redystrybuujesz, to oddaj chociaż poprawki, żeby odwdzięczyć się za to, co dostałeś za darmo.
          A jeśli ci to nie odpowiada, to nikt nie każde ci brać naszego kodu. Kup se lepszy. I nie zrzędź.

          eot

          1. krzabr pisze:

            W praktyce można opisać to tak :

            Weakcopyleft – jest nam potrzebna belka do mostu która jest na tej licencji ,ulepszamy ją ,oddajecie poprawki do belki które wprowadziliście.

            BSD-like – macie plany belki i róbcie co chceta

            GPL – wzieliście chematy belki na gplu oddawajcie plany całego mostu.

            Jakoś nie przekonują mnie 2 ostatnie wizje licencyjne 😉

          2. jarek pisze:

            > GPL gwarantuje wolnoć kodu:
            > Chesz używać, zmieniać, forkować? OK! Ale jeśli redystrybuujesz, to oddaj chociaż poprawki,
            > żeby odwdzięczyć się za to, co dostałeś za darmo.

            Nastepny osfanboj ktory nie odroznia licencji gwarantujacej wolnosc
            kodu od darmowego softu. Poczytaj sobie do poduchy:
            http://en.wikipedia.org/wiki/GNU_General_Public_L…

            I powiedz, gdzie jest tam cokolwiek wspomniane o darmowosci?

            A teraz wytlumacze Ci jak krowie na miedzy:
            Osoba A sprzedaje soft X na licencji GPL za 1000$
            Osoba B to kupuje (i dostaje zrodla softu X bo to mu gwarantuje GPL).
            Osoba B tworzy soft Y na bazie softu X i sprzedaje go za 10tys $
            (i tez musi oddac go ze zrodlami bo uzyla softu X na GPL).

            Wszystko odbylo sie zgodnie z GPL, ale Osoba B NIE DOSTALA SOFTU
            ZA DARMO, wiec skoncz powtarzac mantre "bo dostajesz za darmo to
            tez musisz oddac" bo nie o to chodzi w GPL, w skrocie idzie to tak:
            "dostales zrodla to tez musisz dostarczyc zrodla".

          3. krzabr pisze:

            Inny smutny proceder to podwójne licencjonowanie :

            GPL + Licencja Komercyjna.

          4. el.pescado pisze:

            Nie, licencja BSD to raczej "nie wymyślajcie koła od nowa, macie tu nasz kod, dla dobra ludzkości". I dlatego różne małe biblioteki jak zlib czy libjpeg są zwykle wydawane na licencjach BSD-like.

    4. pijaczek pisze:

      @krzabr: licencja GPL jest krytykowana najcz[ciej z poza [rodowiska OpenSource za to, |e jest… za maBo liberalna i daleko jej tu do BSD. Jak co[ jest na BSD ka|dy mo|e oprze na tym swój projekt zamkn i zarabia, LGPL jest mniej liberalna ale du|o bardziej ni| GPL – je[li kod jest na LGPL to dalej mo|na go u|y w zamknitym programie – musi by tylko mo|liwo[ podmiany wykonywanego kodu na LGPL, wic mo|e by linkowany statycznie, ale jak zobaczy bibliotek dynamiczn to jej u|yje, albo po prostu zlinkowa dynamicznie i kod na LGPL zawsze bdzie mo|na wymieni (programu na LGPL nie mo|na zamkn, ale mo|na wykorzysta w zamknitym programie – a jak co[ si zmieni w kodzie LGPL trzeba udostpni tylko te zmiany, a nie caBy kod). GPL jest bardzo restrykcyjny i nie do[, |e nie pozwala jak BSD na zamknicie kodu, to wymaga otwarcia kodu, który tylko cz[ciowo wykorzystuje kod na tej licencji – dlatego kod wydany na GPL jest dla wielu bezu|yteczny (w przeciwieDstwie do BSD/MIT/LGPL)… ale raczej tu mowa o osobach z poza [rodowiska. No jeszcze jest cz[ [rodowiska OS, która pisze na liberalnych licencjach i dla nich te| kod na GPL jest bezwarto[ciowy (bo wykorzystujc ten kod nie mog zmieni mu licencji i wyda na np. BSD, a musz zmieni licencje na GPL)… dla nich GPL jest bardzo niewygodna, ale za to dla programistów GPL którzy chc jako zapBat za programowanie mie dostp do poprawek innych (|eby kto[ nie zamknB i kazaB twórcy pBaci za kilka poprawek w jego programie), jest bBogosBawieDstwem.

      1. krzabr pisze:

        Dla twojej infromacji krytykuje GPL ze strony weak-copyleftu, bo jakoś zamykanie otwartych projektów w zamkniętych forkach nie bardzo mnie przekonuje. Co innego jeśli prywatna firma udostępni swój zamknięty produkt na licencji liberalnej.

        1. pijaczek pisze:

          Ja mówię z kilku stron:
          – Jako programista zamkniętych aplikacji (bardzo mnie cieszą licencje Mit/BSD/Zlib… a nawet LGPL, a GPL jest raczej złą wiadomością, bo wtedy biblioteka jest bezużyteczna),
          – Jako użytkownik jestem zwolennikiem programów na GPL (trudno je zamknąć, oraz wydawać je komercyjne, co jest w wypadku użytkownika zaletą),
          – Jako programista kilku narzędzi i bibliotek OS to zależy do czego chcę, aby kod był wykorzystywany i czy chce coś z tego mieć – dla programów zawszę wybiorę GPL, a dla bibliotek zależnie od kodu GPL/LGPL/BSD.

          Czasami słyszę narzekania programistów BSD, że ich kod wykorzystują wszędzie, a oni nic z tego nie mają (kod BSD jest wszechobecny w zamkniętych rozwiązaniach, od gier, przez programy kończąc na systemach operacyjnych jak Windows czy MacOS), a także to, że programiści GPL mogą korzystać z ich kodu, a odwrotnie to nie działa… trochę to dziecinne bo sami wybierali licencje na jakiej piszą, tak samo jak wybór GPL był świadomym wyborem innych programistów, którzy nie chcą aby ich kod był zamykany (chociaż w wielu wypadkach programiści BSD nie szanują licencji GPL i bez pytania biorą i zmieniają licencje – tak jak np. ze sterownikami Wifi do jądra linuksa gdzie producent chipu przeszkadzał w robieniu sterownika, ktoś z FreeBSD "ukradł" kod i zmienił mu licencje, a firma która przeszkadzała, zamknęła i miała zamknięty sterownik który znając arch zmodyfikowała tylko aby lepiej działał).
          Po prostu licencji GPL nie można zmieniać więc nie można kodu zabrać ani do BSD, ani do zamkniętych programów, i dla programów BSD, programy GPL są tak jak zamknięte programy, z których też kodu brać nie mogą. Jeśli im to tak przeszkadza niech zrobią licencje która ma punkt: "nie można wykorzystać w programach na licencji GPL lub kompatybilnej"… ale czekaj… wtedy sami nie będą kompatybilni z BSD i nie będzie można ich kodu w BSD używać ;p

          Twoje inne posty mnie bawią, które twierdzą, że to FSF ma wpływ na blokowanie kodu GPL dla BSD – a jest to bzdura – programiści sami wybierają licencję swoich programów, a BSD wielu bardzo nie odpowiada, i nawet jakby FSF przestało istnieć a GPL by nie istniało szybko powstałaby podobna licencja.

        2. borizm pisze:

          GPL nie jest dla bibliotek – po to jest LGPL lub jego wariacje: GPL + linking exception lub GPL + classpath, lub inne licencje jak Apache, Mozilla, BSD.

          Jeśli ktoś tworzy bibliotekę lub framework na GPL + komercyjna jak kiedyś Trolltech lub Zkoss, to wiadomo, że robi to by zarobić, ale to jest w tym piękne, że jeśli Ty masz zamiar zarobić na sofcie który piszesz, to i z uśmiechem zapłacisz za licencję komercyjną, a jak tworzysz coś dla społeczności, to z GPL możesz skorzystać.

          GNU/Linux jest na GPL’u i tak być powinno, bo to gwarantuje, że będzie się rozwijał jako całość, a nie gdzieś pofragmentowany, potłamszony jako zamknięte forki – bardzo dobrze to opisał „o_O”.
          GPL nie przeszkadza GNU/Linux’owi, bo na czym tu miałby kto zarobić? Zarabia się na pisaniu specjalistycznego softu bez wnikania w system operacyjny, a nie na pisaniu rozszerzeń do systemu. Nie trzeba przecież się linkować bezpośrednio do bibliotek systemowych – wystarczy linkować się z frameworkiem pośredniczącym jak Qt, wxWidgets, czy U++ – czy może to też jest zabronione, bo linker sięgnie po bibliotekę systemową?
          Dużo produktów komercyjnych radzi sobie z tym tak, że mają swoje źródła open-source GPL, które są mediatorami między GPL a zamkniętymi binarkami produktu.

  2. Sławek pisze:

    Google z pewnością wie o tych problemach. Nie wierzę, że Google nie wiedziało, iż Android zostanie zmodyfikowany przez wydawcę tabletu.

    1. Silmeth pisze:

      Tylko że Googlowi zapewne akurat wisi, czy twórcy sprzętu udostępniają modyfikacje, czy nie. Dla nich się liczy, że ich system jest używany. Nie oni wydali Linuksa na GPL-u, i pewnie oni nie będą postanowień tej licencji bronić – przynajmniej dopóki ktoś nie złapie jej w sposób szczególnie dokuczliwy dla Googla.

    2. Wydawca (producent tabletu) może zmodyfikować Androida, ale MUSI udostępnić kod źródłowy wszystkich modyfikacji. Dzięki temu konkurencja produkująca tablety z Androidem może z nich skorzystać i nie musi drugi raz tego samego wymyślać, a może zająć się czymś następnym. To jest właśnie potęga open sorce.

      1. krzabr pisze:

        To że z biegiem czasu i na FSF przyjdzie czas , może znormalnieją i pozwolą oficjalnie używać GPL w nie GPLowskich projektach opensource.

        1. Poldek pisze:

          To może BSDowcy też znormalnieją i nie będą krzyczeć gdy używa się kodu BSD w GPLowskich projektach opensource?

        2. Reddie pisze:

          @krzabr: zdajesz sobie sprawę, że powyższa twoja wypowiedź to bełkot?

        3. mariusz pisze:

          A teraz nie moga? Program na BSD moze uzyc GPLowej biblioteki, inna sprawa, ze wtedy ktos nie bedzie mogl tego zamknac, tak jakby mogl to zrobic z samym BSD, ale to juz nie open source.

          1. Poldek pisze:

            Mogą, ale zawsze BSDziarze podnoszą przy tym lament.

            P.S. Standardowy disclaimer: uważam że licencja BSD w dużej większości przypadków jest odpowiedniejsza niż GPL.

          2. krzabr pisze:

            Same licencja BSD-like są w/g mnie po prostu głupkowate, problem leży dla mnie gdzie indziej – problemy i niejasności prawne z linkowaniem GPL. I na tym największy problem prawny z GPL polega.

            Ale jak pisałem wcześniej powstają loadable modules z GPL dla freebsd i na odwrót, są coraz mniejsze problemy z linkowaniem GPLowskich bibliotek, więc pewnie i weak-copyleft będzie wkrótce mógł w pełni z GPL korzystać.

            Bo dla waszej informacji innego copyleftu również nie można po prostu zamknąć, co niedawno niektórzy szluugowcy próbowali mi podsunąć.

          3. Reddie pisze:

            @krzabr: z tobą jest taki problem, że nie do końca rozumiesz problemy o których się wypowiadasz 😉

            "Niejasności prawne" z linkowaniem sprowadzają się do uznania, czy linkowanie do kodu GPL (umieszczenie w kodzie #include z plikiem nagłówków) powoduje powstanie "dzieła zależnego", które zgodnie z GPL ma być licencjonowane w ten sam sposób. W przypadku GPL-owych (jak również zamkniętych) modułów FreeBSD to rzeczony kod GPL linkuje do kodu BSD. Ponieważ w drugą stronę takie linkowanie się nie odbywa, problemu licencyjnego nie ma i nigdy nie było.

          4. krzabr pisze:

            Interpretujesz to w/g FSFu. Mnie interesuje prawnie legalne zlinkowanie GPLu w weak-copyleftowym projekcie ,aby każdy fragment kodu był chroniony swoją licencją a binarki dystrybuowane legalnie.

            Co o czym mówisz ma miejsce we FreeBSD i twórcy systemu bronią się przez zGPLizowaniem Kernela identycznie jak Linuxowcy ładując Moduły z ZFSem do kernela, czyli mówią że linkowania dynamicznego gpl nie obejmuje.

          5. Reddie pisze:

            "Interpretujesz to w/g FSFu."

            Tak, bo ich interpretacja jest najmniej liberalna. I właśnie ci tłumaczę, że nawet wg. tej interpretacji, linkowanie z kodu GPL do innego, który na to pozwala, nigdy nie powodowało problemów. W takich modułach we FreeBSD nie ma nic dziwnego.

          6. Problem jest taki, że interpretacja należy do właściciela kodu.

            Międzynarodowe prawo autorskie przewiduje możliwość nakładania ograniczeń licencyjnych nawet na wyniki pracy programu.
            A co dopiero zlinkowanie twojej biblioteki do czyjegoś programu i używanie jej tam.
            Zlinkowanie biblioteki NA PEWNO może zawierać obostrzenia licencyjne. I takie zapisy zawiera zarówno GPLv2, jak i (doprecyzowane) GPLv3.

            Więc nie ma tu co sobie wymyślać i interpretować, tylko po prostu przeczytać licencję i jej przestrzegać.
            Albo nie przestrzegać i nie używać licencjonowanego na niej kodu.
            Proste.

          7. krzabr pisze:

            Proste jest dla ciebie kiedy nie nie jesteś zmuszony do korzystania z GPLowskiego kodu ,problem dopiero się zaczyna kiedy musisz z nich skorzystać.

            Choć jak pisałem często można się dogadać.

          8. el.pescado pisze:

            A co dopiero zlinkowanie twojej biblioteki do czyjegoś programu i używanie jej tam.

            W przypadku bibliotek statycznych rzecz jest jasna. Biblioteki linkowane dynamicznie trochę komplikuje sytuację, jako że właściwa konsolidacja dokonywana jest zaraz przed wykonaniem programu, więc de facto nie przez dystrybutora a użytkownika końcowego.

        4. mikolajs pisze:

          Wtedy to nie będzie licencja GPL 🙂

          1. krzabr pisze:

            Czemu miałby być bełkotem ? Jakoś w linuxie nikt nie ma problemu że zamknięte czy cddlowskie sterowniki trafiają do jądra ?

            Kwestie linkowania gpl świetnie opisuje wikipedia :
            http://en.wikipedia.org/wiki/Gpl#Linking_and_deri…

            Jak widać to kwestia podejścia do linkowania. Linus jest bardziej liberalny od FSF 😉

          2. azhag pisze:

            > Jakoś w linuxie nikt nie ma problemu że zamknięte czy cddlowskie
            > sterowniki trafiają do jądra ?

            Jakoś się mylisz: http://dug.net.pl/news/194/

            A poza tym chcę dodać, że intensedebate powinno zostać wywalone.

          3. krzabr pisze:

            http://www.h-online.com/open/news/item/ZFS-for-th… http://www.google.pl/search?sourceid=chrome&i…

            To że devowie debiana wybrali gałąż libre + oczyścili z bloobu jądro freebsd nie znaczy , że czegoś takiego nie ma w różnych liniach kernela.

          4. azhag pisze:

            > To że devowie debiana wybrali gałąż libre + oczyścili z bloobu
            > jądro freebsd

            Be-ze-du-ra.

            Debian nie używa gałęzi libre — oczyścili z blobu (ściślej: wywalili go tam gdzie jego miejsce — do osobnego pakietu w sekcji non-free) główną gałąź. Zaś skąd czerpiesz informacje o wyczyszczeniu jądra FreeBSD, nie wiem, ale byłbym wdzięczny jakbyś się podzielił źródłem.

            A poza tym chcę dodać, że intensedebate powinno zostać wywalone.

          5. azhag pisze:

            (No i zapomniałem, jakby ktoś mógł scalić)

            > nie znaczy , że czegoś takiego nie ma w różnych liniach kernela

            Ale nie znaczy też, że „jakoś w linuxie nikt nie ma problemu”.

          6. krzabr pisze:

            Przykładem jest chociażby wywalenie z k/freebsd binarnych sterów atherosa które są w klasycznym freebsd.

            Jak znajde link od razu podeśle.

          7. Reddie pisze:

            @krzabr: za przeproszeniem – przestań pierniczyć!

            Binarne sterowniki są wywalane bo nie spełniają Debian Free Software Guidelines. Ty, podając ten argument w dyskusji o problemach licencyjnych stwarzasz wrażenie – zapewne zrodzone z własnej niewiedzy – że chodzi o coś innego. Krótko mówiąc, siejesz FUD.

          8. krzabr pisze:

            <div class="idc-message" id="idc-comment-msg-div-119330141"><a class="idc-close" title="Click to Close Message" href="javascript: IDC.ui.close_message(119330141)"><span>Close Message</span> Comment posted. <p class="idc-nomargin"><a class="idc-share-facebook" target="_new" href="http://www.facebook.com/sharer.php?u=http%3A%2F%2Fserwer22962.lh.pl%2Fproducenci-androidowych-urzadzen-lamia-gpl%2F#IDComment119330141&t=I%20just%20commented%20on%20Producenci%20androidowych%20urz%C4%85dze%C5%84%20%C5%82ami%C4%85%20GPL%20%C2%AB%20OSnews.pl" style="text-decoration: none;"><span class="idc-share-inner"><span>Share on Facebook</span></span> or <a href="javascript: IDC.ui.close_message(119330141)">Close MessageGdzie tu pierniczenie ?

            Debianowcy je wywalili bo nie spełniają one założeń ich projektu ,co nie zmienia faktu że inne projekty z nich korzystają i coś takiego jak binarny bloob oraz loadable modules istnieje.

  3. konski_pytong pisze:

    Jak widać google też wspiera piractwo coby zdobyć nieco rynku. Słowem mają wyje.. na te całe licencje, to tylko fikcja dla durnej społeczności. MS traci kase na każdej kopii, Google nie, ba google na niej zarabia, bo ma android market, wiec w ich interesie $ jest jak największa liczba urządzeń. Sprawa powinien się zainteresować odpowiedni urząd od nieuczciwej konkrecji, monopolu etc.

    1. Sławek pisze:

      Skoro MS traci na każdej kopii, to czy przypadkiem urząd nie powinien im się przyczepić do du**, a nie Google?

    2. lukas pisze:

      "MS traci kase na każdej kopii, Google nie, ba google na niej zarabia, bo ma android market, wiec w ich interesie $ jest jak największa liczba urządzeń."

      Ameryki nie odkryłeś 😉 W interesie M$ jest, żeby na wszystkich komputerach i urządzeniach był tylko Windows bo mają z tego największe dochody. Google największe dochody ma z reklamy. To jest inny model biznesowy. Różnica taka, że klienci Google nie płacą, a klienci M$ tak i to nie małe pieniądze. TO CI SIĘ NIE PODOBA (zabawne)???

      1. Coward_the_Anonymous pisze:

        Klienci Google nie placa? O naiwnosci. Kazdy klient jest warty dla Google ok. $25… rocznie.
        Wykombinuj czym placa klienci.

        1. lukas pisze:

          Sprawdź stan konta i poszukaj przelewu na konta Google. Nie ma! A to ci niespodzianka. Miałeś na myśli reklamy? Na OSnews.pl też są tak jak na każdej stronie w sieci. Myślałeś o handlu naszymi danymi?

          Wyjaśnij mi skąd polska firma X ma prywatny numer telefonu mojej połówki, która prenumerowała książki wykorzystując tylko moją dane osobowe? Ale te Google jest złe bo wie o nas wszystko ;D

      2. konski_pytong pisze:

        Jakie to dochody ma MS z tego, ze jest na wszystkich komputerach, jakich niema android? Wymuszanie i popularyzacja danego rozwiązania dotyczy jednego i drugiego, wymierne liczone w $$$ korzyści ma tylko Google ze względu na Android Market i prowizje od sprzedaży.

        1. krzabr pisze:

          Poniekąd koński ma rację – zastępowanie jednego monopolu drugim, a to nie jest dobre dla nikogo, nawet jeśli jest otwarty.

          Zresztą warto przypomnieć sobie tą aferę, dzięki bogu cgm dalej istnieje.
          http://serwer22962.lh.pl/google-kontra-cyanogenmod/

          1. lukas pisze:

            Google kupiło Androida, który teraz świetnie się sprzedaje!
            M$ kupił Kinect, który równie dobrze się sprzedaje! M$ robi wszystko, żeby technologia ta dostępna była tylko na Xbox. Coś w tym dziwnego?

            Jeśli coś jest dobre i ludzie tego chcą, to będzie się sprzedawać i nic tego nie zmieni.

          2. abec pisze:

            z tego co czytałem, to Ms błogosławił sterowniki do kinecta między innymi na linuksa.
            Było gdzieś na osnews.pl

          3. krzabr pisze:

            Co w tym dziwnego ?
            Po zwykła analiza ekonomiczna musiała dowieść że znacznie bardziej opłaca się im sprzedawać kinnect wyłącznie pod xboxa, nie widzę w tym żadnej dyskryminacji.

    3. mikolajs pisze:

      "Urzędowi nieuczciwej konkurencji" należałoby zgłosić sprzedawanie laptopów z Windows7 niezależnie czy klient chce czy nie.

      1. Ten kto nie chce Windowsa to kupuje model bez systemu, z Linuksem albo Mac OSem.

        1. mikolajs pisze:

          To spróbuj kupić z Linuksem w popularnych sklepach 🙂
          Trzeba się naszukać w sklepach internetowych a i tak niektóre wersje są tylko z Windows. Sam musiałem kupić asusa 1101AH z XP bo asus nie sprzedawał wersji z Linuksem, a system XP włączyłem w ciągu 1,5 roku może ze trzy razy.

          1. Asus ma program MS OS Licence Return.

        2. el.pescado pisze:

          A ja chcę laptopa z CP/M

        3. borizm pisze:

          CP/M? 😉 Że niby nawet DOS za nowoczesny?

      2. konski_pytong pisze:

        Według producentów Windows jest integralną częścią komputera do którego udzielają support (do czego zmusza ich prawo), zresztą to w interesie producenta czy taką opcje da czy nie. Doświadczenie pokazuje, że systemy bez systemu lub z FreeDOS/Linux sprzedają się gorzej. Pierwsze prawo marketingu mówi, o tym, że nie wspiera się niedochodowych przedsięwzięć. Androida też wciskają wszędzie gdzie się da nie pytając czy klient chce może bezpłatnego Symbiana lub WP7, to co też pozwy?

        Poza tym jakoś nie widzę pozwów, do producentów samochodów, ze nie dają wybory jaki kto chce silnik (mimo, ze ten sam model sprzedaje kilku producentów jak np było z (Fordem Galaxy, VW Sharan i Seat Alhambrom to zawsze silnik danej marki, tyle że według tego samego projektu, jednak bezawaryjny ze względu na materiały był tylko w grupie vw).

        1. krzabr pisze:

          Inna sprawa że na komputerze zwykłemu użytkownikowi znacznie łatwiej zmnienić os niż na komórce.

        2. mikolajs pisze:

          Silnik to nie oprogramowanie, łatwo można je przeinstalować. Problem w tym, że nie zgadzam się z twierdzeniem, że system operacyjny jest integralną częścią komputera. Powinieneś mieć wybór począwszy od tego jaką wersję Windows chcesz, lub jaki alternatywny system operacyjny wybierasz. Jak tak dalej pójdzie to będą nam wciskać całe zestawy oprogramowania jako integralna część komputera.
          Z systemami na komórkach jest pewna równowaga, można znaleźć taki system jaki każdemu odpowiada, znacznie trudniej znaleźć preinstalowanego Ubuntu (dobrze że jest Dell).

          1. krzabr pisze:

            Identycznie powinno być na modelach smartfona z androidem ,jednak tak nie jest.

          2. Za dołączonego Androida nie płacisz. Możesz go sobie ściągnąć za darmo. Jego rynkowa cena dla użytkownika wynosi $0.

            Cena windowsa jest > $0 (choć w rzeczywistości to nie ;)). Więc zmuszają cię do płacenia. Transakcja wiązana.

          3. konski_pytong pisze:

            Nie zmuszają do nie czego, bo nic nie musisz kupować. Przeczytaj lepiej co to jest transakcja wiązana i co w licencji OEM pisze.

          4. MikołajS pisze:

            Jak zanieczyszczą powietrze to też Ci powiedzą, że nie musisz oddychać 🙂
            "co w licencji OEM pisze. " – zapewne siedzi tam krasnoludek i pisze 😉

          5. konski_pytong pisze:

            tyle, ze bez powietrza się umiera, a z innym systemem można żyć, ba mając inny system możesz zainstalować inny kosztem jednej godziny, na dodatek producenci laptopów nie blokuja instalacji innego OS.

            A jak ze smarfonami? Wyboru nie masz, masz androida i koniec, chcesz zainstalować coś innego? wypchaj się! ten telefon ma tylko androida..

            Wnioskując, ze druga opcja Ci pasuje, to ja jestem zdania, ze powinno się sprzedawać laptopy z windows bez możliwości instalacji czegoś innego.

          6. No i taki wybór jest, przynajmniej u Della (Ubuntu, Red Hat), HP (SUSE) i Acera (Linspire).

  4. el.pescado pisze:

    Swoją drogą ciekawe, czy twórca całego tego zamieszania kupił wszystkie 19 tabletów… Wydaje mi się że jest to konieczne, by domagać się źródeł.

    1. Nie musiał kupować. Źródła muszą być ogólnodostępne.

      1. AdamK pisze:

        Musiał. Licencja jest umową pomiędzy dwoma stronami – licencjonodawcę (producenta) i licencjonobiorcę (konsumenta). Jeśli nie jesteś żadną z nich to możesz sobie nagwizdać.

        1. głupoty gadasz. Wiesz kto to jest prawnik broniący strony poszkodowanej? Prokuratura też nie musi być ofiarą aby ścigać przestępców.

        2. macias pisze:

          Musial. Zrodla nie maja byc upubliczniane, ale przekazane (na zadanie) nabywcy. Skoro nie byl nabywca, wiec nie mogl sie domagac kodow (ktore mu sie w tej sytuacji nie nalezaly).

    2. krzabr pisze:

      Red Hat zasponsoruje . stać ich na to 😉

      Inna sprawa to fakt że stajnia GPL łagodnieje jeśli chodzi o podejście licencyjne mily fakt 😉

      1. Co to znaczy łagodnieje? GPL nie zmieniła swojej treści, więc należy jej przestrzegać cały czas tak samo.

        1. krzabr pisze:

          To jak działa GPL zależy tylko i wyłącznie od włodarzy danego projektu i FSF , jeśli po cichu przymykają oko – to problemu nie ma.

          1. Reddie pisze:

            Jak z każdą licencją.

            Od FSF nic tu nie zależy, oni tylko piszą tekst licencji i mówią "macie, jak chcecie, to możecie z niego korzystać".

    3. To zależy, czy dystrybutor dołączył kopię GPL do tego programu. Jej treść jest domyślnie w Androidzie.

      Jeśli dołączył, to jako odbiorca masz prawo żądać wyegzekrowania obietnic tam zawartych, a więc udostępnienia kodu. Licencja to zwykła umowa.

      Jeśli nie ma treści licencji, to możesz co najwyżej poinformować dystrybutora o problemie i poprosić o źródła. Dystrybutor nie nadał ci żadnych innych praw. A to, że łamie oryginalną licencję, to zupełnie inna sprawa. Możesz o tym powiadomić autora, że dystrybutor łamie jego prawa autorskie.

      Za to jeśli jesteś autorem kodu, to nie musisz nabywać redystrybuowanego oprogramowania. Bo już jesteś stroną w umowie licencyjnej. Ty licencjonowałeś swój kod na GPL dystrybutorowi. A on nie wypełnia zobowiązań wynikających z tej licencji (udostępnienie kodu, dołączenie kopii licencji). Więc od ręki pozywasz go za naruszenie twoich praw autorskich.

      I Matthew Garrett jest właśnie autorem części kodu Linuksa, który jest redystrybuowany.

      1. krzabr pisze:

        Sęk w tym że Mateusz jeśli zechce ciągać te firmy do sądu może narobić sam sobie poważnych szkód.

        Linux ma w sobie mnówstwo binarnego Bloobu , loadable modules na innych licencjach , różnorakich fragmentów kodu często o niejasnej sytuacji prawnej czy patentów które działają w różnoraki sposób.

        Więc ewentualny kontrpozew sądowy przeciwko Linuxowi i Red Hat może się skończyć nawet uznaniem Kernela za nielegalnego prawnie, a wszystcy woleliby tego uniknąc.

        1. Sławek pisze:

          Pozwy o patenty już były. Jak się kończyły? Przepisano cały kod od poczŧku – po tym był lepszy niż poprzedni kod.

          To, że kernel umożliwia załadowanie modułu na innej licencji nie jest problemem – loader jest na LGPL, co jest kompatybilne z GPL-em.

          Używanie części kodu pierwotnie na innych licencjach też nie jest problemem – GPL jest bardziej restrykcyjne, więc można do niego włączyć kod na mniej restrykcyjnych licencjach, jak BSD czy MIT. Nawet można napisać, że kod jest na MIT, bo wtedy autoamtycznie jest podwójnie licencjonowany.
          To, że autor podwójnie licencjonuje kod, to tylko jego sprawa.

          Skoro pracownik RedHata chce rościć sobie własne prawa, to oznacza tyle, że kod nie był opublikowane na licencji zezwalającej zamknięcie. Jeżeli inne cześci jądra są licencjonowane na GNU/GPL i BSD, to już go nie interesuje.

        2. Reddie pisze:

          Oczywiście, że kernel mógłby zostać uznany za nielegalny, czego dowiodła wygrana SCO z IBM i Novellem. Czekaj, coś tu nie tak… 😉

          1. krzabr pisze:

            Gdyby było wszystko tak ślicznie FSF nie pomagało by w tworzeniu gałęzi kernela Linux Libre

          2. Reddie pisze:

            I robi to dlatego, że mainline grozi delegalizacja? Dowcipniś ;]

          3. krzabr pisze:

            Delegalizacja jest wątpliwa jednak jeśli znalazłby się wyjątkowo uporny podmiot ciągający po sądach, miałby silny argument przed sądem. A wykonanie to już inna sprawa, tym łatwiejsze im bardziej chory system prawny ma dany kraj, więc w Ameryce mieliby jakieś szanse ;]

          4. kocio pisze:

            Gdyby delegalizacja na podstawie znanych problemów była prawdopodobna, to pewnie jutro byśmy żegnali Internet i parę innych rzeczy.

            Osobiście wolę bardziej legalistyczne podejście (akurat w tym kierunku i duchu działa RMS), w tym także jądro Libre, ale całe prawo autorskie i pokrewne są same w sobie tak nieżyciowe, że ich pełne przestrzeganie jest w praktyce niemożliwe. Żyjemy w ogromnej szarej strefie – martwi mnie, że nie w białej, ale cieszy, że (mimo wszystko) żyjemy.

          5. krzabr pisze:

            Libre jaki OpenBSD, mają jeszcze jedną zasługę o której tu nie wspomniano – Walkę o otwarte sterowniki, o ile sam wybór kerneli, userlandów, kompilatorów/ide czy programów końcowych dla użytkownika jest już spory, o tyle sterowników broniła sytuacja że producent mógł znacznie utrudnić ich wydanie poprzez brak specyfikacji czy bb. A dzięki nim sytuacja powoli się zmienia

  5. grizz_pl pisze:

    Copyleft, copyleft… w sumie nie ma czegoś takiego… GPL, czy BSD, grizzPL, czy nawet WTFPL to najczystsze wyrazy prawa autorskiego. Ja autor wydaje mój program na zasadach XY. I wara od tego każdemu krytykowi.

    Co jest lepsze, a co nie jest bez rozpatrywania konkretnego przykładu i to w ściśle określonej sytuacji nie ma żadnego sensu, a kończy się (zawsze) obrzucaniem błotem i inwektywami.

  6. www.motorbikegames.pro pisze:

    Excellent blog you’ve got here.. It’s difficult to find high-quality writing like yours these days.
    I really appreciate people like you! Take care!

    !

  7. whatsapp on pc pisze:

    This piece of writing will assist the internet visitors for building up new blog or even a blog from start to end.

{"email":"Email address invalid","url":"Website address invalid","required":"Required field missing"}

Newsletter OSnews raz w tygodniu. Bez reklam.