Wraz ze zbliżającą się premierą GNOME 3 deweloperzy odpowiedzialni za rozwój GNOME Shell postanowili usunąć przyciski minimalizuj i maksymalizuj z interfejsu.
Allan Day – jeden z projektantów zajmujących się interfejsem użytkownika w GNOME Shell wyjaśnia na swoim blogu powody tej decyzji.
W przypadku przycisków odpowiedzialnych za minimalizację okna do najważniejszych powodów zalicza:
- Ze względu na założenia projektowe GNOME Shell nie mają one po prostu sensu, bo nie ma wyodrębnionego obszaru (dock lub lista programów), który sygnalizował by położenie zminimalizowanych okien programu.
- Obszary robocze (wirtualne pulpity) oraz tzw „activities overview” mają wyeliminować konieczność minimalizowania okien programów
Jako powód usunięcia przycisków maksymalizuj podaje:
- Podkreślenie znaczenia przeciągania okna tytułowego programu do krawędzi ekranu w celu zmiany jego rozmiaru ( w stylu aero snap ). Oprócz tego dwukrotne kliknięcie na oknie tytułowym programu nadal pozwala na jego maksymalizację.
- Takie przeciąganie okien jest dużo bardziej przyjemne (enjoyable) niż klikanie w przycisk. Co więcej pozwala na bardziej twórczą i odkrywczą interakcję użytkownika z interfejsem.



IMHO kreatywność przez udziwnianie
Dokładnie. Wszelkie „aero snapy” to pierwsza rzecz którą wyłączam – po prostu za często zdarza mi się wywołać jakąś akcję w sposób niezamierzony. Ale być może to ja mam zbyt chaotyczne ruchy 😉
Osobiście jeżeli chodzi o Win7 i funckję aerosnap + dopasowywanie okna do krawędzi ekranu uważam za totalną rewelkę . Mam małą córkę czasmi siedzę przy kompie od podchodzi i mówi – baja siadając obok. wtedy szybkim ruchem wyrzucam bestplayera na jej strone ekranu . dokumen na którym pracuję na moją stronę i już . Do dobrego człowiek szybko się przyzwyczaja .
Nasladowcy Jobsa, ktory takze stawia na wyglad, a nie uzytkowanie (ergonomie).
To może kwestia gustu i/lub przyzwyczajeń, ale akurat komfort pracy z MacOS’em oceniam wysoko (przynajmniej po doinstalowaniu SizeUp, bo nigdy nie pojmę Mac-owego pomysłu na maksymalizację okna). Jeśli miałbym krytykować Apple’a, to raczej nie za jakość interfejsów użyszkodnika 🙂
Odnosilem to do manii przyciskow na touchpadzie. Prawego klawisza nie ma, mimo ze jest. Wyglada to ladniej, ale w uzytkowaniu zamiast wciskac jeden przycisk, wciskasz dwa.
Tu podobnie — zamiast po prostu kliknac raz na przycisk, teraz bede musial dwuklikac, albo przeciagac okno.
Nie mowiac juz o tym, jak takie GUI bedzie przetlumaczalne dla zwyklego usera, ktory widzac ikony na ekranie sie gubi i tak i tak.
A może każdy użyszkodnik po zainstalowaniu będzie mógł sobie ściągnąć z gnome.org nowy 3d monitor z rozdzielczością 100k x100k px?
IMHO, I tak nie korzystam z tych przycisków więc mogą zniknąć.
Belka otwartych okienek, tudzież doinstalowywany dock już się nie liczą, nie ma co minimalizować, prawda? No i wspaniały pomysł zmuszania mnie do przeciągania okienek do krawędzi ekranu – za którą mam, niestety, drugi ekran – czyli mogę maksymalizować tylko na jednym? Kretyński pomysł, prawdopodobnie szybciutko powstaną tutoriale pokazujące jak przywrócić przyciski minimalizacji i maksymalizacji, podobnie jak stało się po tym, jak w Ubuntu przyciski przeskoczyły w lewy górny róg okienka, na modłę OSX.
Wszystkie dotychczasowe skróty klawiaturowe do max/min wciąż działają.
Jakie szczęście, że nie jest to coś w stylu „bańkowego interfejsu”, nad którym ostatnio pracuje Microsoft.
Az dziwi mnie fakt, ze tak malo osob to skrytykowalo… Osobiscie nie podoba mi sie ten pomysl. Co komu przeszkadzaly przyciski? Jesli ktos chce ciagnac okna niech to robi, ale ja dalej wole nacisnac przycisk. A to, ze nie bede dostrzegal nowych funkcji – to mi to nie przeszkadza, bo mi stare wystarczaly. Tez mam nadzieje, ze nawet jesli to wcisna na sile to znajdziemy w necie jak je przywrocic.
I właśnie dlatego Linux nigdy nie dorówna Windows. Poprostu jest to system dla ludzi którzy mają w życiu za mało własnych problemów i dlatego chcą sobie je sztucznie stworzyć (problemy). Gdyby za pingwina trzeba było płacić, to ludzie już dawno by o nim zapomnieli.
Dobrze powiedziane. Albo jak uslyszalem (tlumaczac na polski) — Linux jest za darmo, o ile Twoj czas jest bezwartosciowy.
To Twoje zdanie. Ja byłbym gotów płacić za linuksa, bo dla mnie jest to w tej chwili najlepszy system.
Bzdury. To, że tak postrzegasz Linuksa wcale jeszcze nie znaczy, że tak jest. U mnie w firmie jak jest potrzeba to płacą zdrowo za RedHat’a i wcale nie zamierzają przestaną bez względu na to czy będzie maksymalizacja na przycisku czy na głośnym kichnięciu admina. Po prostu bardzo wąsko postrzegasz spektrum zastosowań systemu i potrzeb klientów.
A ja słyszałem że nowy gnomiak to myszki ani klawiatury nie będzie potrzebował bo sterować się nim będzie mentalnie.
E, tak, to będzie dopiero od wersji 10.0. Ale już od 4.0 nie będzie potrzebował sterowania, bo po wybraniu polskich ustawień językowych, sam spontanicznie będzie się prawidłowo sterował, niczym „młodzi, wykształceni”, trzeba tylko mieć poprawnie skonfigurowany streaming na Gazetę Wyborczą i TVN! 😉
Rozumiem, ze devsi postanowili przebic KDE putluczonymi pomyslami, i musze powiedziec, ze im to wyszlo. Jeszcze nie zdazylem zmigrowac z KDE3.5.10 na Gnome (czekam na wydanie opensuse 11.4), a tu widze, ze nie bede migrowal do Gnome, tylko do XFCE.
„Takie przeciąganie okien jest dużo bardziej przyjemne (enjoyable) niż klikanie w przycisk. ”
Powiedzial autor wiedzac co sprawia przyjemnosc kilku milionom ludzi.
„Co więcej pozwala na bardziej twórczą i odkrywczą interakcję użytkownika z interfejsem.”
Nie wiem jak inni, ale ja mam po prostu robote do zrobienia i nie mam czasu na odkrywanie czegokolwiek. Jak ktos sie chce bawic w Magellana, niech bedzie, ale od tego sa aplikacje edukacyjne.
Na KDE, GNOME i XFCE świat się nie kończy.
A gdzie brak ergonomii w OSX? I braki użytkowe? – ostatnio chciałem przerzucić kontakty z telefonu do systemu – nie wiedziałem nic jak to zrobić, ale okazało się iż system sam ma to wbudowane – 2 kliknięcia i udało się. Kiedyś chciałem to zrobić zarówno na Windowsie 7 jak i linuksie (to dawno :)) – na pewno więcej roboty niż 2 klinięcia…
Ja pie$#0l3.
Ale wy marudzicie. Dla mnie to oczywiste, ze nie ma sensu minimalizowanie okien przy takich założeniach Gnome3. Od kiedy uzywam wirualnych pulpitów, to już teraz nie minimalizuje okien w Gnone 2.x i KDE4. Czy naprawde wszystko musi wyglądać jak w windowsie XP?
Nie, moze zostawic to do konfiguracji, aby kazdy user przystosowal srodowisko pod SWOJE potrzeby.
Maksymalizacja ma nadal sens, po prostu postanowio troche utrudnic zycie ludziom, aby mieli wiecej zabawy. Minesweeper juz nie wystarcza jak widac.
Na pewno bedzie mozliwosc wlaczenia
Brawo dla tego pana! A Wy wszyscy malkontenci otwórzcie swoje umysły i przynajmniej potestujcie nowe koncepcje zanim je skrytykujecie.
chwała ludziom za KDE i Kubuntu 🙂
Przypomina mi się bajka Stanisława Lema (Zbiór „Cyberiada”) o maszynie cyfrowej, która zamieniła się w smoka, zagrażającego całej planecie. No i stara, zapominana maszyna-doradca doradziła królowi, żeby obiecał smokowi władzę, jeśli wykona 3 działania matematyczne. Ostatnim było, żeby smok się sam od siebie odjął.
Widać developerzy Gnome popadli w taki amok upraszczania, że niedługo cały UI zniknie. Szkoda.
Ta… 😉 Przypominam sobie to opowiadanie. Perfekcyjnie tu pasuje.
a potem znajomi mi się pytają dlaczego ja z KDE korzystam…
Znacznie fajniejsze jest zwijanie (rollup). Widać wtedy cały tytuł okna. W przypadku ikon jest to utrudnione — zwykle trzeba zaznaczyć ikonę żeby zobaczyć pełny tytuł okna.
Co jak co, akurat to nie jest głupi pomysł (o ile wciąż pozostanie możliwość ich ponownego włączenia) – od czasu do czasu warto przejrzeć istniejące rozwiązania i zobaczyć czy nie da się ich jakoś usprawnić. Mi np. uświadomiło to, że faktycznie nie używam wcale tych przycisków w KDE i zainspirowany tym newsem wywaliłem je z paska.
hmm nie wiedziałem że nowe wydanie już tak blisko, odpaliłem sobie właśnie wersje demo live i jak są ciągle nierozwiązane te same problemy
– brak spójności – odpalamy skype, eclipse, xterm i coś z gnome i każda aplikacja wygląda inaczej, inne fonty. Skype wogóle wygląda słabo w porównaniu do innych platform. Nie jest zarzut do gnome ale linuksa jako takiego
– na screenshotach wszystko wygląda ładnie, czysto i schludnie ale i gnome i kde brak IMHO takiego końcowego dopracowania, ikonki takie same, fonty też. Odpalamy np totem i widać aplikację sprzed 10 lat, toporny interfejs i niepropornonalnie duży dropdown a to przecież główna aplikacja do odtwarzania mediów w gnome, i tak prawie jest w każdej aplikacji, fonty też nie najładniejsze i często za duże.
Ale jeżeli chodzi o sam desktop w nowym gnomie to wygląda nawet całkem fajnie, chociaż nie rozumiem jeszcze jak działa Window poza tym że są błędy
Przycisku minimalizacji faktycznie prawie nie używam, ale za to maksymalizacji bardzo często. Przydaje się w edytorach graficznych, w przeglądarce – co za idiotyczny pomysł, zeby go likwidować?
Śmieszy mnie cało to Wasze biadolenie. Ludzie, którzy mają pchać ten świat do przodu, torować drogę szeroko pojętemu „NOWEMU” nie mogą przeboleć drobnej zmiany koncepcji interfejsu, która ma już lat ze 30 lat – czyli więcej niż niejeden z Was. Z takim podejściem już teraz jesteście chodzącymi trupami i żadnego pożytku przyszłość z Was nie będzie miała. Co więcej, gdy Wasze dzieci z radością będą przytakiwać na kolejne coraz odważniejsze zmiany, Wy ciągle będziecie tkwić w „STARYM” czując coraz to większe zagubienie i wyobcowanie. Co gorsza, mędzicie za czymś czego tak naprawdę nie potrzebujecie! Bo ten, kto naprawdę potrzebuje mini/maxować okna, w życiu nie będzie używał do tego przycisków – jest to nieergonomiczne! Taki człowiek używa skrótów, a gdy te nie wystarczają dokupuje 1, 2 monitory i zupełnie reorganizuje swoją pracę. Ale rozumiem, że niektórzy po prostu lubią sobie ponarzekać.. a inni idą za nimi tzw. owczym pędem (który ponoć charakterystyczny jest jeno dla wielbicieli Windows).
Odetnij sobie reke — koncepcja dwurecznego czlowieka ma kilka tysiecy lat, natomiast osoby odcinajacej sobie sama reke jest zupelnie swieza. Utorujesz wiec droge NOWEMU.
A na trzezwo — NOWE!=DOBRE.
LOL 🙂 co za brednie.. sugerujesz że przyciski min/max są potrzebne jak człowiekowi ręka? Nie bądź śmieszny. Te przyciski pojawiały się i znikały w różnych GUI i jakoś sobie wszyscy radzili. W kultowym wzorcu okienek spod znaku jabłka tych przycisków np. nie było (nie wiem jak teraz), w Amigowym Workbenchu funkcjonowały inaczej, nawet w Windowsie nie zawsze były, pojawiły się dopiero w oknach 2.0. Jeśli jesteś tak ograniczony, że każda byle jaka zmiana jest dla Ciebie jak odcięcie ręki to serdecznie Ci współczuję.
A na trzeźwo to oczywiście zgadzam się że nowe!=dobre. A w tym akurat przypadku projektantom należą się brawa, bo spostrzeżenie, że te przyciski są zupełnie nie potrzebne jest bardzo słuszne, oczywiste a zarazem trudne do poczynienia.. co widać czytając niektóre komentarze. Jak się już przyzwyczaisz do obsługi nowego okna a potem ktoś Tobie narysuje małe krateczki i powie, że masz tam od teraz klikać, żeby wykonać coś, co robiłeś do tej pory za pomocą belki lub gestu – wtedy zrozumiesz jakie te przyciski są bezsensowne.
A mnie śmieszy koncepcja nowe = lepsze 😉
Od dłuższego czasu marketingowcy piorą umysły twierdząc właśnie coś takiego. Wyrzuć sobie stary telewizor, samochód, telefon – kup sobie nowy. Mnie tam koncepcje marketingowców nie ruszają, kupuję jak rzeczywiście za zakupem przemawiają sensowne kwestie techniczne.
Ale tkwij sobie w swoich przekonaniach – ktoś musi łatać dziurę w budżecie…
Skoro zrzutowałeś to co napisałem na konsumpcyjny marketing to znaczy, że niczego nie zrozumiałeś. Sam mam dosyć konserwatywne podejście i nie lubię zmian. Ale wielokrotnie przekonałem się, że własne przyzwyczajenia są jak kula u nogi i często warto spróbować innego podejścia. Mam zasadę, że jeśli nie przekonam się do czegoś przez 2 tyg. użytkowania to nie przekonam się nigdy. Ale przez te 2 tyg. daje szansę i czasem okazuje się, że to ja nie miałem racji. Wcześniej (przed tym newsem) nawet mi do głowy nie przyszło, że mogło by nie być przycisków min/max. Ale teraz jest dla mnie oczywiste, że one tak naprawdę nie są potrzebne. A w każdym razie mnie nie są potrzebne. Jeśli Tobie są niezbędne to proszę napisz mi w jakiej sytuacji są Ci tak nieocenione.
Ty zrzutowałeś kwestię „usunięcia przycisków” na zacofanie i brak nowoczesności umysłów osób, które są przeciw.
Zadajmy pytanie inaczej napisz „co Ci te przyciski przeszkadzają skoro są ?”
Zasłaniają kawałek belki tytułowej okna ? Może jest to poprawa ergonomii na telefonie komórkowym, gdzie liczy się każdy piksel, ale na zwykłym ekranie i tak ta przestrzeń zostanie wykorzystana i tak poprzez właśnie belkę.
Poprawa ergonomii zamiana pojedynczego kliknięcia – przeciąganiem jest poprawą ergonomii ? A podwójne kliknięcie – zaskoczę Cię niektórym służy do zwijania okna.
Oczywiście można mieć wiele pulpitów – ja używam 4, a i tak czasami potrzebuję coś zminimalizować. Przeginanie ze zbyt dużą ilością pulpitów moim zdaniem też nie poprawia ergonomii – można np. dojść do wniosku, że na każdym pulpicie ma być oddzielne okno, a wtedy zlikwidować koncepcję okien w ogóle..
Moim zdaniem usunięcie przycisków to nie kwestia ergonomii w tym przypadku, ale próba „upiększenia” czegoś na siłę: „Mnie się nie podoba sukienka w kwiatki, tylko w paski, bo teraz taka jest modna.” Próbuję oddzielić unowocześnianie od chwilowej mody. A technologia komputerowa dorosła właśnie do etapu w którym, względy techniczne i ergonomię zaczyna się odkładać na bok przy modzie pierwszego wrażenia.
Jest tysiące rzeczy do poprawienia w ergonomii i spójności interfejsu i programów GNOME/KDE, tymczasem twórcy zajmują się rzeczami mało istotnymi, tak jak politycy wyciągają jakieś kwestie sporne społecznie, żeby przykryć bieżący brak koncepcji na reformy.
1. Nie zrzutowałem na zacofanie kwestii usunięcia przycisków tylko histerycznej reakcji niektórych użytkowników na ten drobny zabieg. A niechże to zrobią – przecież ta wersja GNOME nie będzie ostatnia. Najwyżej w następnej wersji przyciski zostaną przywrócone. Ale należałoby – choćby z ciekawości – najpierw spróbować nowego rozwiązania zanim rozpocznie się krytykę totalną. I właśnie brak tej ciekawości, chęci spróbowania czegoś innego świadczy o zwapnieniu osobowości. Oczywiście moim skromnym zdaniem 🙂
2. Przyciski w niczym mi nie przeszkadzają. Równie dobrze mogą zostać. I tak bardzo rzadko z nich korzystam. Wszystkie narzędzia, których używam, używam z maksymalnym oknem i posiłkuję się dodatkowo drugim monitorem. Jak już minimalizuję to wszystko, żeby na chwilę mieć dostęp do pulpitu (próbowałem pracy z wieloma pulpitami i jakoś się nie przekonałem – najczęściej zapominałem że mam kilka :))
3. Zgadzam się, że są ważniejsze rzeczy do zrobienia w GNOME, ale ta kwestia nie była argumentem przy wcześniejszym biadoleniu. A szkoda – bo to chyba jedyna naprawdę ważna przyczyna aby zostawić te biedne przyciski w spokoju (póki co :))
1. Nie jest to tylko kwestia histeryczna jak twierdzisz. I nie jest to tylko sprawa zwapnienia lub nie użytkowników technicznych. Czasami jak wywróci mi się Kwin w KDE, po odpaleniu nowego mam kilka okien bez żadnej ramki i żadnych przycisków i nie stanowi to dla mnie problemu. Sam też lubię testować różne nowości.
Są jednak dwie kwestie do rozważenia na tym polu – po pierwsze nie każdy ma monitor 24 calowy lub miejsce na biurku na to. Na przykład jest pracownikiem firmy w której ma do dyspozycji 15″ monitor LCD i kropka.
Po drugie, mam doświadczenie współpracy z tzw. ZU, ciągłe poważne zmiany w interfejsie środowisk Linuksowych są jednym ze stoperów implementacji tych środowisk w firmach i powodem biegania pracowników help-desku do użytkowników. Przy zmianach z KDE 3.5.xx do KDE 4.xx trzeba było pozmieniać sporo skryptów tylko dlatego, że np. składnia i zachowanie w niektórych przypadkach polecenia konsole się zmieniła.
W tej chwili się nie dziwie, że środowisko IT opiera się zamianom Windows na Linuksa nawet jak nie ma problemów technicznych. Po prostu żadnej gwarancji nie ma, że za kilka miesięcy jakiś szalony deweloper zmieni pół środowiska graficznego, a pięciu innych mu pomoże. 😉
Przy zmianach w Windows Microsoft zwraca dużą uwagę na kwestie kompatybilności starych skryptów/API w nowych wersjach systemu również na poziomie programowania GUI (wciąż działają np. stare pliki .pif) . W Linuksie np. pliki .desktop pomiędzy innymi środowiskami a nawet wersjami tego samego środowiska zachowują się niestety inaczej.
Trochę inaczej ma się sprawa w środowisku serwerowym, gdzie API binarne kernela / libc jest stosunkowo stabilne. A osobiście uważam, żeby mieć prawdziwą stabilność trzeba do tego jeszcze dorzucić API JAVA na wierzchu.
2. Kwestia możliwości zmiany monitora. Nie myśl proszę w kategoriach u mnie działa, (u mnie też potencjalnie działa 😀 ), ale ma zadziałać również u innych użytkowników, w tym użytkownikach firmowych, którzy np. pracują w małych boksach.
Odkąd mam duży monitor też rzadko kiedy korzystam z przycisku maksymalizacji. Przycisk minimalizacji czasami się przydaje.
3. Cieszę się, że w tej kwestii się jednoznacznie się zgadzamy 😀
Dla mnie jest to dziwna koncepcja. Usunięcie tych przycisków (zwłaszcza minimalizacji) pozbawia mnie funkcjonalności, z której korzystam, nie dając nic w zamian. Dosyć często zdarza mi się wykonywać operacje na kilku oknach. Dla przykładu: mam otwarte cztery okna rozmieszczone równomiernie na pulpicie, otwieram nowe – przykrywające dwa poprzednie okna (widzę teraz trzy), coś tam gmeram, minimalizuję i znów widzę moje cztery poprzednie okienka. Da się zrobić coś takiego przy założeniach tej nowej koncepcji?
Z tego co zrozumiałem, proponują abyś to 5 okno, w którym chcesz coś tylko pogmerać otworzył na oddzielnym pulpicie i przełączał się między pulpitami np. za pomocą skrótów klawiszowych. Jeśli naprawdę stosunkowo często używasz minimalizacji to dla Ciebie brak tego przycisku może oznaczać małą rewolucję. Jeśli naprawdę to zrobią to czuję, że będzie gorąco 🙂
Dlaczego ludzie nie czytacie tego co jest napisane w newsie.
Przycisk minimalizacji jest zbędny, bo nie ma obszaru, gdzie to okno jest minimalizowane w gnome shell. Takie zminimalizowane okno wylatuje w kosmos. Gnome shell ma całkowite inne założenia niż standardowy pulpit. Warto najpierw przetestować coś i potem dopiero narzekać.
Tyle, że minimalizowane okno wcale nie musi fruwać do specjalnie wydzielonego obszaru – może się zwyczajnie zwinąć zostawiając belkę tytułową na pulpicie. Czy dobrze pamiętam, że tak właśnie było w Amidze (zupełnie już nie pamiętam)?.