W ostatnich dniach Bitcoin złapał wyraźniejszy oddech po serii sygnałów, które osłabiły obawy o dalsze podwyżki stóp procentowych w USA. Rynek szybko wycenił tę zmianę nastrojów, a kurs BTC odbił w okolice 64 tys. dolarów. Ten optymizm może jednak okazać się krótkotrwały, bo na horyzoncie pojawił się nowy czynnik ryzyka: rosnące rentowności japońskich obligacji.
Japonia znów wpływa na globalny koszt kapitału
Rentowność 10-letnich japońskich obligacji skarbowych wzrosła do najwyższego poziomu od trzech dekad, dochodząc do 2,85%. To istotne nie tylko dla Japonii, ale i dla reszty rozwiniętych rynków, ponieważ wyższe stopy zwrotu w jednym z kluczowych krajów finansowych świata podnoszą koszt pieniądza także gdzie indziej. W praktyce oznacza to wzrost rentowności obligacji w USA, Niemczech czy Wielkiej Brytanii.
Amerykańskie 10-letnie Treasuries zbliżają się ponownie do 4,5%, niemieckie bundy niemal do 3%, a brytyjskie gilts utrzymują się w okolicach 4,8%. Co ważne, rosną też realne rentowności, czyli te po uwzględnieniu inflacji. Dla inwestorów oznacza to, że bezpieczne aktywa dłużne zaczynają oferować coraz bardziej konkurencyjne warunki.
W praktyce taki ruch na rynku długu często działa jak cichy hamulec dla aktywów ryzykownych. Bitcoin, mimo swojej odrębnej narracji, bardzo mocno reaguje na warunki płynnościowe. To właśnie dlatego nawet pozornie odległe zmiany w Japonii mogą odbić się szerokim echem na rynku kryptowalut.
Zobacz także: Bitcoin wart miliard dolarów – krytyczna analiza słabości struktury rynku według Deutsche Banku. To ciekawy kontekst pokazujący, jak wrażliwy na otoczenie makro pozostaje rynek BTC.
Dlaczego to problem dla Bitcoina
Bitcoin nie generuje odsetek ani dywidendy, więc w środowisku rosnących rentowności obligacji jego atrakcyjność względna może słabnąć. Im wyższy zysk można uzyskać na rynku długu, tym większy koszt alternatywny trzymania kapitału w BTC. Innymi słowy, część inwestorów może uznać, że skoro obligacje znów dają solidny zwrot, to ryzykowny aktyw bez przepływów pieniężnych przestaje wyglądać tak przekonująco.
To właśnie dlatego wzrost rentowności może przyhamować świeży rajd Bitcoina. Kryptowaluta dostała w ostatnich dniach wsparcie od zmiany oczekiwań wobec Fed, ale globalny wzrost kosztu kapitału może ten impuls osłabić. Rynek zaczyna więc ważyć, co ma większe znaczenie: łagodniejszy obraz inflacji w USA czy mocniejsza presja ze strony światowych obligacji.
Skąd wziął się ostatni ruch w górę
Bitcoin zyskiwał przede wszystkim dzięki serii makroekonomicznych sygnałów z USA. Na początku miesiąca pojawiły się wypowiedzi sugerujące, że inflacja nie jest już tak groźna jak jeszcze kilka tygodni wcześniej. Następnie opublikowano słabszy od oczekiwań raport z rynku pracy, pokazujący niższy przyrost nowych etatów oraz spadek aktywności zawodowej do poziomu niewidzianego od ponad pięciu lat.
Te dane wzmocniły przekonanie, że Rezerwa Federalna może nie potrzebować tak restrykcyjnego podejścia, jak obawiał się rynek. W efekcie Bitcoin znalazł wsparcie w okolicy 58 tys. dolarów i rozpoczął dynamiczne odbicie. Wzrost o około 8% w mniej niż tydzień pokazał, jak szybko BTC reaguje na zmianę oczekiwań dotyczących stóp procentowych.
Japonia, carry trade i konsekwencje dla rynków
Przez lata Japonia utrzymywała wyjątkowo niskie stopy procentowe i prowadziła bardzo luźną politykę pieniężną. To właśnie ten model sprzyjał popularnym strategiom carry trade, w których inwestorzy pożyczali jeny tanim kosztem, a następnie lokowali środki w aktywach oferujących wyższy zwrot. Taki układ pomagał utrzymywać globalne rentowności na niższym poziomie.
Obecny wzrost japońskich yields może częściowo odwracać ten mechanizm. Jeśli finansowanie w jenie przestaje być tak tanie, presja na rynki obligacji w innych krajach rośnie. Dla aktywów takich jak Bitcoin oznacza to mniej sprzyjające otoczenie, bo tania płynność i niskie stopy były jednym z ważnych paliw dla ryzykownych inwestycji.
Czy rajd BTC jest zagrożony?
Na ten moment nie można mówić o natychmiastowym odwróceniu trendu, ale ryzyko wyhamowania wzrostów wyraźnie wzrosło. Jeżeli rentowności obligacji będą nadal piąć się w górę, część kapitału może odpływać z aktywów spekulacyjnych w stronę instrumentów o bardziej przewidywalnym dochodzie. To z kolei może ograniczać potencjał dalszego ruchu Bitcoina w górę.
Warto jednak zaznaczyć, że nie wszyscy uczestnicy rynku patrzą na sytuację pesymistycznie. Niektóre banki inwestycyjne, w tym Goldman Sachs, wciąż zakładają dalsze osłabienie jena i utrzymanie atrakcyjności strategii finansowanych tą walutą. To oznacza, że zmienność może pozostać wysoka, a rynek BTC będzie w najbliższym czasie mocno zależny od kolejnych danych makro i zachowania globalnych obligacji.
Co obserwować dalej
Najważniejsze będą teraz dwa elementy: tempo wzrostu rentowności w Japonii oraz reakcja amerykańskich obligacji i Fed. Jeśli presja na długu będzie się utrzymywać, Bitcoin może mieć trudność z utrzymaniem ostatnich poziomów. Z kolei jeśli rynek uzna, że wzrost rentowności jest przejściowy, BTC może ponownie skorzystać z lepszego sentymentu wobec aktywów ryzykownych.
Na razie obraz jest mieszany. Bitcoin dostał wsparcie od słabszych danych makro z USA, ale światowe rynki długu pokazują, że to wsparcie nie jest bezwarunkowe. Wzrost rentowności japońskich obligacji może stać się dla kryptowaluty jednym z najważniejszych testów w najbliższych dniach.


Co z tego, że BTC rośnie jak każdy wzrost jest okupiony globalnym ryzykiem? Wzrost rentowności obligacji to poważny sygnał dla inwestorów. Myślałem, że po ostatnich skokach na rynku będzie więcej stabilności.
Mam BTC i teraz na pewno muszę się zastanowić nad zainwestowaniem w obligacje. Parę miesięcy temu bardziej opłacało się mieć krypto, ale przy takich zmianach to może się zmienić. Jakiej strategii teraz używać?
Zgadzam się z tym, że wzrost rentowności nie będzie korzystny dla Bitcoina, ale warto też zauważyć, że rynek jest bardzo zmienny. Co kilka dni pojawiają się nowe dane i prognozy. Będzie ciekawie.
Może BTC znów uruchomi jakąś nową spirale spekulacyjną, ale przy tak dużej konkurencji ze strony obligacji nie wróżę mu dobrze. Jakieś sensowne prognozy na kolejne dni? Czy nawoływanie do ostrożności to już standard?
To ciekawe jak Japonia może wywrócić cały rynek. W końcu przez lata to ich polityka była podstawą wielu strategii. Czekam na wieści z ich banku centralnego, bo może szykuje się większa rewolucja.
Każdy wzrost BTC to dla mnie sygnał do przemyślenia sprzedaży. Chociaż teraz znów wraca pytanie, czy inwestować w coś bardziej stabilnego, jak obligacje? Mam to już dość. Co wy o tym myślicie?
Wzrosty na BTC mogą też być złudne. Liczę, że nie skończy się jak w 2017 roku, ale te rentowności to nie jest dobra wiadomość. Czy to wygląda jak kolejny test dla kryptowalut? Obawiam się, że rynek znów może nas zaskoczyć.