Coraz więcej firm wdraża sztuczną inteligencję w szybkim tempie, ale nie nadąża za tym przygotowanie pracowników. Efekt? W niektórych organizacjach zaczyna powstawać wyraźny podział między osobami, które potrafią korzystać z nowych narzędzi, a tymi, które pozostają na uboczu. To właśnie coraz częściej określa się mianem „AI underclass”, czyli cyfrowej grupy pracowników pozostawionych bez realnego wsparcia.
AI w firmach rośnie szybciej niż kompetencje zespołów
Nowe dane pokazują, że wielu liderów biznesowych ma sporą pewność siebie, jeśli chodzi o wykorzystanie AI w pracy. W badaniu TrustedTech aż 74% osób decyzyjnych w Wielkiej Brytanii deklarowało, że czuje się komfortowo z tą technologią. Tymczasem wśród młodszych pracowników podobny poziom pewności deklarowało już tylko 44%.
To pokazuje, że wdrażanie AI nie przebiega równomiernie. Zarządy i menedżerowie często widzą w niej narzędzie do zwiększania efektywności, ale zwykli pracownicy nie zawsze dostają odpowiednie instrukcje, szkolenia ani czas na oswojenie się z nową rzeczywistością. W praktyce oznacza to, że technologia wchodzi do firm szybciej niż umiejętność jej bezpiecznego i skutecznego używania.
To jeden z tych tematów, które bardzo szybko z teorii przechodzą do codziennej pracy w firmach. Sama dostępność narzędzi nie wystarcza, jeśli zespół nie wie, jak z nich korzystać odpowiedzialnie. W praktyce to właśnie kompetencje, a nie licencje, decydują o wartości AI.
Samo uczenie się nie zastąpi wsparcia od pracodawcy
Z raportu wynika, że 38% zatrudnionych uczyło się AI samodzielnie. To sporo, ale jednocześnie mniej niż jedna czwarta, bo zaledwie 23%, otrzymała formalne szkolenie od pracodawcy. Dodatkowo 41% badanych uważa, że w ich miejscu pracy brakuje wystarczających szkoleń dotyczących bezpieczeństwa i ochrony danych.
Problem polega na tym, że korzystanie z AI w pracy nie sprowadza się tylko do wpisania zapytania do narzędzia i czekania na odpowiedź. Trzeba wiedzieć, jakich informacji nie wolno tam wklejać, jak weryfikować wyniki i jak używać technologii zgodnie z polityką firmy. Bez tego łatwo o błędy, wycieki danych albo po prostu niską jakość pracy.
AI w firmach rośnie szybciej niż kompetencje zespołów — warto zobaczyć, jak ten problem wpływa na codzienną pracę organizacji.
Pracownicy chcą się rozwijać, ale oczekują jasnych zasad
Prawie połowa badanych, bo 47%, uważa, że to pracodawca powinien zapewniać rozwój kompetencji związanych z AI. To ważny sygnał, bo pokazuje, że pracownicy nie odrzucają technologii, tylko chcą być do niej dobrze przygotowani. Nie chodzi więc o opór wobec zmian, ale o brak narzędzi i wsparcia.
Jak zauważa TrustedTech, wiele osób słyszy, że AI ma zmienić sposób pracy, ale w praktyce nikt nie tłumaczy im, jak korzystać z niej efektywnie i bezpiecznie. W rezultacie najbardziej pewni siebie pracownicy rozwijają się jeszcze szybciej, a inni zaczynają odstawać nie dlatego, że są mniej zdolni, lecz dlatego, że nie dostali szansy na naukę.
Różnica między liderami a pracownikami rośnie
Badania przywołane w artykule pokazują też szerszy problem związany z gotowością organizacji do wdrażania kolejnych generacji AI, w tym tzw. agentic AI. Według danych Notion 60% osób podejmujących decyzje uważa, że ich firmy są gotowe na takie rozwiązania. Jednak podobną opinię podziela tylko 36% pracowników.
To rozbieżność, której nie można ignorować. Jeśli kierownictwo zakłada, że organizacja jest gotowa, a zespół czuje coś dokładnie odwrotnego, pojawia się ryzyko chaosu, nieufności i spadku efektywności. Wdrożenie AI przestaje wtedy być przewagą konkurencyjną, a zaczyna przypominać eksperyment przeprowadzany na żywym organizmie.
Większość użytkowników AI wciąż jest na podstawowym poziomie
Dane Notion pokazują również, jak różnie pracownicy rozumieją swoje kompetencje związane z AI. Aż 88% znajduje się na poziomie 1–2 gotowości, czyli postrzega AI raczej jako pomoc do burzy mózgów albo prostego asystenta. Tylko 12% osiąga poziom 3–4, gdzie sztuczna inteligencja staje się realnym partnerem pracy i elementem szerszych procesów.
To ważne, bo samo posiadanie narzędzi AI nie oznacza jeszcze dojrzałego korzystania z nich. Firmy, które chcą naprawdę korzystać z potencjału tej technologii, muszą myśleć nie tylko o zakupie licencji, ale też o procesach, nadzorze i budowaniu zaufania wewnątrz zespołów. Bez tego AI pozostaje dodatkiem, a nie częścią strategii.
Governance i nadzór stają się kluczowe
Jednym z czynników, który odróżnia bardziej zaawansowane organizacje, jest dobre zarządzanie i kontrola nad tym, jak AI jest wdrażana. Firmy, które odnoszą sukces, nie rzucają pracowników od razu na głęboką wodę. Zamiast tego integrują AI z codziennym sposobem pracy, ustalają zasady korzystania z narzędzi i regularnie mierzą realny wpływ na biznes.
To podejście wydaje się znacznie rozsądniejsze niż szybkie wdrażanie bez przygotowania. Sama technologia może przyspieszyć pracę, ale tylko wtedy, gdy ludzie wiedzą, jak z niej korzystać. W przeciwnym razie zamiast wzrostu produktywności pojawia się frustracja, nierówności i niepotrzebne ryzyka.
Co to oznacza dla firm?
Najważniejszy wniosek z tych badań jest prosty: wdrażanie AI nie może ograniczać się do poziomu zarządu i działu IT. Potrzebne są szkolenia, jasne procedury i otwarta komunikacja z całym zespołem. Inaczej firmy same stworzą podział na pracowników „pierwszej” i „drugiej” kategorii w świecie nowych technologii.
Jeśli organizacje chcą uniknąć powstania cyfrowego wykluczenia we własnych strukturach, muszą potraktować rozwój kompetencji AI jako element podstawowy, a nie dodatek. W przeciwnym razie sztuczna inteligencja zamiast wzmacniać firmę, zacznie pogłębiać różnice między ludźmi, którzy dostali szansę na naukę, a tymi, których po prostu pozostawiono samym sobie.


Czekałem na takie badania! Wiele firm wdraża AI, ale niestety nie pomyśleli o pracownikach. Ja mam dwa lata doświadczenia z AI w pracy i muszę powiedzieć, że czuję się jakbym był w innej galaktyce. Dobrze, że sam się kształciłem, bo w firmie szkoleń prawie nie było.
Jako programista z doświadczeniem w AI, widzę, że firmy lekceważą pracowników. Potrzebujemy jasnych reguł i systematycznych szkoleń, bo w przeciwnym razie ta technologia stanie się bardziej przeszkodą niż pomocą. Szkoda, że liderzy pomijają ten ważny aspekt. Pracownicy nie są bezmyślnymi robotami, ale to, w co inwestujemy, będzie miało wpływ na nasz rozwój.
Mnie najbardziej przeraża brak przygotowania w codziennej pracy. Czasami mam wrażenie, że moglibyśmy znacznie lepiej wykorzystać AI, ale nikt nie wysłucha, bo nikt nie ma czasu na treningi. To wcale nie jest nowe narzędzie, ale tak jesteśmy zaprogramowani, że idziemy w przód bez przystanków. Krótkoterminowe zyski mogą nas zabić.
Na pewno w organizacjach widać rosnące różnice w umiejętnościach, ale mam też pytanie – co się dzieje z danymi? Szkolenia zasad bezpieczeństwa to jednak podstawowa sprawa. Bez tego, wszyscy – zarówno 'AI guru’, jak i 'AI underclass’ – jesteśmy skazani na chaos. Jakie firmy w ogóle prowadzą to w odpowiedni sposób?