Claude, Codex i Hermes nieświadomie instalowały złośliwy kod w sieciach korporacyjnych

  • Home
  • /
  • Blog
  • /
  • Claude, Codex i Hermes nieświadomie instalowały złośliwy kod w sieciach korporacyjnych

Data: 30 sierpnia, 2026

Claude, Codex i Hermes nieświadomie instalowały złośliwy kod w sieciach korporacyjnych

W świecie firmowej automatyzacji i kodowania z pomocą sztucznej inteligencji pojawia się nowy, mniej oczywisty problem bezpieczeństwa. Chodzi o sytuację, w której narzędzia AI korzystające z dokumentacji internetowej mogą natrafić na nieaktualne, błędne albo wręcz zmyślone instrukcje, a następnie potraktować je jak wiarygodne polecenia. W praktyce oznacza to, że systemy takie jak Claude, Codex czy Hermes mogą nieświadomie wprowadzić do środowiska firmowego złośliwy kod.

Skąd bierze się nowe zagrożenie

Coraz więcej witryn publikuje pliki llms.txt oraz llms-full.txt. Ich zadaniem jest ułatwienie agentom AI odczytywania zawartości strony i szybsze odnajdywanie informacji istotnych przy generowaniu kodu lub instalowaniu oprogramowania. Problem zaczyna się wtedy, gdy taka dokumentacja zawiera odwołania do pakietów, domen lub zasobów, które nie istnieją albo zostały źle opisane.

Badacze przeanalizowali ponad 6 tysięcy aktywnych domen należących do dużych firm, w tym korporacji z listy Fortune 500, kontraktorów obronnych i gigantów technologicznych. Wśród tysięcy znalezionych plików tekstowych trafili na setki odwołań prowadzących do nieistniejących pakietów lub niezarejestrowanych domen. To otwiera furtkę do nadużyć, ponieważ cyberprzestępca może przejąć taki „martwy” adres i podmienić go na własny złośliwy zasób.

Jak atak może wyglądać w praktyce

Scenariusz jest prosty, ale groźny. Agent AI, który ma uprawnienia do wykonywania poleceń systemowych lub instalacji pakietów, przeszukuje dokumentację i trafia na pozornie sensowną instrukcję. Jeśli zaakceptuje ją bez dodatkowej weryfikacji, może pobrać i uruchomić kod przygotowany przez atakującego.

W ramach testu badacze sami zarejestrowali część takich nieużywanych nazw i umieścili w nich pakiety „dzwoniące” do serwera po instalacji. Efekt? Jedna z firm z listy Fortune 500 zaczęła wysyłać zapytania zwrotne w ciągu mniej niż godziny, a później dołączyły kolejne systemy. To pokazuje, jak łatwo automatyzacja może zamienić się w kanał infekcji.

To jeden z tych problemów, które brzmią jak niszowa ciekawostka, dopóki nie uświadomimy sobie, jak często AI działa dziś z realnymi uprawnieniami. W praktyce wystarczy jedna błędna wskazówka w dokumentacji, by agent zrobił coś, czego nikt nie planował. Dlatego w bezpieczeństwie AI coraz ważniejsze staje się nie tylko to, co model potrafi, ale też skąd bierze informacje.

Zobacz także: Cardano w chaosie: tymczasowy podział łańcucha po ataku z użyciem skryptu AI. To przykład, jak skutki automatyzacji i błędów związanych z AI mogą wykraczać poza samą sferę kodowania.

AI ufa dokumentacji bardziej, niż powinno

Największy problem polega na tym, że modele i agenci AI są projektowani tak, by pomagać użytkownikom możliwie skutecznie. W konsekwencji często traktują dokumentację jako wiarygodne źródło instrukcji, a nie jako treść wymagającą ostrożnej analizy. Jeśli w materiale pojawi się stary wpis, literówka albo halucynacja dokumentacyjna, system może uznać go za realną wskazówkę.

Badacze wskazali, że podatne na ten problem były m.in. Claude, Codex od OpenAI oraz Hermes od Nous Research. To nie oznacza, że same modele są „złośliwe” — raczej że zbyt bezkrytycznie wykonują polecenia znalezione w materiałach pomocniczych. W środowisku firmowym taka cecha staje się ryzykowna, zwłaszcza gdy agent ma dostęp do terminala, menedżera pakietów lub repozytorium kodu.

Dlaczego to ważne dla firm

Dla organizacji korzystających z AI w programowaniu to ostrzeżenie jest bardzo konkretne. Nawet jeśli narzędzie samo w sobie nie zawiera luki, może zostać wykorzystane jako pośrednik do uruchomienia złośliwego kodu. Wystarczy błędna dokumentacja i zbyt szerokie uprawnienia nadane agentowi.

To także przypomnienie, że bezpieczeństwo nie kończy się na ochronie samego modelu. Trzeba patrzeć również na źródła danych, z których AI korzysta, oraz na to, jakie działania może wykonać po znalezieniu „instrukcji”. Im większa automatyzacja, tym ważniejsze stają się ograniczenia i mechanizmy kontroli.

Jak ograniczyć ryzyko

Najbardziej oczywistym krokiem jest uporządkowanie dokumentacji i usunięcie błędnych albo nieistniejących odwołań. Firmy powinny regularnie sprawdzać pliki wspierające pracę agentów AI, szczególnie tam, gdzie znajdują się instrukcje instalacji, konfiguracji i uruchamiania środowisk.

Druga kwestia to zmiana podejścia samych agentów. Nie powinny one bezrefleksyjnie traktować dokumentacji jako poleceń do wykonania. Ponieważ taka zmiana raczej nie nastąpi szybko, w najbliższym czasie najważniejsze jest ograniczanie uprawnień i dokładne monitorowanie tego, co AI może zrobić w systemie.

Co powinni zrobić użytkownicy AI

Firmy wdrażające AI do kodowania powinny dokładnie przemyśleć, czy agent naprawdę potrzebuje dostępu do wykonywania komend. Jeśli tak, warto ograniczyć ten dostęp tylko do niezbędnego minimum. Dobrą praktyką jest też sprawdzanie źródeł, z których narzędzie pobiera informacje, oraz ręczna weryfikacja podejrzanych wskazówek.

To dobry moment, by spojrzeć na AI nie tylko jak na przyspieszenie pracy, ale również jak na potencjalny wektor ataku. Automatyzacja przynosi ogromne korzyści, jednak bez odpowiednich zabezpieczeń może otworzyć drzwi do problemów, których trudno później szybko się pozbyć.

Podobne wpisy

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone


  1. Radek pisze:

    To przerażające, że AI nie weryfikuje dokumentacji. Jak można ufać czemuś, co bierze wszystko za pewnik? Firmy powinny być bardziej ostrożne z takimi technologiami.

  2. Zofia M. pisze:

    Właśnie miałam podobny problem z naszym systemem. Dałam AI dostęp do repozytoriów, a potem się dziwiłam, czemu zainstalowało jakieś nieznane pakiety. Zdecydowanie muszę to zmienić.

  3. Kamil K. pisze:

    W artykule brakuje omówienia tego, jak wiele błędów w dokumentacji można spotkać w praktyce. Samo podawanie plików tekstowych jako 'wiarygodnych’ to bardzo niebezpieczne podejście.

  4. VP44 pisze:

    Automatyzacja ma swoje zalety, ale w przypadku AI to działa jak podwójny miecz. Jeśli te narzędzia zaczynają instalować złośliwy kod, to po co je w ogóle używać? Pytanie dla menedżerów bezpieczeństwa.

  5. Yarek pisze:

    Takie przypadki jak ten pokazują, że AI ciągle jest dalekie od idealnego stanu. Również prowadzi to do pytania o eventy zabezpieczeń. Co, jeśli zdobędą dane w ten sposób?

  6. Róża pisze:

    Praca z AI w programowaniu to jak jazda po ciemku bez świateł. Dokumentacja jest często zła lub stare, a my jako użytkownicy musimy ponosić konsekwencje. Jakie są konkretne rozwiązania?

  7. Marcin T. pisze:

    Komunitet tech nie może zapominać o bezpieczeństwie. Zbyt wiele firm jest zbyt zajętych implementacją AI, a potem jest zdziwienie, gdy coś pójdzie nie tak. Czas na snucie przemyśleń!

{"email":"Email address invalid","url":"Website address invalid","required":"Required field missing"}

Newsletter OSnews raz w tygodniu. Bez reklam.