Microsoft znów zmaga się z problematyczną aktualizacją dla Windows 11. Najnowsza poprawka z września wywołuje u części użytkowników kłopoty z dźwiękiem, a do tego pojawiają się sygnały, że psuje również funkcję File History, odpowiadającą za tworzenie kopii zapasowych plików.
Aktualizacja, która zamiast pomagać, komplikuje życie
Zamiast poprawiać stabilność systemu, wrześniowa aktualizacja przyniosła kolejne błędy. Jak wynika z informacji opublikowanych przez Microsoft na panelu stanu wydań Windows, część urządzeń może przestać odtwarzać dźwięk po instalacji łatki.
Problem dotyczy przede wszystkim niektórych urządzeń audio USB klasy 1.0, które mogą nie uruchamiać się poprawnie albo w ogóle nie generować dźwięku. W praktyce oznacza to, że użytkownik nagle zostaje bez audio, mimo że sprzęt wcześniej działał bez zarzutu.
Takie błędy pokazują, jak bardzo nawet pozornie niewielka aktualizacja może wpłynąć na codzienne korzystanie z komputera. Użytkownicy często instalują poprawki z myślą o bezpieczeństwie, a dostają dodatkowe problemy. To kolejny przykład, że stabilność powinna być dla producenta priorytetem.
Nie tylko głośniki mogą przestać działać
Awaria nie ogranicza się wyłącznie do głośników. Według zgłoszeń problem może dotyczyć także mikrofonów, co dodatkowo utrudnia korzystanie z komputera podczas wideokonferencji, rozmów czy nagrywania dźwięku.
Do tego dochodzi jeszcze kolejny kłopot: w części przypadków przestaje odpowiadać panel dźwięku w aplikacji Ustawienia. W rezultacie nawet próba szybkiego sprawdzenia konfiguracji audio może okazać się bezskuteczna.
Zobacz także: Microsoft niespodziewanie przedłuża wsparcie Windows 10 – aktualizacje dla użytkowników do października 2027. To ważna informacja dla osób, które rozważają pozostanie przy starszym systemie.
Jak rozpoznać, czy dotyczy to twojego PC
Jeśli po aktualizacji Windows 11 zniknął dźwięk, warto sprawdzić Menedżer urządzeń. Charakterystycznym sygnałem problemu jest błąd „code 10” przy kontrolerze audio, który oznacza, że urządzenie nie może się uruchomić.
Microsoft zaznacza też, że awaria może objawiać się w mniej oczywisty sposób. Dźwięk może działać w trybie stereo, ale zniknąć po przełączeniu na odtwarzanie wielokanałowe, więc warto upewnić się, jaki tryb wyjścia audio jest aktualnie ustawiony.
File History też sprawia problemy
Na tym lista błędów się nie kończy. Użytkownicy zgłaszają również, że po wrześniowej aktualizacji nie działa poprawnie File History, czyli narzędzie służące do automatycznego zabezpieczania plików na dysku zewnętrznym lub innym nośniku.
To szczególnie niepokojące, bo funkcja ta ma duże znaczenie dla osób dbających o kopie zapasowe. Jeśli przestaje działać, ryzyko utraty danych rośnie, a problem może długo pozostać niezauważony.
Co można zrobić w tej chwili
Microsoft pracuje nad naprawą błędu z dźwiękiem, ale na ten moment nie podano terminu wydania poprawki. Na razie użytkownicy mogą próbować przełączyć ustawienia audio z powrotem na stereo albo testować inne dostępne urządzenia wyjściowe.
Jednym z rozwiązań jest też odinstalowanie problematycznej aktualizacji. Trzeba jednak pamiętać, że w takim scenariuszu komputer pozostaje bez najnowszych poprawek bezpieczeństwa, więc to kompromis, a nie idealne wyjście.
Frustracja użytkowników rośnie
Nie dziwi więc, że w sieci pojawia się coraz więcej krytycznych komentarzy. Wielu użytkowników zwraca uwagę, że podobne wpadki podważają zaufanie do Windows 11 i wzmacniają niechęć do migracji z Windows 10.
W tle pojawiają się też głosy sugerujące, że Microsoft zbyt mocno eksperymentuje z nowymi metodami tworzenia kodu, co może odbijać się na jakości aktualizacji. Niezależnie od przyczyny, efekt jest dla użytkowników ten sam: system znowu sprawia problemy zamiast je rozwiązywać.
Co dalej z Windows 11
Na ten moment Microsoft zapowiada jedynie, że analizuje sytuację i poinformuje o postępach, gdy pojawią się nowe informacje. To oznacza, że osoby dotknięte błędem muszą uzbroić się w cierpliwość.
Cała sytuacja pokazuje jednak, że nawet obowiązkowe aktualizacje mogą wprowadzać do systemu więcej chaosu niż pożytku. Dla wielu użytkowników to kolejny argument, by przed instalacją nowej łatki dobrze sprawdzać raporty o znanych błędach.


Tak to wygląda, Microsoft znowu nie ogarnia. Zamiast moich głośników, teraz słyszę tylko ciszę. Jak można wypuszczać taką aktualizację bez testów? Kto w ogóle pracuje nad tym systemem?
Niby naprawiają, a efekty są odwrotne. Zniknął dźwięk i teraz nie mam jak pracować. Uczciwie to powiem – nie zamierzam już czekać na poprawki, przesiadam się na coś innego.
Warto sprawdzić, czy problem z dźwiękiem dotyczy kontrolera audio. Niektóre błąd “code 10” wskazuje, że urządzenie się nie uruchamia, więc zanim zaczniecie cokolwiek grzebać, zerknijcie tam. Dajcie znać, jak poszło.
Miałam już dość problemów z W11. A teraz jeszcze File History nie działa? To jaki sens w tym wszystkim? Nie czuję się bezpiecznie, bo ważne pliki mogą zostać bez kopii zapasowej. Powinno być lepiej, nie gorzej.
Miałem nadzieję, że po aktualizacji wszystko będzie działać sprawniej, a nie że mi dźwięk przestanie działać. Zostawiam to w spokoju na czas jakiś. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.
Nie zgadzam się z tym, że Microsoft tylko eksperymentuje. Ostatnie aktualizacje są po prostu tragiczne. Do tej pory byłem głównie zadowolony z W10, a teraz czuję, że W11 to tylko zagrożenie. Przez takie błędy można stracić naprawdę wiele.