Google wysyła AI na orbitę – Suncatcher MVP z czterema TPU poleci rakietą SpaceX

  • Home
  • /
  • Blog
  • /
  • Google wysyła AI na orbitę – Suncatcher MVP z czterema TPU poleci rakietą SpaceX

Data: 27 września, 2026

Google wysyła AI na orbitę - Suncatcher MVP z czterema TPU poleci rakietą SpaceX

Google wykonuje kolejny bardzo odważny krok w rozwoju infrastruktury dla sztucznej inteligencji: wysyła własne układy AI na orbitę okołoziemską. To nie jest jeszcze pełnoprawne centrum danych w kosmosie, ale pierwszy, bardzo ważny test w ramach projektu Suncatcher, który ma sprawdzić, czy w przyszłości część obliczeń dla modeli AI mogłaby być realizowana poza Ziemią.

Pierwszy eksperyment z AI w przestrzeni kosmicznej

Na orbitę ma trafić niewielki satelita demonstracyjny nazwany MVP. Na jego pokładzie znalazły się cztery autorskie układy Tensor Processing Unit, czyli TPUs zaprojektowane przez Google specjalnie do zadań związanych z uczeniem maszynowym. Całość została umieszczona w konstrukcji mniej więcej wielkości lodówki.

Start zaplanowano na 1 października 2026 roku, a wyniesieniem ładunku zajmie się rakieta SpaceX Falcon 9 w ramach misji Transporter-18. Google traktuje ten lot jako sprawdzian, czy sprzęt AI może nie tylko przetrwać warunki kosmiczne, ale też działać w nich stabilnie przez dłuższy czas.

Dlaczego w ogóle przenosić AI w kosmos?

Pomysł nie jest przypadkowy. Na orbicie okołoziemskiej panele słoneczne mogą generować znacznie więcej energii niż podobne instalacje na powierzchni Ziemi. W praktyce oznacza to, że kosmos może kiedyś stać się atrakcyjnym miejscem do budowy wysoko wydajnej infrastruktury obliczeniowej.

Google patrzy tu jednak znacznie dalej niż tylko na zasilanie. Projekt Suncatcher ma odpowiedzieć na pytanie, czy w przyszłości da się tworzyć rozproszone systemy obliczeniowe dla AI, które będą działać w przestrzeni kosmicznej i korzystać z energii słonecznej niemal bez przerwy.

To jeden z tych pomysłów, które jeszcze kilka lat temu brzmiały jak czysta fantastyka naukowa. Jeśli jednak technologia faktycznie się obroni, kosmiczne centra danych mogą stać się realną alternatywą dla ziemskiej infrastruktury.

Największym wyzwaniem pozostanie oczywiście opłacalność i serwisowanie sprzętu na orbicie. Mimo to sam kierunek rozwoju pokazuje, jak szybko rosną ambicje branży AI.

Warto obserwować ten projekt uważnie, bo może on wyznaczyć zupełnie nowy standard myślenia o obliczeniach.

Testy wytrzymałości sprzętu

Zanim sprzęt trafił na rakietę, Google musiało upewnić się, że wytrzyma warunki startu. Podczas wynoszenia satelity na orbitę konstrukcja jest narażona na ogromne wibracje i przeciążenia, a pojedyncze elementy elektroniki mogą doświadczać sił nawet kilkudziesięciokrotnie większych niż ziemska grawitacja.

Właśnie dlatego testy obejmowały intensywne symulacje drgań na trzech osiach. Celem było odtworzenie rzeczywistych warunków lotu i sprawdzenie, czy podzespoły nie ulegną uszkodzeniu. Wynik okazał się obiecujący: sprzęt przetrwał testy bez awarii mechanicznych ani funkcjonalnych.

Jak podkreślił Travis Beals z Google, takie próby rzadko kończą się idealnie, dlatego pozytywny rezultat był dla zespołu miłym zaskoczeniem.

Promieniowanie też nie pokonało układów TPU

Drugim poważnym zagrożeniem w przestrzeni kosmicznej jest promieniowanie. To jeden z głównych powodów, dla których standardowa elektronika nie nadaje się do pracy na orbicie bez odpowiedniego przygotowania. Google przeprowadziło więc dodatkowe testy swoich układów Trillium TPU w specjalistycznym laboratorium z wiązką protonów na Uniwersytecie Kalifornijskim w Davis.

Wyniki pokazały, że układy wytrzymują dawki promieniowania przewyższające to, z czym normalnie musiałyby się mierzyć przez pięcioletnią misję orbitalną. To ważny sygnał, bo oznacza, że same chipy mogą mieć potencjał do dłuższego funkcjonowania w przestrzeni kosmicznej.

Nowe życie dla twojego starego smartfona? Google współpracuje z naukowcami, aby stworzyć tanie centra danych z 2000 starych telefonów Pixel — podobnie jak w tym projekcie, Google szuka nietypowych sposobów na budowę taniej i wydajnej infrastruktury obliczeniowej.

Największy problem: odprowadzanie ciepła

Mimo tych sukcesów wciąż pozostaje jeden bardzo trudny problem techniczny. W kosmosie nie ma atmosfery, która pomagałaby w naturalnym chłodzeniu sprzętu, więc nadmiar ciepła trzeba usuwać w zupełnie inny sposób. Dla układów AI, które generują sporo energii cieplnej, to kluczowa kwestia.

Google zastosowało rozwiązanie oparte na materiale termoprzewodzącym, który łączy chipy z aluminiowymi i miedzianymi rurkami cieplnymi. Te z kolei odprowadzają temperaturę do radiatorów, które oddają ciepło bezpośrednio w próżnię kosmiczną. To działa, ale z wyraźnym ograniczeniem: układy mogą pracować nieprzerwanie tylko przez około 15 minut, po czym muszą zostać wyłączone, aby system chłodzenia nadrobił zaległości.

Co dalej z projektem Suncatcher?

Obecny lot ma przede wszystkim pokazać, że takie rozwiązanie ma sens techniczny. Jeśli test się powiedzie, kolejne etapy będą już znacznie ambitniejsze. Google planuje przyszłe satelity z większą liczbą TPU, a także komunikację między nimi za pomocą precyzyjnych, szybkich łączy laserowych.

Następny ważny krok może nadejść już w 2027 roku, kiedy firma chce sprawdzić współpracę dwóch satelitów połączonych takim systemem. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, może to być początek zupełnie nowego modelu infrastruktury AI — rozproszonej, zasilanej energią słoneczną i umieszczonej poza Ziemią.

Podobne wpisy

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone


  1. qwerty123 pisze:

    Kolejna marketingowa ściema od Google. Zamiast inwestować w prawdziwe innowacje, wolą marnować pieniądze na eksperymenty w kosmosie. Co z tego, że urzadzenie przetrwa testy? Ważne, ile to realnie wnosi. Poza tym, ciekawe jak rozwiążą problem z chłodzeniem…

  2. Kasia T. pisze:

    Zastanawia mnie, czy nie lepiej byłoby, gdyby ten sprzęt działał tutaj, na ziemi, gdzie mamy lepsze wsparcie infrastrukturalne i dostępność serwisów. AI w kosmosie brzmi ładnie, ale taki limit pracy wynoszący tylko 15 minut to chyba niewiele. Jakieś pomysły, co mogłoby to zmienić?

  3. Grzesiek80 pisze:

    To naprawdę ekscytujące, co Google planuje! Możliwość obliczeń AI w kosmosie to krok w stronę przyszłości. Ciekawe, jak będą wyglądały te satelity w następnych wersjach. Jeśli uda się utrzymać komunikację między nimi, to może być rewolucja. Aż chce się pomyśleć o potencjalnych zastosowaniach!

  4. Ewa P. pisze:

    Po co tak naprawdę przenosić AI w kosmos? Możemy pracować nad zaawansowanymi układami tu, na ziemi, gdzie nie ma problemu z zasilaniem i chłodzeniem. Rąbną się tylko w kosmosie. Na pewno jest coś, co idzie na serio do wykorzystania tam, a nie tylko promowanie „nowych technologii”.

  5. Łukasz M. pisze:

    W artykule jest dużo ochów i achów, ale prawda jest taka, że nie ma niczego rewolucyjnego. Moim zdaniem, to próba wyprzedzenia konkurencji, ale nie do końca widzę korzyści. Promieniowanie to jeden problem, a chłodzenie to kolejny – z tego co widzę, mają długi dystans do pokonania.

  6. Mariusz Z. pisze:

    Taki projekt może przynieść ciekawe efekty, zwłaszcza z wykorzystaniem energii słonecznej. Czy ktoś wie, jakie będą zastosowania praktyczne takich satelit? A może chodzi bardziej o prestiż niż realne zyski? Fajnie, że przetrwały testy, ale czy nie powinniśmy skupić się na bardziej przyziemnych problemach?

{"email":"Email address invalid","url":"Website address invalid","required":"Required field missing"}

Newsletter OSnews raz w tygodniu. Bez reklam.