Google buduje specjalne urządzenia, przerośnięte rowery, aby dostać się z aparaturą rejestrującą obrazy dla Street View w miejsca niedostępne samochodom.
Dążąc do rozwoju usługi Street View, Google postanawia wykorzystać potęgę ludzkich mięśni i wypuścić rowery na chodniki, zamiast samochodów na ulice. Gigant zaplanował tę akcję już jakiś czas temu, planując jej wykonanie na to lato. Rowery pozwolą dostać się aparaturze rejestrującej obrazy dla usługi Street View w miejsca niedostępne autom. Trafią one do Wielkiej Brytanii, a ich oficjalna nazwa to Google Trike i, jak powiedział gigant, trafią tam by wykonać „specjalną kolekcję zdjęć”.

Najciekawszą inicjatywą było głosowanie internautów, które miejsca powinny zostać sfotografowane. Miejsca, na które można było głosować, zostały wybrane przez VisitBritain i skategoryzowane:
- Zamki
- Ścieżki przybrzeżne
- Cudy natury
- Budynki historyczne i pomniki
- Stadiony
Prawdopodobnie urządzenia Google Trike krążą już wokoło najciekawszych miejsc Wielkiej Brytanii. Pomysł wywołał już u niektórych niesmak dotyczący rzekomego naruszania prywatności.


Ciekawe jaki będzie kolejny krok. Pewnie nioedługo rozstawią wszędzie kamery by podglądać nas na żywo. Czy znajdzie się ktoś kto ukróci inwigilacyjne zapędy tej znienawidzonej przeze mnie firmy?
To oczywiste, następny krok to będzie plecak z kamerami zamontowanymi nad nim, dzięki temu będzie można "zebrać widok" np wnętrz budynków.
…a kolejny to "google muchy" z mikrokamerami które zbiorą wszystko.
…kolejnego kroku już nie będzie, bo skończy się krzem na ziemi ;-).
“google muchy” z mikrokamerami są najlepsze ;)))
Oglądałem program na którym pokazali prototyp takiego robota muchy który ma być używany przez wojsko do szpiegowania wroga. Tylko, że robot był raczej wielkości kolibra, a nie muchy.
Plecak z kamerami i w góry! Taka wirtualna wycieczka na Mount Everest! Albo chociaż na giewont, bo otwarli wczoraj ;). Ale można dalej: dżungla, bieguny (OK, to może mało urozmaicone, ale taniej wyjdzie 😀 ).
Przypominam, w jaki sposób rządy w Europie i USA wykorzystują różnego rodzaju antyterrorystyczne i antypedofilskie akty prawne do inwigilacji obywateli. GPS2, biometryczne dowody z informacjami podatkowymi, systemy monitoringu, możłiwość penetrowania komputerów bez zgody sądu i milion innych. Cała nasza prywatność jest na wierzchu pod pozorami walki o nasze dobro. Orwell się kłania czyż nie?
Zastanawiam się natomiast co ma do tego Google, całkowicie prywatny podmiot, który po prostu chce zarobić (jak każdy normalny prywatny podmiot oczywiście). Powiem ci co – w świecie który (nie wiem czemu… ale to nie miejsce na takie dyskusje) nienawidzi korporacji – jest idealnym kozłem ofiarnym, uosobieniem inwigilatora wszech czasów, zła wcielonego itp. Dzięki czemu można odwrócić uwagę od tego, kto, a przede wszystkim JAK i pod JAKIMI POZORAMI szpieguje nas – albo zamierza wkrótce – naprawdę.
Nie jest kozłem ofiarnym. Wielkie G jest inwigilatorem wszech czasów i złem wcielonym.
Nie tylko chce zarobić. Chce zgromadzić jak najwiecej danych, zostać liderem w jak największej liczbie kategorii, uzależnić od siebie miliony. Po co to wszystko? By pewnego dnia zacząć wpływać na rzeczywistość. Media to czwarta władza. Najpotężniejszym z mediów obecnie jest sieć. Kontolowana plotka rozpuszona na YT, bloggerze czy innym kontrolowanym przez Wielkie G serwisie może być niezwykle skuteczną bronią z zastosowaniami od zniszczenia opinni pojedynczego człowieka do nawet upadku rządu albo wybuchu wojny.
"Nie jest kozłem ofiarnym. Wielkie G jest inwigilatorem wszech czasów i złem wcielonym."
świetna argumentacja. Ja przynajmniej podałem konkretne przykłady na to co robią Rządy.
"Nie tylko chce zarobić. Chce zgromadzić jak najwiecej danych, zostać liderem w jak największej liczbie kategorii, uzależnić od siebie miliony."
No tak, ale ludzi nie uzależnia się dla samego uzależniania tylko właśnie po to, żeby zarobić. To jest normalne, każdy przedsiębiorca chce uzależnić jak najwięcej osób od swojego produktu. Ty też, jeśli pracujesz, robisz to właśnie w tym celu. Różnica polega na tym, że Rządy rozumują trochę innymi kategoriami, bo w grę wchodzą tysiąckroć większe pieniądze – zabierają i redystrybuują nasze pieniądze, więc muszą nas kontrolować. Google nie ogranicza naszej wolności (przecież mogę nie korzystać! wolny rynek! a jak zrobią zdjęcie mojej posesji to mogę zarządać usunięcia!) – Rządy jak najbardziej.
Porn: mało widziałeś, Es ma rację. Skala inwigilacji rządów jest daleko większa niż G.
co to sa cudY natury? 🙂
Skąd przekonanie, że do takiego naruszenia prywatności nie doszło?
w tej sprawie juz kiedys wypowiadal sie jakis sad w UK oraz przedstawiciele policji … Jak Ci zalezy moge poszukac tamtego artykulu bo nie pamietam juz szczegolow.
Ogolnie stanelo na tym, ze filmowanie z ogolno-dostepnych lokalizacji nie narusza prywatnosci.
Widziałem zdjęcie takiego rowerka wczesniej w czasopiśmie Next. Nie moge go teraz znaleźc, ale wydaje mi się że to było zdjęcie w Krakowie.
Znalazłem gazetke, jednak to było zdjęcie gdzieś indziej. Jest natomiast zdjęcie guglowego samochodu na Placu Zamkowym w Warszawie.
Cała ta nagonka na google w mediach zaczyna mnie śmieszyć. Przecież firma ta oferuje usługi trafiające w gusta użytkowników. Najlepsza poczta, wygodny czytnik rss, blogger, webowy pakiet biurowy. Statystyczny obywatel bardzo lubi podglądać innych ludzi, świadczy o tym wielka popularność programów jak big brother. Gdyby ludzie ni byli zaiteresowani tą usługą, nie byłaby rozwijana. Dobrym tego przykładem jest notatnik, który (niestety, uważam to za jeden z lepszych projektów google) przestał być rozwijany.
Niechęć do google podsycana jest przez inne firmy z branży it, które nie mają możliwości lub koncepcji na oferowanie użytkownikom za darmo poszczególnych usług jak chociażby poczta. Z resztą, z samej poczty google może dowiedzieć się więcej niż ze wszystkich innych usług razem wziętych. Nie ulegajmy psychozie, podchodźmy do sprawy z rozwagą. Korzystam z gmaila, readera, bloggera, ale wolę firefoksa lub chociażby irona niż np. chrome.