Debian zmienia cykl wydawniczy

  • Home
  • /
  • Blog
  • /
  • Debian zmienia cykl wydawniczy

Data: 29 lipca, 2009

Członkowie projektu Debian postanowili wprowadzić nową politykę zamrażania i wydawania systemu. Od czasu Debiana 3.1 (Sarge) wprowadzono politykę wydawania systemu co 18 miesięcy (choć w praktyce przeciągało się to o kilka miesięcy). Obecnie system ma być zamrażany w grudniu każdego nieparzystego roku.

Oznacza to, iż nowa wersja systemu powinna ukazywać się w pierwszej połowie każdego, następującego po zamrożeniu systemu, roku. Ma to pozwolić na bardziej dopracowane, długofalowe plany dla developerów Debiana oraz zapewnić większą przewidywalność wydań użytkownikom tego systemu.

Przyjęcie terminu zamrażania systemu na lata nieparzyste oznacza, iż najbliższe zamrożenie gałęzi testowej nastąpi w grudniu bieżącego roku, a wydanie Debiana 6.0 (Squeeze) w pierwszej połowie 2010 roku, czyli około rok po wydaniu ostatniej, stabilnej wersji 5.0 (Lenny). Ma to być jednorazowe odstąpienie od przyjętego, 2-letniego cyklu wydawniczego w celu wprowadzenia nowego okresu wydań. Aby zapewnić spokój użytkownikom, którzy potrzebują rozciągniętego w czasie cyklu wydań i nie zmuszać ich do tak szybkiej wymiany obecnego systemu na nową wersję, zostanie wprowadzona możliwość pominięcia aktualizacji systemu z wersji 5.0 (Lenny) na 6.0 (Squeeze) i przejście bezpośrednio do wersji 7.0.

Nowy cykl wydawniczy został zaproponowany i zaakceptowany na konferencji DebConf.

Podobne wpisy

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone


  1. tarabaz pisze:

    Dziwny jest ten świat…

    pierwszej połowie 2010 roku, czyli około rok po wydaniu ostatniej, stabilnej wersji 5.0 (Etch).

    i włączamy tryb transformacji…

    systemu na nową wersję, zostanie wprowadzona możliwość pominięcia aktualizacji systemu z wersji 5.0 (Lenny) na 6.0 (Squeeze) i przejście bezpośrednio do wersji 7.0.

    zgłosiłem błąd 😉

  2. maciek pisze:

    Ej… a jest jeszcze jakiś system linuksowy, który wychodzi "kiedy jest gotów"? Nie wszystcy lubią systemy z aplikacjami beta "bo ich deweloperzy nie nadążyli za regularnym cyklem wydawniczym distro" – co gorsza – rekompilować całość co tydzień 😉

    1. azhag pisze:

      Debian wychodzi kiedy jest gotów. Cykl dotyczy nie wydań, a zamrożeń (przygotowań do wydań). Mrożony jest w grudniu nieparzystego roku, wychodzi kiedy jakoś w pierwszej połowie parzystego — kiedy jest gotowy.

      1. Do tego są ustalane terminy, kiedy Debian powinien być wydany, a i tak są obsuwy. Na szczęście. 😉

        1. maciek pisze:

          Więc wycofuję zażalenie. Znaczy: Debian dalej jest Debianem i nie ma powodów do zmartwień. I dobrze, bo to jest system, któremu (czasem wbrew zdrowemu rozsądkowi) ufam.

        2. pelnalufa pisze:

          no nie do konca, system nie bedzie zamrazany, kiedy bedzie trzeba, tylko wedlug klucza, wychodzic bedzie jak zwykle, czyli wtedy, jak bedzie gotowy, a to moze oznaczac przeciagajace sie zamrozenie i obawiam sie, ze przez to testing nie bedzie sie wiele roznil od stabla i bedzie sie trzeba przerzucic na sida 🙁

        3. A to nie zawsze było tak, że system był zamrażany wg. klucza (stąd właśnie były często obawy, że nowa wersja danej aplikacji może nie zdążyć na ten okres :P)? No i od zamrożenia do wydania zawsze trochę czasu było, więc jakoś sobie musiałeś radzić, hm?

        4. pelnalufa pisze:

          dlatego pomny na te doswiadczenia z niepokojem patrze w przyszlosc

      2. azhag pisze:

        > wychodzi kiedy jakoś w pierwszej połowie parzystego

        wróć — wydanie jest spodziewane w pierwszej połowie

    2. Debian dalej wychodzi, kiedy jest gotowy. Etch i Lenny też miały spore przesunięcie wydania i tych 18-stu miesięcy nie udało się utrzymać.

  3. iria pisze:

    Użwałeś kiedyś stabilnego wydania Debiana? W stable, nie lądują aplikacjie w fazie alpha lub beta. Ich miejsce jest w Sidzie lub gałęzi eksperymentalnej.

    1. iria pisze:

      To było do Maćka. Może by tak, zrobić 5s opcję cofnięcia komentarza?

    2. maciek pisze:

      To akurat przytyk do jednego z popularnych (i mimo wszystko dobrych) systemów UNIXowych o półrocznym cyklu wydawniczym 😉 Debiana używam (też stabilnego) i jestem z Debiana zadowolony.

  4. Czajnik pisze:

    Widząc tytuł newsa miałem nadzieję, że cykl wydawniczy uległ skróceniu 😉 Niestety, przy takim cyklu wydawniczym w momencie wydawania wersji stabilnej, jest ona już na starcie mocno "do tyłu"…

    1. azhag pisze:

      Raczej wydanie _stabilne_ nie jest zbyt do przodu. 😉

    2. iria pisze:

      @CZajnik

      Powiedz mi, co ma długość cyklu wydawniczego do aktualności aplikacji zawartych w wersji stabilnej? Co za różnica, gdy zamrozisz za rok czy za dwa lata? Aplikacje masz aktualne na dzień zamrożenia.

      1. Czajnik pisze:

        @azhaq: racja, źle się wyraziłem

        @iria: Patrz post od azhaq (dzięki ! 😉 ), źle się wyraziłem (chociaż sam proces stabilizacji tez potrafi trwać dłuuuugo z już zamrożonymi wersjami pakietów – o ile pamiętam jak to wyglądało). Wychodzi wersja stabilna, zamrożona de facto na dwa lata, nie licząc security fixów, no a wredny świat idzie do przodu. Potem kończy się wynalazkami w rodzaju backports.org, lub kompilacją ze źródeł, bo np. klient zażyczył sobie nowe PHP, PostgreSQL, czy cokolwiek bądź.

        Wiem, że to może nie jest wielki problem, jednak dla wygody wolałbym całość systemu odświeżać co kilka miesięcy. Często jest problem z kompilacją czegoś nowoczesnego co jest w danej chwili potrzebne, bo stabilny Debian używa starych wersji bibliotek i soft się najnormalniej w świecie z nimi nie kompiluje.

        PS. Nie zrozumcie mnie źle, ja bardzo lubię Debiana 🙂

    3. sunrise_son pisze:

      Ależ ja nie rozumiem w czym problem. Stabilna wersja jest przystosowana do miejsc, gdzie mniej się liczy świeżość softu, a bardzo dopracowanie, czyli serwery, stacje robocze. W domu sobie siedzisz na testing i masz w miarę świeży soft, no chyba, że potrzebujesz napradę świeżych aktualizacji, to się przesiadasz na unstable, który ma stabilność Ubuntu.

      1. iria pisze:

        @sunrise_son

        Raczysz żartować, porównując stabilność Sida i Ubuntu. Każdy używający Sida, Ci to powie.

        1. Lupinek pisze:

          Debian + repo sida i siduksa jest nadal dużo bardziej stabilne od dowolnej wersji Ubuntu (sic!). Szkoda tylko, że pod Debianem ni jak nie mogę uruchomić swojego wifi, a pod Ubuntu działa od instalacji systemu. :/

        2. iria pisze:

          Oczywiście nie miałem na celu obrażania Ubuntu. I niech się z tego, nie narodzi żadna kłótnia o wyższości jednego nad drugim. Proszę. 😉

        3. iria pisze:

          @Lupinek

          Jaka to karta? Zapraszamy na fora d.l.pl lub duga, a raczej na pewno znajdziesz tam rozwiązanie.

        4. maciek pisze:

          To jest niesamowicie tajemnicze zjawisko… właściwie oba opisane zjawiska wydają mi się niesamowicie tajemnicze:

          a) zawsze wydawało mi się, że otwarte sterowniki do kart sieciowych są dostarczane z linuksowym jądrem, i – pominąwszy nagle rozwiązane bugi / nagle odkryte regresje – powinny wszędzie działać mniejwięcej tak samo.

          b) nie mogę sobie wyobrazić, że wersja rozwojowa, do której wrzucane są niemal od razu update wszystkich pakietów i w której nic do niczego nie pasuje jest stabilniejsza od konkretnej jakośtam dopracowanej i wydanej dystrybucji.

          Szczególnie, że Ubuntu to praktycznie rozwojowy Debian jedynie nieco "uporządkowany" i z nową nalepką, a więc siłą rzeczy nie powinien być w istotny sposób gorszy od debiana "testing" 😉

          Tem bardziej, że firma sprzedająca Ubuntu (canonical) oferuje do tego systemu enterprise'owy support : trzeba być niespełna rozumu, by brać odpowiedzialność za taki szajs, jakim według Ciebie jest Ubuntu.

        5. iria pisze:

          @Maciek

          Oczywiście musiałeś użyć pięknego epitetu, którego ja nie użyłem. Nie zaczynaj kłótni.

        6. mgol pisze:

          @Lupinek
          Raczysz żartować. Z Ubuntu są problemy, owszem. Z Debianem stable ich raczej nie ma, owszem. Ale gdy ostatnio bawiłem się testingiem, to padł mi NetworkManager przy którejś aktualizacji i aby odzyskać neta, musiałem ręcznie edytować /etc/network/interfaces. Do tego problemy z zależnościami podczas aktualizacji (bo czego się spodziewać, gdy nagle całe KDE3 upgrade'uje się do KDE4…). I tak dalej. To stwierdzenie, że Debian unstable (a przecież testing jest bardziej stabilny!) jest stabilniejszy od Ubuntu to jakaś bzdura.

          Zresztą, sami deweloperzy Debiana się ze mną zgadzają, jak sądzę. W końcu sami w FAQ piszą, że w sidzie zdarzają się takie rzeczy, jak niemożność zalogowania się z powodu jakiegoś krytycznego błędu. A i na testing zdarzają się narzekania na forum (choć ma on prawo być niestabilny).

          To nie jest przytyk do twórców Debiana. Szanuję ich pracę i podziwiam za tak dobrą dystrybucję. Ale nie okłamujcie ludzi, że testing/unstable są bardziej stabilne od Ubuntu. Nie są.

        7. WadosM pisze:

          W Debian testing nowe wersje programów pojawiają się znacznie częściej niż w Ubuntu, gdzie nowsze programy pojawiają się co pół roku. Przez to szanse, że program z błędem pojawi się w systemie jest większe w debianie testing niż w ubuntu. Z drugiej strony błędy programów często są naprawiane w ich nowszych wersjach, więc szanse że błąd zostanie szybko naprawiony są większe w debianie testing niż ubuntu. Więc w debianie testing błędy się częściej pojawiają, ale są częściej naprawiane.
          Pamiętam raz jak w ubuntu czekałem pół roku na naprawę programu GParted (program się wywalał przy każdym drugim skanowaniu dysku), w debianie GParted również był uszkodzony, ale jego poprawione wersja pojawiła się znacznie prędzej niż w ubuntu. Więc dla ubuntu problemem mogą być zamrożone błędy, które są naprawione niejednokrotnie dopiero przy okazji następnego wydania. Owszem, w ubuntu są aktualizacje systemu, ale jakoś nie zawsze naprawiają irytujące programy (może to są tylko łatki bezpieczeństwa).

        8. kklimonda pisze:

          Ubuntu ma restrykcyjną politykę poprawiania błędów w stabilnych wydaniach. Często niewielkich błędów nie naprawia się w ogóle w myśl zasady, że lepiej nie naprawiać niewielkiego błędu który jest znany i z którym można sobie poradzić niż próbować go naprawić i stworzyć zupełnie nowy błąd na który nie ma gotowego rozwiązania. Trzeba pamiętać, że Ubuntu ma sporą bazę użytkowników którzy niewiele więcej niż klikanie w przycisk "ok" potrafią i mniej restrykcyjna polityka mogłaby (i w przeszłości tak się działo) sprawić, że zostaliby z systemem którego nie potrafią naprawić.

          Pozdrawiam.

          PS. Nie odnoszę się akurat do przytoczonego przez ciebie błędu w GParted gdyż bez numeru raportu z LP trudno go skomentować.
          PS2. Jeśli znów mój komentarz wyląduje w kolejce moderacji to zgłaszam zażalenie 😛

  5. pelnalufa pisze:

    narzekania na forach beda zawsze, zobacz ile jest na forum ubuntu. osobiscie uwazam, ze testing jest bardziej stabilny od ubuntu, czego nie moge powiedziec o sidzie, no ale to w glownej mierze zalezy od konfiguracji sprzetu, znam ludzi, ktorym sid chodzi zajebiscie od kilku ladnych lat, choc moze dlatego, ze zanim zrobia dist-upgrade, zastanowoa sie pare razy. w ogole wiekszosc problemow w sidzie wynika ze zbyt czestej aktualizacji "na pale"

    1. Magnes pisze:

      Ubuntu używa znacznie więcej osób, stąd więcej niestabilności jest wykrywanych. Ot, cała magia.

    2. Zgadzam się. Przykładowo kilka dni temu dist-upgrade uktualizował kadu-common (czy jakoś tak) ale chciał odinstalować przy tym kadu. W Sidzie takie sytuacje powtarzają się raz na jakiś czas z wieloma programami i trzeba być uważnym. Ja niestety nie byłem 🙂 i po ostatniej aktualizacji przestała mi działać klawiatura pod X-ami a teraz mam problemy z zależnościami xorg i xserver-xorg i jakieś błędy w skryptach wyskakują.
      Pomijając ten przypadek. Jedyne co mi w Debianie nie pasuje, to to, że w trakcie mrożenia do unstable przestają trafiać nowe wersje programów – tylko poprawki. A ponieważ mrożenie się z reguły przeciąga to w tym czasie Sid robi się trochę "przestarzały".

      1. andreq pisze:

        Pomijając ten przypadek. Jedyne co mi w Debianie nie pasuje, to to, że w trakcie mrożenia do unstable przestają trafiać nowe wersje programów – tylko poprawki. A ponieważ mrożenie się z reguły przeciąga to w tym czasie Sid robi się trochę “przestarzały”.

        To testing jest zamrażane, i do niego trafiają tylko poprawki. Sid powinien być jak zwykle, nie masz czasem Default-Release "testing"?

        1. iria pisze:

          @andreq

          Sid jest, jakby to powiedzieć przymrażany. 😉 Testing jest zamrożony, ale, to przez Sida, przechodzą wszystkie poprawki więc, nie mogą trafić do niego nowsze wersje pakietów, a jedynie te z poprawkami.

  6. al-azif pisze:

    Debian był jest i będzie przewidywalny tam nik ni wyskakuje s pomysłem że np od wydania x domyslnym środiwiskiem będzie kde bo gnome to shit i do kde sie przykładamy a kde olewamy itp. Poczytajcie sobie fora ubunt , fedory i debiana

    Ubuntu – wszystko mi działa tylko jak łączę się przez lan kabel to pokazuje że to wifi – o co chodzi ??

    Odp Po kaiet x jest walniety – walnij update i zobacz

    Fedora – dlaczego nie działa exchange connector

    Odp . Bo ta aplikacj dopiero ma działć w distro jest dla testowania bo może u kogoś zadziała

    Debian bo update samby testparm pokazuje mi jakiś bład w smb.conf

    Odp Tak to oczywiste ponieważ w wwresji samby x zmieniło się to i to

  7. xpio pisze:

    Dobrze że "władze" Debiana rozumieją, że sukces Ubuntu nie wziął się z sufitu i próbują coś zmienić.
    Tylko że IMHO znów to będą ( jak w polityce ) ruchy pozorne .
    Kiedyś padł pomysł żeby, oklepane stable-testing- unstable przemianować na server-desktop-unstable ( czy jakoś tak ) , szkoda że to upadło.
    Przecież to nawet by nie była rewolucja, tylko proste usankcjonowanie stanu obecnego .
    Bo co bardziej rozgarnięci Debianowcy i tak na desktopie nie używają stable, ja sam od nie pamiątnych czasów jadę na SID-zie , a znajomym instaluje co najmniej testing , bo stable na desktopie to nie porozumienie ( no chyba że miesiąc po wydaniu ) .

    1. atavus pisze:

      przepraszam, ale niby dlaczego stable na desktopie to nieporozumienie? co najwyzej, gdy jakies nowsze paczki sa potrzebne, to sie je apt-pinningiem z testingu sciaga…

      1. Właśnie? Ja na ogół używałem właśnie stable, a na pc mojej siostry od kilku lat zawsze jest stable – bo działa stabilnie, a jej wystarczy Firefox, Gimp i odtwarzacz muzyki. Chyba nawet nie wie jaką ma wersję tego Ff (IceWeasel obecnie).

      2. xpio pisze:

        To bardzo proste.
        Nowa instalacja to zazwyczaj instalacja na w miarę nowym sprzęcie, a tu często nawet jądro w sid-zie nie wystarcza .
        A oczywiście kernel to nie wszystko, flash-nonfree w wersji 10 żeby interia-tv działała , najnowsze binarki nvidi ( albo stery intela ) żeby google erth ruszył i można by to jeszcze ciągnąć .
        Generalnie na desktopie ważniejsze jest żeby działało w ogóle, a że się powiesi raz na tydzień to nie aż tak istotne, bo tutaj przy doborze oprogramowania trzeba się kierować innymi kryteriami niż na serwerach produkcyjnych.
        I IMHO dlatego Ubuntu "wyprzedziło" Debiana.

        P.S i proszę nie rozśmieszajcie mnie back-portami 🙂

    2. Emdé pisze:

      No właśnie. Sam mam Lenny'ego na lapku i nie narzekam.

  8. Debian na serwer, Arch na desktop i życie staje się przyjemniejsze. 🙂

    1. po76 pisze:

      Debian na serwer, Arch na desktop i życie staje się przyjemniejsze

      E, ja zmieniłem archa na debiana i teraz jest faktycznie przyjemniej. Na początku nabrałem się na squeeze ale szlag mnie trafił, jak wylazł ten sam cyrk z policykit… Obecnie na kilkuletnim lapku używam lennego i nie ma niespodzianek. Jedyny pakiet, którego mi brakowało, to wicd (dociągnąłem go z repo squeeze), bo networkmanager nie potrafi poradzić sobie z szyfrowaniem sieci.

      Co ciekawe, nie dałem rady zainstalować squeeze z płyty, bo instalator nie widział dysku. Zainstalowałem więc lennego i zupgradowałem go do squeeze ale po tej niespodziance z policykit dałem sobie spokój. Przez niespodzianki po ugrade systemu uciekłem z archa.

      Na blaszaku też trzymam lennego i tu też jest 99% ok. (nie działa suspend – dla odmiany na lapku losowo wiesza się na hibernowaniu).

      Za to znajomemu na nowym lapku od razu stawiałem ubuntu, ze względu na nowsze pakiety i "klikalność" (człowiek jest nielinuksowy).

  9. sztachetka pisze:

    Oj ludziska, niektórym to by się przydał kubeł zimnej wody na głowę… ;/

    Co jest złego w tym, że jakiś nowicjusz zainstaluje u siebie na desktopie wesrję 'stable'??? Doczyta z netu, kolega pomoże, skonfiguruje to tak jak chce i będzie działać – przynajmniej co tydzień nie będzie od nowa systemu stawiał. Jak pozna co do czego i w czym pogrzebać i przestanie się bać, że jakaś paczka po upgrejdzie zacznie mu bruździć w aptitude, to zainstaluje sobie 'testing' albo nawet 'sida' i będzie zadowolony.

    Ja zaczynałem dokładnie w takiej koljeności z tą tylko różnicą, że wtedy nie miałem netu ani kolegów do pomocy i pierwszego debiana woody stawiałem z gazetą przez 2 miesiące, bo nie umiałem przez dselecta przejść 😉

    Od chyba 4 miesięcy pracuję na siduxie i to tylko dlatego, że to ładnie opakowany i z instalatorem, debian 'sid' i sobie chwalę!
    Praktycznie zbiegło się to w czasie z wymianą kompa, a na starym też pracowałem jeszcze na stable, 'etch'(sic!), którego zainstalowałem jak był zamrożonym testingiem. Swoją drogą,nic bardziej przyjemnego jak stawiasz system i działa przez parę lat bez większych problemów 😀
    Na dzień dzisiejszy aktualizację robię od czasu do czasu, a przed każdym safe-upgrade warto jeszcze poczytać czy przypadkiem nie próbuje sobie wywalić pół systemu bo się z jakaś paczką inna przestała dogadywać…

    pozdrawiam

    1. xpio pisze:

      Oj ludziska, niektórym to by się przydał kubeł zimnej wody na głowę… ;/

      Co jest złego w tym, że jakiś nowicjusz zainstaluje u siebie na desktopie wesrję ’stable’???

      Właśnie zainstaluje, bo gdy stable ma >roczek to może być z tym nie lada problem .
      Po prostu świeży soft na desktopie jest istotny, wiem to z doświadczenia .
      Wielokrotnie "wciskałem" 🙂 ludziom Debiana i wielokrotnie wysłuchiwałem coś w stylu " a na łindołsie to działa" … więc …
      mimo wszystko podtrzymuje, jeśli stable ma > 3 miechy to daj se z nim spokój.

    2. pelnalufa pisze:

      przynajmniej co tydzień nie będzie od nowa systemu stawiał

      historia uczy, ze jak nowicjusz postawi sobie debiana, to w ciagu tygodnia bedzie go stawial kilka razy i kto wie, czy na tym sie nie skonczy, a jak bedzie mial starsza karte ati i chcialby sobie 3d odpalic, to przesiadzie sie na ubuntu, ewentualnie na siduxa a potem dopiero na ubuntu. jakos nie che mi sie wierzyc, ze nowicjusz sobie z tym poradzi, podobnie jest z wifi atherosa i kilkoma innymi rzeczami. nie twierdze, ze stable jest zly, bo nie jest, ale raczej noobom bym go nie polecal

{"email":"Email address invalid","url":"Website address invalid","required":"Required field missing"}

Newsletter OSnews raz w tygodniu. Bez reklam.