Krótki test antywirusów na Pingwina

  • Home
  • /
  • Blog
  • /
  • Krótki test antywirusów na Pingwina

Data: 6 stycznia, 2010

Od lat powtarzane jest twierdzenie, że na Linuksa nie są potrzebne antywiry. Jak na razie to podejście wydaje się sprawdzać, ale wraz z rosnącą popularnością Pingwina, pojawiają się pierwsze próby pisania złośliwych programów i na tę platformę. Jaki jest więc stan antywirusów na nasz ulubiony system?

Kacper „copyme” Pluta przygotował krótkie, treściwe i rzeczowe porównanie rozwiązań antywirusowych na linuksowe biurko.

Warte polecenia jest również krótkie acz wnikliwe i celne podsumowanie.

Podobne wpisy

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone


  1. popo pisze:

    a gdzie ta popularność rośnie :))?

    Poza tym nie martwił bym się – napisać zwykły program pod linuksa to masakra a co dopiero wirusa. Najlepsza ochrona antywirusowa – bezsensowny cykl wydawniczy i nędzna dokumentacja!

    1. marcinsud pisze:

      program się pisze tak samo przecież co za różnica linux czy windows? c/c++/cokolwiek jest takie samo.

      1. popo pisze:

        spraw żeby działał na dystrybucji a i dystrybucji b. zależności i inne duperele ci na to nie pozwolą :))
        Przykro mi ale np. dev gry Braid sam sie przekonał jaki to jest burdel.

        1. marcinsud pisze:

          a kto ci każe linkować dynamicznie? Jakoś stare ET działa na dzisiejszych dystrybucjach tak samo jak na starych, a nie pamiętam kiedy miało update.

        2. tpablo pisze:

          Często powtarzany FUD. Zadziwiająco wiele osób w niego wierzy.

        3. y0g1 pisze:

          @popo: od lat piszę i nie ma problemu, czy dla jakiejkolwiek dystrybucji linuksa czy bsd (z drobnymi różnicami na poziomie wywołań ioctl oraz outb/inb).
          Pewnie kluczowy jest fakt, że nie mam oporów przed dostarczaniem oprogramowania wraz ze źródłami.

        4. radek pisze:

          popo mi też przykro… jak się osoba z nędzną wiedzą o temacie wypowiada i rozsiewa swoje głupie refleksje.

        5. Mieszko Kaczmarczyk pisze:

          I jednocześnie inne gry odpalają sie od razu…

        6. Mieszko Kaczmarczyk pisze:

          @popo – jeszcze jedno – zasysa się ze strony firefox.pl wersję FF dla Linuxa i niezaleznie od dystrybucji działa od razu.

        7. mby7930 pisze:

          „Żenada bo na windows 98 można zainstalować najnowszego firefoxa po doinstalowaniu kernelEX.”

          A wersja dla 9.04 będzie działać na 8.04 zaktualizowanym do 9.04

        8. popo pisze:

          kłamiesz i to bezczelnie. Wersja pod ubuntu 9.04 działa na 8.04? Nie a oba systemy dzieli tylko rok – a już są niekompatybilne. Żenada bo na windows 98 można zainstalować najnowszego firefoxa po doinstalowaniu kernelEX.

        9. popo pisze:

          tak jak ci się uda aktualizacja lol. Ja nie napisałem że trzeba windowsa 98 aktualizować do windows xp tylko doinstalowac 5 mb dodatek – a ty mówisz o ściągnieciu 1gb danych i modlenia się żeby udało zaktualizować. A to wszystko żeby zainstalować przeglądarką – normalnie padam :))

        10. norbert_ramzes pisze:

          @popo po pierwsze: zależności. Jak nie masz o nich pojęcia to nie dyskutuj.

          Po drugie: ściągnięty FF będzie działał, chyba że np. libc będzie bardzo leciwe (np bardzo stare distro).

      2. _qaz7 pisze:

        @marcinsud – "program się pisze tak samo przecież co za różnica linux czy windows? c/c++/cokolwiek jest takie samo."

        C/C++ takie samo, ale funkcje systemowe – tutaj nie ma żadnej zgodności: obsługa procesów, wątków, informacji o systemie, zaawansowana praca z plikami. Tam gdzie się kończy stdlib i pochodne, tam zaczynają się prawie dwa różne światy.

        A co do różnych dystrybucji Linuksa – nie wiem jak jest ze zgodnością, ale np. Code::Block na stronie projektu posiada trzy oddzielne linki do binarek dla trzech różnych dystrybucji.

        1. Nowaker pisze:

          Słyszałeś coś nt. POSIX? Linux jest prawie zgodny z POSIX. Windows też jest… z Cygwinem.

        2. Mieszko Kaczmarczyk pisze:

          Winda i bez cygwina jest zgodna z POSIX

        3. I to aż w 120 procentach. W końcu sam Microsoft jest twórcą POSIX

        4. _qaz7 pisze:

          trzymając się przykładu ze stroną Code::Blocks – mogę powiedzieć
          POSIX posiksem, a faktem są 4 (jak się okazało, nie 3) wersje binarek na 4 różne dystrybucje Linuksa (Ubuntu, FC, Debian, SUSE), podczas gdy JEDNA binarka dla wszystkich windowsów (win2000,XP i Vista).

          A swoją droga, psu na budę desktopowemu windowsowi POSIX przez cygwin ? Pomijając specyficzne taski wymagające przelecenia make'iem makefile-a, co z resztą jest tragicznie powolne w tej konfiguracji.

  2. pooh pisze:

    Pod Linuxem antywirusy są potrzebne… żeby chronić windowsy przed windowsowymi wirusami.

  3. Najek pisze:

    Ciekawe kiedy Antiwirusy w Linuksie beda zintegrowane w jądro – obecnie jest to sporym problemem, ze funkcjonują w środowisku użytkownika.

    1. tomacaster pisze:

      Nie wiem jakim problemem jest odpalenie go rootem.

      1. el.pescado pisze:

        Odpalenie jako root a zintegrowanie z jądrem to dwie zupełnie różne rzeczy.

    2. Thorvard pisze:

      Pewnie wtedy gdy się to okaże potrzebne 😉
      Prawdopodobnie najlepiej będzie to zintegrować z systemem plików i z tego co wiem taki projekt gdzieś tam jest, czy rozwijany tego nie wiem i mogę oczywiście się mylić bo nie pamiętam za dużo 😉

      1. Taki jeden pisze:

        Masz na myśli ClamFS? Ponoć działa.

    3. Sławek pisze:

      KateOS dostarczał specjalny moduł do jądra.

    4. radek pisze:

      Nie sądzę, by było to "sporym problemem". Wręcz przeciwnie – póki co nawet jeśli nie dałoby się napisać pod Linuksa działającego antywirusa to nie byłoby to "sporym problemem".

    5. y0g1 pisze:

      @Najek: nie ma problemu ze zintegrowaniem w jądro – po prostu nikt nie zauważył takiej potrzeby. W pierwszym rzędzie powinno sprawdzać się dane z niepewnego źródła. Nie ma sensu obciążać systemu skanowaniem każdej binarki. Scenariusz jest taki: administrator tylko zarządza systemem. Instaluje pakiety dystrybucyjne ze zgodnymi sumami kontrolnymi. Jeśli instaluje coś obcego to uruchamia program z ograniczonymi uprawnieniami czy nawet chrootem. Sens stosowania antywirusa pojawia się po stronie użytkownika końcowego – w którego interesie jest dbanie o swoje dane. Poza tym, jeśli pojawia się luka, która wykorzystuje wirus, jedynym poprawnym rozwiązaniem nie powinna być reakcja antywirusa, a reakcja developerów i szybkie usunięcie luki.
      Dlatego w systemach linux/unix od samego początku istnieją łątki bezpieczeństwa, poprawki krytyczne (security fix), które
      robią to co konkurencja olewa. Przy takim modelu rozwoju systemu, żadna firma nie przyjmnie za podstawę egzystencji łatanie luk, na których zarobi przez czas od ich wykrycia do załatania. Sensowne natomiast będzie wprowadzenie przeglądu sposobu publikacji kodu w repozytoriach, serwisach dzielenia się tematami graficznymi i własnym kodem i uwydatnienie tych źródeł, za ktore KTOS odpowiada i ręczy oraz ostrzeganie przed niesprawdzonymi, potencjalnie mogącymi ineść zagrożenie.
      Kolejnym sesnownym rozwiązaniem, które jest wprowadzane na poziomie jądra czy w etapie kompilacji, są różne mechanizmy zabezpieczania stosu przed wykonaniem. Rozgraniczenie danych od programu i ochrona z poziomu systemu przed wykonaniem szkodliwego kodu. Nad tym się pracuje od dawna, z różnym skutkiem. Nie można jednak zarzucić, że ignoruje się zagrożenie. Po prostu inny system – inne sposoby jego ochrony.
      Pierwszy mechanizm obronny z jakim się spotkałem (poza sensownym przydziałem uprawnień poprzez grupy/użytkowników), próbującym zabezpieczyć przed wykorzystywaniem luk w programach jest stary poczciwy libsafe, który był domyślnie instalowany już dekadę wstecz (choćby w slackware 7 czy rh6, kiedy zaczynałem poznawać linuksa)

  4. krzabr pisze:

    Skoro w Unixach średnio co pół roku pojawią się kolejny niewiarygodnie prosty local/remote bug który daje możliwość zawładnięcia systemem prostym poleceniem to lepiej mieć AV zawsze pod ręką .

    Szkoda że na inne unixowe systemy poza linuxem jest praktycznie tylko clamav ale zawsze go instaluje 🙂

    1. Maciej Piechotka pisze:

      Tak – bo wykrycie w AV będzie szybciej niż łata…

      AV nie pomoże przed nieznanymi dziurami (co najwyżej nieznanymi wirusami a i to chyba nie najlepiej). A lepiej załatać 'u źródła’ bo zazwyczaj jest to szybsze, prostsze i nie obciąża CPU. Ba – dzięki modułom i innym wynalazkom nie muszę nawet restartować komputera (chyba że struktury się zmieniły – to działa tylko jeśli kod się zmienił).

      Przed resztą zabezpieczy SELinux czy podobny wynalazek… zintegrowany jak najbardziej z jądrem.

      1. Sławek pisze:

        Dokładnie. SeLinux/Apparmor jest czymś, co obecnie próbują osiągnąć inne antywirusy 😉 . Dla przykładu analizując zachowanie programu, itd. Bazy wirusów(sygnatur) nie potrzebujemy, bo jest to metoda staroświecka, a do tej pory na Linuksa nie było żadnego zagrożenia. Niektóre antywirusy na Windowsa też się starają zachowywać tak, by wyglądało to podobnie, jak na Linuksie(podmieniają odpowiednie wywołania, zakładają odpowiednie Hook-i, itd. ).

        Odpowiedź jest: U nas się o tym nie mówi/pisze antywirus, bo nie chroni przed istniejącymi zagrożeniami, a przypuszczalnymi. Dodatkowo, to rozwiązania z kwestii bezpieczeństwa są od razu integrowane z systemem, przez co działają lepiej i szybciej, a system jest bezpieczny na starcie. Przykładem jest wprowadzenie konieczności nadania bitu x w niektórych środowiskach. Oczywiście, że moglibyśmy po X latach zacząć pisać antywirusy(tzn. rozwiązywać to tak, jak na Windowsie) z bazami sygnatur/zagrożeń, lecz lepiej, by wirusy się nie pojawiły.

    2. radek pisze:

      A to poste polecenie to 'su’? Ale wiesz, że do niego trzeba jeszcze znać hasło? 😉

  5. przemo_li pisze:

    😀 Fajne porównanie 😀 jeszcze dodać notkę że sam autor Linuksa(kernela) spiskując napisał 1 wirusa na tą platformę

    i humor poprawiony 😀

  6. mby7930 pisze:

    Można też wspomnieć o Avira AntiVir Rescue System, dystrybucji Live-CD Linuxa, bezpłatnym narzędziu pozwalającym na leczenie zawirusowanych zwłaszcza partycji NTFS z codziennie uaktualnianą bazą sygnatur.

    http://www.avira.com/en/company_news/rescue_cd_.h…

    1. marcinsud pisze:

      f-secure tez ma płytkę, warto mieć takie rzeczy jak już nawet komputer się nie chce włączyć,a ostatnio trafił mi się taki pacjent (nie startował explorer.exe)

      1. mby7930 pisze:

        Przyjrzałem się kilku dostępnym rozwiązaniom z Live-CD (Kaspersky, BitDefender, Avira, F-Secure, AVG, Avast) i tylko propozycja Aviry jest: bezpłatna (piszą o jakiejś licencji na 2 dni) oraz uaktualniana kilka razy na dzień (dzięki czemu nie trzeba koniecznie dysponować Internetem przy leczeniu ani dokonywać wcześniejszego osobnego dociągnia aktualizacji np. na pendrive'a).

  7. cojack pisze:

    Ehh piszą ludzie o zależnościach a nie mają o linuksie pojęcia. A co do wirusów na linuxa sprawa ma się tak: dobre repo z dystrybucji != rootkity. Repo z nieznanych źródeł == rootkity. Kompilacja źródeł z hgwskąd == rootkity.

    Amen.

    1. prachwal pisze:

      z windowsem jest dokładnie tak samo. jak ściągasz oprogramowanie niewiadomo skąd to masz wirusa

      1. xbonio pisze:

        Tylko ile jest portali z 'czystymi’ plikami a ile z 'zasyfionymi’. Bez porównania.

      2. WarX pisze:

        Bzdura! Jedynego wirusa pod windows, jakiego kiedykolwiek miałem ściągnąłem sobie razem z patchem do Q2 z oficjalnej strony id Software :p

        1. bobycob pisze:

          to mało tego windowsa używałeś 🙂

        2. _qaz7 pisze:

          wbrew pozorom, siedząc na windowsie na koncie zwykłego użytkownika, ciężko jest 'coś złapać’ 😉 pomijając kiedyś sassera gdy się nie siedziało za firewallem czy routerem

  8. umieram pisze:

    PS , od 15 lat korzystam z linuxa slackware, netu a także instalowałem różnego typu oprogramowanie i nigdy nie miałem problemów z wirusami, backdorami czy rootkitami. Kiedyś instalowałem chkrootkit i rootkit i poza normalnymi standardowymi fałszywymi alarmami nigdy mi nie wykrył żadnego robaka. Ale ze względu na to że te programy są to one muszą być :).

    1. AK-105 pisze:

      Jesteś w 100% pewien? 😉

      1. przemo_li pisze:

        jakieś 5 tysiaków wirusów w 2003 o ilę się nie mylę na linuksa 😀 działających na każdej konfiguracji 0000000 😀

        1. umieram pisze:

          piszę o swoich doświadczeniach , i jak mogę nie być pewien . slack jest piękniei bogato opisany jeżeli chodzi o zabezpieczenia, kiedyś prowadziłem też przez kilka lat serwer z dostępem do netu 🙂

        2. bobycob pisze:

          wystarczy zalogować się jako root dodać flagę x i uruchomić 😉

        3. atavus pisze:

          ta, ale obslugi PAMu sie jeszcze nie dorobil, prawda 😕
          na serio: jesli chcesz dystrybucji z dobrze pomyslana polityka bezpieczenstwa, to bierz RHELa/centosa, a nie slacka.

        4. lolek pisze:

          Bardzo bym chciał wiedzieć skąd się wziął mit o bezpieczeństwie Slackware. Chyba nawet w Debianie się szybciej poprawki bezpieczeństwa ukazują a wsparcie dla AppArmor/SELinux w Slackware zawsze było najsłabsze w porównaniu do innych dystrybucji.

        5. haael pisze:

          Bo Slackware osiąga bezpieczeństwo w inny sposób. Tutaj kluczem jest jego minimalizm. Slack to najprościej zbudowane distro, jakie istnieje. Nie ma żadnych podsystemów i nadsystemów, każdy ze swoją menażerią bugów. Spróbuj prześledzić na dowolnym distrze od początku do końca proces odpalania konkretnej usługi ze skryptów startowych albo kaskadę programów uruchamianych zdarzeniem hotpluga. W przypadku Debka albo RedHata zes*asz się a nic nie zrozumiesz, na Slacku wszystko widać jak na dłoni.

          Ja na swoich serwerach z ręcznie rzeźbionym Slackiem znam stan każdego bitu i wiem, gdzie są dziury a gdzie nie. I dlatego jeszcze nikt mi się nie włamał, położyli mnie raz tylko ddosem.

          Usunąć bloat, żeby cracker nie miał się czego uczepić – oto właściwe podejście do kwestii bezpieczeństwa.

{"email":"Email address invalid","url":"Website address invalid","required":"Required field missing"}

Newsletter OSnews raz w tygodniu. Bez reklam.