W świecie startupów finansowych niewiele historii kończy się tak spektakularnie jak przejęcie za miliardy dolarów. Tak właśnie wyglądała droga BVNK, firmy budującej infrastrukturę dla stablecoinów, która ostatecznie została kupiona przez Mastercard za 1,8 mld dolarów. Za tym finałem kryła się jednak długa, wymagająca i mocno dyskretna droga, pełna rywalizacji, ofert i strategicznych kalkulacji.
Od małej rundy do wielkiego wyjścia
Jednym z pierwszych inwestorów BVNK był fundusz Concentric, który wszedł do spółki jeszcze w 2019 roku, gdy jej wycena wynosiła zaledwie 4 mln dolarów. Dziś ta decyzja wygląda jak klasyczny przykład inwestycyjnego strzału w dziesiątkę. Jak wspomina Kjartan Rist, partner zarządzający Concentric, zainteresowanie firmą pojawiło się już rok wcześniej, gdy BVNK zostało polecone przez założyciela innej spółki z portfela funduszu.
To, co przyciągnęło uwagę inwestorów, nie było tylko samym pomysłem. Założyciele BVNK byli przedsiębiorcami z Republiki Południowej Afryki, którzy wcześniej budowali już biznesy, ale chcieli skalować się globalnie. Według Rista cechowała ich ogromna determinacja, ambicja i gotowość do ciężkiej pracy, co odegrało dużą rolę w dalszym rozwoju firmy.
Historia BVNK dobrze pokazuje, że w fintechu liczy się nie tylko produkt, ale też wytrwałość i timing. Czasem o sukcesie decyduje nie najwyższa oferta, lecz najlepsze dopasowanie strategiczne. To właśnie takie niuanse często przesądzają o losie dużych przejęć.
Dlaczego stablecoiny stały się łakomym kąskiem
Rynek stablecoinów urósł do ogromnych rozmiarów i dziś jest wart około 300 mld dolarów. Nic dziwnego, że największe firmy z obszaru paymentów i finansów zaczęły walczyć o pozycję w tym segmencie. Stablecoiny przestały być niszowym elementem krypto i stały się realną częścią infrastruktury płatniczej.
Duży wpływ na przyspieszenie tej rywalizacji miało przejęcie Bridge przez Stripe pod koniec 2024 roku za 1,1 mld dolarów. Ten ruch wyraźnie pokazał, że gracze tacy jak Visa czy Mastercard nie mogą pozwolić sobie na bierność. W praktyce oznaczało to intensywne rozglądanie się za kolejnymi firmami z tej branży.
Zobacz także: MoneyGram wykorzystuje Fireblocks do rozwoju stablecoinów w płatnościach międzynarodowych i operacjach skarbowych. To kolejny przykład, jak stablecoiny przenikają do realnych zastosowań w fintechu.
Mastercard, Coinbase i Visa w jednym wyścigu
W pewnym momencie wydawało się, że faworytem w walce o BVNK może być Coinbase. Według informacji przywoływanych przez inwestora spółki amerykańska giełda kryptowalut miała nawet złożyć ofertę sięgającą 2,5 mld dolarów. Mimo tego to niekoniecznie najwyższa kwota przesądziła o końcowym wyborze.
Kluczowe okazały się relacje, kultura organizacyjna i dopasowanie strategiczne. Założyciele BVNK mieli mocno podkreślać, że nie chcą po prostu sprzedać firmy za największe pieniądze, ale znaleźć partnera, z którym chemia biznesowa będzie rzeczywiście działać. Z tego powodu bardziej naturalnym wyborem okazał się Mastercard, który od początku był postrzegany jako firma bliższa BVNK pod względem sposobu działania niż giełda kryptowalut.
W procesie zainteresowana była również Visa. Co ciekawe, firma miała dodatkową przewagę, bo była już inwestorem BVNK i posiadała nawet status obserwatora w radzie spółki. Ostatecznie jednak Visa miała obrać inną strategię wobec stablecoinów – zamiast przejmować jednego operatora, woli współpracować z wieloma podmiotami i budować szerokie partnerstwa.
Mastercard czekał cierpliwie
Jednym z ciekawszych elementów całej historii była cierpliwość Mastercarda. BVNK najpierw sprawdziło rozmowy z Coinbase, ale ostatecznie ten kierunek nie wypalił. Wtedy do gry wrócili ludzie z Mastercard, którzy – jak obrazowo ujął to Rist – po prostu czekali na odpowiedni moment.
Taki scenariusz pokazuje, że w dużych przejęciach liczy się nie tylko wycena. Równie ważne są timing, zaufanie i wrażenie, że obie strony naprawdę rozumieją, po co chcą się połączyć. W przypadku BVNK i Mastercarda ta układanka złożyła się wyjątkowo dobrze.
Do czego firmy wykorzystują stablecoiny
BVNK nie było tylko modnym startupem z rynku krypto, ale firmą rozwiązującą konkretne problemy biznesowe. Jednym z głównych obszarów zastosowania stablecoinów są funkcje skarbowe, czyli zarządzanie płynnością i przepływami finansowymi. Dzięki stablecoinom można szybciej i sprawniej wykonywać operacje, które tradycyjnie były bardziej czasochłonne.
Rist podał przykład dużej firmy płatniczej, która współpracuje z BVNK i wykorzystuje stablecoiny do codziennego rolowania skarbca. Zamiast wykonywać proces co 24 godziny w klasyczny sposób, firma robi to w oparciu o cyfrowe dolary. To pokazuje, że stablecoiny zaczynają być realnym narzędziem operacyjnym, a nie tylko kryptowalutową ciekawostką.
Drugim ważnym zastosowaniem są rozliczenia dla firm zatrudniających rozproszoną globalnie siłę roboczą. Wiele przedsiębiorstw współpracuje z freelancerami i pracownikami w krajach o wysokiej inflacji, gdzie lokalna waluta szybko traci wartość. W takich przypadkach stablecoiny denominowane w dolarze pozwalają odbiorcom trzymać środki w stabilniejszej formie i uniknąć przymusu przyjmowania pesos czy nairy.
Co oznacza ta transakcja dla rynku
Przejęcie BVNK przez Mastercard potwierdza, że wielkie firmy finansowe traktują stablecoiny bardzo poważnie. To już nie jest eksperyment ani poboczny trend, lecz element globalnej rywalizacji o przyszłość płatności. W tej walce uczestniczą zarówno tradycyjni giganci, jak i firmy wywodzące się z rynku krypto.
Cała sytuacja pokazuje też, że rynek stablecoinów przyciąga coraz więcej kapitału i strategicznej uwagi. Nawet jeśli sektor krypto przechodzi okres słabszej koniunktury, to właśnie stablecoiny pozostają jednym z najbardziej perspektywicznych obszarów. Dla wielu instytucji finansowych to szansa, by nie tylko nadążyć za zmianą, ale wręcz współtworzyć nową infrastrukturę płatniczą.
Concentric szuka kolejnego zwycięzcy
Dla Concentric sprzedaż BVNK oznacza bardzo udaną inwestycję, ale fundusz nie traktuje tego jako końca historii. Rist otwarcie mówi, że firma dalej szuka kolejnych projektów związanych ze stablecoinami. Problem w tym, że na rynku pojawiło się już mnóstwo spółek twierdzących, że są „następnym wielkim graczem”.
Według niego tylko niewielka część z nich ma realny potencjał, by zostać prawdziwym zwycięzcą. Reszta to często jedynie ładny frontend i zestaw API bez głębszej przewagi technologicznej czy instytucjonalnej wiarygodności. Właśnie dlatego, jak podkreśla, zadaniem inwestora jest odróżnienie realnej infrastruktury od marketingowej fasady.
Lekcja z historii BVNK
Historia BVNK pokazuje, że w fintechu i krypto sukces buduje się latami, a finałowy zakup to tylko ostatni etap długiej układanki. Liczą się nie tylko technologia i wzrost, ale też zaufanie, dopasowanie biznesowe i umiejętność wyboru właściwego partnera. Nawet wyższa oferta finansowa nie zawsze wygrywa z lepszym dopasowaniem strategicznym.
To również sygnał, że stablecoiny coraz mocniej wchodzą do głównego nurtu finansów. Jeśli Mastercard, Visa, Stripe i Coinbase inwestują czas oraz kapitał w ten obszar, to znaczy, że stawka jest naprawdę duża. BVNK stało się jednym z symboli tej zmiany.


Fajnie, że tak mała firma mogła tak szybko urosnąć, ale mam wrażenie, że Mastercard nie ma jeszcze do końca pomysłu jak to wykorzystać. Chciałbym wiedzieć, jakie realne korzyści przyniesie ta transakcja dla przeciętnego użytkownika. Na razie wygląda to na typowe przejęcie dla prestiżu.
W tej branży nic nie jest pewne, nawet przejęcia za miliardy. Wystarczy spojrzeć na to, co się działo w krypto przez ostatnie lata. Dynamika rynku może znów się zmienić. Ciekawe, co Mastercard zamierza zrobić, aby utrzymać BVNK i jak to wpłynie na innowacyjność.