Hedge funds działające na kontraktach terminowych na bitcoina notowanych na CME wykonały ruch, który jeszcze niedawno byłby trudny do wyobrażenia: przeszły z nastawienia netto krótkiego na netto długie. To ważna zmiana, bo przez lata takie podmioty zwykle obstawiały spadki lub neutralizowały ekspozycję przez popularną strategię arbitrażową zwaną basis trade. Teraz coraz wyraźniej widać, że profesjonalni gracze zaczynają liczyć nie tylko na zysk z różnicy cen, ale także na dalszy wzrost samego BTC.
Dlaczego ten ruch jest tak nietypowy?
Dotychczas instytucje finansowe bardzo często zajmowały na CME pozycje krótkie na futuresach, jednocześnie kupując bitcoina na rynku spot albo poprzez ETF-y. Taki układ pozwalał im zarabiać na zbliżaniu się ceny kontraktu do ceny aktywa bazowego, bez konieczności stawiania wyraźnego zakładu na kierunek rynku. W praktyce oznaczało to, że raportowane pozycje funduszy lewarowanych przez długi czas pozostawały po stronie netto krótkiej.
Obecnie ten schemat zaczyna się rozpadać. Jak wskazuje Ki Young Ju, prezes CryptoQuant, fundusze lewarowane na CME są teraz netto długie na kontraktach bitcoinowych. To sygnał, że część dużych graczy uznaje, iż bardziej opłaca się postawić na wzrost ceny niż kontynuować klasyczny arbitraż.
To jedna z tych zmian, które potrafią wiele powiedzieć o nastrojach na rynku, zanim zrobi się to w samych cenach. Instytucje zazwyczaj nie odwracają strategii bez konkretnego powodu, więc taki ruch warto traktować poważnie. Jednocześnie nie oznacza on automatycznie gwarancji wzrostów, ale pokazuje, że apetyt na ryzyko wyraźnie się poprawia.
Basis trade traci atrakcyjność
Jednym z głównych powodów tej zmiany jest słabnąca rentowność basis trade. Jeszcze niedawno różnica między ceną futures a ceną spot była na tyle atrakcyjna, że strategia przyciągała kapitał instytucjonalny mimo swojej złożoności. Dziś jednak roczna premia z trzy miesięcznych kontraktów na bitcoina spadła do około 3%.
To mniej niż rentowność oferowana przez amerykańskie obligacje skarbowe o dwuletnim terminie zapadalności, które dają około 3,8%. Gdy do tego dochodzą koszty finansowania, depozyty zabezpieczające oraz ryzyko realizacyjne, cały model staje się znacznie mniej konkurencyjny. W efekcie część funduszy ogranicza pozycje lub całkowicie z nich wychodzi.
Zobacz także: Bitcoin w obliczu najgorszych prognoz gospodarczych od czasów Covid i upadku FTX: Analiza Bitwise. To dobry kontekst do zrozumienia, jak szersze warunki makro mogą wpływać na wycenę BTC.
Bitcoin odbija, a sentyment się poprawia
Na zmianę nastawienia instytucji wpływa również sam rynek. Bitcoin odbił po wcześniejszym spadku w okolice 58 tys. dolarów na początku lipca i znów handluje powyżej 65 tys. dolarów. Taki ruch cenowy naturalnie wzmacnia przekonanie, że najgorszy moment może być już za nami.
Jeśli hedge fundy faktycznie zwiększają liczbę długich pozycji, to nie jest to wyłącznie techniczna korekta po zamknięciu krótkich zakładów. Przejście wartością netto na plus sugeruje, że długie kontrakty zaczęły przeważać nad krótkimi. Dla rynku może to być istotny sygnał, bo instytucje zwykle nie zmieniają nastawienia bez wyraźnego powodu.
Co to oznacza dla rynku BTC?
Taka zmiana pozycji wśród funduszy hedgingowych może działać jak potwierdzenie byczego scenariusza. Gdy kapitał profesjonalny porzuca defensywną strategię i zaczyna aktywnie obstawiać wzrost, rośnie wiarygodność ruchu popytowego. To nie gwarantuje dalszej hossy, ale pokazuje, że wśród dużych uczestników rynku rośnie apetyt na ekspozycję kierunkową.
Warto też pamiętać, że pozycjonowanie na CME często bywa dobrym barometrem nastrojów instytucjonalnych. Jeśli ten trend się utrzyma, może to oznaczać, że rynek bitcoina wchodzi w etap, w którym coraz większą rolę odgrywa nie tylko detaliczny entuzjazm, ale też realny, duży kapitał szukający wzrostu.


Ciekawe, że fundusze w końcu zmieniają podejście. Wydaje się, że rynek BTC rzeczywiście zaczyna się stabilizować, ale nie ufam tej zmianie. W przeszłości często obserwowaliśmy takie ruchy przed spadkami. Wolałbym poczekać na jakieś silniejsze sygnały.
Jak dla mnie to nie wygląda za dobrze. Hedge fundy rzucają się na BTC, bo wszyscy się boją inflacji i szukają bezpiecznych przystani, co może być niebezpieczne. Co z tego, że mają teraz długie pozycje, skoro rynek może znów się przewrócić?
Muszę powiedzieć, że to naprawdę interesujące! Sama dopiero zaczynam swoją przygodę z BTC, ale widzę, że ludzie zaczynają w to bardziej wierzyć. Czy jakieś z was próbowało inwestować na CME? Jak to wygląda od środka?
Te wszystkie analizy są fajne, ale zrozumcie, że fundusze hedgingowe to nie rynkowe wyznaczniki. Moim zdaniem bardziej liczy się, co się dzieje z popytem i podażą wśród zwykłych użytkowników. Mieliśmy do czynienia z obiegiem spekulacyjnym i nie ma gwarancji, że tym razem będzie inaczej.
Właśnie przesiadłam się na BTC z ETH i zastanawiam się, czy to był dobry krok. Długo trzymałam etera, ale czuje, że ten rynek się zmienia. Co myślicie o trendzie wzrostowym? Wciąż mam pewne obawy, bo przecież w każdej chwili może przyjść zjazd!