Festiwal Wolnej Kultury w Łodzi

  • Home
  • /
  • Blog
  • /
  • Festiwal Wolnej Kultury w Łodzi

Data: 28 września, 2010

Już w najbliższy weekend tj. 1-3 października 2010 r. w Łodzi odbędzie się Festiwal Wolnej Kultury, podczas którego zaprezentujemy twórczość artystów udostępniających swoje dzieła na wolnych licencjach, a także porozmawiamy z propagatorami tego ruchu.

Czemu dwie literki „C” bywają lepsze niż jedna? Jak uwalniają kulturę od coraz bardziej restrykcyjnych reguł jednego „C” i wspierają nieskrępowaną kreatywność w grafice, fotografii, muzyce i filmie? Dowiesz się przychodząc na festiwal, który odbędzie się w dniach 1 – 3 października 2010 w Łodzi.

Podczas trzech dni przyjrzymy się ruchowi Wolnej Kultury (Creative Commons), który promuje wolność dystrybucji i modyfikacji różnego rodzaju utworów, za pomocą Internetu oraz innych mediów. Idea ta, zakłada możliwość aktywnego uczestniczenia w tworzeniu kultury zarówno twórców jak i odbiorców działalności kulturalnej. Podstawowe licencje Creative Commons zachęcają do remiksowania, przetwarzania, tworzenia utworów zależnych oraz do dalszego upowszechniania zasad Creative Commons dla nowo powstałych dzieł.

W ramach Festiwalu zaplanowano przegląd filmów na Wolnych Licencjach, pokazy filmowe w łódzkich klubach, koncerty, cykl debat dotyczących samej idei oraz jej praktycznego zastosowania w różnych dziedzinach sztuki m.in. w muzyce, grafice, filmie. Festiwal zakończy gra miejska dotycząca społeczników działających dla dobra naszego miasta.

Program festiwalu:

1 października 2010 (piątek)

16:00 Otwarcie Festiwalu w Muzeum Kinematografii
16:30 – 20:30 Przegląd filmów w Muzeum Kinematografii
16:30 Good Copy, Bad Copy
17:30 Sita Sings the Blues
19:00 Przegląd filmów nadesłanych na VI Ogólnopolski Przegląd Filmów Amatorskich „Ogień w głowie” (Daj popatrzeć, Krótka opowieść o wielkim smutku, Świnka, Kurczak)
20:00 Nasty Old People
21:00 Projekcja filmu Kultura Remixu w lokalach MS Cafe, Cafe Wolność, Szafa

2 października 2010 (sobota)

12:00 – 15:30 Panele dyskusyjne w Muzeum Kinematografii
12:00 – 13:30 Duch współpracy – od Abramowskiego do Lessiga
13:45 – 15:15 Wolne licencje w praktyce – oprogramowanie, edukacja, sztuka
16:00 Panel dyskusyjny „Wolne licencje w muzyce” w MS Cafe
21:00 Koncert Brennnessel Nacht: AXMusique, Kamp! + djs w klubie Jazzga

3 października 2010 (niedziela)

11:00 – 14:00 Gra miejska Dobrodzielni w twojej dzielni
21:00 – 22:00 Koncert zespołu Plug&Play w studiu Radia Łódź

więcej na: www.obywatel.org.pl/wolnakultura/
facebook: http://facebook.com/wolnakultura

Podobne wpisy

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone


  1. Łódź mi też jako miasto się nie podoba, ale żeby zaraz tak z małej litery…

  2. Szymon pisze:

    Duża ta łódź będzie?
    A tak przy okazji uważam, za lekko żałosne informowanie o takiej imprezie na 4 dni wcześniej. Wiem, to był mój obowiązek żeby o tym wiedzieć, na drugi raz się poprawię.

    1. Szymon pisze:

      A sam sobie odpowiem… tyle już czasu „łódź” napisane jest niepoprawnie… a autor wpisu, jak też ludzie, którzy mogą to poprawić, mają to w d****.

      W takim razie przykra ta strona.

      1. kocio pisze:

        Sprawdzałem pięć razy, ale w treści. Na drugi raz zamiast się rozżalać pisz precyzyjnie gdzie jest błąd – szybciej pójdzie i przy okazji mniej zbędnych emocji.

  3. aix_Wolna_Głupota pisze:

    Czy powstał na świecie, zamieszkałym przez 6 mld ludzi, chociaż jeden wolnokulturowy film fabularny wart uwagii???

    Bo coś czuję, że wolna kultura jest zasilana głównie przez osoby mało zdolne, które nie mają szans na zaistnienie w tradycyjnej kulturze.

    Penderecki, Kilar, Blechacz, Możdzer, Górniak, Myslowic, Łąki Łan, Blade Loki, KSU, Pogodno, 123, Bajm, Zanussi, Peszek, Jarzyna, Polański, Kaliber 44, Peja, Stasiuk, Kombii, Bechemot, Vader, Chylińska, Głowacki i wiele, wiele innych dają radę w tradycyjnej kulturze. Ale oni cos potrafią.

    1. Grzegorz Ponikierski pisze:

      Mnie bardzo spodobał się Nasty Old People http://www.nastyoldpeople.org/

    2. kocio pisze:

      Kultura własnościowa, trwająca przez całe moje życie i jeszcze dłużej, wyprodukowała grube miliony utworów, z których większość nie nadaje się pewnie do niczego (skoro nie dzielimy na produkcje amatorskie, profesjonalne, tylko licencją – a domyślnie jest własnościowa), ale ten ułamek procenta, który jest dobry, to nadal wystarczająco dużo w liczbach bezwzględnych. Prawo wielkich liczb.

      Wolna kultura to nurt o wiele węższy i wciąż bardzo nowy (nie dla mnie, ale dla całej kultury). Zmień zasadę prawną na domyślnie wolną, tzn. żeby copyright trzeba było dopiero świadomie zastrzegać, a zobaczysz, jak dramatycznie się zmienią proporcje. Nie widzę porównania między dobrą jakością dzieł i wolnością licencji – lubię i jedno i drugie, ale są od siebie niezależne.

      W dodatku są np. takie zagwozdki, że „Sitę” poznałem jeszcze jak była tradycyjnie licencjonowana, przez mainstreamowy festiwal filmowy, i nie przypadła mi do gustu, ale nie sposób było nie docenić talentu i oryginalności autorki. Potem zmieniła licencję i teraz jest to już wolna kultura. Podobnie Żywiołak, który wydał kilka swoich piosenek na Jamendo – też nie mój styl, ale fantastyczny, doceniany twórca. A jak do domeny publicznej przeszedł albo nigdy nie wszedł do reżimu copyrightu jakiś twórca (załóżmy Mickiewicz czy Bach), to też de facto mieszczą się w wolnej kulturze.

      Mieszanie warunków korzystania z jakością nie ma sensu i tyle. Nie słyszałem, żeby ktokolwiek nawoływał do wolnej kultury pod hasłem „będzie z tego lepsza sztuka!”, tylko pod hasłem dostępności, swobody twórczej, dekryminalizacji całych gatunków lub ich sensownego rozwoju (http://en.wikipedia.org/wiki/The_Rockafeller_Skank#Samples – „Fatboy Slim has stated that to clear the samples and release the song he had to release 100% of the track’s royalties, 25% to each artist, and so he receives no royalties himself.”; strach pomyśleć co by było, gdyby skorzystał z więcej niż 4 sampli!) itp.

      1. ss20 pisze:

        Nie jestem historykiem, ani polonistą, ale jak czytam np Tuwima i znam trochę jego biografię, to mam przeczucie graniczące z pewnością, że 90% jego wierszy a na pewno wszystkie młodzieńcze byłyby na licencjach CC. Jakby się przekopać przez życiorysy i działalność wielu literatów i innych twórców (np naukowców czy działaczy społecznych) którzy chcieli nieść swoją twórczość „pod strzechy” a dopiero w drugiej kolejności z tego żyć to myślę, że struktura licencji wolnych do „wlasnosciowych” byłaby zupełnie inna… Wielu twórców których można by podejrzewać o takie sympatie należy i tak do domeny publicznej np taki Mickiewicz – czy ktos zna jego pisma polityczne? To jest dopiero rarytas…

        Warto sobie to przemysleć i zastanowić się gdzie są dziś twórcy którzy dokonują swoistych przełomów w kulturze i po której stronie praw autorskich występują…

        Dlatego w pełni zgadzam się z Kociem, CC zostało „wymyslone” raptem parę lat temu. Porównajmy to do sytuacji GNU z końca lat 80, jak idee Stallmana dopiero raczkowały. Dziś – po 20 latach każda korporacja chce ugryzć choć kawalek opensourcowego buzzu czy lansu 😉
        Ja z niecierpliwoscia czekam na to jak bedzie kształtować się kultura tworzona przez dzieciaki dla których dziś kultura remixu jest codziennoscią.

        i jeszcze jedno – z filmami faktycznie jest ciężko, przekopalismy się przez masę chłamu, ale film fabularny to niestety droga impreza a aktorzy (akurat ta branżę poznałem lepiej niż literatów 😉 ) nie należą do rewolucjonistow i altruistów.
        Dlatego tym bardziej warto obejrzeć Nasty Old People, czy Sitę.

        Prawdopodobnie licencje CC nadają się aktualnie lepiej do dokumentów. Zobaczcie co robi np AlJazeera http://cc.aljazeera.net/
        Zastanawialiśmy się czy zrobić pokaz takich filmów, ale wyszło nam że wolimy utrzymać festiwal w pogodnym tonie 😉

        W imieniu organizatorów zapraszam wszystkich czytelników do Łodzi 😉

        1. trasz pisze:

          @ss20: Kazda korporacja chce ugryzc kawalek opensource’owego buzzu (no, zalozmy; tak naprawde, to taka sytuacja byla piec lat temu, teraz troche opadlo), ale od idei Stallmana korporacje staraja sie trzymac z daleka. Przemysł lubi Open Source, a nie fundamentalistyczny, wirusowy copyleft.

    3. Reddie pisze:

      @aix_Wolna_Głupota: jeśli uważasz że nie powstał, to może zamiast narzekać rusz cztery litery i nakręć 🙂

      1. trasz pisze:

        – Promujmy tworzenie filmow, książek i muzyki poświęconych uprawie łubinu! Chcemy zmiany prawa i dopłat z Unii!

        – Czy powstał na świecie, zamieszkałym przez 6 mld ludzi, chociaż jeden film fabularny o uprawie łubinu wart uwagii?

        – jeśli uważasz że nie powstał, to może zamiast narzekać rusz cztery litery i nakręć

{"email":"Email address invalid","url":"Website address invalid","required":"Required field missing"}

Newsletter OSnews raz w tygodniu. Bez reklam.