Prezes wykonawczy Google, Eric Schmidt, podczas wizyty w szkole w Cambridge zobowiązał się do zakupu 15 000 Raspberry Pi 2.0 (model B).
Sześć partnerskich organizacji – włączając w to Oxford, Cambridge i RSA – zobligowały się do dostarczenia do każdego egzemplarza materiałów do nauki – będą chciały odnaleźć uczniów, którzy zrobią pożytek z darmowego urządzenia. Również grupy edukacyjne (Teach First, CoderDojo, Code Club, Generating Genius i Computing at School) będą brały w tym udział, by mieć pewność, że hojność Google jest skutecznie wykorzystywana.
Schmidt i twórca Raspberry Pi, Eben Upton, udzielili jeden klasie podstawowej lekcji dotyczącej programowania. Mówią również, że „dla nas jest to wspaniały sposób na znalezienie dzieciaków z całego kraju, którzy są uzdolnieni w programowaniu. Wierzymy, że taki dostęp do narzędzi to podstawowa niezbędność do dowiedzenia się, kim jesteś i w czym jesteś dobry. Chcemy, by te narzędzia mogły zostać wykorzystane od samego początku.”.

Bazując na cenie Raspberry Pi cały zakup kosztował Google nieco ponad 500 000$.


Bardzo fajny pomysł 🙂
Raczej wydali sporo mniej, bo przy zamówieniach hurtowych (czyli już od 10 sztuk w górę ;p) cena leci sporo w dół.
lepszą cenę to można dostać przy zamówieniach 1k i więcej,
10 to detal.
Ale musieli kupić z pełnym oporządzeniem bo normalna cena to 25$ http://raspberrypi.rsdelivers.com/default.aspx?cl…
25 * 15k = 375k = dla Google tani sposob na wyhodowanie przyszlej kadry.
Przypomnialo mi sie, tak dla porownania:
http://edition.cnn.com/2012/01/26/health/switzerl…
25 funtów a to różnica 😉 Normalna wersja B kosztuje 35 $ zaś wersja A bez karty sieciowej lan kosztuje 25$
Ha! Ciekawe gdzie kupisz RasPi 2 za 35 dolców 😉
Tak sobie wszyscy dystrybutorzy pokombinowali, że za mniej niż równowartość 50-60$ nie kupisz.
Raspbery Pi 2B kupiłem za dokładnie 120 złotych…
O! na Allegro?
Mlodziez daje 100x wieksza nadzieje na rozwoj niz Haiku?
Młodzież zawsze daje szansę na rozwój. Truizm. Poza tym o takiej akcji opowiedzą wszystkie media. Raczej w dzienniku telewizyjnym nie poinformują, że firma X złożyła donację na projekt Y (który jest forkiem projektu Z), a jakaś inna oddelegowała gdzieś paru pracowników. Nie ten target. W ciągu następnych miesięcy usłyszysz zapewne, że Google dało też kasę na walkę z rakiem u dzieci, czy wsparło jakąś akcję homoseksualistów.
Powyższy tekst mógłbym jeszcze bardziej rozbudować, dając więcej przykładów i linków. Ale raczej każdy zrozumie o co mi chodzi.
A to Złe Google!