Google patentuje blokowanie treści na podstawie lokalizacji

  • Home
  • /
  • Blog
  • /
  • Google patentuje blokowanie treści na podstawie lokalizacji

Data: 16 lutego, 2010

Wiele serwisów udostępnia inną treść (dokumenty, muzykę, wideo) w zalezności od fizycznej lokalizacji odbiorcy. Należą do nich m.in. takie serwisy jak YouTube, Hulu czy BBC iPlayer. Google właśnie otrzymał amerykański patent na technologię umożliwiającą takie praktyki.

Patent numer 7.664.751 zatytułowany jest Variable user interface based on document access privileges czyli „odmienny interfejs użytkownika zależnie od praw dostępu do dokumentów”.

Google wystąpiło o patent 30 września 2004 roku. Przyznano go dziś, 16 lutego 2010.

Podobne wpisy

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone


  1. janc pisze:

    Faktycznie, niemalże kosmiczna technologia.

    1. jarek pisze:

      Patent by Google, nie ma wiec mowy, ze cos w nim zlego.

      1. mby7930 pisze:

        "Patent by Google, nie ma wiec mowy, ze cos w nim zlego."

        Jest odwrotnie, gdyż każdy patent, czyli jedna z postaci prawnego monopolu jest złem.

  2. quest pisze:

    dyskryminacja «prześladowanie poszczególnych osób lub grup społecznych albo ograniczanie ich praw ze względu na rasę, narodowość, wyznanie, płeć itp.

    U nas zdaje się, nie można dyskryminować ludzi ze względu na położenie grupy? :>

    1. michuk pisze:

      Przydzielanie innych praw ze względu na lokalizację geograficzną (czy też płeć, narodowość, obywatelstwo) to nie dyskryminacja. Przynajmniej tak orzekł Trybunał w Strasburgu jakiś czas temu. Tylko nie wiem czy to orzeczenie dotyczy tego rodzaju przypadku. Ja o nim wiem w kontekście konkretnego kraju i jego mieszkańców, nie prawa międzynarodowego.

      Ale było też orzeczenie innego europejskiego sądu odnośnie usług świadczonych drogą elektroniczną w UE zakazujące tego typu praktyk.

    2. Sławek pisze:

      Gdyby to, co napisałeś było prawdą, to zabezpieczenia regionalne musiałyby być piętnowane. Obecnie w Polsce zabezpieczenia regionalne można ominąć(nawet złamać), lecz nie oznacza to, że są one nielegalne(gdyby były, to mógłbyś oskarżyć np. producenta o ich stosowanie).

  3. blinkkin pisze:

    Tekst patentu przeczytałem bardzo pobieżnie i na pierwszy rzut oka wygląda na to, że dotyczy to dokumentów tekstowych. Kilkukrotnie mowa jest o publikacjach i książkach, a także zawartych w nich grafikach.

    Ograniczenia dostępności nie dotyczą tylko geolokalizacji, ale także innych uprawnień. Pojawia się wzmianka, że w okrojonym dokumencie może zostać umieszczony odnośnik kierujący do kupna publikacji.

    Słowo muzyka czy film nie padło, ani razu.

    1. michuk pisze:

      Książka to przykład zapewne. W patencie mowa o documents. Czy dokumenty mogą być tylko tekstowe, nie wiem. Być może Google zależy tylko na chronieniu Google Books i cały ten patent chcą wykorzystać w celu zapewnienia sobie pozycji monopolistycznej w cyfrowych publikacjach na rynku amerykańskim.

      1. blinkkin pisze:

        Padają bardzo sprecyzowane sformułowania do czego odnosi się patent. Oto kilka przykładów:

        …five or less lines of text from a page of the document.
        …document represents a scanned version of a document.
        …the document represents a book or magazine.
        …document includes machine-readable text.

        Przykłady natomiast podane są na końcu tekstu patentu, wraz z diagramami etc.

        Więc jak trafnie zauważyłeś, cała sprawa prawdopodobnie dotyczy Google Books.

  4. mby7930 pisze:

    Dziwna sprawa, gdyż NA PEWNO istnieje w tej sprawie "prior art", wiadomo jednak, JAK działa ichni urząd patentowy w USA, raczej nie byłoby problemu z przepchnięciem (podobnie jak to miało miejsce w Australii) patentu na koło, ogień czy coś podobnie "odkrywczego".

    1. No właśnie. Jestem średniakiem technicznym w swojej dziedzinie i zerem w dziedzinach mi obcych. Jeśli przyznany patent jest dla mnie oczywisty (nawet pół godziny nie muszę poświęcić na analizę), to coś jest nie tak z systemem patentów. Kto pierwszy ten lepszy – TAK. Ale pierwszy wymyśli, a nie pierwszy wykaże się hucpą!

  5. Sławek pisze:

    Po tytule wnioskuję, że być może wszelkie pakiety biurowe też go łamią. Jeżeli np. posiadamy prawo tylko do odczytu, to przyciski z funkcjami edytorskimi automatycznie blakną. Musiałbym przeczytać ten patent, jednak tytuł właśnie na to wskazuje.

{"email":"Email address invalid","url":"Website address invalid","required":"Required field missing"}

Newsletter OSnews raz w tygodniu. Bez reklam.