Rynek składanych smartfonów może w 2026 roku wejść w zupełnie nową fazę. Wszystko przez to, że Apple szykuje własny model z rodziny iPhone Ultra, który według doniesień nie tylko ma zadebiutować w segmencie premium, ale też znacząco podbić średnią cen urządzeń z tej kategorii. Dla części użytkowników to dobra wiadomość, bo konkurencja zwykle napędza rozwój. Dla kupujących może to jednak oznaczać jeszcze wyższe ceny.
Apple może wywindować ceny całej kategorii
Z najnowszych analiz wynika, że w tym roku średnia cena składanych telefonów może wzrosnąć nawet o 18%. Prognozowana wartość to około 1485 dolarów, czyli mniej więcej 1110 funtów lub 2140 dolarów australijskich. To spory skok, a jednym z powodów ma być właśnie nadchodzący składany iPhone.
Doniesienia wskazują, że Apple może ustawić cenę swojego urządzenia bardzo wysoko. Według jednego z raportów realny pułap startowy może sięgnąć nawet 2500 dolarów, a to oznaczałoby, że byłby to jeden z najdroższych składanych telefonów na rynku. Jeśli taki model faktycznie trafi do sprzedaży, naturalnie przesunie granicę tego, co konsumenci uznają za „normalną” cenę dla foldable’a.
Trudno nie zauważyć, że Apple potrafi zmienić sposób myślenia o całej kategorii produktów. Nawet jeśli nie sprzeda od razu ogromnej liczby takich urządzeń, sam efekt wizerunkowy może być bardzo silny. W praktyce może to oznaczać, że drogie składane smartfony staną się jeszcze bardziej „akceptowalne” dla rynku.
Samsung nie musi się martwić tak bardzo, jak mogłoby się wydawać
Choć wejście Apple zwykle wywołuje duże poruszenie, w tym przypadku Samsung i inni producenci mogą wcale nie czuć zagrożenia. Wręcz przeciwnie — wysoka cena iPhone’a Ultra może sprawić, że drogie modele Samsunga będą wyglądały bardziej rozsądnie. Innymi słowy, Apple może nie tyle zabrać klientów z segmentu premium, ile podnieść akceptowalny próg cenowy dla całej branży.
To tłumaczy, dlaczego przedstawiciele Samsunga wcześniej mówili o „zaproszeniu innych do tej kategorii”. Z perspektywy koreańskiej marki pojawienie się Apple może działać jak potwierdzenie, że składane telefony to już nie nisza, ale pełnoprawny segment rynku. A jeśli tak się stanie, producenci prawdopodobnie chętnie z tego skorzystają.
Cena składanego iPhone’a (ufff) i iPad Mini 8 — to kolejny temat, który pokazuje, jak mocno Apple może zamieszać w segmentach premium.
Droższe książkowe, tańsze klapki
W raporcie pojawia się jednak także bardziej optymistyczny wątek dla osób szukających składanego telefonu. Modele typu book-style, czyli te otwierane jak książka, mają nadal drożeć. Z kolei telefony typu clamshell, takie jak seria Galaxy Z Flip, mogą tanieć i zbliżać się cenowo do klasycznych, flagowych smartfonów.
To ważna różnica, bo właśnie clamshelle są dla wielu użytkowników bardziej przystępnym wejściem do świata składanych urządzeń. Mniejsze, poręczniejsze i zwykle tańsze niż duże foldable’e, mogą stać się opcją dla osób, które dotąd spoglądały na ten segment z dystansem. Jeśli prognozy się potwierdzą, rynek może zacząć wyraźnie dzielić się na dwa kierunki: luksusowe modele książkowe i bardziej dostępne składane „klapki”.
Co to oznacza dla kupujących?
Najkrócej mówiąc: składane smartfony raczej nie stanieją szybko. Jeśli Apple faktycznie wprowadzi model w ekstremalnie wysokiej cenie, cała kategoria może przesunąć się jeszcze wyżej. Dla części osób będzie to sygnał, że technologia składanych ekranów staje się prestiżowym dodatkiem, a nie masowym standardem.
Z drugiej strony nie wszystko wygląda pesymistycznie. Tańsze clamshelle mogą zyskać na popularności i stać się wreszcie realną alternatywą dla klasycznych flagowców. Wygląda więc na to, że 2026 rok może przynieść nie tylko więcej składanych smartfonów, ale też wyraźne przemeblowanie całego rynku.


Ciekawe, że Apple znowu może podnieść ceny do niebotycznych poziomów. Skoro ich foldable ma startować od 2500 dolarów, to kto w ogóle będzie w stanie na to wyłożyć kasę? Wydaje mi się, że przez takie podejście, cała branża może się zamknąć na mniej zamożnych użytkowników. I nie wiadomo, czy to dobrze…
Z jednej strony fajnie, że Samsung się nie boi, ale z drugiej to jakaś porażka. Jakieś 20% więcej za telefony? I co, potem wszyscy będą myśleć, że to normalna cena? Zdecydowanie wolę czekać na promocje klasycznych smartfonów. Foldable to na razie dla mnie tylko bajer.
Na 100% nowe foldable od Apple będą miały świetne specyfikacje, ale cena to tragedia. 2500 dolarów za telefon, który tylko składa się na pół? Moim zdaniem, to niesprawiedliwe wobec klientów. Swoją drogą ciekawe, jak wyjdą w benchmarkach przeciwko Samsungowi…
Mam clamshell od Samsunga i muszę powiedzieć, że podoba mi się ta konstrukcja. Będzie fajnie, jak ceny ich spadną i więcej osób będzie mogło spróbować tych telefonów. Apple mówi o prestiżu składanych smartfonów, ale kto powiedział, że inne modele nie mogą być równie dobre?
Zauważyłem, że Apple nigdy się nie śpieszy z wprowadzaniem nowości, ale jak już to robią, to zawsze z pompą. Jak dla mnie, to dobrze, że ich wysoka cena może sprawić, że inni producenci będą bardziej konkurencyjni. Ciekawe, co z tego wyniknie za parę lat.