W świecie Bitcoina doszło do kolejnej głośnej próby podziału sieci, która bardzo szybko ujawniła swoje słabości. Zwolennicy propozycji BIP-110 uruchomili odrębny łańcuch, jednak po zaledwie dwóch blokach jego rozwój praktycznie stanął. W tym samym czasie główny łańcuch Bitcoina przesunął się o dziesiątki bloków do przodu, pokazując wyraźnie, jak małe było poparcie dla nowej odnogi.
Czym właściwie jest BIP-110?
BIP-110, czyli Bitcoin Improvement Proposal 110, to propozycja mająca na jakiś czas ograniczyć możliwość zapisywania w transakcjach Bitcoina treści niezwiązanych z płatnościami. Chodzi przede wszystkim o obrazy, teksty czy inne dane, które część użytkowników uznaje za nadużycie miejsca w bloku. Według zwolenników takie praktyki zwiększają obciążenie sieci i podnoszą koszty zwykłych przelewów.
Przeciwnicy patrzą na to zupełnie inaczej. Ich zdaniem, skoro użytkownik płaci za miejsce w bloku, powinien móc wykorzystać je tak, jak uzna za stosowne. Z tego powodu spór nie dotyczy jedynie techniki, ale też samej filozofii działania Bitcoina.
Warto zauważyć, że tego typu spory w Bitcoinie bardzo często wychodzą poza samą technologię. W praktyce stają się testem tego, kto realnie ma wpływ na sieć i jej kierunek rozwoju. BIP-110 pokazuje, że bez szerokiego poparcia nawet głośna inicjatywa może szybko utknąć w miejscu.
Rozłam, który nie zyskał rozpędu
Fork nastąpił w momencie, gdy oprogramowanie zwolenników BIP-110 zaczęło odrzucać bloki niesygnalizujące poparcia dla propozycji. W praktyce oznaczało to powstanie mniejszościowego łańcucha, który miał iść własną drogą. Problem polegał na tym, że niemal nikt nie chciał go realnie wspierać mocą obliczeniową.
Po kilku godzinach od startu nowy łańcuch miał zaledwie dwa bloki. Dla porównania, główny blockchain Bitcoina w tym samym czasie zdążył wyprzedzić go o 48 bloków. To pokazuje skalę dysproporcji i tłumaczy, dlaczego cała operacja od początku wyglądała na bardzo ryzykowną.
Zobacz także: Bitcoin w obliczu najgorszych prognoz gospodarczych od czasów Covid i upadku FTX: Analiza Bitwise. To dobry kontekst do zrozumienia, jak szersze nastroje rynkowe wpływają na odbiór Bitcoina.
Dlaczego łańcuch stanął?
Przyczyną jest mechanizm trudności wydobycia. Bitcoin dostosowuje poziom trudności co 2016 bloków, aby średni czas tworzenia bloku wynosił około 10 minut. Nowy łańcuch odziedziczył jednak obecne parametry trudności po Bitcoinie, mimo że dysponuje tylko niewielkim ułamkiem mocy obliczeniowej.
W efekcie kolejne bloki mogą pojawiać się w bardzo dużych odstępach czasu. Teoretycznie trudność spadnie dopiero po wydobyciu 2016 bloków na tym łańcuchu, co przy obecnym tempie zajęłoby niemal rok. Dla porównania, główna sieć Bitcoina dostosowuje się w normalnym rytmie, czyli mniej więcej co dwa tygodnie.
Znikome poparcie ze strony górników
Dane dotyczące sygnalizowania wsparcia dla BIP-110 są dla inicjatorów fork’a bardzo niekorzystne. W ciągu ostatnich dwóch tygodni tylko 2,53% bloków pokazywało poparcie dla tej propozycji. To ogromnie mało, zwłaszcza że bez podziału sieci potrzebny był próg 55%.
Tak niski poziom zainteresowania oznacza, że aktywacja propozycji była od początku mało realna. Sama próba wymuszenia nowego łańcucha nie wystarcza, jeśli nie stoi za nią wystarczająca liczba górników. W praktyce nowa sieć nie ma więc szans, by w rozsądnym czasie osiągnąć wymagane cele.
Ryzyko dla użytkowników i handel „fork coinem”
Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że oba łańcuchy nadal akceptują te same transakcje. To oznacza, że podpisana transakcja wysłana w nowym łańcuchu może zostać ponownie wykorzystana w głównej sieci. W efekcie ktoś, kto sprzedał monety z forka, może niechcący narazić się na utratę prawdziwego BTC w głównym łańcuchu.
To właśnie rodzaj zagrożenia przypominającego atak typu replay, czyli ponowne odtworzenie transakcji na drugiej sieci. Dla użytkowników próbujących szybko spieniężyć nowe monety sytuacja jest więc wyjątkowo niebezpieczna. Problem w tym, że sam handel na tak wolnym łańcuchu też nie jest atrakcyjny, bo potwierdzenia transakcji mogą trwać bardzo długo.
Co dalej z BIP-110?
Teoretycznie zwolennicy propozycji mają jeszcze czas do osiągnięcia wymaganego okna sygnalizacyjnego, ale obecne tempo praktycznie przekreśla te nadzieje. Łańcuch musiałby przyspieszyć w sposób, na który nic nie wskazuje. Bez większego wsparcia ze strony górników trudno mówić o realnej przyszłości tej odnogi.
Cała sytuacja pokazuje, jak trudne jest narzucenie zmian w sieci opartej na konsensusie. Nawet jeśli część społeczności uważa dany kierunek za słuszny, bez wystarczającej mocy obliczeniowej i szerokiej akceptacji projekt bardzo szybko może utknąć w martwym punkcie. W przypadku BIP-110 właśnie to się stało.


BIP-110 to totalna klapa. Jak widać, nie ma sensu wprowadzać czegoś, co nie ma realnego poparcia. Tylko dwa bloki w ciągu paru godzin? Zdecydowanie za mało, żeby mówić o jakimkolwiek sukcesie. Miałem nadzieję, że to coś zmieni w ekosystemie, ale teraz to tylko kolejna nieudana próba.
Zastanawiam się, co z tym fork’iem dalej. Gdyby zamknęli go po tych dwóch blokach, to może uniknęliby większego zamieszania. Nie rozumiem, czemu górnicy nie wsparli tej inicjatywy, skoro mieli szansę na nową sieć. Wydaje mi się, że to nie tylko kwestia techniki, ale też braku porozumienia w społeczności.
No to mamy kolejną „rewolucję” w bitcoinie, która rozpadła się w proch. Jak dla mnie, to absurd w ogóle próbować ograniczać, co można wkładać do bloku. Skoro bierze się opłatę, to czemu nie wykorzystać całego dostępnego miejsca? Ostatecznie to powinno być do wyboru użytkowników.
Ekspertów od kryptowalut zawsze mnie bawi, jak mówią o regulacjach i ograniczeniach w sieci, która z definicji powinna być zdecentralizowana. To nie działa. Zobaczcie na te liczby – 2,53% poparcia? To świadczy nie tylko o słabości BIP-110, ale także o bałaganie w komunikacji w bitcoinowej społeczności.
Co w praktyce oznacza to ryzyko związane z transakcjami, kiedy dwa łańcuchy się krzyżują? Już to widzę, pełno ludzi w panice, bo sprzedali coin z forka i stracili dostęp do BTC na głównym łańcuchu. Aż strach się bać, w co się pakują. Wydaje mi się, że to bardzo nieodpowiedzialne posunięcie.
Czy ktokolwiek rozważał, że taki fork przynosi więcej szkód niż korzyści? Po co dzielić już i tak skomplikowaną sieć? Teoretycznie mieli działać na mocy konsensusu, a okazuje się, że nie ma ich nawet w jednej piątej! Ciekawe, co z tym zrobią teraz. Wydaje mi się, że te wszystkie próby po prostu nie mają sensu.
Ok, czyli nawet próba zrobienia czegokolwiek w BTC kończy się fiaskiem. Słabo to wygląda, bo widzę, że górnicy nie chcą się w to bawić. A co z ceną nowych monet, które ewidentnie jeździłyby na tym wolnym łańcuchu? Jak ma to być opłacalne, skoro nie będzie ludzie czekać na potwierdzenia? To nie wróży nic dobrego.