Philips podobno szykuje nowy element do swojego ekosystemu Hue Sync, który ma pojawić się jeszcze w tym roku. Jeśli te doniesienia się potwierdzą, będzie to spora zmiana dla marki kojarzonej przede wszystkim ze smart oświetleniem, bo po raz pierwszy postawi ona na rozwiązanie oparte na kamerze. Co ciekawe, konkurenci z Govee i Nanoleaf oferują podobne urządzenia już od dawna.
To ciekawy kierunek, bo kamera może uprościć cały zestaw i obniżyć próg wejścia dla użytkowników. Jednocześnie Philips będzie musiał bardzo dobrze dopracować jakość działania, by nadążyć za konkurencją. Jeśli cena okaże się rozsądna, nowość może znaleźć sporo chętnych.
Nowe podejście do synchronizacji obrazu z oświetleniem
Według informacji ujawnionych po prezentacji online Philipsa, nowy sprzęt ma wykorzystywać wbudowaną kamerę do przechwytywania kolorów wyświetlanych na ekranie telewizora lub monitora. Następnie system ma analizować obraz i przekazywać te barwy do podświetlenia umieszczonego za ekranem. W praktyce oznacza to bardziej efektowne, „rozszerzone” wrażenia podczas oglądania filmów, seriali czy grania.
Urządzenie może pojawić się pod nazwą Sync Screen i najpewniej zostanie pokazane podczas targów IFA 2026 we wrześniu. Na razie nie ma jednak oficjalnych szczegółów dotyczących ceny. Biorąc pod uwagę pozycjonowanie marki Philips Hue, można zakładać, że nie będzie to produkt z niskiej półki.
Zobacz także: Nowy konkurent AirTag ukryty w karcie kredytowej – zmyli złodziei i ochroni twoje przedmioty.
Kamera zamiast drogiego boxa HDMI
Najważniejszą zmianą ma być odejście od klasycznego, kosztownego Hue Play HDMI Sync Box. Taki układ bywał dla wielu użytkowników barierą, bo wymagał dodatkowego urządzenia pośredniczącego między źródłem obrazu a telewizorem. Rozwiązanie z kamerą mogłoby uprościć cały zestaw i jednocześnie obniżyć próg wejścia dla nowych klientów.
Z przecieków wynika też, że Philips nadal będzie wymagał użycia Hue Bridge, aby połączyć światła z kamerą i resztą systemu. Mimo to samo działanie ma być prostsze niż w przypadku konfiguracji z HDMI boxem. Dla wielu osób może to być wystarczający argument, by zainteresować się nowością.
Jak ma działać nowy Hue Sync
Konstrukcja urządzenia ma przypominać rozwiązania znane z rynku konkurencyjnego. Kamera ma być montowana na górnej krawędzi telewizora albo monitora, a jej zadaniem będzie obserwowanie ekranu i wychwytywanie zmian kolorów w czasie rzeczywistym. Informacje te trafią później do taśm lub lamp umieszczonych z tyłu wyświetlacza.
Na podstawie udostępnionego materiału wygląda na to, że Philips zastosuje pojedynczy obiektyw. Prawdopodobnie będzie to obiektyw typu fish-eye, który pozwala objąć obrazem całą powierzchnię ekranu. To podobne podejście do tego, które od lat stosują inni producenci.
Philips nie jest pierwszy
Choć dla Philipsa byłaby to nowość, sam pomysł nie jest rewolucyjny na rynku smart home. Nanoleaf od pewnego czasu oferuje zestaw 4D, który wykorzystuje kamerę do synchronizacji oświetlenia z obrazem z telewizora. Z kolei Govee ma już kilka modeli działających w podobny sposób.
Wśród nich można wymienić m.in. Govee StarPal Pro oraz nowszy Govee TV Backlight 3 Pro. Ten drugi korzysta nawet z podwójnego systemu kamer, co ma pomóc w dokładniejszym przechwytywaniu obrazu. Philips wchodzi więc na rynek, który jest już dobrze rozwinięty i ma wyraźnych konkurentów.
Dlaczego to może być ważne dla użytkowników
Największą zaletą takiego rozwiązania jest prostota. Użytkownik nie musi integrować osobno wszystkich źródeł obrazu przez HDMI ani martwić się o dodatkowe połączenia między dekoderem, konsolą i telewizorem. Wystarczy kamera, kompatybilne oświetlenie i odpowiednia konfiguracja ekosystemu.
To może być szczególnie atrakcyjne dla osób, które chcą uzyskać efekt „ambilightu” bez rozbudowy całej instalacji. Jeśli Philips dobrze dopracuje oprogramowanie, nowy zestaw może stać się ciekawą alternatywą dla bardziej skomplikowanych systemów. Problemem może być jednak cena, bo marka od lat pozycjonuje swoje produkty jako rozwiązania premium.
Co jeszcze pokazuje ostatni rok Philipsa
Rok 2026 i tak już okazał się dla Philipsa dość intensywny. Firma zaprezentowała wcześniej nowe telewizory OLED, które jako pierwsze wspierają natywnie Dolby Vision 2. Do tego doszły także inne nowości z segmentu oświetlenia, w tym efektowna, ale droga lampa sufitowa imitująca naturalne światło dzienne.
Widać więc, że Philips nie ogranicza się wyłącznie do rozwijania klasycznych żarówek czy listw LED. Marka coraz mocniej buduje spójny ekosystem, w którym telewizor, światło i domowa automatyka mają ze sobą współpracować. Jeśli plotki o Sync Screen się potwierdzą, będzie to kolejny krok w tym kierunku.
Czego można się spodziewać dalej
Do targów IFA 2026 zostało już niewiele czasu, więc prawdopodobnie w najbliższych tygodniach pojawi się więcej informacji. Na razie najbardziej intrygujące są dwie rzeczy: ostateczna nazwa urządzenia i jego cena. To właśnie one zdecydują, czy nowy produkt Philipsa stanie się hitem, czy tylko kolejną ciekawostką w katalogu marki.
Jedno jest pewne: rynek zsynchronizowanego podświetlenia telewizorów robi się coraz ciekawszy. Philips wchodzi do gry z dużym doświadczeniem i mocną marką, ale konkurencja już zdążyła wypracować przewagę. Teraz pozostaje czekać, czy słynny gigant zdoła nadrobić zaległości czymś naprawdę przekonującym.


Jak Philips chce na tym zarobić, to nie mam żadnych wątpliwości. Znowu będziemy mieli drogi sprzęt, który w porównaniu do Govee czy Nanoleaf nie wniesie nic nowego. Właściwie to nie wiem, czemu jeszcze nie konkurują w cenie, a w jakości. Samo dodanie kamery nie czyni ich produktem lepszym. Zobaczymy, ale nie oczekuję fajerwerków.
Fajnie, że Philips idzie w tym kierunku. Zawsze chciałem mieć coś, co syncuje światła z filmami bez potrzeby HDMI boxa. Ale czy muszę mieć Hue Bridge, jak już mam cały zestaw lamp? Trochę wkurzające, że wydają się uparci na tę integrację. Jak będzie działać, to kupię, ale za rozsądne pieniądze.
Właśnie czegoś takiego mi brakowało! Mam setup z Nanoleaf i Govee, ale kamerka od Philipsa może być ciekawą opcją na przesiadkę. Jeśli ładnie to ugryzą na poziomie softu, to czemu nie? W każdym razie trzymam kciuki. Mimo to, na pewno będzie musiała być innowacyjna, na tle konkurencji.
Rozumiem, że Philips próbuje zbudować ekosystem, ale osobiście wolę swoje rozwiązania od Govee. Mają już dłuższą historię na tym rynku, a ich kamery działają jak należy. Oby Philips nie wyszedł z łaską, bo zapłacimy jak za zboże, a na końcu się okaże, że to tylko ruch marketingowy.
A gdzie tu pole do popisu dla Philipsa? Każdy wie, że Nanoleaf i Govee od lat robią to lepiej i taniej. Jeśli cena będzie z kosmosu, to nikt tego nie kupi. Kolejna firma, która wchodzi na rynek z pomysłem sprzed 2 lat… Zobaczymy jak się rozwinie sytuacja, ale sceptycznie podchodzę do tego.
Fajna koncepcja, ale ciekawe jak to będzie działać w praktyce. Sam mam Philips Hue, ale zabawa z kablami HDMI mnie zniechęcała do pewnych rozwiązań. Jeżeli kamerka będzie prosta w użyciu, to skuszę się na nowość. Ale nie wiem, czy znów zapłacę więcej za logo Philipsa…