Podmorskie kable światłowodowe są niewidoczne dla większości użytkowników, ale to od nich zależy sprawne działanie banków, transportu i międzynarodowej łączności. Doniesienia brytyjskiego dziennika „The Telegraph” sugerują, że rosyjskie statki cywilne mogły obserwować trasy kabli łączących Europę ze Stanami Zjednoczonymi. Jeśli te informacje się potwierdzą, chodziłoby o rozpoznanie infrastruktury, której uszkodzenie mogłoby mieć poważne konsekwencje.
Statki cywilne w pobliżu kabli
Według dziennikarskiego śledztwa odnotowano ponad 500 podejrzanych incydentów z udziałem tzw. komercyjnych pośredników — jednostek, które formalnie prowadzą cywilną działalność, ale mogą wykonywać zadania na rzecz państwa. Wśród nich miały znaleźć się kutry rybackie i inne statki operujące na wodach wokół Wielkiej Brytanii.
Analiza ruchu 17 jednostek wykazała powtarzające się wizyty w pobliżu podmorskich kabli. Jeden ze statków miał spędzić 113 godzin, przemieszczając się w rejonie dziewięciu tras kablowych, a inny wielokrotnie przepływał nad kablami. Takie zachowanie samo w sobie nie dowodzi prowadzenia operacji szpiegowskiej, ale wzbudziło zainteresowanie ekspertów.
Zobacz także: BT i Verizon podpisują przełomowe porozumienie, łączące klientów w 180 krajach. Współpraca operatorów pokazuje, jak ważna jest niezawodna łączność międzynarodowa.
Po co mapować dno morskie?
Znajomość dokładnego przebiegu kabli mogłaby ułatwić ich uszkodzenie lub zakłócenie działania. Specjaliści zwracają uwagę, że wolno poruszające się jednostki mogą wykorzystywać sonar do badania dna, a zdalnie sterowane lub bezzałogowe pojazdy podwodne — do dokładniejszego rozpoznania infrastruktury.
Jeden ze statków miał przez 42 minuty przebywać w pobliżu transatlantyckiego kabla Hibernia Express, poruszając się z prędkością poniżej dwóch węzłów. Zdaniem cytowanego w artykule oficera marynarki ładownia jednej z jednostek mogłaby pomieścić pojazdy bezzałogowe lub zdalnie sterowane. To jednak ocena możliwości statku, a nie potwierdzenie, że taki sprzęt rzeczywiście był na pokładzie.
Obserwacja statku w pobliżu kabla nie jest równoznaczna z potwierdzeniem szpiegostwa. Warto jednak traktować takie doniesienia poważnie, ponieważ podmorska infrastruktura ma strategiczne znaczenie. Ochrona kabli wymaga zarówno monitorowania ruchu morskiego, jak i współpracy międzynarodowej.
Znaczenie dla gospodarki i bezpieczeństwa
Kable podmorskie przenoszą ogromną część międzynarodowego ruchu internetowego. Ich awaria mogłaby utrudnić nie tylko korzystanie z sieci, ale również działanie usług bankowych, transportowych i komunikacyjnych. Według brytyjskich danych infrastruktura ta wspiera aktywność gospodarczą wartą około 65 miliardów funtów rocznie.
Brytyjski minister odpowiedzialny za telekomunikację, Ian Murray, powiedział, że Rosja coraz częściej może korzystać z cywilnych podmiotów do realizacji działań w tej sferze. Upublicznienie informacji o podejrzanych rejsach ma, jak zaznaczył, także odstraszać firmy i osoby gotowe współpracować z wrogimi państwami.
Brytyjskie plany i ograniczenia prawne
Rząd Wielkiej Brytanii zapowiedział zaostrzenie ochrony kabli i zastąpienie przepisów pochodzących z XIX wieku. Propozycje przewidują surowe kary za celowe uszkodzenie infrastruktury, w tym karę więzienia sięgającą 14 lat oraz nieograniczone grzywny.
Reagowanie na podejrzane działania na morzu nie jest jednak proste. Prawo międzynarodowe ogranicza możliwości interwencji wobec cywilnych jednostek znajdujących się na wodach międzynarodowych. Royal Navy zapewnia, że monitoruje aktywność Rosji, ale ochrona kabli wymaga nie tylko obserwacji statków, lecz także współpracy państw i operatorów infrastruktury.


Fascynuje mnie, że zwykłe jednostki mogą robić tak precyzyjne pomiary dna. Multibeam/side-scan + AUV/ROV dają dokładność, która pozwala zlokalizować punkt styku kabla z dnem z centymetrową precyzją — to już nie jest „oglądanie na oko”. Jeśli te statki miały DP i sonar, to monitoring tras kabli to naturalny efekt uboczny ich sprzętu. Trochę przerażające, ale technologicznie bardzo wdzięczny temat.
Przecież artykuł bazuje na korelacjach pozycji AIS z trasami kabli — dużo ludzi to widzi jako dowód, ale to bardzo słabe. Rybołówstwo, inspekcje usługowe, prace naukowe — wszystkie mogą kursować nisko i powoli. Brytyjskie media lubią budować narrację zagrożenia, żeby forsować nowe przepisy. Dopóki nie znajdą sprzętu na pokładzie, to bardziej strach niż fakt.
Kilka uwag technicznych: prędkości <2 węzła i długie postoje są typowe dla pracy z side‑scanem albo trakcji ROV. Samo przebywanie nad kablem nie dowodzi sabotażu, ale 113 godzin rozłożonych na 9 tras przy powtarzalnych wzorcach ruchu to klasyczny sygnał do głębszego sprawdzenia (logi sonarów, ładownia, wyposażenie DP, echosonda). Kable są zwykle zakopane na częściach przybrzeżnych i osłonięte na obszarach ryzyka — fizyczne uszkodzenie wymaga sprzętu i przygotowania. Drobna korekta: mapowanie dna niekoniecznie ujawnia lokalizację repeaterów ani sposobu fizycznego podłączenia — to wymaga inspekcji ROV i/lub pobrania fragmentu kabla. Artykuł przesuwa granicę między możliwością a dowodem.
Mialam do czynienia z kablem w pracy przy serwisie — flota operatorska ma zwykle procedury alarmowe i trasy patrolowe, ale komercyjne jednostki faktycznie potrafią nieświadomie wylądować nad kablami. Rzeczywiscie widzialam jak rybacy przepływali nisko i holowali sprzęt, bez zlosliwosci. Z drugiej strony, widok nieznanej lodzi kilka razy nad tą sama trasą budzi niepokoj — trzeba dokumentować i zgłaszać do operatora kabla.
Pytanie do bardziej ogarniętych: czy samo mapowanie trasy może służyć do podsłuchu ruchu (tzn. znalezienia miejsc do instalacji sprzętu podsłuchowego), czy raczej chodzi tylko o przygotowanie do przecięcia/odłączenia? Jak operatorzy wykrywają obecność ROV/ AUV w pobliżu swoich kabli i jakie narzędzia rekomendujecie do szybkiego zgłoszenia takiego incydentu (poza AIS i kontaktami operatorskimi)?
To, że rząd chce „zaostrzyć” przepisy, nie znaczy, że problem jest rozwiązywalny technicznie — prawo nie działa na wodach międzynarodowych. Politycznie to logiczny ruch: straszyć, wprowadzić kary i przekonać operatorów do większej współpracy. Z drugiej strony każdy kraj ma swoje gry wywiadowcze — nie zdziwię się, jeśli za kilka miesięcy będą ujawniane kolejne Incydenty z różnych stron. Nie panikujmy, tylko lepiej zabezpieczajmy redundancyjne trasy i monitoring.