- 2 września 2010
- dampol
Gnome wkrótce dotkną problemy finansowe
- Dodano: 2 maja 2009
- Wprowadził: macias
- Komentarze: 96
Jak podaje LinuxJournal finanse fundacji Gnome na bieżący rok pozwalają na stabilną pracę, lecz już w przyszłym roku pojawią się kłopoty.
Źródłem problemów jest oczywiście sytuacja firm, które są największym donatorem na rzecz fundacji Gnome. Zyski firm maleją — firmy stają się mniej chętne do proporcjonalnie większych wydatków, stad fundacja już teraz wprowadziła dodatkowy program sponsorowania Gnome dla zwykłych użytkowników — od drobnych wpłat (“Adoptuj Hackera”) po najwyższe sumy w kwocie 1200 dolarów (“Filantrop”).
Rzecz jasna nie należy doszukiwać się tu sensacji, ale dobrze jest też pokusić się o refleksję nt modelu finansowania open-source. Optymiści powiedzą — problemu nie ma, open-source rozwinął się bez sponsorów, więc będzie rozwijał się nadal. Jednak narzucające się pytanie brzmi — czemu tak wiele projektów open-source opiera się wyłącznie na dobrowolności wpłat?
Gdyby wprowadzono cenniki programów, pozornie uzyskano by to samo, ale w ten sposób projekty takie jak K3b, KMail, Kile zyskałyby nie tylko użytkowników ale i klientów. Pojawiłaby się nowa jakość w świecie open-source — odpowiedzialność i zasadne wymagania już nie tzw. (l)userów, ale płacących konsumentów.
Tylko wydawcy tzw. dystrybucji Linuxa zdecydowali się na ten krok, który w ich przypadku jest karkołomny, bowiem nie są producentami sprzedawanych przez siebie produktów.
W wielu branżach kryzys ekonomiczny może mieć pozytywny wpływ, gdyż wymusza przewartościowanie dotychczasowego modelu organizacji. Może i środowisko open-source powinno przypomnieć sobie korzenie i prekursora jakości-i-dostępności, PC-Write, który w swojej kategorii dominował przez dekadę. Czego programom open-source życzę, ale bez zmian, wątpię.
Więcej informacji: http://www.linuxjournal.com/content/if-y...-buy-gnome
Znalazłeś literówkę? Zgłoś ją używając formularza!
Jeśli uważasz, że ten nius jest nieobiektywny, przedstawia nieprawdziwe wydarzenie, jest spamem lub nie spełnia standardów serwisu, napisz raport.
Niusy na podobny temat:
Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.
96 komentarzy
Wszystkie autorskie niusy w serwisie publikowane są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.













Dobry tekst, open source to nic innego jak zasponsorowane programy przez wielkie korporacje. To troche jak kupić magazyn i dostać na nim gratis pełna wersje jakiegoś softu.. Myślę, że podobny model powinny przyjac firmy konsumenckie sprzedajace swoje towary tj. inna cena dla studenta inna dla firmy etc. Wtedy raczej os nie byłoby potrzebne – była by to tylko zajafka dla filantropów. Fajna zagrywką MS byl Office 2007 BOX za 129zł.. jakbybyo więcej takich aukcji piractwa by nie było by piractwa – bo produkt byłby dostępny dla każdego konsumenta. Grunt to odpowiednia cena, dla danego użycia. Jak na pracy zbijasz miliony placisz wiecej, jak sobie cos tam robisz w domowym zaciszu odpowiednio mniej..
Za pakiet biurowy byłbym w stanie zapłacić do 30 PLN – ponieważ nie chcę tego robić, korzystam z OO.org
Na uczelniach i w sporej ilości LO współpracującej z MS masz za darmo. A za 30zł to nawet nie masz wsparcia technicznego do OO.o.. wsparcie techniczne zaczyna się od 129zł i zwykle na 1 rok, a u MS dożywotnio (w praktyce przez 5 lat, bo tyle jest utrzymywany produkt).
Tylko powstaje jedno pytanie – czy ja chcę to wsparcie techniczne? Dlaczego nikt nie sprzedaje softu taniego bez wsparcia?
Pierwsza działka za darmo, jak się uzależnisz będziesz płacić.
Bo prawo UE nakłada obowiązek zapewnienia wsparcia technicznego na sprzedawany towar i odpowiedzialność za jego funkcjonowanie.
Jedyne wyjście to kupno kompa z wersja OEM, ew. zakup bezpośrednio od MS wersji OEM jako producent swoich komputerów.. ale to niezbyt łatwe, bo nie sadze by MS chciał sprzedać jedną kopie softu OEM na warunkach producenta softu..
KDE jakoś nie ma takich kłopotów
Chodzi nie o to, kto dzis ma klopoty lub nie, ale o to, ze jesli produkujesz cos w prawie kompletnym oderwaniu od swoich “klientow” to sie to moze smutno skonczyc. Wystarczy, ze dotychczasowi sponsorzy sie wycofaja.
A w KDE nawet i obecnie to sie czkawka odbija. Pytanie — piszesz program, ludzie go kupuja, masz zyski, zyjesz sobie jak paczek w masle (swoja droga czemu w masle?
). Czy podjalbys decyzje zarzucenia dochodowego interesu — nie sprzedaniu go komus, tylko prawie-ze wywaleniu do kosza? [ Tak/Nie ]
http://blog.kde.org.pl/archiwum/158/Producenci_i_integratorzy
Integratorzy to zupelnie inna skala. Ja pisalem o perspektywie domowej — normalny kontakt z autorem, tak jak mam kontakt ze sprzedawca zarowek. W swiecie open-source bardzo czesto jest spotykane zjawisko dziecka niechcianego, albo inaczej “nianka poszukiwana”, innymi slowy haslo “open-source” sluzy jako wymowka losowej jakosci i losowego przejecia sie userem.
Gdyby sprzedawał zamknięty soft, odpisałby “Dziękujemy. Zgłoszenie zostało przyjęte do bazy danych. Nasi inżynierowie cały czas pracują nad tym, by produkty naszej firmy działały jak najepiej. (poniżej jeszcze reklama wersji pro w sygnaturce)”
Prawdę powiedziałeś jełopom to cię zminusowali.
Nie ma co – wyrosło nam nowe pokolenie dzieci kwiatów.
Oj powyższy komentarz miał być w innym miejscu. Straszny tu bałagan z tym zagnieżdżaniem komentarzy.
Dla jasności wyjaśniam że jełopy to osoby które uważają że dziadek mróz powinien płacić za ich soft.
Nie ma to jak schadenfreude.
Nie wiem czego najadł się autor że z linuxa chce kolejnego windowsa robić.
Masz stary rację.
Przecież linuxowi bliżej do DOS-a niż do windowsa.
Nie wiem czemu jest mowa o programach KDE:
A co by zmienilo jakbym podal przyklady Brasero, Nautilisa? Model jest przeciez 1:1 ten sam.
Ano taka różnica, że mi na rozwoju aplikacji Gnomowych w ogóle nie zależy i nie dał bym na ten cel złamanego grosza.
news nie dosc ze nie jest newsem, to jeszcze jest obrazliwy.
co do placacych konsumentow, kazdy moze wynajac programiste zeby zrobil dla niego ficzera, ktorego sobie zyczy, wtedy moze wymagac od niego, zeby zrobil to, za co mu placi.
Prosze wskaz kogo obrazilem? Dziekuje z gory.
Tak, news nie jest czystym newsem — zawiera komentarz mojej osoby.
Obraźliwy news? Dlaczego? Ach.. no tak… nie gloryfikuje GNOME i jego twórców, a co więcej, ośmiela się sugerować, że GNOME ma jakieś problemy :>
@nub: albo prościej — przeznaczyć tę kasę na system/program zamknięty, który ten (i wiele innych) ficzer ma prosto z pudełka. I wyjdzie go taniej.
Ludzie wy jesteście żałośni!!!
Użyje tu polskich słów no bo inaczej się nie da tego skomentować.
Ktoś tu napisał newsa – którego wiarygodności nikt nie podważył.
I znalazł się tu jakiś idiota któremu nie wiadomo o co chodzi, ale czuje się tym newsem bardzo urażony – no bo przecież można być urażonym jak ktoś daje ci przez wiele lat kieszonkowe, a pewnego dnia ci mówi – więcej nie dostaniesz, idź do roboty i sam sobie zarób!!!
“Jednak narzucające się pytanie brzmi — czemu tak wiele projektów open-source opiera się wyłącznie na dobrowolności wpłat? ”
Pomyślmy, a może po prostu chodzi o wolność?
Nieee, przecież to byłoby ZBYT proste.
Wolnosc czego? Wolnosc od odpowiedzialnosci za towar? No wlasnie tak obecnie jest.
4 wolności, o których mówi RMS. Z tego wynika dobrowolność wpłat.
A “odpowiedzialność za towar” jest nie mniejsza niż w przypadku wszelkich freeware’ów, czyli standardowy “disclaimer”.
Jeżeli kogoś interesuje, aby w konkretnym przypadku było inaczej, to wynajmuje sobie programistę (dzięki licencji GNU społeczność może tylko na tym zyskać).
Mylisz pojecia, RMS odnosi sie do licencji programu, a nie do gwarancji programu, ani do jego ceny. Nie wiem ile razy trzeba powtarzac, ze open-source nie oznacza darmowy.
Co do programistow, wlasnie w tym problem, programista w pewnym momencie mowi, ze sorry, ale wlasnie zona jest w ciazy, wiec zawiesza dzialalnosc na rok.
“Mylisz pojecia, RMS odnosi sie do licencji programu, a nie do gwarancji programu, ani do jego ceny. Nie wiem ile razy trzeba powtarzac, ze open-source nie oznacza darmowy.”
Nie, to ty mylisz Free Software z OpenSource. RMS bardzo wyraźnie wskazuje na 4 GNU wolności. Ruch OpenSource to coś innego.
“Co do programistow, wlasnie w tym problem, programista w pewnym momencie mowi, ze sorry, ale wlasnie zona jest w ciazy, wiec zawiesza dzialalnosc na rok.”
To jakieś brednie! A hydraulik też tak mówi? Jeżeli ktoś płaci, to się pracuje i zdecydowana większości i programistów i ludzi pracujących w innych zawodach nie ma z tym żadnego problemu.
No wlasnie hydraulik/fryzjer tak nie mowi, bo to jest jego zawod. Dla programistow open-source najczesciej to hobby, a nie zawod.
> Nie, to ty mylisz Free Software z OpenSource.
Cytat prosze.
“Jeżeli kogoś interesuje, aby w konkretnym przypadku było inaczej, to wynajmuje sobie programistę ”
Raczej kupuje boxa gdzie już inaczej jest a opensource ma w głębokim poważaniu.
Twój pomysł nie dość, że jest sprzeczny z większością idei open source, to jest jeszcze skrajnie szkodliwy. Publikujesz program na licencji np GPL, ponieważ tym co chcesz od innych użytkowników, to wkład w postaci kodu który napiszą. Masz gdzieś ich pieniądze, gdybyś chciał pieniędzy to zaczął byś program sprzedawać raczej na jakiejś innej licencji. Poza tym nie po to dajesz komuś za darmo program na licencji opensource by wysłuchiwać “zasadnych wymagań” tej osoby. Ktoś bierze program i ma tobie pomagać, a nie odwrotnie (*pomagać w jego rozwoju).
Jako optymista mówię nie tylko, że problemu niema, ale że dobrze się dzieje. Większość co “złe i głupie” pochodzi właśnie od różnych firm, które chcą zrobić linux`a bardziej “konsument friendly”. Im szybciej firmy zrezygnują z mieszania w linux`ie tym lepiej.
Jak to szkodliwy? MySQL tak wlasnie jest wydawany, Qt + wiekszosc distr. Przykladow troche jeszcze jest. Rzecz w tym, ze jest ich malo.
Chodzi mi o taki model:
* chcesz, bierzesz za free
* chcesz, kupujesz
* chcesz, dofinansowujesz
Ale rzecz w tym, ze istotny jest tu punkt 2. Kupuje i wymagam.
PS. A poza tym zupelnie mylisz open-source z darmowoscia. Niestety to mylenie jest nagminne, co jednak nie usprawiedliwia bledow. GPL nic nie mowi o cenie programu.
Daje i wymagam (że coś do programu dopiszesz)
Widzisz sens płatnego open source? “Każę ci zapłacić za program i wymagam że będziesz go rozwijać”?
Nie mylę open source z darmowością, ale po prostu nie widzę sensu innego połączenia.
Bardziej widzę wersje “Pozwolę ci wziąć ten program za darmo, ale wymagam że będziesz go rozwijać”.
Widze sens platnego open-source. Widzi go RedHat, Novell, Mandrake, Trolltech, a obecnie Nokia, widzi go MySQL/Sun (nie wiem jak Oracle). Widzi go wiec sporo osob, rzecz w tym, zeby widzialo go wiecej osob.
A sens jest nastepujacy — “mozesz kupic ten program i mozesz go zmieniac, jesli masz ochote”.
> Bardziej widzę wersje “Pozwolę ci wziąć ten program za darmo, ale wymagam że będziesz go rozwijać”.
Co sie tlumaczy na polski, ze sam autor nie wierzy w swoj program, skoro to koncowi odbiorcy maja obowiazek rozwijania go.
“skoro to koncowi odbiorcy maja obowiazek rozwijania go”, w większości projektów to autor jest końcowym odbiorcą (piszesz program, bo chcesz mieć program który coś robi). Inni użytkownicy to zło konieczne na które się godzisz w nadziei, że niektórzy z nich pomogą ci w rozwoju programu.
“Co sie tlumaczy na polski, ze sam autor nie wierzy w swoj program”
Autor zdaje sobie sprawę że w 5/10/100 osób piszę się szybciej i przyjemniej niż samemu.
Jak lekarz z pewnego serialu telewizyjnego: “Zostaliśmy lekarzami po to, aby walczyć z chorobami. Leczenie pacjentów czyni z nas nieszczęśliwych lekarzy”
“PS. A poza tym zupelnie mylisz open-source z darmowoscia. Niestety to mylenie jest nagminne, co jednak nie usprawiedliwia bledow. GPL nic nie mowi o cenie programu.”
Nie, to ty mylisz Free Software z Open Source.
> Nie, to ty mylisz Free Software z Open Source.
Cytat?
“Cytat?”
Cały czas wspominasz o OpenSource, a przecież oprogramowanie, o którym piszez jest Free Software.
a) czy wg Ciebie programy, o ktorych napisalem nie sa open-source, a tylko i wylacznie free?
b) programy o ktorych pisze sa open-source i tego nie mozna juz zmienic ze wzgledu na licencje. Mozna natomiast zmienic model finansowy.
“b) programy o ktorych pisze sa open-source i tego nie mozna juz zmienic ze wzgledu na licencje. Mozna natomiast zmienic model finansowy.”
Oczywiście, że nie autor kodu zawsze może go zamknąć niezależnie od tego na jakiej licencji był wcześniej.
pod warunkiem, że jest jego jedynym autorem!
“Publikujesz program na licencji np GPL, ponieważ tym co chcesz od innych użytkowników, to wkład w postaci kodu który napiszą”
OK… dobry pomysł… przy założeniu, że część użytkowników to deweloperzy, mógłby się nawet sprawdzić, ale.. załóżmy, że tworzysz program na licencji GPL, i nie oczekujesz od jego użytkowników kasy, a jedynie ich wkładu w rozwój tego programu. Twoje dzieło ma całkiem sporo użytkowników, z których część przysyła Ci łatki i propozycje rozszerzeń kodu, coby twój program rozwijał się, był bezpieczniejszy i takie tam
. No więc robią to, a Ty jako deweloper dbasz o sensowne łączenie ich kodu w jedną całość… tylko, że ani Ty, ani pewnie większość pomagających Ci użytkowników nie dostajecie pieniędzy za swoją pracę… Bez pieniędzy raczej długo nie pożyjesz w naszym okrutnym świecie, o programowaniu już nie mówiąc
Co więc robisz? Idziesz do pracy (płatnej). Dzięki pracy masz już pieniądze, ale twój czas na rozwijanie darmowego oprogramowania skurczył się… no, a jeszcze trzeba poświęcić część pozostałego czasu rodzinie i przyjaciołom
No i na rozrywki… trzeba w końcu korzystać z życia
. No i wreszcie, ile można siedzieć przed komputerem? Trzeba trochę odpocząć… W ten sposób czas, który ewentualnie mógłbyś poświęcić na rozwijanie własnego programu, bardzo się skurczył. Nie masz go dość na współpracę z chętnymi do pomocy użytkownikami, o samodzielnym pisaniu kodu już nie mówiąc. Rozwój twojego dzieła stopniowo zwalnia, by w końcu zatrzymać się w miejscu… W tym czasie od twojego programu stopniowo odchodzą użytkownicy, zniecierpliwieni brakiem postępów, olewaniem łatek i postulatów… Teraz to nie dość, że nie masz czasu na pracę nad programem, to jeszcze nie masz nikogo do pomocy! Ostatecznie, porzucasz projekt… chyba nie o to Ci chodziło, czyż nie?
Potem pewnie część z użytkowników-deweloperów, niezadowolonych ze współpracy z Tobą, założy własne projekty (nowy program, czy dystrybucja linuksa), takie same, tylko z założeniem, że “ja zrobię to lepiej”… Skąd my to znamy?
“Poza tym nie po to dajesz komuś za darmo program na licencji opensource by wysłuchiwać “zasadnych wymagań” tej osoby”
O tak… “ideowi” deweloperzy open-source… tak “bezgranicznie” otwarci, że dają Ci swój kod! Szkoda tylko, że tej otwartości nie wystarczy już na odpowiedzialność za funkcjonalność własnego produktu, czy (żeby uniknąć wielkich słów) po prostu na wysłuchiwanie opinii i sugestii innych…
“Ktoś bierze program i ma tobie pomagać, a nie odwrotnie (*pomagać w jego rozwoju).”
Po raz kolejny przekonuję się, że fanatyczni zwolennicy open-source obiecują “złym” windziarzom złote góry w zamian za dołączenie do społeczności po to, by potem inni fanatycy (a może ci sami?) nie tylko nie spełniali obietnic danych ludziom, ale by jeszcze żądali od już zwerbowanych podporządkowania się i pracy … to też już skądś znam…
“Jako optymista mówię nie tylko, że problemu niema, ale że dobrze się dzieje. Większość co “złe i głupie” pochodzi właśnie od różnych firm, które chcą zrobić linux`a bardziej “konsument friendly”. Im szybciej firmy zrezygnują z mieszania w linux`ie tym lepiej.”
No tak, w połączeniu z tym, co napisałeś wyżej, nie dziwię się, że tak nie lubisz mieszania się firm w rozwój linuksa… w końcu to firmy doszły do tego durnego, idiotycznego wniosku, że użytkownik też może mieć jakieś wymagania :>…
Sytuacja linuksa zaczęła polepszać się, od kiedy pojawiły się takie przedsięwzięcia… dziś, używając swojego ukochanego systemu, korzystasz też z wkładu “różnych firm” w jego rozwój. Może nawet gdyby nie ten wkład, już dawno porzuciłbyś anty-korporacyjną wersję ideologi open-source, zniecierpliwiony jej nieefektywnością… być może nawet nie używałbyś linuksa.
Dziekuje. O tym wlasnie pisalem — albo hobby albo zawod.
Swoja droga ladne stwierdzenie ostatnio czytalem o jakims programie open-source+free — program jest za darmo, o ile twoj czas jest bezwartosciowy.
>Im szybciej firmy zrezygnują z mieszania w linux`ie tym lepiej.
Obawiam się, że to nie wyszłoby Linuksowi na dobre i wtedy nikt już nie liczyłby się z tym systemem. Popatrz skąd obecnie pochodzi najwięcej sensownego, nowego kodu w jajku. A jak chcesz systemu dla hackerów to GNU/Hurd czeka.
To chyba najlepsza rzecz jaka mogło się przytrafić linuxowi.
Szkoda tylko, że na finał będziemy jeszcze musieli czekać pewnie z 2-3 latka!!!
Gdy gnome zniknie to linux może wreszcie stanie się systemem dla ludzi.
tylko jak na razie to raczej GNOME jest bardziej odpowiednim środowiskiem dla zwykłego Kowalskiego.
Hmm… powiedz co takiego robi GNOME, że spowalnia rozwój Linuksa lub szkodzi? Co takiego jest złe w GNOME, że musi zniknąć. Ja korzystam z GNOME i korzysta mi się z niego bardzo dobrze i nie wizę, aby coś złego robił. A jak ktoś nie lubi GNOME, może wybrać co innego, np. KDE, tez jest fajne. Prędzej bym powiedział, że Windows sobie szkodzi, ponieważ nie daje ludziom swobodnego wyboru, pomyliłeś pojęcia.
Arturowi chodziło raczej o to, że gdyby było tylko jedno środowisko graficzne, ludzie chętniej by podchodzili do systemu, który mimo 1000 dystrybucji wygląda bardzo podobnie i działa podobnie (czyt. tak samo się klika).
Pisząc “stanie się systemem dla ludzi” miał na myśli, że będzie bardziej przyjazny użytkownikom domowym.
Osobiście jestem podobnego zdania.
PS: Z góry dziękuję za minusy
Dokładniej rzecz mówiąć dla przeciętnego użytkownika Linux z Gnome a Linux z KDE to dwa zupełnie różne systemy.
Masz plusika, bo zgadzam się, że rozbicie na Gnome/GTK+ i KDE/Qt przeszkadza w adopcji Linuksa.
Poza tym to przeszkoda dla programistow — program z Gnome wyglada kiepsko w KDE i na odwrot. Co prawda KDE dominuje, ale mimo wszystko wolalbym, aby engine byl wspolny, a roznice byly na poziomie tematow i tapet.
“Poza tym to przeszkoda dla programistow — program z Gnome wyglada kiepsko w KDE i na odwrot.”
No,tak, potwierdza się, ty nie wiesz, o czym piszesz.
Trollujesz tu czy jak? Uruchom KDE4, kilka aplikacji KDE i dodaj do tego Brasero. Trzeba byc slepym, zeby nie zauwazyc, ktory program jest “nie od pary”.
Ale porównując dystra które mają GNOME widzimy te same okna konfiguracyjne, a porównując dystra z kde – za każdym razem inne (yeast/mandrake/itd)
No, a gdyby Linux był Windowsem to zwykli użytkownicy cieszyliby się jeszcze bardziej, tylko… ja nie chcę takiego Linuksa.
@AK-105 Jeśli to co mówisz jest prawdą, to ja mogę napisać, że KDE to crap i szkodzi linuksowi, bo gdyby zostało tylko gnome to ludzie chętniej by podchodzili do systemu.
Czekam na + od artura w końcu musi zostać jedno środowisko.
Szczerze niedobrze mi się robi jak muszę czytać coś takiego. Pozostawienie jednego środowiska doprowadzi tylko i wyłącznie do stagnacji i nie wyniknie z tego nic dobrego. Nie trzeba się starać jeśli nie ma konkurencji.
!. Nie pisze się Gnome, tylko GNOME.
2. Już wiele razy miał być koniec świata, wiele firm miało upaść i zbankrutować i wiele razy tego typu newsy okazały się zwykłymi fałszywkami/plotkami. Ten news też jest pewnie mocno przesadzony. Ja jestem przekonany, że będzie dobrze, może przeszkody będą, ale w biznesie zawsze są przeszkody, ale to nie znaczy, że nie można z tym poradzić.
Jeśli skrótowiec (jakim jest GNOME) jest często używany, to w języku potocznym dopuszcza się leksykalizację skrótowca (np.: Peerel). Dlatego mnie pisanie “Gnome” razi mniej niż krytykowanie użycia takiej formy.
Specjalnie napisalem, zeby nie doszukiwac sie w tym newsie sensacji, zeby odfiltrowac “lowcow” tychze. Bede musial chyba jednak pisac wolami na samym wstepnie — SENSACJA NIE TUTAJ, zeby ludzie Twojego pokroju skojarzyli, ze to nie Viva.
Jestem tez ciekaw w czym sam news jest przesadzony, skoro informacje pochodza od fundacji Gnome.
O jejku ale mi się dostało za to że ośmieliłem się ruszyć gnoma – świętą krowę linuxa!!!
Ciekawi mnie tylko czy jak ta krowa zdechnie, to linux razem z nią?
@artuer, a KDE? A inne środowiska graficzne?
A Linux nigdy nie zdechnie. Zbyt dużo firm robi coś dla tego systemu (patrz wikipedia)
Te firmy nie robią tego “dla systemu” tylko “dla siebie”, Linux jest tylko środkiem.
“Te firmy nie robią tego “dla systemu” tylko “dla siebie”, Linux jest tylko środkiem.”
Dzięki licencji GPL to, co robią “dla siebie”, jest równocześnie robione “dla systemu”.
Fanatyzm w środowisku linuksowym jest problemem, więc nie dziw się że wkurzyłeś ludzi.
Linux raczej nie zdechnie po upadku GNOME. Moim zdaniem upadek GNOME może przynieść wiele dobrego, ale to tylko moje zdanie.
A teraz patrz jak zostanę zaminusowany za posiadanie własnego zdania.
Nie za posiadanie, tylko za to jakie ono jest
Moim zdaniem upierasz się, że jak na Linuksie zniknie różnorodność to będzie lepiej. Z tym się nie mogę zgodzić!
Tak samo można powiedzieć, że jak upadnie KDE, XFCE… może przynieść wiele dobrego. Wg mnie zamiast cieszyć się z tego, że mamy wybór (bo mogło go nie być), to jeszcze niepotrzebnie narzekamy. Wiecie co najbardziej podoba mi się, kiedyś korzystałem z KDE 3.x, potem chciałem posiedzieć na KDE 4, potem XFCE, a teraz jestem na GNOME, nawet próbowałem KDE 4 jeszcze raz na Archu, Slacku… w końcu jednak zostałem dalej przy GNOME, ponieważ to środowisko mnie najbardziej odpowiada. Był to świadomy wybór… i z tego najbardziej cieszę się, że istnieje taka opcja. Gadanie, że tylko GNOME, że tylko KDE jest bez sensu, ponieważ tak naprawdę oba środowiska są dobre i oba maja plusy i minusy.
Ale po co dyskutujecie z fanatycznymi fanbojami? To nie ma sensu…
Nie chcę się czepiać błędów, ale “uzyskanoby” piszemy rozdzielnie. Nie pisałbym tego tutaj, gdyby moje zgłoszenie nie zostało zignorowane.
Wlasnie, ze sie czepiaj
Dziekuje za uwage, przeoczylbym to, a zgloszenia nie zignorowalem, po prostu go nie dostalem (chyba idzie do adminow, nie do autorow newsow).
Z tego co widzę część osób które się odważyły ujawnić i zabrać głos po moich postach dobrze mnie zrozumiała i podziela moje zdanie. Tak że dziwne skąd przy pierwszym moim poście karma wynosi -20, przy drugim -15. To dla mnie nie ma żadnego znaczenia, ale pozwala się zorientować z jakim fanatycznym i zakompleksionym środowiskiem mamy do czynienia (choć dopuszczam taką ewentualność że mogły przy tym pracować 1-2 osoby o zmiennym IP). Tak że nie będę tego dalej ciągnął – dam chłopakom odetchnąć!!!
Jednak na zakończenie chciałbym jeszcze napisać że jestem sympatykiem linuxa i chce żeby ten system się jak najlepiej rozwijał i gdybym uważał, że gnome ma dobry wpływ na jego popularyzację, to bronił bym gnoma rękami i nogami – ale tak nie jest.
Nie będę tu się rozpisywał no bo z tego co widzę to większość z tych którzy nie bali się ujawnić podziela mój punkt widzenia, a konserwy i tak do niego nie przekonam ale chciałbym zwrócić uwagę tej konserwy na jeden szczegół jej charakterystycznego zachowania:
-wychodzi nowa wersja ubuntu i kubuntu
-w jakimś serwisie – chociażby – linuxnews – pojawia się news o nowym wydaniu ubuntu – czyli gnome
-w komentarzach rozpoczyna się dyskusja jakim to cudem technologicznym jest ta nowa wersja ubunta
-gdzieś ktoś wtrąci się że używa ubuntu z kde – ale przeważnie zostaje niezauważony.
-sielanka użytkowników ubuntu trwa do momentu aż nie znajdzie się ktoś kto zaczyna wytykać wady gnoma – wówczas natychmiast znajduje się ktoś kto strzeli mądrość w stylu, że jest możliwość wyboru, i wtedy nagle przypominają sobie, że oprócz ubuntu istnieje też kubuntu.
I tu dochodzimy do sedna. Jak wygląda ta wolność wyboru z punktu widzenia bardzo małej, fanatycznej grupki zwolenników gnoma:ile się pisze o linuxie
I teraz człowiek myślący po zerknięciu na tą listę zaczyna się zastanawiać dlaczego to ubuntu-gnome, choć tak mocno promowane nie może jakoś zdobyć komputerów domowych?
No to panowie i panie minusowcy do roboty – przyłóżcie się – ulżyjcie sobie!!!
“fanatycznym i zakompleksionym środowiskiem mamy do czynienia”
Nie mam żadnych kompleksów, fanatykiem też się nie czuję. Minusuję, bo gadasz bzdury.
“I teraz człowiek myślący po zerknięciu na tą listę zaczyna się zastanawiać dlaczego to ubuntu-gnome, choć tak mocno promowane nie może jakoś zdobyć komputerów domowych?”
Taa… na pewno to wina GNOME! Gdyby promowano tak kubuntu, to już dawno Windows by nie istniał
Ten “człowiek myślący” to niby Ty? Śmiem się nie zgodzić…
“No to panowie i panie minusowcy do roboty – przyłóżcie się – ulżyjcie sobie!!!”
Uffff! Ale mi ulżyło!
Gnome nadaje się na serwery i na biurka firmowe… Zdecydowanie bardziej niż Kde, głownie dzieki swojemu konserwatyzmowi. Kde zaś bardziej nadaje się na normalny domowy pulpit, dzięki konfigurowalności i większej atrakcyjności.
analizując rynek desktopów mogę stwierdzić, że co jak co, ale użytkownik domowy nie chce konfigurowalności środowiska graficznego. System dominujący może się pochwalić aż 2 stylami i zmianą kolorów tychże. Trochę mało, a jednak ludzie kupują. Wszak gdyby ludzie chcieli konfigurowalnosci kupiliby system, który im to daje. powiedziałbym, że raczej profesjonalistom zależy na tym, by jakoś tam dostosować programy i środowisko pod siebie. Zwykły człowiek ustawia sobie jako tapetę zdjęcie córeczki i jest zadowolony.
Na serwery najlepiej nadaję się system bez środowiska graficznego. Ja korzystam często z GNOME na desktopie i nie narzekam na jego konfigurowalny, ponieważ ja mam. Atrakcyjność to kwestia gustu, ponieważ z KDE i Z GNOME można zrobić eleganckie ładne środowisko. Wygląd to tylko motyw, tapeta, ikonki, parę bajerków.
Coś w tym może być. Widziałem w necie jakiś artykuł w którym autor udowadniał podobne teorie (że GNOME lepszy do korporacji). Facet jakoś tam z biznesem związany, więc nawet jeśli się z nim nie zgadzamy, to jego zdanie może mieć wpływ na decyzje jakichśtam firm, albo chociaż odzwierciedlać zdanie “menagementu” na ten temat.
Rzeczywiście GNOME jest prostszym (w sensie klikanej konfiguracji) środowiskiem, więc szarzy użytkownicy nie wiele mogą z nim zrobić. Dzięki temu pewnie łatwiej zapewniać np. support dla pracowników. Nie ma problemu, że ktośtam sobie naklika N przycisków i potem człowiek z IT musi grzebać w opasłym “KDE System Settings” i zastanawiać się co user naklikał…
Z drugiej strony sam używam GNOME w domu i niczego mi nie brakuje. Wcześniej używałem KDE3, a z KDE4 mam stosunek przerywany – instaluję i odinstalowuje mniej więcej co każde 0.1 w numeracji wersji.
Upadłeś mocno na głowę. To, że ktoś klei tobie minusy, nie znaczy, że musi być fanatykiem, również może dać tobie minusy za to, że piszesz koszmarne głupoty. Pisać głupoty, a fanatyzm to różnica. Czytając twój komentarz, to sam jesteś fanatykiem i masz bardzo dziwne kompleksy oraz poczucie humoru. Wiesz co ja zaczynałem przygodę z Linuksem od KDE i jak na razie skończyło się na GNOME i co powiesz mi, że jestem fanatykiem bo korzystam z GNOME. o.O To, że siedzę na GNOME wybrałem z jednego powodu: dla mnie jest lepsze i przyjaźniejsze i mam prawo do własnego zdania, ale ty pewnie zaraz wyskoczysz bo jestem fanatykiem. To, ze teraz korzystam z GNOME, to nie znaczy, że przekreślam KDE, ponieważ przyglądam się jemu jak ono rozwija się i nie jest wykluczone, że ponownie u mnie zagości.
Jeszcze trochę i napiszesz trzeba wykończyć Ubuntu bo reklamują GNOME. Że wszyscy ubunciarze, to fanatycy. Bo jeśli ktoś ma GNOME kojarzy ci się z fanatyzmem. A nie pomyślałeś o tym nigdy dlaczego ludzie wybierają GNOME? Może po prostu dlatego, że takie środowisko chce mieć większość ludzi, może trafili w gust. KDE kiedyś było na czele i co powinienem gadać ale wtedy był wielki fanatyzm KDE… Gdyby KDE było dalej dużo lepsze od GNOME, to gwarantuję ci jedno, dalej wygrywałoby z GNOME.
Rzeczy lepsze nie zawsze wygrywają. Ot chociażby wystarczy by popularne dystrybucje bardziej skupiły się na Gnome i jego dopracowaniu, wtedy Kde zakładając, że jest znacznie lepsze i tak nie wybije się poza drugorzędną implementację dystrybucji.
Jest gorzej, masz tyle minusow, pomimo plusow jakie dostajesz. Wg mnie ocena jest trafna — kompleksy.
“jestem sympatykiem linuxa”
Cóż, czy od klasycznej odmiany trolla można byłoby się spodziewać poprawnej odmiany słowa “Linux” w języku polskim?
Ale wiesz, że Rada Jęz. Polskiego dopuściła wkońcu “linuxa”? Co prawda ta sama rada dopuściła “przyszłem”, więc może i masz rację
Z przyszłem (jak i z pisze zamiast jest napisane) to plotka:
http://web.archive.org/web/20080118145519/http://www.rjp.pl/?mod=oip&type=inne&id=302&letter=
(link do zarchiwizowanej wersji, bo strona http://www.rjp.pl jakoś u mnie nie działa aktualnie, ale założę się, że stan się nie zmienił)
Oj co to się porobiło – widzę że konserwa zwarła szyki i postanowiła jeszcze na zakończenie przeprowadzić zmasowany kontratak!!!
Nie miałem zamiaru już nic dopisywać ale te ostatnie wasze wypociny rozbawiły mnie do łez.
Chociażby takie:
“wystarczy by popularne dystrybucje bardziej skupiły się na Gnome”
czy taki:
“A nie pomyślałeś o tym nigdy dlaczego ludzie wybierają GNOME”
I tu jeszcze podlinkuje newsa który pasuje do tematu i jest faworytem głupoty absolutnej:
Ubuntu – Czego więcej mi trzeba?
Takie głupoty możecie sobie wypisywać w takich serwisach jak ten, gdzie liczbę odwiedzin liczy się w setkach – no może w tysiącach, ale nie wychodźcie z tym do ludzi, gdzie liczbę odwiedzin liczy się w milionach – bo zjedzą was tam żywcem.
Tak samo twoje pogaduchy rozbawiły mnie. Znalazł się fanatyk KDE i jeździ ostro po GNOME jakby ci krzywdę wyrządził. Jeszcze raz mogę głośno napisać lubię GNOME nie dlatego, że jestem fanatykiem, a mój sąsiad za to lubi KDE i szanujemy swój wybór na wzajem. Mnie to nie przeszkadza, że ktoś korzysta z tego środowiska, ani z tamtego, ponieważ dalej mogę używać czego ja chcę. Jeśli GNOME mnie wkurzy jak kiedyś KDE to przejdę sobie, np. na E17, LXDE.
To, że jakaś osoba sobie chwali Ubuntu, to ma pełne prawo do niego tym bardziej, że jest faktycznie zadowolony. Nic nie stoi na przeszkodzie, abyś skrobnął artykuł o swoim środowisku graficznym i swoim distrze. Ba nawet chętnie go poczytam i chętnie poznam twoje zdanie. Chętnie poznam dlaczego jedni wybieraka to, a drudzy tamto i zaakceptuje ich wybór.
Zgadzam się tutaj, że ludzie lecą na to co jest najbardziej rozpowszechniane. W przypadku Ubuntu nie było inaczej, fakt, ale co z tego… Mandrake kiedyś było fajne ale skopali robotę, SUSE tez było fajne, ale również go skopali, sami zmarnowali swoją szansę, a mogli walczyć z Ubuntu, ale pewnie Ubuntu w czymś okazało sił lepsze skoro ludzie go chcą mieć. Jeśli chcesz poznać moje prawdziwe zdanie, to ja ostatnio coraz częściej myślę o LXDE, ponieważ rozwój KDE jak i GNOME coraz bardziej wkurzają mnie. Nawet zauważyłem, że ostatnio zdobywa coraz większą popularność, ludzie coraz częściej o nim mówią i polecają i wiesz co jest w tym najdziwniejszego? Ze nie ma czołowej dystrybucji, która reklamowałaby LXDE i jakoś sobie bez tego coraz lepiej radzą. Jeśli GNOME 3.0 spaprzą, to przejdę na LXDE. Na stacjonarnym od lat u mnie gości Slackware Fluxboksem na pokładzie i nigdy nie przeszkadzało mi w przeciwieństwie do ciebie nie przeszkadzała popularność GNOME, ani KDE. Na laptopie mam najnowsze Ubuntu 9.04 ale tylko do testów i pewnie za kilka dni zainstaluje co innego, aby inne distro testnąć i tak w kółko, ponieważ moim głównym systemem jest itak Windows, bo innego wyjścia nie mam.
To może i ja się wypowiem.
Pisanie programów to praca. Pracę wykonuje się, by odnieść jakieś korzyści. Korzyści mogą być różnorakie w zależności od potrzeb jakie wykazujemy. Jeśli komuś brakuje pieniędzy – pracuje aby je zyskać. Jeśli komuś brakuje dobra – pracuje dobroczynnie, aby je odczuć. Jeśli komuś brakuje sławy – hm to też można zaspokoić.
Z mojego doświadczenia projekty czasem upadają gdyż bilans opłacalności zaczyna mocno się przechylać na pozycję winien. Nie chodzi tu tylko o oprogramowanie otwarte, ale też każdy inny rozbudowany projekt. To co na początku jest zabawą, w miarę rozbudowy pochłania coraz więcej czasu, a nasza podświadomość domaga się jakiegoś substytutu nagrody za ciężką pracę. Nie da się tego zaspokoić relatywizmem. Bo często zaczyna być to przykry obowiązek, a nie wspaniała zabawa. Szczególnie, gdy odbiorcy naszej pracy zaczynają wymagać i robić z nas niewolnika.
Komercyjność to nic złego. I nie chodzi tu o gwarancje jakości programu. Bo podstawową zasadą sprzedaży jest “Widziały gały co brały”. Lecz o to by programista wiedział po co to robi i miał zachętę do dalszej pracy.
Nie należy tu szukać złotego środka. Prosty program można spokojnie rozwijać i cieszyć się z datków przez paypal. Przy rozbudowanych aplikacjach jest już trudniej. Dlatego najłatwiej je po prostu sprzedawać. Jest to uczciwe, gdyż zyskują na tym odbiorcy (dostając program który wygrał walkę z konkurentami – więc dobry) i sam wytwórca, którego pracę doceniono.
Istnieje wiele metod na zarobienie – umieszczanie reklam i inne tego typu akcje, lecz czy są one skuteczne? Czy przypadkiem nie zaczniemy tworzyć programu dla reklamodawców, a nie dla użytkowników?
Co do wydawania programu po części jako darmowy i części jako płatny to też wydaje się dziwne, gdyż program musi konkurować sam ze sobą.
Odniose sie glownie do ostatniego zdania — oprogramowaniom closed-source to nie szkodzilo i nie szkodzi, wiec nie widze dlaczego open-source mialby na tym stracic. Poza tym cena bylaby nie tyle za sam program, ale za wsparcie, nie placisz, dostajesz kawal “miecha”, placisz, masz support.
Czyli cos co robia firmy w odniesieniu do distr. A mi chodzi o poziom nizej — poziom poszczegolnych aplikacji czy srodowisk.
Mnie też to nie przeszkadza – szczególnie jak korzystam
. Ale napisałem, że nie ma złotego środka. Nie ma też się co oburzać. Społeczności Open Source udało się wytworzyć znakomite narzędzia i tam gdzie pojawił sie rynek zbytu one natychmiast zostały wykorzystane do wytwarzania dóbr, za które trzeba czasem słono zapłacić. Dobrym przykładem jest tu WWW. Tam nikt się nie szczypie po kostkach, a to przecież praktycznie takie samo środowisko linuksowe z tym, że używane na serwerach. Co zrobić by takie coś wytworzyć na desktopach? Już wielokrotnie powtarzałem – Ubuntu to 8 mln użytkowników, wytwórz ciekawy program za 10 PLN, a masz szansę być bogatym. Bo jak już pisałem narzędzi mamy pod dostatkiem od Qt poprzez GTK+ po E17. Problemem jest brak rynku.
Przecież w WWW dostarcza się odbiorcom także otwarte źródła.
> Czyli cos co robia firmy w odniesieniu do distr. A mi chodzi o poziom nizej — poziom poszczegolnych aplikacji czy srodowisk.
Model biznesowy distr wygląda tak:
Programista X pisze program za darmo. Distro Y paczkuje program. Użytkownik Z kupuje distro z programem od Y. Czyli Y de facto bierze pieniądze za pracę którą wykonał X. Jeśli Z ma problem z programem, to zgłasza go do Y, a Y zgłasza go do X. X poprawia za darmo. W rzadkich przypadkach Y poprawia własnymi środkami. Bardzo rzadko zdarzają się sytuacje, że Y płaci X za wykonaną pracę.
Więc cały model polega na pozostawieniu najdroższego etapu całego procesu, czyli tworzenia oprogramowania po stronie X. I w ten sposób Y jest w stanie utrzymać się z małej marży za support — bo największy składnik kosztów przerzucił na X.
Distro to jest zguba świata open source, bo jest to pośrednik pomiędzy uzytkownikiem a twórcą programu, który spija całą śmietankę.
Nie mogę się zgodzić z tą zgubą. Taki Novell prowadzi mecenat dużej ilości ciekawego softu, który stanowi mniejszość, ale ciekawą. Pisemka też sobie jakoś radzą publikując (raczej nie za darmo) ciekawy soft i gry w pełnych wersjach. W świecie softu jest dużo fajnych pomysłów na promocje (jeśli odwrócić się od nurtu PC). W makach są licytowane paczki oprogramowania, w świecie Amigi zbiórki pieniędzy na potrzebny soft. A Linuksowe distra mogłyby chociaż przyznawać nagrody dla najlepszego hackera.
Ale i tak ciekawsze byłoby jakiaś dystrybucyjna infrastruktura Appstore.
No dobra to wyłóżmy kawę na ławę. Wiele osób zastrzega się że używa gnome, nie chce o niczym innym słyszeć i ktoś tam dodał, że bardzo też szanuje sąsiada używającego kde.
Ja się przedstawiłem jako sympatyk linuxa, mający duże zastrzeżenia co do jakości gnoma – za co otrzymałem od razu łatkę trola i fanboya kde.
No to teraz ja – fanboy winXP pytam was fanatycy gnoma ile jesteście w stanie zapłacić za tą waszą możliwość wyboru i tolerancyjność – lub kto ma za was płacić?
Powinniście zrozumieć jedną bardzo prostą sprawę – firmy, które sponsorowały linuxa (gnome) licząc na jego błyskotliwą karierę i na zyski ciągnięte za pomoc techniczną przeliczyły się i zaczynają się stopniowo wycofywać. Tak że jeszcze raz was pytam – ile jesteście gotowi płacić za tą waszą wolność. No bo ja na przykład 2 lata temu kupiłem
blaszaka z winXP home i pociągnę na nim jeszcze z 4 latka. Czyli za 5 zł miesięcznie mam system na którym wszystko mi działa. A wy co macie za tą waszą ‘tolerancyjność’ – kilkadziesiąt dystrybucji, kilka środowisk graficznych i to wszystko zawarte w magicznym
jednym procencie, który z trudem i przy dużym sponsoringu udało wam się w końcu po wielu latach osiągnąć. A na tym waszym cudownym i tolerancyjnym systemie nie idzie nawet uruchomić głupiej płytki dołączonej do gazety wyborczej.
No daalej dzieci.
Przecież zadałem proste pytanie:
“No to teraz ja – fanboy winXP pytam was fanatycy gnoma ile jesteście w stanie zapłacić za tą waszą możliwość wyboru i tolerancyjność – lub kto ma za was płacić?
Czyżby dziadek mróz miał płacić za wasz soft!
No daalej dzieci.
Przecież zadałem proste pytanie:
“No to teraz ja – fanboy winXP pytam was fanatycy gnoma ile jesteście w stanie zapłacić za tą waszą możliwość wyboru i tolerancyjność – lub kto ma za was płacić?”
Czyżby dziadek mróz miał płacić za wasz soft!
Normalnie nie wierzę!
Czyżby to tak cudownie nierozwijające się od lat gnome,
ten totalny obciach linuxa miało wreszcie zniknąć!
haha nikt go nie karmi :]
A może by tak, żeby dzieci gnoma tyle nie ryczały, zaproponować im jakiegoś KDE Fusion?