Wraz z upowszechnianiem się sztucznej inteligencji rynek pracy zaczyna oczekiwać od pracowników czegoś, co jeszcze niedawno było uznawane za dodatkowy atut. Coraz częściej podstawowa znajomość narzędzi AI nie jest już „mile widziana”, ale staje się standardem, zwłaszcza w zawodach nietechnicznych. Firmy chcą, by zatrudniane osoby potrafiły korzystać z AI w codziennej pracy bez długiego wdrożenia.
AI staje się nową podstawą kompetencji
Najnowsze dane pokazują, że większość organizacji w Wielkiej Brytanii traktuje umiejętności związane z AI jako bazowy wymóg dla wielu stanowisk. Aż 77% firm uważa, że w ciągu najbliższego roku kompetencje w tym obszarze staną się oczekiwanym minimum na większości ról niezwiązanych z technologią. To wyraźny sygnał, że znajomość AI przestaje być domeną specjalistów.
Zmiana dotyczy nie tylko branży IT. Coraz częściej mówi się o tym, że narzędzia oparte na AI będą wykorzystywane w marketingu, obsłudze klienta, administracji, sprzedaży czy zarządzaniu projektami. W praktyce oznacza to, że pracownik nie musi być ekspertem od modeli językowych, ale powinien wiedzieć, jak korzystać z nich rozsądnie i efektywnie.
Warto zauważyć, że podobne zmiany zwykle zaczynają się od dużych organizacji, a dopiero później przenikają do mniejszych firm. To sprawia, że osoby uczące się AI wcześniej zyskują przewagę na rynku pracy. Najbliższe lata mogą więc mocno przetasować listę najbardziej pożądanych kompetencji.
Kto ma uczyć: pracodawca czy pracownik?
Mimo rosnącego zapotrzebowania na takie kompetencje, wciąż nie ma zgody co do tego, kto powinien odpowiadać za ich rozwijanie. Część firm inwestuje w szkolenia i programy wdrożeniowe, ale równolegle wiele z nich zakłada, że kandydaci powinni przychodzić już z gotowym zestawem umiejętności. To pokazuje, że rynek znajduje się jeszcze w fazie przejściowej.
Badania wskazują, że organizacje stosują różne podejścia do nauki AI. Jedne finansują rozwój pracowników, inne dają im czas na eksperymentowanie z narzędziami, a jeszcze inne przygotowują gotowe prompty i schematy pracy. Nie widać jednak jednego dominującego modelu, który jasno określałby, jak skutecznie budować kompetencje w całej firmie.
Zobacz także: Połowa londyńskich firm uważa, że pracownicy nie są przygotowani na wymagania organizacji w erze sztucznej inteligencji.
AI a awanse i ocena pracowników
Znaczenie sztucznej inteligencji zaczyna wychodzić daleko poza sam proces rekrutacji. W wielu firmach kompetencje AI są już brane pod uwagę przy ocenie okresowej oraz decyzjach awansowych. Oznacza to, że nie chodzi wyłącznie o to, żeby „znać nowe narzędzia”, ale o realny wpływ na rozwój kariery.
Dla pracowników to ważny sygnał: ignorowanie AI może z czasem ograniczać ich możliwości rozwoju. Z kolei osoby, które same szukają sposobów na naukę i testowanie nowych rozwiązań, mogą zyskać przewagę nad innymi. W praktyce inicjatywa staje się jednym z kluczowych elementów zdobywania lepszej pozycji zawodowej.
Firmy chcą płacić więcej za umiejętności AI
Dobra wiadomość dla osób rozwijających się w tym kierunku jest taka, że pracodawcy są gotowi premiować takie kompetencje finansowo. Według raportu niemal wszystkie badane organizacje deklarują, że zaoferowałyby wyższą pensję kandydatom posiadającym sprawność w korzystaniu z AI. W wielu przypadkach mowa nawet o podwyżce rzędu co najmniej 10%.
To pokazuje, że rynek wycenia dziś nie tylko doświadczenie czy wykształcenie, ale również zdolność szybkiego adaptowania się do nowych technologii. W świecie, w którym AI przyspiesza wykonywanie wielu zadań, taka umiejętność staje się po prostu częścią realnej wartości pracownika. Firmy chcą osób, które potrafią pracować mądrzej, szybciej i bardziej samodzielnie.
Co to oznacza dla pracowników?
Najważniejszy wniosek jest prosty: warto zacząć uczyć się AI już teraz, nawet na podstawowym poziomie. Nie chodzi od razu o programowanie modeli czy zaawansowaną analizę danych, ale o codzienne wykorzystanie narzędzi wspierających pracę. Im szybciej ktoś oswoi się z ich działaniem, tym łatwiej odnajdzie się w nowych realiach.
W praktyce może to oznaczać naukę pisania skutecznych promptów, korzystania z asystentów AI do automatyzacji zadań czy sprawdzania, w których obszarach technologia naprawdę oszczędza czas. Pracownicy, którzy sami podejmą wysiłek, zyskają nie tylko większą konkurencyjność, ale też większą odporność na zmiany zachodzące na rynku pracy.
Rynek pracy wchodzi w nową fazę
Nie da się już traktować AI jako chwilowej mody. Wszystko wskazuje na to, że staje się ona jednym z fundamentów współczesnego miejsca pracy, podobnie jak kiedyś obsługa pakietu biurowego czy internetu. Różnica polega na tym, że tempo zmian jest znacznie szybsze, a oczekiwania wobec pracowników rosną niemal z miesiąca na miesiąc.
Ostatecznie wygrywać będą te firmy, które potrafią jasno określić, jakie kompetencje są im potrzebne, oraz skutecznie rozwijać je wśród pracowników. Z perspektywy zatrudnionych oznacza to jedno: podstawowa znajomość AI coraz częściej nie będzie dodatkiem do CV, lecz koniecznością.


Nie jestem pewien, czy to wszystko ma sens. Z jednej strony wiadomo, że AI się rozwija, ale nie każdy w zawodach nietechnicznych musi być ekspertem. Ktoś powinien zmienić podejście do tych wymagani, bo nie każdy ma talent do nauki nowych narzędzi.
Hmm, ciekawe, ale wydaje mi się, że te umiejętności AI mogą być przereklamowane. W mojej firmie ciągle liczy się doświadczenie i ludzie, którzy potrafią dobrze współpracować. AI to narzędzie, a nie zastępca dobrego zespołu.
Jeśli firmy rzeczywiście będą wymagać umiejętności AI na 'standardowym’ poziomie, to jak to ma się do osób, które nie miały okazji się tego nauczyć? Nie każdy ma dostęp do szkoleń czy czasu, żeby się uczyć. Może to być spora bariera.
Miałem styczność z AI i przyznam, że często to bardziej się liczy niż doświadczenie. Jednak widzę problem w tym, że niektóre firmy nie chcą inwestować w szkolenia, a wymagają od pracowników umiejętności jeszcze przed zatrudnieniem. To zbyt duża presja.
Na pewno AI już nie jest tylko dla specjalistów. Coraz więcej narzędzi staje się dostępnych dla każdego. Niemniej, to jak szybko się to rozwija martwi mnie. Ludzie mogą być zbyt pochłonięci technologią, a zapomną o podstawowych umiejętnościach społecznych.
Przeprowadziłam ostatnio badanie w mojej firmie – okazało się, że nikt nie ma pojęcia o AI, mimo że wszyscy się tego od nas wymaga. Może czas, by firmy przestały stawiać barierę i po prostu zaczęły uczyć ludzi. Teoretycznie jest to oczywiste, ale praktyka wygląda inaczej.