Nie będzie Steama dla Linuksa

  • Home
  • /
  • Blog
  • /
  • Nie będzie Steama dla Linuksa

Data: 24 sierpnia, 2010

Valve zdementowało plotki o pracach nad Linuksową wersją platformy dystrybucji gier Steam.

Jakiś czas temu, tuż po wypuszczeniu Steama pod OSX-a, portal Phoronix puścił w świat plotkę, jakoby Valve pracowało nad Linuksową wersją Steama.  Podstawą plotki był fragment skryptu shellowego, który wyglądał mniej więcej tak:

elif [ "$UNAME" == "Linux" ]; then

Niedawno, w trakcie wywiadu z Dougiem Lombardi, wicedyrektorem ds. marketingu w Valve, padło pytanie nawiązujące do plotki.  Odpowiedź była jednoznaczna: Valve nie pracuje nad Steamem pod Linuksa.

Co ciekawe, Valve prawdopodobnie ma działającą Linuksową wersję Steama.  Powód niewydawania jej jest więc prawdopodobnie biznesowy – może wynikać z braku popytu lub zbyt dużych problemów ze wspieraniem platformy, w szczególności różnych dystrybucji.

Podobne wpisy

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone


  1. Sebastian Krzyszkowiak pisze:

    Podstawą plotki? Bzdury, podstawą plotki oprócz tego było mnóstwo symboli nawiązujących do Linuksa w makowych binarkach oraz… Linuksowe binarki na serwerach Valve, które każdy mógł sobie ściągnąć – odpowiednio pohackowane nawet się uruchamiały 😛

    1. trasz pisze:

      Dasz linka, to poprawie. Inna sprawa, ze to potwierdza teze w ostatnim akapicie – ze powodem sa kwestie biznesowe, tzn. ze wydanie Steama na Linuksa zwyczajnie sie nie oplaca.

      1. Sebastian Krzyszkowiak pisze:

        http://www.phoronix.com/scan.php?page=news_item&px=ODIwNQ

        W przypadku Valve można jednak jeszcze podejrzewać, że to nie kwestie biznesowe, a marketingowe. Oni zawsze lubią zaprzeczać wszystkiemu i korzystać z gry słowami, aż do momentu, w którym nie ogłaszają czegoś oficjalnie z wielkim hukiem. Choć, oczywiście, to żaden dowód na to, że wersja Linuksowa zostanie jednak ogłoszona 😛

        1. przemo_li pisze:

          Jeżeli byłbym Valve i miał gotowego stema na Linuksa, zrobił bym 3 rzeczy.
          Raz. Zakazał potwierdzania tego faktu.
          Dwa. Dogadał się z dwoma – trzeba dystrybutorami co do ułatwień dla Steama.
          Trzy. Poczekał, aż inni przekonają się, że na wersjach Mac można zarobić, a nie jest to tylko dodatek który ułatwi, życie tym, którzy by i tak kupili wersja Win.
          Cztery. Jak się trójka uda, to przekonałbym, że ilość kasy do wydania na porty Linuksowe jest mniejsza od zysków (bo i tak xx% już jest wydana na port Maca), więc nawet mały rynek jakim jest Linuks się opłaci.

          Lub ewentualnie na podstawie analiz zdecydował, że 4 punkt jest jeszcze nie realny.
          Tak czy inaczej, całkiem logiczne jest, że Valve traktuje lepiej Maca, i że możemy troszkę poczekać na wersję Linuksową.

        2. trasz pisze:

          @przemo_li: Abstrahujac od sensownosci tych wynurzen (niby z czego ma wynikac chociazby punkt pierwszy?) – zauwaz, ze rynek Makow jest kompletnie inny niz „rynek” pecetow z Linuksem. Masa uzytkownikow Maka nie ma Windows – bo gdyby chcieli uzywac Windows, nie kupowaliby Maka. Na desktopach Linux jako jedyny system to ciekawostka dla pasjonatow.

        3. mini pisze:

          Nie liczy sie tylko to, zeby byl zysk. Zysk ma byc maksymalnie wysoki (wiec jezeli programisci wygeneruja wiekszy zysk robiac co innego, to beda robic cos innego).
          Teraz troche strategii z zycia korporacji.
          Pozadany ROE jest od 15-30% (realny ROE, wiadomo, ze jak jest szansa na powyzej 50%, to nawet firmy produkujace gumiaki wezma sie za smartfony)

          1. firma rozpoczyna nowe inwestycje, jezeli przewidywany ROE>10%
          2. firma kontynuje inwestycje, jezeli przewidywany ROE>5%
          3. firma wstrzymuje wszystko i szuka oszczednosci na potege, jezeli ROE spadnie ponizej 5% – to na tym etapie dzieje sie wiele przejec, np SUNa

          5% to jest kwota, ktora mozna latwo zarobic na koncie bankowym, obligacjach, nieruchomosciach itp. Nie robiac nic.

      2. Sławek pisze:

        Może zwyczajnie dostali jakiś grant pieniężny?

        1. trasz pisze:

          Naprawde wierzysz w to, ze komus moze zalezec na oslabieniu pozycji Linuksa na desktopach – ktora, przypomne, jest zadna – na tyle, zeby cokolwiek za to placic?

        2. gbudny pisze:

          @trasz

          Naprawde wierzysz w to, ze komus moze zalezec na oslabieniu pozycji Linuksa na desktopach

          To trudne pytanie. Wskaż mi dowód ,który wykluczałby taką możliwość.

          ktora, przypomne, jest zadna – na tyle, zeby cokolwiek za to placic?

          Żadna? Czyli miliony użytkowników Linuksa, a tym tysiące korzystający z komercyjnych programów/gier nic nie znaczy dla ciebie?

        3. trasz pisze:

          @gbudny: Twoje „miliony” nie maja znaczenia, bo licza sie tylko ci, ktorzy po pierwsze nie maja zainstalowanego, obok Linuksa, jakiegos Windows, a po drugie sa sklonni placic za komercyjne oprogramowanie. Teraz porownaj z kosztem tworzenia i utrzymywania portow.

        4. gbudny pisze:

          @trasz

          Twoje “miliony” nie maja znaczenia, bo licza sie tylko ci, ktorzy po pierwsze nie maja zainstalowanego, obok Linuksa, jakiegos Windows,

          Dla producentów liczą się wyniki sprzedaży konkretnych programów/gier z logo Linuksa, a twoja statystyka jest dla nich nieistotna w tym przypadku.

          a po drugie sa sklonni placic za komercyjne oprogramowanie. Teraz porownaj z kosztem tworzenia i utrzymywania portow

          Dla małych firm sprzedaż np 1000 – 2000 kopi gry/programu dla Linuksa jest opłacalna. Duże firmy po prostu oczekują konkretnych wyników sprzedaży, a tego po prostu nie da się przewiedzieć. Dlatego wolą zatrudnić inną firmę lub pracownika, który zrobi to za nich i przy znacznie mniejszych kosztach.

          Spójrz na firmy takie jak Linux Game Publishing, Runesoft, itp lub osoby takie jak Ryan Gordon, Frank Earl itd. To jest dobry przykład takiego działania.

          W przypadku Mac OS X jest podobnie w wielu przypadkach

        5. trasz pisze:

          @gbudny: Ludzie, ktorzy maja obok Linuksa Windows i sa sklonni zaplacic za jakies oprogramowanie, na 99% kupili juz wersje pod Windows i nie kupia drugiej. Wiec mozna ich pominac.

          Co do malych producentow – owszem, dla jednoosobowych firemek sprzedaz 1000 kopii gry pod Linuksa moze byc oplacalna – bo „spolecznosc” nakreci im darmowa reklame. Ale mowimy o Steamie, czyli platformie uzywanej przez powaznych producentow, dla ktorych tysiac ma o kilka zer za malo.

        6. launchpad.net/~mgol pisze:

          Trochę masz racji. Ja np. gdy kupuję grę, to zazwyczaj pod Windows, bo:
          1) jest nieporównywalnie tańsza
          2) zazwyczaj wychodzi sporo wcześniej
          W nielicznych przypadkach, gdy wersja na Linuksa jest w akceptowalnej dla mnie cenie (World of Goo, Humble Indie Bundle) i tak ściągam wersję na wszystkie trzy desktopowe OS-y, bo skąd ja mam wiedzieć, czego ja będę za X lat używał, a pograć sobie mogę chcieć dalej. 😉

          W sumie najbardziej w cenie jest wtedy wersja windowsowa, bo zarówno Linux, jak i Mac OS X lubią zmieniać API i w nowszych wersjach systemu może być problem z odpaleniem programu. A Windowsa zawsze można wpakować do wirtualnej maszyny (XP za dużo miejsca na dysku nie zajmuje) i na nim odpalać gry (to na wypadek, gdyby Wine nie podołał).

        7. gbudny pisze:

          Ludzie, ktorzy maja obok Linuksa Windows i sa sklonni zaplacic za jakies oprogramowanie, na 99% kupili juz wersje pod Windows i nie kupia drugiej.
          Wiec mozna ich pominac.

          Skąd to 99%? Co z wieloma ludźmi, którzy nie kupili danej gry/programu pod Windows, a dowiedzieli się stworzeniu wersji dla Linuksa, którą mają zamiar kupić.
          Takich osób może 1000 lub więcej, a w tym przypadku liczy się każda sprzedana kopia programu/gry.

          Ale mowimy o Steamie, czyli platformie uzywanej przez powaznych producentow, dla ktorych tysiac ma o kilka zer za malo.

          Bzdura.
          Nawet na Steam jest wielu producentów, którzy sprzedają gry dla Windows/Mac OS X i spora część oferowanych gier ma wersję dla Linuksa. Czy Valve zdecyduję się na stworzenie wersji dla Linuksa Steam, tego nikt naprawdę nie wie. Ponieważ mogą do tego zatrudnić inną osobę lub firmę i nie muszą o tym nikogo informować. Firmy nie lubią się dźiellć tego typu informacjami.

        8. gbudny pisze:

          W sumie najbardziej w cenie jest wtedy wersja windowsowa, bo zarówno Linux, jak i Mac OS X lubią zmieniać API i w nowszych wersjach systemu może być problem z odpaleniem programu.

          Co za problem ściągnąć aktualizacje do kupionych gier/programów lub skorzystać z pomocy technicznej?

          A Windowsa zawsze można wpakować do wirtualnej maszyny (XP za dużo miejsca na dysku nie zajmuje) i na nim odpalać gry (to na wypadek, gdyby Wine nie podołał).

          W przypadku Linux możesz także skorzystać z maszyny wirtualnej, jeśli uruchamiasz jakieś programy/gry wydane 15 late temu, których nikt już praktycznie nie używa.

        9. el.pescado pisze:

          Co z wieloma ludźmi, którzy nie kupili danej gry/programu pod Windows, a dowiedzieli się stworzeniu wersji dla Linuksa, którą mają zamiar kupić.

          Niestety, rzuć okiem na niedawne dyskusje pod innym artykułem na temat „nie kupię gry na Linuksa bo na Windows kosztuje 20 zł”.

        10. launchpad.net/~mgol pisze:

          @gdubny

          Co za problem ściągnąć aktualizacje do kupionych gier/programów lub skorzystać z pomocy technicznej?

          Aktualizacje do gry, która już od dawna nie jest sprzedawana? Powodzenia życzę.

          W przypadku Linux możesz także skorzystać z maszyny wirtualnej, jeśli uruchamiasz jakieś programy/gry wydane 15 late temu

          Tyle że dla Linuksa musiałbym mieć takich maszyn więcej, bo API się częściej zmienia. W przypadku wersji windowsowej, XP wystarcza do większości interesujących mnie gier wydanych pomiędzy 2000 a 2010 (a pewnie i 2012) rokiem, co jest o wiele łatwiejsze do ogarnięcia.

        11. gbudny pisze:

          @launchpad.net/~mgol

          Aktualizacje do gry, która już od dawna nie jest sprzedawana? Powodzenia życzę.

          Jeśli producent zbankrutował albo wycofał ze sprzedaży grę, to warto poszukać jakiegoś nieoficjalnego instalatora lub patcha do gry.

          Tyle że dla Linuksa musiałbym mieć takich maszyn więcej, bo API się częściej zmienia. W przypadku wersji windowsowej, XP wystarcza do większości interesujących mnie gier wydanych pomiędzy 2000 a 2010 (a pewnie i 2012) rokiem, co jest o wiele łatwiejsze do ogarnięcia.

          Wystarczą dwie i w tym jedna zainstalowana na komputerze bez maszyny wirtualnej. Zmiany w dystrybucjach nie są tak drastyczne, jakby się mogło
          wydawać.

      3. gbudny pisze:

        @trasz

        lub zbyt dużych problemów ze wspieraniem platformy, w szczególności różnych dystrybucji.

        To żart? Ponieważ wszystkie dystrybucje Linuksa są praktycznie identyczne, a więc na czym miałyby polegać te problemy wsparciem różnych dystrybucji?. Może jakiś przykład?

        1. trasz pisze:

          @gbudny: Widac, ze nigdy nie robiles niczego zamknietego pod kilka roznych dystrybucji. Roznic jest masa, od inaczej dzialajacych skryptow startowych, po inne wersje bibliotek, ktore tylko w teorii sa zawsze zgodne.

        2. mariusz pisze:

          Np to, ze w Fedorze masz standardowo SELinux, w Ubuntu nie masz. W OpenSUSE masz rozbudowane centrum sterowania, w Fedorze nie masz. A to wszystko moze miec wplyw na powstale u uzytkownika problemy. Nawet jak wsparcie mialoby opierac sie na dyktowaniu polecen do konsoli, to kazda dystrybucja ma nieco inne pliki konfiguracyjne, sciezki i menadzer pakietow.

        3. herr pisze:

          Jakie menadżery pakietów, jakie biblioteki… Zamknięte binarki na linuxa rozprowadza się tak samo jak pod windowsem.

        4. swiftgeek pisze:

          W przypadku steama rozwiązaniem jest dublowanie funkcjonalności menadżera paczek – wystarczy popatrzeć na wersję z windowsa.

          Opcje są ~2:
          albo $HOME albo /var

          Jedynie w przypadku SELinux / AppArmor może się coś różnić… reszta to posix i lsb

        5. gbudny pisze:

          @trasz
          Widac, ze nigdy nie robiles niczego zamknietego pod kilka roznych dystrybucji. Roznic jest masa, od inaczej dzialajacych skryptow sartowych, po inne wersje bibliotek, ktore tylko w teorii sa zawsze zgodne.

          Dlatego zadałem pytanie, ale nadal nie podałeś żadnego konkretnego przykładu związanego z tworzeniem programu/gry dla Linuksa.

        6. gbudny pisze:

          @mariusz

          Np to, ze w Fedorze masz standardowo SELinux, w Ubuntu nie masz. W OpenSUSE

          Jaki to ma wpływ na tworzenie programu/gry dla Linuksa?

          masz rozbudowane centrum sterowania, w Fedorze nie masz. A to wszystko moze miec wplyw na powstale u uzytkownika problemy.

          Nie rozumiem. Spora część firm nie tworzy paczek dla odrębnych dystrybucji, a więc dostajesz jeden plik instalacyjny, który uruchomisz pod każdą dystrybucją np
          My Game Company, LGP, Runesoft itd

          Niektóre firmy czasem tworzą paczki dla poszczególnych dystrybucji, ale zawsze udostępniają archiwum lub uniwersalny instalator, który uruchomisz na każdej dystrybucji.

          Nawet jak wsparcie mialoby opierac sie na dyktowaniu polecen do konsoli, to kazda dystrybucja ma nieco inne pliki konfiguracyjne,

          Pliki konfiguracyjne gry/programu zawsze są tworzone w katalogu domowym bez względu na posiadaną dystrybucję.

          sciezki

          Zapewne myślisz o nadaniu uprawnień dla konkretnego pliku. wystarczy ,że klikniesz prawym klawiszem i zaznaczysz plik jako wykonywalny.

          menadzer pakietow.

          Pisałem wyżej.

        7. trasz pisze:

          @herr: Bzdura kompletna. W przypadku Windows wiesz, czego oczekiwac od systemu uzytkownika, w tym od bibliotek. W przypadku Linuksa – nie.

          @swiftgeek: POSIX i LSB nie maja w tym przypadku znaczenia (zwlaszcza powszechnie olewane LSB). Znaczenie ma na przyklad zainstalowana wersja libGL, ze specyficznymi bledami wymagajacymi obchodzenia. To samo w przypadku miliardow innych bibliotek.

        8. Dokładnie jak herr pisze. Przecież zamknięte programy rozprowadza się z instalatorem, ze wszystkimi niezbędnymi bibliotekami wewnątrz (statycznie).. Jeżeli w dystrybucji masz 50 programów korzystających z libxy to po co dystrybutorzy mając kod, mają wrzucać tą bibliotekę razy 50? Lecz nikt nie twierdzi że nie może tak być, po prostu jest mniej ściągania z sieci i pliki zajmują mniej miejsca na serwerach..

          swiftgeek: /var? /opt lub /usr/local!

        9. launchpad.net/~mgol pisze:

          @trasz
          Przecież i pod Windowsem sporo programów dostarcza swoje własne DLL-e, by się uniezależnić od windowsowych. Gry pod Linuksa też są najczęściej kompilowane statycznie. Cała idea linkowania dynamicznego zamyka się w obrębie repozytoriów do konkretnej dystrubucji, zamknięte oprogramowanie wręcz nie powinno linkować do systemowych bibliotek, to tylko rodzi same problemy (a z braku kodu nie ma nawet jak tego poprawić).

        10. abcd pisze:

          A inna sprawa, że biblioteki dołącza się tak samo do programów dla Windows (i to się nazywa dll hell).

        11. mariusz pisze:

          @gbudny: Nie wiem jak to wyglada dzis, ale jakis czas temu SELinux lubil czasami blokowac rozne programy dla ktorych nie mial regul, a ktore byly nieszkodliwe.
          Wszystko zalezy od tego do jakiego stopnia funkcjonowala by pomoc techniczna. Jezeli z obslugi samego steam to jasne, ze kazda dystrybucja jest taka sama. Jezeli obejmowala by problemy z uruchamianiem spowodowane np przez wyzej wspomniany SELinux czy jakis firewall, to juz w kazdej dystrybucji konfiguruje sie to nieco inaczej.

        12. trasz pisze:

          @launchpad.net/~mgol: Zastanow sie, jaki bylby efekt statycznego zlinkowania z libGL.

          @abcd: Tyle, ze w Windows DLL hell to historia dzieki calkiem dobrze dzialajacemu (aczkolwiek posiadajacemu pare upierdliwosci dla developera) mechanizmowi interfejsow. W Linuksie natomiast problem jest coraz powazniejszy.

        13. AdamK pisze:

          @trasz: ale ogromną większość można zlinkować statycznie: pozostaje praktycznie tylko kilka którymi trzeba się martwić, co nie różni się od sytuacji pod windowsem, gdzie praktycznie w każdej grze są haki na równe błędy i niekompatybilności w sterownikach kart graficznych.

        14. swiftgeek pisze:

          @3ED: To wynika bezpośrednio ze steama – instalacja jakiejś gry nie powinna wymagać praw administratora (szczególnie że prawo do uruchamiania ma użytkownik!). A z reguły użytkownik raczej nie ma dostępu do /opt czy /usr!
          @Trasz: jakoś quake4 mi działa a jest rozprowadzany w postaci binarnej… tak samo skype, flash i wiele innych pierdół

        15. gbudny pisze:

          @swiftgeek

          jakoś quake4 mi działa a jest rozprowadzany w postaci binarnej… tak samo skype, flash i wiele innych pierdół

          Mi też zamknięte programy/gry działają znakomiecie, ale Trasz raczej nigdy nie używał np oficjalnych komercyjnych wersji gier dla Linuksa. Wiec może stąd ta opinia.

        16. Tomasz Woźniak pisze:

          @gbudny: nie, ta opinia trasza jest taka, bo to Linuks i tfuu… za przeproszeniem GPL… brrrr… 😉 Czyli z założenia nie może być normalne i dobrze działające.

        17. trasz pisze:

          @gbudny: Powtorze – sprawdz, jak wyglada kwestia uruchamiania starego oprogramowania wykorzystujacego rzeczy, ktorych statycznie zlinkowac sie nie da, na nowych systemach. Przy czym mowiac „stare” nie mam na mysli programu sprzed dwoch lat.

        18. Eviltux pisze:

          Taki sam problem masz w przypadku starych gier i programów dla Windows jeśli nie posiadają one już wsparcia technicznego/aktualizacji.

        19. gbudny pisze:

          @trasz

          Powtorze – sprawdz, jak wyglada kwestia uruchamiania starego oprogramowania wykorzystujacego rzeczy, ktorych statycznie zlinkowac sie nie da, na nowych systemach. Przy czym mowiac “stare” nie mam na mysli programu sprzed dwoch lat.

          Wskaz mi przykład komercyjnego programu/gry, którego nie możesz uruchomić na danej nowej dystrybucji. Ponieważ zakładam, że jest posiadaczem jakiegoś popularnego komercyjnego programu/gry dla Linuksa i z jakiegoś powodu nie masz dostępu do aktualizacji lub pomocy technicznej.

          Druga rzecz dla komputerów Apple powstało wiele znakomitych programów/gier i większość z nich nie działa. Ponieważ producenci ich nie zaktualizował i problem wydaje się być poważny. Jednak większość osób korzystających z Mac OS X nie przejmuje się niedziałającym Diablo 1, America’s Army, Tony Hawk’s Pro Skater 4.

          Podobnie jest w przypadku nowych wersji Windows – możesz pożegnać się z wieloma starymi grami do których nie ma aktualizacji.

        20. mini pisze:

          Bo wazny jest dochod z inwestycji, a nie czy to jest Win, Mac czy Lin.

        21. krzabr pisze:

          @T.W. – tyle że w większości tego co trasz mówi okazuje się prawdą .

        22. Tomasz Woźniak pisze:

          @krzabr: no właśnie nie większość- dlatego warto go czytać. Trasz bardzo umiejętnie miesza demagogię, to co mu się wydaje z tym na czym się bardzo dobrze zna i trafnie analizuje. To inteligent z misją.

  2. Mieszko Kaczmarczyk pisze:

    elif [ „$UNAME” == „Linux” ]; then

    Po prostu ktoś nie doczytał do końca:


    elif [ "$UNAME" == "Linux" ]; then
    echo "standardowa zrzuta"
    fi

    1. Sławek pisze:

      Ja myślę, że byli całkiem w porządku.

      elfi [ „$UNAME” == „Linux” ]; then
      echo #instrukcja pusta
      fi

      1. Sebastian Krzyszkowiak pisze:

        Dokładny fragment:

        #determine platform
        UNAME=`uname`
        if [ „$UNAME” == „Darwin” ]; then
        PLATFORM=osx32
        # prepend our lib path to LD_LIBRARY_PATH
        export DYLD_LIBRARY_PATH=”${STEAMROOT}”/${PLATFORM}:$DYLD_LIBRARY_PATH
        elif [ „$UNAME” == „Linux” ]; then
        PLATFORM=linux32
        # prepend our lib path to LD_LIBRARY_PATH
        export LD_LIBRARY_PATH=”${STEAMROOT}”/${PLATFORM}:$LD_LIBRARY_PATH
        fi

      2. trasz pisze:

        Dwie uwagi:

        1. W 'if [ „costam” = „costam” ]’ nalezy, z punktu widzenia skladni shella (a wlasciwie skladni komendy test(1)), uzywac pojedynczego znaku rownosci. Dwa znaki („==”) to blad skladniowy, niestety dosyc powszechny, bo bash go ignoruje.

        2. Instrukcja pusta to na przyklad true(1) albo po prostu dwukropek, nie echo(1).

        1. Sławek pisze:

          1. To przepraszam. W końcu dla porównywania liczb stosuje się -eq czy eq.
          2. To ja wiem

          Swoją drogą, to by się przydał jakiś sprawdzać/parser skryptów pod względem zgodności z sh. Wiem, ze wielu ludzi pisze po prostu pod Basha, a sam w to wpadłem.

        2. To polecam wypaść, bash jest beznadziejny jeżeli chodzi o programowanie. 😛

        3. gotar pisze:

          @Sławek: najprostszy parser to shebang wskazujący na POSIX-owy sh (czyli najlepiej jakies ksh czy zsh). Bo chyba nie ma już w XXI wieku dystrybucji dostarczających sh->bash?

        4. mariusz pisze:

          @gotar: Emm… Arch:
          % ls -l /bin/sh
          lrwxrwxrwx 1 root root 4 May 17 02:38 /bin/sh -> bash

        5. szymon_g pisze:

          @mariusz

          zarowno bash, jak i np zsh zachowuja sie inaczej gdy uzyskuje sie do nich dostep przez /bin/sh niz bezposrednio (no, w kazdym razie tak sie zachowywac powinny)- jesli ktos uzyskuje dostep przez /bin/sh to powloka powinna zachowywac sie zgodnie ze standardem POSIX.

          btw, w debianie (squeeze chyba i nowszych tez) /bin/sh prowadzi do /bin/dash 😛

        6. gotar pisze:

          @mariusz: przykre. Świadczy to tylko o nikłych kompetencjach developerów Archa i sugeruje, aby się trzymać jak najdalej od takiego tworu.

          Zmierz sobie czas jakiegoś ./configure, później przelinkuj na pdksh czy dash i… wyrzuć basha z systemu.

        7. el.pescado pisze:

          Niestety, chyba większość dystrybucji linkuje sh->bash, m.in. openSUSE.

          Kiedy swego czasu Ubuntu przełączyło sh->dash było dużo płaczu w internetach, jako że ten ruch popsuł działanie sporej ilości popsutych skryptów.

        8. mariusz pisze:

          @Gotar: Sam preferuje zsh, jednak nie widze problemu z bashem jako sh:

          % time zsh ./configure

          zsh ./configure 1.71s user 0.80s system 45% cpu 5.523 total

          % time dash ./configure

          dash ./configure 1.69s user 0.82s system 45% cpu 5.519 total

          % time bash ./configure

          bash ./configure 1.67s user 0.84s system 45% cpu 5.489 total

  3. trasz pisze:

    Swoja droga, jest to kolejny przyklad na to, jak Apple zjadło Linuksowi, za przeproszeniem, obiad. Makowa wersja Steama ma sie swietnie, mozna pograc w kilka znanych tytułów, niedlugo ma dojsc Counter Strike (jak ktos lubi sobie posiedziec w grze za skrzynią). Do tego statystyki z paru uczelni pokazujace, ze na maszynach studentow OSX ma szanse przebic popularnoscia Windows, a udzial Linuksa spadl w ciagu ostatnich kilku lat prawie do zera.

    1. makak pisze:

      Wynika to z tego, ze Liniux z systemu dla okreslonej grupy ludzi staje sie powoli nieudolnym klonem windows czy macos. Do powaznych zastosowan przestaje sie nadawac w zwiazku z zalewem udogodnien rodem z ubuntu, na desktopy tez mu daleko – do powaznych zastosowan: trolowanie na linuxnews do takich nie nalezy.

      1. trasz pisze:

        Owszem – OSX daje prawie wszystko to, co jest w Linuksie fajne dla normalnego uzytkownika zainteresowanego czyms innym niz zabawa systemem operacyjnym, jednoczesnie unikajac problemow Linuksa. Jedyna przewaga Linuksa na desktopie polega na jego darmowosci.

        1. gbudny pisze:

          Owszem – OSX daje prawie wszystko to, co jest w Linuksie fajne dla normalnego uzytkownika zainteresowanego czyms innym niz zabawa systemem operacyjnym, jednoczesnie unikajac problemow Linuksa.

          Wiesz pod tym „prawie wszystko” mieści się wiele programów/gier, które po prostu nigdy nie wyszły dla Mac OS X, a powstały wersje dla Linuksa

          Jestem użytkownika Linux oraz Mac OS X, a więc mam z tym pewien kłopot.

          Pod Mac OS X nigdy nie odpalisz Sacred,, Shadogrounds, Shadowgrounds Survivor, Nero, Powerdvd, Tibia, Regnum online, VariCAD, LeftHand, Balsitics, i wiele innych popularnych programów/gier.

          Jedyna przewaga Linuksa na desktopie polega na jego darmowosci.

          Przeczytaj to co napisałem wyżej. Linux ma pewną przewagę nad Mac OS X , tylko dlatego że nie potrzebujesz komputera określonej firmy. To paradoksalnie stanowi pewne ograniczenie popularności tego systemu

        2. trasz pisze:

          @gbudny: Pozwole sobie strescic – pod OSX nie odpalisz kilku malo znanych prostych gierek, kilku slabych programow uzytkowych posiadajacych lepsze i zarazem darmowe odpowiedniki oraz LeftHanda. Straszne. Natomiast warto zauwazyc, ze zaden z „wielu popularnych programow”, ktore wymieniles, nie jest specjalnie popularny – serio, ile znasz osob, ktore korzystaja z Nero pod Linuksem?

          A co do komputera okreslonej firmy – napisalem przeciez, ze przewaga polega na darmowosci.

        3. Teraz polecam pogooglać se nazwy tych programów jeżeli nie wiecie co to jest. Bo jeszcze wyjdzie że trash ma pełną rację. 😀

        4. launchpad.net/~mgol pisze:

          @trasz
          Pod OS X nie ma wygodnej metody aktualizacji wszystkich aplikacji, czyli tego, co oferują linuksowe repozytoria. Jeśli ktoś się potrzebuje bawić UNIX-owymi narzędziami, to już na starcie czeka go zabawa – domyślnie zainstalowany bash jest przestarzały, a jedyne repozytoria, z których można wygodnie doinstalować sporo tekstowych narzędzi to fink/MacPorts, które niestety dystrybuują kod, a nie prekompilowane paczki. Czyli trzeba się bawić w coś a la Gentoo – mało zachęcające.

          To taka obserwacja z chwilowej zabawy systemem – mam go tylko w VMware, więc oczywiście mogę o czymś nie wiedzieć.

        5. gbudny pisze:

          @trasz

          Pozwole sobie strescic – pod OSX nie odpalisz kilku malo znanych prostych gierek, kilku slabych programow uzytkowych posiadajacych lepsze i zarazem darmowe odpowiedniki oraz LeftHanda. Straszne. Natomiast warto zauwazyc, ze zaden z “wielu popularnych programow”, ktore wymieniles, nie jest specjalnie popularny – serio,

          Dobra sprawdzamy:

          Sacred – 2 miliony sprzedanych kopi gry, jeden z bestsellerów.
          Shadowgrounds Survivor, Shadowgrounds to jedne z nielicznych gier korzystających z Nvidia PsyhX.
          Tibia – jedna z najpopularniejszych gier MMORPG
          Regnum online – czasami spotykam posty użytkowników Mac OS X, którzy mają problemy z uruchomieniem tej gry pod Wine.
          Powerdvd – bardzo popularny odtwarzacz DVD
          Lefthand – poproszę o zamiennik

          Takich przykładów jest znacznie więcej.

          ile znasz osob, ktore korzystaja z Nero podLinuksem

          To pytanie dla producenta związane z wynikami sprzedaży, ale jak widać jest to wystarczająco opłacalne.

        6. trasz pisze:

          @launchpad.net/~mgol: Tyle, ze pod OSX nie ma zainstalowanych tysiaca pakietow, tylko kilkanascie. I kazdy szanujacy sie niesystemowy (bo systemowe aktualizacje robia sie swoja droga) program potrafi, gdy jest uruchomiony, sprawdzic, czy przypadkiem nie ma aktualizacji.

          Jesli ktos potrzebuje sie bawic uniksowymi narzedziami, to robi „port upgrade outdated” i wszystko sie automatycznie aktualizuje. I nie ma ryzyka, ze rozwali sie system, wiec cos ewidentnie nie jak Gentoo.

        7. el.pescado pisze:

          I kazdy szanujacy sie niesystemowy (bo systemowe aktualizacje robia sie swoja droga) program potrafi, gdy jest uruchomiony, sprawdzic, czy przypadkiem nie ma aktualizacji.

          Czyli jest jak w Windows? 😐

        8. trasz pisze:

          @el.pescado: Nie do konca, bo w Windows programy lubia upychac swoje „updatery” tak, zeby dzialaly w tle, co jest bez sensu. Ale tak, mniej wiecej tak. Przy czym warto zauwazyc, ze model Linuksowy tez niezbyt sie sprawdza.

        9. przemysław pisze:

          @gbudny:
          Chcesz zamiennik, a w zasadzie program lepszy od Lefthanda na MacOS X? Googlnij za programem o nazwie HansaWorld, na linuksa też jest. Miałem Lefthanda pod linuksem i kopnąłem go w dupę.
          Co do VariCada, a w zasadzie CAD’a różnistego to na Makówki jest tego sporo. Te z branży budowlano – architektonicznej orają linuksa przy samej ziemi. Z mechanicznych masz VectorWorks’a od Nemetschek’a. Na linuksie mocno siedzi high-endowy CAD, ale nie z każdej branży, jak potrzeba czegoś uniwersalnego to bieda aż piszczy.
          Gry się chłopie nie liczą, od tego jest Windows i konsole. Piszę to jako były użytkownik linuksa, a obecnie zdeklarowany windziarz. Makówki póki co nie posiadam.

        10. gbudny pisze:

          @przemysław

          Chcesz zamiennik, a w zasadzie program lepszy od Lefthanda na MacOS X? Googlnij za programem o nazwie HansaWorld, na linuksa też jest. Miałem Lefthanda pod linuksem i kopnąłem go w dupę.
          Co do VariCada, a w zasadzie CAD’a różnistego to na Makówki jest tego sporo. Te z branży budowlano – architektonicznej orają linuksa przy samej ziemi. Z mechanicznych masz VectorWorks’a od Nemetschek’a.

          Co nie zmienia faktu, że tych dwóch znanych programów nie ma dla Mac OS X, a istnieją wersje dla Linuksa.

          , ale nie z każdej branży, jak potrzeba czegoś uniwersalnego to bieda aż piszczy.

          To znaczy sytuacja robi się coraz ciekawsza. Wersja autocad dla Mac OS X ma się niedługo pojawić, a dla Linuksa jest dostępna wersja beta Bricscad:

          http://www.bricscad.info.pl/Bricscad-Nowosci/Newsy/Bricscad-V10-Linux-Beta.html

          Wersja dla Mac OS X jest także planowana.

          Gry się chłopie nie liczą, od tego jest Windows i konsole. Piszę to jako były użytkownik linuksa, a obecnie zdeklarowany windziarz. Makówki póki co nie posiadam.

          Wiesz mam pewien zbiór gier dla Linuksa, które nie działają pd Windows i ciągle kupuję nowe. Jeśli nie posiadasz żadnej gry dla Linuksa lub Mac OS X, a masz wersje gier dla Windows to faktycznie możesz takie zadanie. Jednak wtedy twoja opinia nie ma nic wspólnego z obecną sytuacją gier dla Linuksa lub Mac OS X.

        11. el.pescado pisze:

          Przy czym warto zauwazyc, ze model Linuksowy tez niezbyt sie sprawdza.

          W sensie model APT – „system aktualizuje wszystko”? Czyli z grubsza to, co jest w np. AppStore? Śmiem posiadać odmienne zdanie;)

        12. trasz pisze:

          @el.pescado: W AppStore po pierwsze nie ma zaleznosci – poszczegolne programy sa autonomiczne – a po drugie (w sumie wynikajace z pierwszego) mozesz upgradnac tylko to, co ci jest potrzebne w nowej wersji.

        13. launchpad.net/~mgol pisze:

          @trasz

          Tyle, ze pod OSX nie ma zainstalowanych tysiaca pakietow, tylko kilkanascie.

          Jednak nadal nie ma prostej metody na zaktualizowanie wszystkiego w danym momencie (bez uruchamiania poszczególnych aplikacji i sprawdzania, czy czasem nie ma dla nich aktualizacji). Jeśli szukam jakiegoś programu na Ubuntu i nie ma go w głównych repozytoriach, to też wolę znaleźć dodatkowe repozytorium dla niego, które najczęściej zawiera jeden-dwa pakiety, więc nie angażuje się w żadne „dependency hell”. Po prostu fajnie, że się aktualizuje wtedy, gdy i wszystko inne. Brakowałoby mi tego na innym systemie.

          Nie mówiąc już o tym, że windowsowe Microsoft Update zwyczajnie nie działa. Skopany system wykrywania, co właściwie trzeba ściągnąć, który się często wali, zostawiając jakieś nieinstalowalne śmieci w serwisie (przynajmniej na XP, z Seven mam zbyt małe doświadczenie, by takie problemy miały się szansę ujawnić).

          Przykład? XP na blaszaku rodziców nie jest w stanie zainstalować Service Packa 3 do Office’a 2003 – świeżo zainstalowanego! Usuwanie, również jakimiś specjalnymi microsoftowymi narzędziami nie pomogło. Po reinstalacji nadal się nie da zainstalować SP3 – ani z Microsoft Update, ani w wersji „standalone”. Żaden Linux mi nigdy takich jaj nie zrobił, nawet wszelkie potencjalne przypadki dependency hell w Debianie testing (niestabilnym!) daje się sensownie rozwiązać za pomocą dość intuicyjnego „aptitude full-upgrade”. Tymczasem XP rodziców chodzi teraz niezabezpieczony, bo zaktualizować dziurawego pakietu biurowego się po prostu NIE DA. Z OpenOffice’em by takich problemów nie było, ale niestety mamie potrzeba do pracy MS Office’a z powodu różnych funkcji, które nie działają w 100% kompatybilnie z OpenOffice’em.

        14. przemysław pisze:

          @gbudny:
          BricsCAD (a w zasadzie wszystkie programy oparte o silnik IntelliCADa) to tani odpowiednik AutoCada. Niestety gorszy w użytkowaniu. Hmm… piszę to z pozycji użytkownika takich programów (aktualnie ArCADia 2009 Pro dla Windows), wcześniej BricsCAD V6 dla linuksa.
          Nie wiem jaka jest aktualnie planowana wersja BricsCADa dla linuksa, pamiętam że ta z lat 2006-2007 była strasznie uboga, względem tej windzianej i jeszcze posiłkowała się Wine. Nie wiem czy „macałeś” takie programy w praktyce, czy tak sobie piszesz po zapowiedziach. Wyjdzie oficjalnie nowy BricsCAD to pogadamy, obejrzymy nawet demo, załadujemy do niego pliki zawalone rastrami i rysunkami, może coś nawet policzymy. Ja się już parę lat temu jarałem tym pakietem pod linuksa, w efekcie braku jego rozwoju (jak i braku mojego softu branżowego oraz musu ciągłego wynajdywania koła na nowo) zmieniłem pakiet i przeszedłem na Windows. To dość paskudne zjawisko jak Twój pakiet przestaje „łykać” nowsze pliki DWG. Zresztą po co to tłumaczę, sama obecność takiego programu to pryszcz, istotny jest ciągły jego rozwój i aktualizacja na danej platformie. Zobaczymy jak to będzie w przypadku nowego BricsCADA po 4 latach przerwy.
          To że jakiegoś programu gdzieś nie ma, jeśli jest jego uznany i rozwijany odpowiednik to takie trochę głupie jest (oczywiście uwzględniając, że QCad nie jest żadnym zamiennikiem dla AutoCada – bo takie farmazony kiedyś tu jakiś „faraon” sadził). Gdybym się miał takim argumentem posługiwać, to jak nie lubię makówek wolałbym jednak MacOS X niźli linuksa, na którym parę lat przepracowałem. Na MacOS X nie pracowałem, ale wystarczy mi spis dostępnego softu na ten system.

        15. gbudny pisze:

          @ przemysław

          Nie wiem jaka jest aktualnie planowana wersja BricsCADa dla linuksa, pamiętam że ta z lat 2006-2007 była strasznie uboga, względem tej windzianej i jeszcze posiłkowała się Wine.

          Wersja dla Linuksa jest oznaczona numerem 10, a więc ta sama co w przypadku Windows. Sprawdziłem tą nową wersję BricsCAD i nie używa ona Wine, a więc jest to natywna wersja dla Linuksa

      2. marcinsud pisze:

        jestem ciekaw skąd w tobie tyle żółci wobec ubuntu, że aż w nicku musisz mieć ukryty mało zabawny obrazek.

        1. iria pisze:

          @marcinsud

          Może i żółć, ale przynajmniej ma rację.

          @makak

          Zmień # na sudo, bo dzieci buntu nie zrozumieją. 😉

        2. marcinsud pisze:

          a ty dalej o skopane kde w buntu

        3. makak pisze:

          Moze mam dziwne poczucie humoru:P

        4. iria pisze:

          Nie… ja dalej o skopne buntu.

      3. dave pisze:

        moze uwazasz ze Windows i Mac nadają sie do poważnych zastosowan? Bynajmniej jakiś Steam i gry do nich nie należą. Dodam, że we wszystkich firmach, w ktorych kiedykolwiek pracowałem wszystkie serwery stały na linuksach ale żaden na Ubuntu.

        1. mini pisze:

          To na 99% byly to biedne firmy. Bogate maja przynajmniej Exchange. 99% bogatych.

        2. Tomasz Woźniak pisze:

          @mini: bogate właśnie mają różnie- znajdziesz tam Novela, Solarisa, HP.UX czy RHEL i oczywiście Windowsa. Wszystko na raz.

        3. dave pisze:

          @mini: Marketing M$ czyni cuda i robi wode z mózgów… Nie rozumie jak mozna placic dziesiatki tysiecy $ za serwer poczty. Zaden rozsadny wlasciciel firmy by na to nie dal ani grosza, bo wie ze mozna to zrobic na znakomitych rozwiazaniach Opensource lub innych konkurencyjnych i wiele tanszych od M$.

        4. spaceman pisze:

          Ta, exchange zastapiony przez narzedzia OS…prosze Cie..Jeszcze mi powiedz, ze sie blackberry do tego podlacze hehe

        5. mini pisze:

          @Tomasz Wozniak
          Po co powtarzasz za mna? Czy nie powiedzialem, ze bogate firmy maja przynajmniej Exchange? A nie same Linuksy?

        6. Tomasz Woźniak pisze:

          @mini: bo tak to dziwnie ująłeś. Czepiłbym się tego 99% w stronę raczej 80%.

    2. gbudny pisze:

      @trasz

      Do tego statystyki z paru uczelni pokazujace, ze na maszynach studentow OSX ma szanse przebic popularnoscia Windows

      Statystyki? Nie zauważyłem jakiegoś niesamowitego wzrostu sprzedaży komputerów Apple, który by to potwierdziły.

      a udzial Linuksa spadl w ciagu ostatnich kilku lat prawie do zera.

      Jaki udział Linuksa i w jakich statystykach miał spaść? Ponieważ, gdy system traci popularność to odczuwają to także producenci gier/programów/dystrybucji dla Linuksa.
      Więc gdzie ta armia Prezesów różnego rodzaju firm, która by potwierdziła twoją wypowiedz?

      1. trasz pisze:

        @gbudny: Prosze, tu masz obrazki: http://www.itc.virginia.edu/students/inventory/compare/

        Ilosc laptopow z OSX-em prawdopodobnie jeszcze w tym roku przebije ilosc laptopow z Windows, natomiast Linux spadl z 77 instalacji w 2004 do raptem ośmiu.

        (Przy czym zauwaz, ze to nie jest calosc komputerow w kampusie, tylko dane z komputerow studentow, ktorzy robia za zarejestrowana „pomoc techniczna” dla kolegow.)

        1. herr pisze:

          No i co w tym nowego? Macbooki to najpopularniejsze laptopy ze swojej półki cenowej a to amerykańscy studenci. Studia po amerykańsku są drogie i mogą sobie na nie pozwolić bogaci – a tym nie szkoda kasy na macbooki.

        2. trasz pisze:

          Pozostaje pogratulowac wiedzy o amerykanskim szkolnictwie wyzszym dorownujacej wiedzy o rynku systemow operacyjnych. ;->

        3. W Ameryce czesne jest wysokie, a amerykanie to nie są bogaci ludzi, jest co prawda kilku bogaczy jak chociażby Steve Jobs czy Bill Gates (twoi faworyci) ale „biednych” jest coś około 70%. Pół życia zbierają dziecku na czesne, a i tak dla wielu z nich nie udaje się, dzieci mogą liczyć na stypendia albo pożyczki..

          PS. Filmy fabularne to fikcja.

        4. revcorey pisze:

          A w polsce na uczelniach(sądząc po pwr) z drugiej strony, więcej linuksów jak macos. Osobiście wolę matlaba na linuksie uruchamiać a np. na windows robić przy avr mega bo jest avr studio chociaż i można na linuksie programować avr . Zależy kto co woli jakiś specjalnych przebojów nie miałem z linuksem, w sumie to mi na linuks działa wifi w laptopie a na winxp nie(dopiero na 7 działa ale laptop słaby mam do 7). Ja wiem że ty byś dopiero trasz chętniej widział na komputerach studentów freebsd albo wybłaganego od oracela solarisa.

        5. mini pisze:

          @herr
          Harvard przy dochodach ponizej $60/y jest za darmo.
          Oczywiscie nie mozesz byc gorszy od innych. Oczywiscie o przyjeciach decyduja wyniki w nauce.

        6. Adam pisze:

          Weżcie pod uwagę, że Dell E4310 z Ubuntu kosztuje dwa razy tyle co MacBook Pro 13″.

        7. marcinsud pisze:

          @Adam no procesor w macbooku jest słabszy, system dell ma droższy, gdyz na polskiej stronie nie ma ubuntu jest win7 pro i wyżej. Za to w podstawowym dellu jest mniej pamięci i mniejszy nieco dysk. Czy różnica w cenie ok. 1k rekompensuje szybszy procesor i windowsa nie wiem.
          macbook pro 13 5300 zł
          dell e4310 6400 zł
          windows w dell 500-600 zł
          W sumie wybierając miedzy tymi dwoma może i bym kupił maka.

        8. trasz pisze:

          @3ED: Problem w tym, ze zapomnialo ci sie o mechanizmie stypendiow, dotacji oraz kredytow studenckich, ktore powoduja, ze jesli ktos nie jest jełopem, to sobie poradzi, bez bogatych rodzicow.

        9. przemo_li pisze:

          @trasz

          hmm, patrząc się na mój kierunekt (infa) liczba Lin|Win|Mac jest stała. Tego ostatniego nie ma wcale, troszkę Eeeeeeiiiiii zmieniło Lina na Wina, ale wychodzi 9:1.

          Inna sprawa, że na 1 roku tak dużo kompów nie było.

        10. trasz pisze:

          @przemo_li: Bo Polska jest ogolnie niedofinansowana, wiec zamiast wybierac optymalne rozwiazania rzezbi sie w, za przeproszeniem, ekskrementach.

        11. mini pisze:

          Maca kupia sobie ci Linuksowcy po skonczeniu studiow, ktorym sie powiedzie i juz bedzie ich stac?

        12. krzabr pisze:

          Ale fanaberie i jak tu nie nazywać wielu osób z osnews , GNU-nazistami ?

        13. Tomasz Woźniak pisze:

          @krzabr: znowu z tym nazizmem- zaczynasz mnie irytować takim porównaniem- proszę znajdź inne.

          A jak jesteś taki cfany, to pokaż używalny nie-GPL, ale otwarty menadżer okien. Tam dopiero można ponabijać się z osiągnięć BSD-like (dział menadżerów okien), więc może tak spokojniej, rozważniej i bez BSD-sekciarskiego zacietrzewienia. OK?

        14. trasz pisze:

          @Tomasz Woźniak: Jak jestes taki cwany, to pokaz uzywalny GPL-owy serwer WWW. Tam dopiero mozna ponabijac sie z osiagniec GPL-a. ;->

          Jest oczywiscie istotna roznica – uniksowe serwery WWW to istotny element ekosystemu; uniksowe managery okien to ciekawostka dla garstki osob uzywajacych Linuksa na desktopie.

        15. Tomasz Woźniak pisze:

          @trzsz: pomijając kontekst i sensowność takiego porównania. Kontekst bo dyskusja jest o grach pod Linuksem, czyli środowiskiem graficznym. Sensowność, bo jednym zdaniem podważa pan sens istnienia Unixowych stacji graficznych w CAD/CAM. Poza tym- cokolwiek napiszę będzie zawsze będzie się czego czepić.

          Wymienię jednak dla jasności: Cherokee i Tux. Drugi to raczej słaby folklor, ale pierwszy- ma sporo zastosowań i pośmiać się z niego raczej nie można- choć zapewne pan, panie Edwarcie ma odmienne zdanie.

          Jak widać używalny produkcyjnie w zastosowaniach profesjonalnych serwer http (niekoniecznie www) na GPL istnieje i ma się jakoś tam- środowisko graficzne na BSD-like niestety nie.

        16. Tomasz Woźniak pisze:

          uniksowe managery okien to ciekawostka dla garstki osob uzywajacych Linuksa na desktopie.

          Prócz Linuksa- stacje graficzne CAD/CAM, BSD i Solaris. Pominę zastosowania wbudowane, bo wyjdzie na to, że obecnie stacje graficzne na Nixach to najsilniejszy trend.

    3. ak47 pisze:

      najfajniejsze jest to ze ten udzial zawsze byl w okolicach zera ….

      1. trasz pisze:

        Nie byl. Zanim upowszechnil sie OSX uniksiarze nie mieli na desktopach specjalnego wyboru – bo czego mieli uzywac, SCO? 😉

        1. ak47 pisze:

          według zaprzyjaźnionych freebsdowcow na desktop jedynie winda sie nadaje …

        2. trasz pisze:

          Wedlug zaprzyjaznionych freebsdowcow na desktop nadaje sie jedynie OSX. 😉

        3. krzabr pisze:

          Bez przesady Windows 7 + SUA też wiele udzwigną .

          Ale na laptopie mam Mac OS X i W7 i na tą kombinację nie narzekam 🙂

    4. To dlatego, że z maca korzystają bogacze, ludzi średnio zamożnych stać na to by kupić PC z Windowsem a bidaki na siłę korzystają z Linuksa jako desktopa. Na MacOS Steam jest bo się to opłaciła. Odbiorcą jest bogata klientela. A Linux swoje zalety ma, sprawdza się na serwerach ale nigdy nie dorówna łatwością obsługi jakiemuś Makowi.

      1. marcinsud pisze:

        bidaki korzystaja z windowsa, bo jest za darmo (sic!) i w szkole ich go nauczyli, z linuksa korzystają ci co chcą korzystać

  4. Sławek pisze:

    Skąd doniesienia, iż Valve prawdopodobnie ma Linuksową wersję klienta? Może Apple zasiliło szeregi Valve swoimi agentami, jak niegdyś oskarżali część wysokopostawionych pracowników o bycie agentami Microsoftu 😉 . (Wydaje mi się, że wtedy chodziło o Apple).

    1. Sebastian Krzyszkowiak pisze:

      Linuksowa wersja jest (była?) dostępna do pobrania z serwerów Valve, wystarczy(ło?) trochę poszperać. Sam mam gdzieś na dysku stare binarki Steama 😛

      1. trasz pisze:

        Katalog nadal jest (http://store.steampowered.com/public/client/steam_client_linux daje 403).

        1. Sebastian Krzyszkowiak pisze:

          To akurat nie katalog, a plik tekstowy z listą i URLami do paczek z bibliotekami, grafikami itp. i checksumami, ZTCMW wykorzystywany jest przy instalacji i automatycznej aktualizacji.

          Tu odpowiednik na Makówki: http://store.steampowered.com/public/client/steam_client_osx i na Windowsa: http://store.steampowered.com/public/client/steam_client_win32

    2. trasz pisze:

      @Sławek: „Agenci” kosztuja. A Linux na desktopach nie jest zadna konkurencja dla kogokolwiek, w szczegolnosci dla Apple.

  5. revcorey pisze:

    „zbyt dużych problemów ze wspieraniem platformy, w szczególności różnych dystrybucji.”
    Olać inne distra zrobić dla ubuntu,fedory i opensuse. A na innych na własną odpowiedzialność.
    Ale ja tam steam nie wróżyłbym i tak sukcesu, na linuksie siedzą przeważnie ludzie których gry raczej mało interesują, nie grywają 'nałogowo’ itp.

    1. ak47 pisze:

      co nie znaczy ze ci „nie nałogowcy” nie chcą się od czasu do czasu zrelaksowac

  6. blinkkin pisze:

    Zbiór lekko zmienionych komentarzy, które napisałem prawie pół roku temu do artykułu dotyczącego przeniesienia Steama na Mac OS X:

    Wielce prawdopodobne, że klient Steam na Linuksa nie pojawi się nigdy.

    Wątpię, że Valve samo z siebie zamierza udostępnić Steam na Macu, zapewne było w tym sporo lobbingu. Przeniesienie tak dużej platformy na inny system musiało być dosyć kosztowne.

    Użytkownicy produktów Apple są prawdopodobnie najbardziej przyzwyczajeni do zakupów drogą elektroniczną (wspomniane wcześniej iTunes i AppStore), spośród wszystkich społeczności. Steam pasuje tutaj świetnie, patrząc na grupę docelową.

    Problem w tym, że Canonical jest firmą podobnej wielkości do Valve. Apple natomiast to gigant, który niedawno pokazał, że może wywierać naciski na takie korporacje jak Adobe.

    Pytanie czy Canonical ma wystarczającą siłę przebicia? Prędzej RedHat dysponuje takimi możliwościami, ale jakoś nie widzę ich w takiej roli.

    1. trasz pisze:

      Z czego najistotniejszy jest imho argument trzeci: klienci Apple maja niezla sile nabywcza; uzytkownicy Linuksa na desktopach – nie.

  7. kwahoo pisze:

    Valve ze Steamem olało Linuksa, Epic z UT3 też. Id z Id Tech 5 zapewne również będzie nakierowane na jabcole, a o Linuksie zapomni. Nie są już samodzielni i nie pozwolą sobie na taki gest. Ba, nawet nie mogą handlować otwarcie Id Tech 5.

    Zauważcie o ile lepiej było kilka lat temu, gdy na szczycie znajdowały się Unreal Engine 1 i Id Tech 3. Zrobiono na nich mnóstwo gier, a same silniki doskonale pracowały pod Linuksem.

    Teraz żaden z twórców zaawansowanych silników nie jest zainteresowany wsparciem Linuksa. Ani Epic (Unreal Engine 3), ani (zapewne) Id (Id Tech 5), ani Crytek (CryEngine 3), ani rodzimy Techland (Chrome Engine 4). Amen.

    1. yoda pisze:

      epic (swoją drogą dał ciała na całej linii z unreal engine 3) skupił się na konsolach i taki kierunek rozwoju obecnie obrali, crytek jest bardzo directx’owy a wypociny techlanda ciężko nazwać silnikiem, id software wypuszczał po jakimś czasie binarki do ściągnięcia z serwa i to było z dobrego serca, podejrzewam, że carmacka bo jak sam powiedział do quake3 włącznie praktycznie wszystko sam pisał, id tech5 jest dużo bardziej rozbudowany i zaawansowany, jest cholernie przenośny i zoptymalizowany ale nie wiem czy komuś się będzie chciało wykładać kasę na stworzenie binarek dla pingwina

      1. kwahoo pisze:

        „wypociny techlanda ciężko nazwać silnikiem” Taaa… Jak to trudno przyznać komuś sukces.
        „id software wypuszczał po jakimś czasie binarki do ściągnięcia z serwa i to było z dobrego serca, podejrzewam, że carmacka bo jak sam powiedział do quake3 włącznie praktycznie wszystko sam pisał”

        Sam? Fragment napisów końcowych z Q3:

        Programming John Carmack, John Cash
        Additional Programming Brian Hook
        Graphics / 3D Programming Adrian Carmack, Kevin Cloud, Kenneth Scott, Paul Steed

        CTF and Linux conversion by David Kirsch

        Nawet przy Q1 w polu Programming są 3 osoby (Carmack, Cash, Abrash).

    2. trasz pisze:

      @kwahoo: Kilka lat temu byly szanse na to, ze z Linuksa na desktopach cos bedzie, wiec podejscie producentow bylo inne.

      1. launchpad.net/~mgol pisze:

        @trasz
        Mógłbyś rozwinąć?

        1. Tomasz Woźniak pisze:

          @launchpad.net/~mgol: ja rozwinę za pana Edwarda- nikt nie wiedział, że beznadziejni pseudo programiści kernela tak skopią kod (przecież nic nie potrafią napisać porządnie- proteza goni protezę), otwarte sterowniki okażą się tak nieudolne a producenci masowo nie będą porzucać wsparcia sprzętu i ogólnie- Linux ssie- tylko „Unix way” wygra, bo OSX wygrywa.

          A tak poważnie- pan Edward w analizach i wieszczeniach raczył zapomnieć o kryzysie (i masowym poszukiwaniem oszczędności gdzie się da)… ale co tam- ważne że ideologia pasuje tym razem do faktów. Pocieszające jest, że pewnie za jakiś czas znowu będzie musiał się wycofywać z wieszczeń (jak z Androidem).

        2. trasz pisze:

          @launchpad.net/~mgol: Ogolnie chodzi o to, ze jesli przez dziesiec lat nic z linuksowych desktopow nie wyszlo, mimo wpakowanych w zagadnienie osmiocyfrowych sum, to juz nie wyjdzie. Gdyby mialo sie udac, to by sie udalo. Tymczasem na desktopach Linux jest, w stosunku do konkurencji, tam, gdzie dekade temu.

          @Tomasz Woźniak: Przeciez kryzys dziala na korzysc Linuksa, bo jest za darmo, wiec przerzucanie sie na niego to dosyc oczywista oszczednosc. Tymczasem mimo kryzysu Linux stoi w miejscu, a calkiem dobrze radzi sobie inny alternatywny system, wcale nie najtanszy.

        3. revcorey pisze:

          „Tymczasem mimo kryzysu Linux stoi w miejscu, a calkiem dobrze radzi sobie inny alternatywny system, wcale nie najtanszy.”
          wspomnij z jakiej pozycji startował ms a z jakiej startował linuks na desktop. Jaki system desktopowy miał już furę oprogramowania?Na jakim systemie wychowało się pokolenie? Jak ludzie umieją się obchodzić z komputerem(wybierz sobie losowo 10 kompów z gospodarstw domowych to zobaczysz w jakim stanie jest system i to z winy użytkownika)? Jaka firma ma może lobbować u producentów sprzętu?(chyłkiem wycofanie eee pc z linuksem do sprzedaży chyba tylko w necie kiedy rzadko kto skarżył się na 1 generację tylko z linuks)? Jakie są przyzwyczajenia ludzi? żeby nie było że tylko o jednej firmie Czemu się pcha rozwój linuksa w serwery? Czemu co poniektórych projektach linuksowych(i to ważnych) był/jest burdel że ludzie się boją kodu dotykać.
          Podsumowując jaki byś teraz mega hiper super system operacyjny napisał ale jak na nim nie masz fury oprogramowania na start albo nie masz możliwości uruchomienia programów z windows możesz się położyć do trumny z swoim systemem.
          Apple tyle co jedzie na opinii.

        4. mini pisze:

          „Apple tyle co jedzie na opinii.”
          To ciekawe. Uzywalem OS8 i 9 i zdecydowanie twierdze, ze X jest duzo lepszy. Od 2004 do wypuszczenia W7, zdecydowanie najlepszy OS domowy na rynku. W7 raptem dogonil Snow Leoparda.
          „wspomnij z jakiej pozycji startował ms a z jakiej startował linuks na desktop”
          OSX startowal od zera. W ciagu dekady ma 5% globalnie, a w US? 10%, powyzej 25% w koledzach, 99% komputerow powyzej $1000.
          Nie, nie dzieki opinii, dzieki ciaglemu, choc wolnemu, rozwojowi, ale realizowanemu z zelazna konsekwencja, krok po kroku, jak misternie budowane napiecie w filmach Hitchcocka.

          5%, ale tylko ze wzgledu na oferowanie modeli z gornej polki cenowej, a nie ulomnosci technicznych.

        5. revcorey pisze:

          „“wspomnij z jakiej pozycji startował ms a z jakiej startował linuks na desktop”
          OSX startowal od zera”
          zaraz zaraz sam wspomniałeś o os8 i 9 więc jaki start od zera? Marka apple była znana od lat wraz z nadejściem ipod,iphon wszystko z pod marki apple stało się trendy. Korzystałem z jakiś tam kompów mac taki mi się ten system ok wydawał. Przecież Iphon od początku gonił pod względem technicznym inne telefony(chociaż mieli ten cały interfejs wielododtykowy czy jak to się nazywało).
          „5%, ale tylko ze wzgledu na oferowanie modeli z gornej polki cenowej, a nie ulomnosci technicznych.”
          jak tam na którymś heise kiedyś czytałem wielu ekspertów czy hakerów wskazywało że windows posiada dużo lepsze zabezpieczenia niż mac.

        6. Tomasz Woźniak pisze:

          @trasz: panie Edwardzie- proszę… Darmowość Linuksa może mieć znacznie w firmach posiadających własny IT lub naprawdę bardzo małych- tam akurat pingwin zawsze miał się dobrze. Jak kryzys wpłynie na Linuksa w integracji- zobaczymy za jakiś czas. Co do OSX (bo o niego wydaje mi się pany chodzi) to wybór modnej marki w czasie ryzykownym- jest jak pan wie- bardzo częstą metodą inwestycyjną. Najczęściej działa.

          Jak pojawi się moda na Pingwina- pojawi się trend, mem- a z nimi wyniki. Co innego desktop, co innego serwer, co innego pro.

        7. trasz pisze:

          @Tomasz Woźniak: Apple nie jest modna marka w korporacjach – modnymi markami sa na przyklad IBM, HP czy Dell. Apple celuje w osoby fizyczne. Ktore w czasie kryzysu maja mniej pieniedzy, wiec szukaja oszczednosci; zgodnie z twoja teoria powinno to oznaczac kupowanie tanszego sprzetu z darmowym systemem.

          Problem Linuksa polega na tym, ze „moda na pingwina” juz byla. I minela.

        8. Tomasz Woźniak pisze:

          @trasz: panie Edwardzie- proszę przeczytać co napisałem. Czy ja gdziekolwiek pisze o modzie w firmach? Piszę raczej, że to firmy zainwestowały w modę. W czasie kryzysu ludzie mimo wszystko kupują sprzęt (nawet drogi). Sęk w tym, że firmy wolą nie ryzykować z niepewnym rynkiem. Apple to jak najbardziej rynek pewny i ryzyka nie ma- ot cała tajemnica. Jak do tego doszło, to inna sprawa.

          Czy potrafi pan wskazać teorię którą podobno przytoczyłem, że w czasie kryzysu osoby prywatne posiadające mniej pieniędzy będą wybierały darmowy OS? To chyba nie moje słowa. Ludzie wybiorą to co im doradzi sprzedawca- sprzedawca jak wspomniałem wyżej, w czasie kryzysu ryzykować nie zamierza. Coś nie tak?

          Moda na Linuksa nigdy jeszcze się tak naprawdę nie zrodziła. Jest trend wśród programistów i adminów- ale nie nazwałbym tego modą. Moda nadejdzie wraz z dorośnięciem dzieci Ubuntu. Równie dobrze może wszystko paść. Na dwoje babka wróżyła- jak to w kryzysie.

          Co do Linuksa w integracji… przyszły rok pokarze czy sprawdziły się prognozy- choć jak rozumiem, pan już wie że nic z tego się nie udało. 😀

        9. el.pescado pisze:

          zaraz zaraz sam wspomniałeś o os8 i 9 więc jaki start od zera?

          OS9 to technicznie coś w stylu Windows 3.11. Za czasów OS9 Apple był w głębokiej zapaści.

        10. mini pisze:

          @revcorey
          W czasach OS 9 (a kiedy Apple juz zdychalo) nikt z kulawa noga nawet nie chcial sie komputerow Apple tknac. Wtedy w US mieli udzial w rynku ponizej 1%, a wiec mniejszy niz nawet Ty dajesz dzisiaj Linuksowi.
          OSX jest calkiem innym systemem niz OS9 i startowal od 0% na rynku. Co prawda mozna bylo uzywac aplikacji z OS9.

          Oczywiscie, ze W7 ma lepsze zabezpieczenia. No i co z tego? OSX jest bezpieczniejszy, tak jak bezpieczniejsza jest blondynka w bikini (wiekszosc na niej to „dziury”) na plazy w Malibu, niz policjant w kamizelce kuloodpornej z pistoletem w reku na nowojorskim Bronxie. Ja zdecydowanie wole Malibu i dziury…

        11. krzabr pisze:

          @T.W. – Ostatnio widziałem porównanie wyszukiwań w googlach ubuntu i linuxa w X.2010 Ubuntu będzie częściej wyszukiwane .

          Więc dochodzi do takiej sytuacji jak z androidem kiedy to system oderwie się od mainline i zacznie się tworzyć fork (kolejny który będzie lobbował TYLKO swoje zmiany w linuxie xD) . Do tego warto zauważyć że ubuntu coraz bardziej upodabnia się do mac os x , widać brali wzorce od kogo trzeba .

        12. krzabr pisze:

          Jeszcze jedno – Mac OS X jest sprzedawany tylko z makówkami , co hamuje rozprzestrzenianie się tego systemu . A piracenie go choćby na zwykłe netbooki jest dość kłopotliwe , a jednak masowo powstają jego nielegalne distra . Widać więc że ten system się wielu podoba .

          Ale nie mi 😀

        13. revcorey pisze:

          Odniosę się do rzekomego stania w miejscu linuksa podczas kryzysu za heise
          „Platforma x86 stale umacnia swoją pozycję nie tylko pod względem sprzedanych urządzeń (1,8 miliona), ale także obrotów (35,3 procent) – z wynikiem 7 miliardów dolarów stanowi ona ponad 64 procent obrotów uzyskiwanych w tym sektorze.
          Reklama

          O ile w przypadku systemów wyposażonych w Windows Server wzrost sprzedaży osiągnął jedynie 6,7 procent, czyli poniżej przeciętnej, o tyle sprzedaż serwerów na bazie systemów linuksowych zwiększyła się o ponad 30 procent – do 1,8 miliarda dolarów. Tym samym rynkowy udział serwerów z Linuksem poprawia się o 2,5 procent do łącznych 17 procent. „

        14. trasz pisze:

          @revcorey: Mowimy o desktopach, jakbys nie zauwazyl.

    3. gbudny pisze:

      @kwahoo

      Epic z UT3 też.

      Nie. Epic Games, tylko Ryan Gordon nie wydał wersji dla Linuksa
      Ten sam problem mają użytkownicy Mac OS X.

      Id z Id Tech 5 zapewne również będzie nakierowane na jabcole, a o Linuksie zapomni. Nie są już samodzielni i nie pozwolą sobie na taki gest.

      To znaczy nowy Wolfenstein nie został wydany dla Linux oraz Mac OS X a więc nie przesadzaj. W przypadku Rage wszystko zależy od Timothee Besset, który może znajdzie chwilkę czasu na stworzenie wersji dla Linuksa. Niestety w przypadku id software użytkownicy Linuksa są odpowiedzialni za obecne negatywne nastawienie id software.

      Teraz żaden z twórców zaawansowanych silników nie jest zainteresowany wsparciem Linuksa.

      Przecież Postal 3 oraz Primal Carnage nadchodzi dla Linuksa. Poza tym LGP rok temu wydało dwie gry wykorzystujące PsyhX dla Linuksa oraz wcześniej X3: Reunion. W chwili obecnej pracują nad jakąś popularną grą multiplayer oraz kilkoma innymi znanymi grami. jest jeszcze kilka innych ciekawych pozycji, które mają mieć wersję dla Linuksa.

      1. BigBen pisze:

        Z tym portem UT3 na linuksa to gdzieś słyszałem, że port już od dawna jest gotowy tylko Epic nie chcę zapłacić Gordonowi za pracę.

        1. Z tego co wiem to port nie jest skończony i Ryan Gordon nie wywiązał się z zawartego kontraktu – więc nie dziwne, że nie dostał zapłaty.

        2. gbudny pisze:

          Rsh
          Z tego co wiem to port nie jest skończony i Ryan Gordon nie wywiązał się z zawartego kontraktu – więc nie dziwne, że nie dostał zapłaty.

          UT3 faktycznie nigdy nie został ukończony, ale problemy z wynagrodzeniem pojawiały się już przy poprzednich wersjach UT.

      2. kwahoo pisze:

        Dziwne żeby ostatni Wolfenstein został wydany pod Linuksa i Maca skoro używa Direct3D (SP).

    4. Jedyny powód, dla którego UT3 nie wyszło na Linuksa jest taki, że Ryan Gordon przeliczył się ze swoimi umiejętnościami i ilością czasu – za dużo projektów na głowie i zabrakło czasu. Smutne, ale prawdziwe.

      1. gbudny pisze:

        Jedyny powód, dla którego UT3 nie wyszło na Linuksa jest taki, że Ryan Gordon przeliczył się ze swoimi umiejętnościami i ilością czasu – za dużo projektów na głowie i zabrakło czasu. Smutne, ale prawdziwe.

        Ryan od wielu lat pracował nad kilkoma projektami jednocześnie, ale nie zawsze otrzymywał wynagrodzenie, co często skutkowało nieukończeniem gry.
        Niestety musi skończyć z tym nieustannym liczeniem na wolontariuszy, ponieważ oni nie zawsze są w stanie stworzyć wersję dla Linuksa. Dlatego wspierać konkretne firmy jak LGP
        lub Runesoft ponieważ oni zawsze wydają finalny produkt oraz dają wsparcie techniczne.

        1. mini pisze:

          „Niestety musi skończyć z tym nieustannym liczeniem na wolontariuszy, ponieważ oni nie zawsze są w stanie stworzyć wersję dla Linuksa”
          Niemozliwe. Na OSnews co chwile slysze, ze to darmowe i/lub otwarte oprogramowanie to najlepszy i niedoscigniony model rozwoju oprogramowania. Szczyt techniki i szczyt szczytow.

          Nie twierdze, ze Ty tak mowisz, ale Otworz Oczy na Prawde. Opamietaj sie!

        2. gbudny pisze:

          @mini

          Na OSnews co chwile slysze, ze to darmowe i/lub otwarte oprogramowanie to najlepszy i niedoscigniony model rozwoju oprogramowania. Szczyt techniki i szczyt szczytow.

          Ja nie pisałem o otwartym oprogramowaniu, a termin wolne oprogramowanie uważam za błędny. Ponieważ nie wyszczególnia on dostępności źródeł, a „wolność”, której nie da się jednoznacznie zdefiniować. Dla mnie ma znaczenia czy program/gra ma otwarty kod czy zamknięty. Widziałem wiele ciekawych projektów, które nigdy nie wyszły ze stadium wersji beta/alpha. Najlepsze programy/gry to takie, które potrafią zarobić na swoje utrzymanie lub mają jakiegoś sponsora.

          ale Otworz Oczy na Prawde. Opamietaj sie!

          Jaką prawdę i przed czym mam się opamiętać?

  8. QkiZ pisze:

    A w czym mają problem, bo nie czaje. Nie lepiej otworzyć Steam’a aby pracowała nad nim społeczność?

    1. trasz pisze:

      Nie lepiej zostawiac kluczyki w stacyjce swojego samochodu, zeby pracowala nad nim spolecznosc?

      1. Masz porównania jak upośledzony troll. Oh, wait…

        1. trasz pisze:

          @oO: Wydaje mi sie, ze analogia z rozdawaniem swojej wlasnosci jest wystarczajaco czytelna dla Sapiens Sapiens.

        2. Nie, bo na uwolnieniu Steama Valve by mogło dużo zyskać. Przenośność, darmowe poprawki, … A za gry i tak by miało kasę.

          A co zyskasz oddając nieznajomym swój samochód?

          Wyraźnie masz jakieś zacofanie rozwojowe, bo z logiką zupełnie ci nie idzie.

        3. trasz pisze:

          @oO: Nie mogloby. Przenosnosc w takim stopniu, jaka im jest potrzebna, juz maja; poprawki rowniez. Nie bez powodu komercyjne oprogramowanie otwiera sie dopiero wtedy, gdy jego dalszy rozwoj przestaje sie oplacac. Natomiast bez problemu mozna wymienic straty – chociazby latwiejsze obchodzenie mechanizmow kontroli dystrybucji.

        4. mini pisze:

          @oO
          „A co zyskasz oddając nieznajomym swój samochód?”
          Jak to co? Zaloza rasowe sprezyny, profesjonalny mod chip i filtr powietrza. Ktos wlozy kubelki w skorce, a inni lepsze audio itd. Ty nie wlozysz grosza a bedziesz mial szczyt szczytow gdzies na miescie. A najwazniejsze inni beda czerpac satysfakcje z posiadania darmowego i/lub otwartego samochodu bedacego technologiczna perelka? Czy nie o to chodzi w otwieraniu?

        5. Reddie pisze:

          @Edek: Steam nie jest komercyjny, można go pobrać za darmo.

          Co rozumiesz przez „mechanizmy kontroli dystrybucji”?

        6. @mini
          Nie. Ale za to udowodniłeś, że jesteś debilem. Gratuluję.

        7. trasz pisze:

          @oO: Wiem, ze to daremna prosba, ale mimo wszystko sprobuje: drogi sfrustrowany pracowniku budzetowki, czy moglbys z laski swojej wracac na Onet?

    2. sprae pisze:

      Niech społeczność zrobi własnego steama. To będzie zabawne i ciekawe.

      1. Tomahawk pisze:

        Ale drogie(infrastruktura itd.) z małą szansą przekonania do siebie producentów gier. Prędzej taki Canonical mógłby zacząć współpracować z Valve.

        1. trasz pisze:

          Dlaczego Valve mialoby zalezec na wspolpracy z Canonicalem? Canonical nawet dla siebie nie potrafi wypracowac dochodu poki co.

        2. Tomasz Woźniak pisze:

          @trasz: nie, no Canonical jako jedna z niewielu korporacji linuksowych ma pewne źródło przychodu i finansowania… znaczy się konta właściciela 🙂 Póki co to bardzo dobrze działa. 😉

        3. Tomahawk pisze:

          Bo to potencjalna kasa, a to Canonical i deweloperzy gier odwalaliby brudną robotę.

      2. BigBen pisze:

        Były już próby zrobienie konkurencji dla steam tylko multiplatformowej, ale nie z tego nie wyszło. Jeśli chodzi o zrobienie samego klienta steam dla linuksa to nie ma sensu jeśli nie będzie natywnych gier.

  9. DataEngine pisze:

    Wcale nie potrzeba wypuszczać steama pod każdą dystrybucję – wystarczy niech Valve zrobi własną – ściśle dostosowana do potrzeb, z prostym instalatorem (w zasadzie wystarczyłoby pytanie o partycję na której zainstalować system), z sterownikami pod karty graficznie (chyba w zasadzie liczą się nvidii i ati – nie wiem jak z grafikami w procesorach intela z serii i3/5/7) i potem informacja co dodać do bootloadera.
    Łatwe proste i przyjemne, a raczej nikt o zdrowych zmysłach nie używa tego samego systemu do pracy i do rozrywki.
    A i dogadanie się z Canonical też nie powinno być trudne, a co szkodzi mi zainstalować Ubuntu na dysku do pogrania sobie – mogą mieć „Ubuntu One Games 😉

    1. „raczej nikt o zdrowych zmysłach nie używa tego samego systemu do pracy i do rozrywki.”

      oO?

      1. DataEngine pisze:

        Co oO? Dziwne, że mam oddzielne systemy do pracy i do rozrywki? Po paru przypadkach, gdzie gry zrobiły „zwis” i rozjechały system plików, nie będę marnował czasu na naprawianie lub odzyskiwanie z go z kopii zapasowej.

        1. To fajny masz system co na nim program w userspace rozjeżdża system plików. Gratuluję.

          Poza tym to, że ty masz 2 systemy, nie znaczy, że jak ktoś robi inaczej, to nie jest przy „zdrowych zmysłach”.

        2. trasz pisze:

          @oO: Been there, done that. Oczywiscie z Linuksem. Oczywiscie przez blad w kernelu.

        3. Mi jakoś nigdy nie padł system plików na Linuksie, a miałem już maszyn pod jego kontrolą ho, ho, i trochę więcej.

          Widać głupiemu jednak zawsze wiatr w oczy 😉

        4. trasz pisze:

          @oO: To tylko dowodzi, ze nie masz z tym systemem specjalnie wiele doswiadczenia. Jak ludzie, ktorym sie Windows 95 nie wieszalo.

        5. launchpad.net/~mgol pisze:

          Podczas normalnego używania na laptopie nigdy mi nie padł system plików. Za to muszę przyznać, że Windows był bardziej odporny na awarię pamięci. Świeżo po kupieniu blaszaka przez rodziców pod Windowsem co i rusz jakiś program miał ze sobą problem, Opera nagle twierdziła, że brakuje jej jakichś plików itp. Ubuntu za to (najpierw na ReiserFS, potem ext3) się co jakieś 2 tygodnie wywalało (w sensie, nie chciało się uruchomić, a fsck miał sporo roboty do wykonania).

          Okazało się (co odkryłem dzięki czyjejś podopowiedzi, by w ogóle sprawdzić pamięć…), że od 500. do 700. megabajta pamięć robi całkowitą sieczkę z danych. Byłem pełen podziwu dla XP, że potrafił to przeżyć…

        6. krzabr pisze:

          Bo to był prosty pod względem budowy OS 🙂

          Tak jak w systemach RT często stosuje się osy z jedną przestrzenią adresową .

  10. webnull pisze:

    Bardzo smutna wiadomość, miałem wielkie nadzieje co do STEAMa dla Linuksa ponieważ używam tylko i wyłącznie Linuksa na każdym desktopie i serwerze.

  11. BigBen pisze:

    Kręcą jak diabeł słońcem. Najpierw były jakieś plotki, potem na phoronix pojawiła się rzekomo oficjalna wiadomość o porcie dla linuksa (nawet na jakieś stronie valve chyba widziałem napis że steam można odpalić przez wine albo poczekać na oficjalnego klienta), a teraz mówią że nie będzie steama dla linuksa. Ciekawe jak to pogodzą z portem gry Postal 3 na linuksa? Jeśli chodzi o wsparcie dla dystrybucji to wystarczy żeby wspierali 5 najpopularniejszych dystrybucji, a reszta niech kombinuje na własną rękę.

    1. Sebastian Krzyszkowiak pisze:

      Nikt nie powiedział, że nie będzie Steama dla Linuksa (oprócz trasza), przedstawiciel Valve powiedział, że nie pracują nad nim w tym momencie. Znając Valve pewnie albo skończyli już prace i czekają na ogłoszenie np. na Portala 2 (ich wypowiedzi często należy traktować baardzo dosłownie :P), albo tymczasowo zarzucili pracę w celu skupienia się na czymś innym.

      1. trasz pisze:

        @Sebastian Krzyszkowiak: Analogicznie, nikt nie powiedzial, ze nie bedzie Stema dla FreeBSD. Ale nikt o zdrowych zmyslach nie bedzie bronil tezy, ze Steam dla FreeBSD jest tuz za progiem.

        1. Słabo ci idzie z logicznym myśleniem.

          Były wyraźne poszlaki mówiące, że Steam dla Linuksa jest w drodze. Dopiero ta wypowiedź je dementuje, o ile nie jest tak jak pisze Sebastian.

          O FreeBSD nic nigdy nie było wiadomo i nie ma żadnych podstaw, by oczekiwać Steama na tę platformę.

      2. el.pescado pisze:

        Pewnie było tak: Valve zrobiło klienta dla Linuksa i rozesłało maila do twórców gier:

        – Hej, mamy Steama dla Linuksa, możecie publikować tam swoje gry!
        – …..
        – A niech to, znów nie wyszło:|

        1. Sebastian Krzyszkowiak pisze:

          Głównym „użytkownikiem” Steama jest samo Valve z ich własnymi grami ;p

    2. trasz pisze:

      @BigBen: Valve nie kreci, to Phoronix, tradycyjnie dla nich, radosnie bredzi. Autorem oryginalnej plotki byl wlasnie Phoronix. Valve jedyne, co w tej kwestii zrobilo to sprostowalo – o czym jest nius.

      1. BigBen pisze:

        W takim razie jak skomentować to że do tej pory na jednej ze stron której właścicielem jest valve do tej pory jest informacja o oficjalnym kliencie na linuksa http://developer.valvesoftware.com/wiki/Steam_under_Linux

        „To get the best performance we will need to wait for Valve to release a native Steam client (which is now rumoured to be happening).”

        1. Cyber Killer pisze:

          Nieedytowalne wiki. Każde wiki każdy kto sobie je postawi może zamknąć tylko do określonej grupy userów, to jest wiki Valve.

  12. Maciek pisze:

    Wy naprawdę myśleliście, że Valve stworzy klienta dla Linuksa? A po co to komu? Statystycznie Linux się nie liczy… ile on ma? 0,4%? Po zaokrągleniu wychodzi 0… A także jest to w granicy błędu statystycznego… Powiecie, że te 0,4% to są miliony… Ale w porównaniu do miliardów Windowsa to Linux jest zerem.

    Niestety taka prawda.

    1. Smeagol pisze:

      @Maciek
      Skąd wyssałeś te dane? Sam badania przeprowadzasz?

      http://www.w3schools.com/browsers/browsers_os.asp

      4,8%

      1. el.pescado pisze:

        Serwis w3schools odwiedza „specyficzna” grupa ludzi. Równie dobrze mógłbyś wziąć statystyki z linuxnews.pl

        1. revcorey pisze:

          Tzn. tylko tyle że nie ma wiarygodnych badań. Jedyne co można powiedzieć że użytkowników na desktop linuksa może być powyżej 20 milionów(szacunki canoncial że oni sami mają 8-12 mln).

    2. BigBen pisze:

      Problem w tym, że tak naprawdę nikt nie wie ilu jest linuksowców. Większość statystyk daje linuksowi 1-1.5%, część daje poniżej 1%, a zdarzają się też hardkorowe zestawienia, które dają linuksowi około 5% http://www.w3schools.com/browsers/browsers_os.asp

      Zrobienie takiej statystyki utrudnia jeszcze fakt, że sporo linuksowców ma AdBlocka albo zmienionego User Agenta.

      1. jarek pisze:

        część daje poniżej 1%, a zdarzają się też hardkorowe zestawienia, które dają linuksowi około 5% http://www.w3schools.com/browsers/browsers_os.asp

        Tam jak wol stoi „collected from W3Schools’ log-files”
        Uwzgledniajac specyfike strony to bias jest oczywisty, rownie dobrze
        mozesz sie popocieszac statystykami z logow OSnews, i beda one rownie
        miarodajne. Tutaj masz cos sensowniejszego:

        http://marketshare.hitslink.com/os-market-share.aspx?qprid=9

        Zrobienie takiej statystyki utrudnia jeszcze fakt, że sporo linuksowców ma AdBlocka albo zmienionego User Agenta.

        Tej mantry to juz w ogole nie rozumiem, uzywam linucha od lat prawie
        15-tu i zmienialem naglowki przegladarki moze z piec razy, jak musialem.
        To moze Twoje hobby i paru Twoich kolegow h4ki3ruff, ale przytlaczajaca
        wiekszosc uzytkownikow linucha nie zawraca sobie tym w ogole glowy.

        1. BigBen pisze:

          Dlaczego robisz od razu ze mnie i moich znajomych jakieś dzieci neo albo inny pokrewny gatunek dziwolągów?
          Nie mam żadnych kolegów „h4ki3ruff”, a przynajmniej mi nic nie wiadomo żeby któryś z moich znajomych się tym interesował.

          Sam spotkałem się z taką jedną grą przez przeglądarkę, która nie pozwalała uruchomić się pod FF. Po zmianie UA na ten z IE gra bez problemu ruszyła. Jest jeszcze kilka takich stron które uważają IE za jedyną słuszną przeglądarkę. Jeżeli byłbym stałym użytkownikiem takiej strony to na stałe bym zmienił sobie UA żeby nie kombinować za każdym razem gdy chcę wejść na tę stronę. Na paru forach i wortalach na których można podejrzeć UA użytkowników widać, iż niektóry faktycznie mają takie hobby i można spotkać UA w, którym widać że:
          -Nazwa przeglądarki to Safari
          -została uruchomiona pod linuksem
          -korzysta z silnika IE
          Choć owszem takich użytkowników jest nadal niewielu.

          Jeśli chodzi o AdBlocka to część statystyk jest zbierana przez reklamy, które po załadowaniu pobierają UA twojej przeglądarki i wysyłają na jakiś serwer statystyczny. Jeżeli masz zainstalowanego AdBlocka to wtedy reklamy się nie załadują, a więc nic nie zostanie wysłane do serwera statystycznego.

        2. szarpaj pisze:

          A kto powiedział, że np. takich hitslink czy inna statystykownia nie pobiera danych z tak “topowych” i “miarodajnych” serwisów jak jakieś pudelki, plotków, gwiazdeczek itp? (; Tu tez można śmiało powiedzieć, że odbiorcy są specyficzni.

        3. jarek pisze:

          A kto powiedział, że np. takich hitslink czy inna statystykownia nie pobiera danych z tak “topowych” i “miarodajnych” serwisów jak jakieś pudelki, plotków, gwiazdeczek itp? (; Tu tez można śmiało powiedzieć, że odbiorcy są specyficzni.

          Moge smialo powiedziec, ze hitslink analizuje dane
          z wielu zrodel, zapewne i z pudelkow i z newsow i z
          serwisow geekowych.
          Jesli kapujesz podstawy statystyki, wiesz, ze wieksza
          probka daje mniej zbiasowany wynik.

        4. szarpaj pisze:

          Kapuję sondaże, to chyba wystarczy do tego na co głosować, więc śmiało można powiedzieć, że kapuję statystyki, prawda? (;

          Odnośnie statystyk, to ciekawe badanie kiedyś przeprowadzono w Niemczech (afair). Wyszło, że „w godzinach pracy” Linux ma te (dane przykładowe) 0,3%, ale już „w czasie wolnym” ten wskaźnik rośnie do 3%. Statystyka może być więc bardzo myląca.

          Ktoś wcześniej (trasz?) poruszył też temat „99% i tak ma dualboot z Windowsem” — pytanie ile osób byłoby w stanie zrezygnować z tego rozwiązania mając do dyspozycji możliwość natywnego grania? W wielu miejscach, także na forum Valve, pojawiają się podobne tematy o „byciu zmuszonym” do dualboota właśnie przez brak tej czy innej gry/programu.

        5. trasz pisze:

          @szarpaj: Tyle, ze dla producenta gier mozliwosc rezygnacji z dual boota nie ma zadnego znaczenia. Liczy sie to, ze klientow potencjalnie zainteresowanych wersja pod Linuksa jest mniej, bo ci, ktorzy chcieli kupic, zaplacili juz za wersje pod Windows.

        6. jarek pisze:

          > Linux ma te (dane przykładowe) 0,3%, ale już „w czasie wolnym”
          > ten wskaźnik rośnie do 3%. Statystyka może być więc bardzo myląca.

          Poprosze o linka do zrodla w ktorym podane sa statystyki dla
          zwyklych Niemcow, nie-geekow, bo poki co, to jest „ktos mi powiedzial”.

        7. szarpaj pisze:

          @trasz: Chodziło mi raczej o to ile rzeczy _nie_ zostało kupione, bo komuś nie chce się skakać z systemu do systemu. Nie jest to wielki rynek, ale na pewno głodny takich rozrywek. Wbrew pozorom można tu na pewno trochę „ugrać”, a kto pierwszy zainwestuje może zgarnąć całą pulę dla siebie albo… utopić kasę.

          @jarek: Gdybym miał źródło to bym je od razu podał, a nie bawił się w „złap mnie za słówko”. (;

          Btw. nie wiem czy nie na OSNews był news o podobnym badaniu dotyczącym udziału IE/Fx na rynku. Tam też zastosowano podział „typowe godziny pracy” vs. „typowe godziny czasu wolnego” i w tych pierwszych górą było IE, ale im „później po pracy” tym bardziej zaznaczała się przewaga Fx.

      2. Prawie każdy użytkownik Linuksa ma AdBlocka. A na windowsie pewnie jakies 1-2%.

        W oczywisty sposób wpływa to na statystyki.

        1. jarek pisze:

          > Prawie każdy użytkownik Linuksa ma AdBlocka. A na windowsie
          > pewnie jakies 1-2%.
          > W oczywisty sposób wpływa to na statystyki.

          W jaki konkretnie? Moj FF z AdBlock wysyla taka sygnature:

          User-Agent: Mozilla/5.0 (X11; U; Linux i686; en-US; rv:1.9.2.8) Gecko/20100723 Ubuntu/10.04 (lucid) Firefox/3.6.8

        2. Ale nie wysyła jej do firm zbierających statystyki…

        3. jarek pisze:

          > Ale nie wysyła jej do firm zbierających statystyki…

          Sprawdzilem w regulkach swojego adblock, i google analytics
          i hitslink na przyklad sa przepuszczane i pewnie jeszcze
          pare innych stron analizujaych ruch w sieci.
          Jeszcze jakies propozycje?

        4. BigBen pisze:

          Wszystko zależy z jakiego źródła filtrów korzystasz. Hitslink u mnie nie jest zablokowany ale google analystics już tak. Znalazłem też adresy kilku innych serwerów statystycznych (np. stat24).

        5. jarek pisze:

          > Wszystko zależy z jakiego źródła filtrów korzystasz.

          Znajac zycie, wybralem „pierwsze z brzegu” jakie przy
          instalacji podpowiedzial mi sam AdBlock. I znajac zycie,
          robi tak 90% ludu instalujacego AdBlocka.

    3. Tomasz Woźniak pisze:

      @Maciek: miliardy Windowsa… Rany, a ja myślałem że nieświadomość skali cyfr była za czasów starej złotówki, kiedy zarabiało się w milionach….

      1. krzabr pisze:

        Spójrz na WOW’a 😀

        Inna sprawa jak tak bardzo chcą tego steama to czemu nie spróbują go i gier na niego bazujących uruchamiać pod Wine ?

        1. Tomasz Woźniak pisze:

          @krzabr: no patrzę na WoW- a raczej całość Battle.net… 2008 – ponad 12M kont (nie graczy). Sugerujesz, że przez 2 lata ta cyfra wzrosła 10 krotnie, czy co?

        2. krzabr pisze:

          Chodzi o skłonność uzależnionych od niego ludzi do wydawania pieniędzy na tą grę , jak narkotyk .

  13. peter. pisze:

    A kto by chciał pisać soft użytkowy pod linuxa ?

    Setki dystrybucji, kilka rodzajów pakietów, kilka rodzajów środowisk ui, powiązania, biblioteki, nieaktualne repozytoria, etc, etc..

    Problemy logistyczne pod linuxem są po prostu zbyt wielkie. Strach na to pisać soft, to wyzwanie i marnowanie energii.

    A najśmieszniejsze, że największym problemem jest samo uruchomienie dowolnego programu ! Ściągnięcie, uzupełnienie zależności, repozytoriów, usunięcie konfliktów (stare wersje bibliotek), konfiguracja, skrypty… SZKODA ŻYCIA DO CHOLERY.

    Brakuje kogoś, kto by wziął to środowisko linuxowe „za ryj” i zrobił z tym porządek. Dopóki nie będzie scentralizowanej „władzy”, linux nie wyjdzie poza 0,5%.

    Zwykłym użytkownikom nie trzeba miliardów dystrybucji i niedopracowanych programów wiecznie w wersji alfa 0.0001. Im trzeba standardów i prostoty. Ma być klik i gotowe, a nie ślęczenie nad listą repozytoriów i kompilacja sterowników.

    Gdyby Xbox360 czy PS3 wymagały takiej administracji jak typowy linux, NIKT by nie kupił konsoli, możecie być pewni.

    1. revcorey pisze:

      Nie wiem mi działa bez problemów zazwyczaj chociaż też zdarzały się a na windows też. Jak już pisałem olać inne distra zrobić dla ubuntu(to i debian się podciągnie),fedora,opensuse i wystarczy. Tak się rynek skrystalizuje. A inne distra często różnią się od distra z którego się wywodzą oprogramowaniem na start i nazwą i to w zasadzie tyle.

    2. BigBen pisze:

      -Setki dystrybucji

      Wystarczy dać wsparcie dla 5 najpopularniejszych, a reszta niech sobie sama radzi.

      -kilka rodzajów pakietów

      Ja naliczyłem tylko 2 najbardziej się liczące: RPM i DEB. Reszta to pakiety robione na potrzeby jakieś jednej dystrybucji i zabawę z nimi można sobie odpuścić. Zarówno pakiety RPM i DEB można zrobić program checkinstall. Wiele zamkniętego softu na linuksa jest także dostępne w postaci archiwum tar.gz z zależnościami w środku (moim zdaniem najlepsze rozwiązanie).

      -kilka rodzajów środowisk ui

      Nie do końca rozumiem ten argument. Jeśli napiszesz jakiś program z użyciem biblioteki Qt albo Gtk to uruchomi się on na każdym UI pod warunkiem że będzie dostępna biblioteka dla tego środowiska. Jeśli jednak bardzo ci zależy na konkretnym wsparciu to zainteresuj się GNOME oraz KDE, a reszta niech sobie radzi.

      -powiązania, biblioteki, nieaktualne repozytoria, etc, etc..

      Wystarczy dać program ze wszystkimi zależnościami w formie archiwum tar.gz (albo jakimś innym podobnym formacie) i problem z głowy. Nie polecam używać jakiś magicznych instalatorów bo różnie z nimi bywa.
      Przecież takie Enemy Territory uruchamiło się u mnie na debianie testing (w miarę aktualnym) pomimo, iż:
      *gra powstała w 2003 roku
      *sporo pozmieniało się w wersjach bibliotek od daty wydania gry
      *sporo zmieniło się w samym linuksie
      *gra była kompilowana na 32 bitowe procesory, a ja mam 64 bitowy system

      Jedyny problem z jakim się spotkałem to brak dźwięku, ale można sobie z tym poradzić. Na obronę powiem, że na windows 7 też mam spore problemy z odpaleniem pewnej gry wydanej w 2005 roku.

      „Brakuje kogoś, kto by wziął to środowisko linuxowe “za ryj” i zrobił z tym porządek. Dopóki nie będzie scentralizowanej “władzy”, linux nie wyjdzie poza 0,5%.”

      Zadanie chyba nie do osiągnięcia. Linuks to samo jądro i to jakoś jest pod kontrolą, ale co z całą resztą? Zabronisz innym tworzyć jakieś GUI?

    3. Widzę, że się znasz jak nie wiem co.

      Środowisko „ui” jest jedno: X.

      Biblioteki w grach nie są potrzebne, bo kompiluje się je statycznie albo dołącza obok binarki własne wersje. Przy gigabajtach danych gry to nie ma żadnego znaczenia.

      Dystrybucja też nie ma znaczenia, gdy instaluje się rozpakowując program przez instalator. Tylko niektórzy producenci troszczą się o zrobienie pakietów i porządek w systemie. Ale nie ma z tym problemu.

      Jedyny potencjalny problem to np. starsza wersje X, ale to są niewielkie różnice w wersjach, i na pewno OpenGL i reszta będzie działać ok.

      No i dźwięk, ale tu też nie ma tragedii. User sobie poradzi, jak nie to znajdzie na forum jak pogodzić kilka różnych systemów dźwięku.

      Co do statystyk Linuksa, to są one zaniżone, a co więcej, wielu ludzi nie przesiada się właśnie z powodu braku gier i oprogramowania. Gdyby były, to woleli by Linuksa niż windows (wypowiedzi moich znajomych).

    4. krzabr pisze:

      @peter. – Brawo zgadzam się z tobą w 100% linux to po prostu za duży śmietnik aby przenosić tam gry , co innego tworzyć tam programy dla banków/rynków finansowych gdzie są tylko 2 distra rt-suse i rhel gdzie zawsze się znajdzie odbiorca gotowy zapłacić miliony $ za wdrążenie .

  14. Jorge pisze:

    1. Ile dostajecie kapuchy od Microsoftu za komentowanie wątków o Linuxie.
    2. Jeśli nie dostajecie kapuchy od Microsoftu, to czemu piszecie, że kapucha jest najważniejsza, a tracicie czas tutaj?

    1. trasz pisze:

      @Jorge:

      1. Jak tak patrze po historii konta, to Microsoft za komentarze o Linuksa placi mi dokladnie tyle samo, co Rosjanie za pisanie o najbardziej żałosnym prezydencie trzeciej RP. W sumie zastanawiajacy zbieg okolicznosci.

      2. Dlatego, ze trzeba czasem zrobic przerwe w pracy.

      1. A co piszesz o zdrajcy kwaśniewskim?

        1. trasz pisze:

          @oO: A kogo zdradzil, przepraszam? Bo o dzialaniach poprzedniej ekipy na szkode Polski mozna opowiadac dlugo i w dobrze udokumentowany sposob.

        2. Tomasz Woźniak pisze:

          @trasz: nie no, jeszcze w polityce pan siedzi? Przypomnę, że urząd prezydenta to deczko co innego niż instytucja rządu. Skoro pisał pan o żałosnym prezydencie, to nie rozumiem wynurzeń o działaniach ekipy w szkodę- prezydent akurat na to wpływu nie ma.
          Poza tym- 90% ludzi którzy krytykują Leszka Kacz. nie potrafią tak naprawdę wskazać za co tak go krytykują. Założę się, że z panem byłoby podobnie- niemniej, to nie ten portal i nie ta lista.

          PS.
          Ostatecznie uznaję, że najgorszym prezydentem był Jaruzelski, zaraz za nim Wałęsa i potem Kwaśniewski. Leszek na tle poprzedników wypada chyba najlepiej (co nie znaczy, że był super)

        3. Reddie pisze:

          @oO: no przecież napisał, że „najbardziej żałosny prezydent III RP” 😉

        4. trasz pisze:

          @Tomasz Woźniak: Poprzedni prezydent specjalizowal sie w robieniu z siebie debila na arenie miedzynarodowej – ze wspomne tylko szczeniackie wyskoki pod adresem Rosji oraz przepychanie ludzi-porażek w rodzaju Fotygi.

        5. trasz pisze:

          @Tomasz Woźniak: Zreszta, popatrzmy z drugiej strony – pozytywnej. Jaruzelski byc moze uchronil nas przed rozjechaniem ruskimi czolgami. Walesa przeprowadzil bezkrwawa rewolucje, zastepujac poprzedni ustroj aktualnym. Kwasniewski wprowadzil nas do Unii. Co zrobil Kaczynski? Jedyna istotna rzecz, o ktorej ktokolwiek poza nielicznymi fanbojami pamieta, to zabicie sie w katastrofie lotniczej.

        6. Tomasz Woźniak pisze:

          @trasz: a jednak ciągniesz wątek polityczny, mimo iż jak widzę masz skrajnie znikome o polityce pojęcie. Na początek od końca „nieliczni fanboje to też sterowane manstreamem lemingi głosujące jak im TVN/GW i ta druga telewizja powie, że nie jest obciachowo”. Jest ich równie mało, co moherów- większość ludzi to niewolnicy mniejszego zła. Witamy w rzeczywistości panie Edwardzie.

          Rzeczy jakie pan przytoczył, to dzieła nie prezydentów, ale polityków zanim zostali prezydentami (bezkrwawa rewolucja, brak sowieckiej interwencji (której wcale nie miało być, ale to inna historia)). Wejście Polski do UE to dzieło rządu, który w tym czasie już z pałacem zaczynał iskrzyć- proponuję sięgnąć do informacji z tamtego okresu i książki pana Millera. Podsumowując- jakoś nie widzę w osiągnięciach prezydentów…. tak ciężko znaleźć?

          Metoda lemingów- czyli szukanie obciachu. Pominę Jaruzelskiego, bo praktycznie się nie narządził- był figurantem na wypadek jakby Rosja jednak upomniała się o swoje i gwarantem, że archiwa UB zostaną oczyszczone. Zadanie wykonał.
          Obciach za granicą- Charków… pamięta pan slalom Aleksa na grobach? Polityka zagraniczna- pytanie retoryczne- jaki kraj Europejski jaki ostatni potępił pucz w Moskwie? Kto pierwszy wsparł pomarańczową rewolucję na Ukrainie (tu muszę dodać, że Lechu W. dał popis- szacun)- bo nasz prezydent pojechał jak już nie było wyjścia.
          Polecę dalej- Wałęsa- skłócanie prawicy, inwigilacja opozycji, niejasne działania UOP w tuszowaniu sprawy Bolka. To nie jest obciach?
          Kwaśniewski- uwalenie ustawy odbierającej emerytury UB i zbrodniarzom stalinowskim, stałe i skuteczne blokowanie reform ustrojowych AWS, uniewinnienia mafiozów. To nie jest obciach?

          Metoda pokazywania rzeczy ok. Leszek jaki był, taki był. Nie miał prezencji i miał tendencję do wpadek. Miał jednak miłą naturę- to można szczerze powiedzieć. Prezydentura- przynajmniej nieobciachowa, bo nie nachlał się gdy nie powinien i nie odzywał jak nie musiał. Pokazał jednak, że ma wizję polityki wschodniej (osobna sprawa, czy Piłsudska wizja jest dla Polski ok) i potrafi skuteczne działać (chociażby interwencja w Gruzji).
          Co zyskała Polska za jego prezydentury? Partnerstwo wschodnie, odblokowanie rozmów w sprawie rosyjskiej blokady naszego eksportu mięsa. Przede wszystkim- przypomnienie Europie, że 40 mln kraj ma prawo głosu i walki o swoje. Bo tylko tyle może w Polsce prezydent.

          Obciach za granicą- a gadałeś z kimś z zagranicy za czasów rządzenia Kaczora? Ja najczęściej słyszałem, że to kolega Sarkozego- nic o obciachy jaki tam podobno wzbudzał. Fakt, że tamci ludzie znali się polityce gorzej od pana.

          Podsumowując- na tle miernot moralnych i politycznych w pacu prezydenckim Leszek zawsze wyglądał dobrze, o ile ktokolwiek poświęci minimum wysiłku na poznanie faktów niemedialnych a rzeczywistych. Jego prezydentura była co najmniej przeciętna.

          Za co jestem Kaczorowi wdzięczny? Hm… chyba za muzeum powstania warszawskiego i porządnie działający IPN. Szkoda, że pierwsze nie istnieje w mediach a drugie partia wykorzystała do walki politycznej.

        7. Kelt pisze:

          @trasz: „Poprzedni prezydent specjalizowal sie w robieniu z siebie debila na arenie miedzynarodowej”

          Mówisz o uchlaniu się na oficjalnych obchodach zbrodni Katyńskiej?
          A może o całowaniu ziemi przez prezydenckiego ministra?
          Czy może o chorobie Filipińskiej? (fakt – to było kiedy już nie był prezydentem)

          No ale to Kaczyński był strasznym prezydentem, zwykłym kurduplem (niższym od Kwacha o ok. 2 cm) i najgorszym prezydentem.
          Coś widzę, że poza dzieciakami Neo wyrastają nam dzieciaki TVN’u.

        8. krzabr pisze:

          Proszę bardzo :

          http://crusader.salon24.pl/212983,socjalisci-i-liberalowie

          Warto też zobaczyć KTO to pisał .

          Dla mnie sprawa jest prosta wprowadzić karę śmierci za defraudacje i inne poważne przestępstwa gospodarcze , a problemy z oszukiwaniem firm przez urzędników się skończą , potem RADYKALNIE zmniejszyć rozmiary administracji państwowej i kodeks prawny i będzie fajnie 😀

        9. Tomasz Woźniak pisze:

          @krzabr: lepsza od kary śmierci jest konfiskata majątku (rodzinnego i pochodnego) plus zakaz prowadzenia działalności na terenach RP.

          Tak naprawdę to Polsce wystarczyłaby odpolityczniona i dofinansowana policja oraz aparat sądowniczy. Deubekizację wykonuje za nas czas.

  15. ziom pisze:

    Dla Ubuntu potrzeba paczki, bo ubu dzieci nie potrafią mózgu używać 😀
    Nie obrażam w tym momencie Ubuntu, wszak jest to bardzo dobre Disrto, tylko niestety 90% jego użytkowników to bezmózgowcy.

    Wystarczy przecież uniwersalny instalator *.run, taki jak np. nvidia daje do swoich sterowników i każdy sobie poradzi w tym 10% społeczności Ubuntu.

    1. marcinsud pisze:

      podzielisz się tym jak sprawdziłeś, że 90% ludzi korzystających z ubuntu to bezmózgi?
      Nie nie odsyłaj mnie na fora o problemach, bo tam nie wchodza ludzie, którzy ich nie mają. Analogicznie można stwierdzić, że każdy soft jest użytkowany przez debili jeśli się wejdzie na forum o problemach.

      1. krzabr pisze:

        I kogo tu bronić przecież nie od dziś wiadomo że młode europejskie społeczeństwo to kompletni kretyni

  16. el.pescado pisze:

    Steam na Linuksa to jedno, porty wszystkich gier z tej platformy na Linuksa to coś zupełnie innego.

  17. Reddie pisze:

    Co ciekawe, Valve prawdopodobnie ma działającą Linuksową wersję Steama.

    Zatem tytuł jest mylący. Nie „nie będzie Steama na Linuksa” tylko „nie będzie publicznego Steama na Linuksa” lub coś w tym guście.

  18. Plichu pisze:

    To że być może obecnie nie są prowadzone prace nad wersją dla linuksa nie oznacza (jak nawiązuje autor w tytule) że takowej w ogóle nie będzie…

  19. esio pisze:

    To jest oczywiste, że wycofali się z jednego powodu. Istnieje pierdyliard dystrybucji, każda jest inna, więc musieliby stworzyć osobny instalator do każdej dystrybucji, a to się nie opłaca. Byłoby pełno problemów, a powiedzmy sobie prawdę przeciętny CSowiec nie ma zbyt wielkiego pojęcia o Linuksie, więc przy niepowodzeniu wróci na Windowsa.

    1. herr pisze:

      Widziałeś kiedyś binarny instalator taki jak np. od Loki?

      Pojęcie ludzi na temat linuxa jest tu porażające.

      1. trasz pisze:

        Probowales uruchamiac gre od Loki na jakiejs wspolczesnej wersji systemu?

        1. BigBen pisze:

          Dlatego nie powinno się używać magicznych instalatorów do komercyjnego softu na linuksa. Najlepiej taki program rozprowadzać jako archiwum tar.gz z zależnościami w środku. Ostatecznie można zrobić instalator, ale w trybie tekstowym żeby miał jak najmniej zależności. Dzięki temu instalator ET z 2003 roku działa do dziś bez problemu.

        2. gbudny pisze:

          @trasz

          Probowales uruchamiac gre od Loki na jakiejs wspolczesnej wersji systemu?

          Wchodzisz na tą stronę i ściągasz instalator do posiadanej gry:

          http://liflg.org/?catid=7

          Wkładasz płytę, uruchamiasz instalator, grasz.

          Podobnie jest z grami LInux Game Publishing. Jeśli masz problem z instalatorem na płycie, wchodzisz na stronę producenta i ściągasz nowy. Kup sobie kilka gier dla Linuksa, a nie szerzysz jakieś mity wyczytane na forach wiele lat temu.

    2. gbudny pisze:

      @esio

      Istnieje pierdyliard dystrybucji, każda jest inna, więc musieliby stworzyć osobny instalator do każdej dystrybucji, a to się nie opłaca. Byłoby pełno problemów, a powiedzmy sobie prawdę przeciętny CSowiec nie ma zbyt wielkiego pojęcia o Linuksie, więc przy niepowodzeniu wróci na Windowsa.

      Przestań bredzić. udostępnia się jeden instalator lub archiwum z grą ,którą możesz uruchomić na każdej dystrybucji.

      1. trasz pisze:

        No. Najwyzej bez dzwieku i akceleracji 3D. ;->

  20. Cyber Killer pisze:

    IMHO Steam na Linuxa jest bardzo ważny. Prosta sprawa – wiele ludzi używa windy, a jedyne co robią na kompie to granie. Steam dostarczyłby popularne gry na pingwina, a wtedy ludzie ze strachu przed policją itp (bo w końcu są nastraszeni że używają „pirackiego” windows) porzucą windę na rzecz legalnego darmowego systemu, na którym mogą tak samo grać i siedzieć na fakebooku jak to robili na windzie. Udział rynkowy Linuxa poleciałby ostro w górę, a wiadomo komu zależy żeby tak się nie stało, a kto ma wystarczającą ilość kasy i wpływy żeby temu zaradzić.

    1. trasz pisze:

      @Cyber Killer: Wraz ze spadkiem popularnosci skladakow spadla ilosc komputerow kupowanych bez systemu – bo jesli kupujesz cokolwiek markowego, czyli pierwszego lepszego laptopa, system masz w komplecie. Wiec argument o „strachu przed policja” traci racje bytu.

      1. szarpaj pisze:

        Na przeciętnym laptopie nie uruchomisz połowy nowych gier, a szanujący się gracze mają albo składki z kartami graficznymi wielkości 12″ netbooka albo konsole.

        1. mini pisze:

          I w krajach cywilizowanych stanowia do 5% rynku….

    2. iria pisze:

      To powiesz kto, czy będziesz uprawiać demagogie? Ja nie wiem, ale podejrzewam króliczka wielkanocnego. Zgadłem?

  21. Problem jest pewnie związany ze skąpstwem społeczności linuksowej, która uważa, że każde oprogramowanie ma być nie tylko darmowe, wolne ale i otwarte. Ma tu zastosowanie zasada „daj palec to będą chcieli całą rękę”. Nie ma sensu inwestować w rozwój Steama pod platformę linuksową by później zarobić na tych linuksowych skąpiradłach jakieś marne grosze.

    1. revcorey pisze:

      Dorobiłeś sobie własną ideologię. Mam baldurs gate saga,disciples 2,mater of orion 3, kupione w ekstra klasyce 90% czasu spędzam na linuks(windows mam legalny). To jakieś skąpiradło ze mnie? Na windows takie zwykle użytkowe programy jak archiwizer itp. mam freeware/glp ale ogólnie darmowe proste wersje, nie robię to co większość dzieci na windows nie piracę winrar nie wiadomo po co albo ms office tylko w wersji eterprise z torrenta bo taki pro jestem. Jak bym szedł takim tokiem myślenia tzn. stereotypy to aż dziw bierze że vavle coś na windows zarabia bo przecież większość windowsowców kradnie jak najęta.

      1. gbudny pisze:

        @revcorey

        Mam baldurs gate saga,disciples 2,mater of orion 3, kupione w ekstra klasyce 90% czasu spędzam na linuks(windows mam legalny). To jakieś skąpiradło ze mnie?

        Wszystko to wersje dla Windows, a wiadomo, że producenci tworzący gry dla Linuksa nie dostaną z tego nic. Nie ważne jest jakiego systemu używasz i ile czasu przy nim spędzasz. Ważne jest czy kupujesz gry z logo systemu Linux, ponieważ to one decydują o sukcesie tego systemu.

        1. revcorey pisze:

          Mało w gry grywam, jak już coś kupuję to kieruję się tym czy gra jest dobra. Disciples 2 chodził na wine bez problemu,mo3 na starej wersji się ładował ale myszka nie działała ale nie wiem jak na nowszych wersjach,baldur niestety u mnie nie działa chociaż są ludzie co grali na wine w baldura. Oczywiście cieszyłbym się gdyby producent do płytki dorzucał instalator linuksowy.

        2. gbudny pisze:

          @revcorey

          Mało w gry grywam, jak już coś kupuję to kieruję się tym czy gra jest dobra.

          Nie rozumiem. Przecież pod Linuksa powstało wiele dobrych gier.

          Disciples 2 chodził na wine bez problemu,mo3 na starej wersji się ładował ale myszka nie działała ale nie wiem jak na nowszych wersjach,

          Ta gra będzie miała wersję dla Linuksa, ale data wydania nie jest jeszcze znana:

          http://www.linuxgamepublishing.com/info.php?id=12&

          Oczywiście cieszyłbym się gdyby producent do płytki dorzucał instalator linuksowy.

          Kłopot w tym, że producenci nie zarabiają na linuksowych instalatorach. Po prostu wynajmują jakiegoś kolesia, który pracuje najczęściej bez żadnego wynagrodzenia przez kilka miesięcy. Wydawca oraz producent wersji dla Windows dostaje kasę ze sprzedaży wersji dla Windows od użytkowników Linuksa. Ci użytkownicy nie mają prawa żądać ukończenia gry, pomocy technicznej, a więc gdy masz problem z instalatorem dla Linuksa to najczęściej twój problem. Mam pewien zbiór gier dla Windows do których powstały linuksowe instalatory. Większość z nich to wersje beta stworzone przez wolontariuszy, którzy postanowili nad nimi nie pracować.
          Nie mam do nich żadnych pretensji, w końcu zrobili to za darmo. Mogę mięć pretensję jedynie do siebie, ponieważ zapłaciłem niewłaściwym ludziom (producent oraz wydawca wersji dla Windows), za grę dla systemu, którego nie używam. Przykłady to id software, Croteam, Digitalo studios, itp
          Mam też wersje pudełkowe gier dla Linuksa oraz oficjalne wersje do pobrania (za wcześniejszą zapłatą za wersję dla Linuksa). Zapłaciłem za nie i wszystkie to są finalne produkty do ,których nadal wychodzą aktualizacje oraz mam zapewnioną pomoc techniczną. Więc bez problemu mogę je uruchomić na nowych dystrybucjach Linuksa, ponieważ pracownicy otrzymali za to wynagrodzenie i traktują mnie jak klienta. Stać ich także na tworzenie nowych gier dla Linuksa, a przecież wszyscy tego właśnie oczekują.

          Przykładowe firmy: Linux Game Publishing, Runesoft, Elecorn, Frictional Games itd.

        3. BigBen pisze:

          Disciples 2 jest jeszcze w produkcji, ale na stronie LGP już jest cena. Gra będzie droższa niż Sacred: Gold. Rozumiem, że linuks jest niszowy i trzeba więcej zapłacić ale bez przesady. Sacred był już bardzo drogi, a disciples ma być jeszcze droższy.

        4. Eviltux pisze:

          Większa część z zysku ze sprzedaży przekazywana jest programistą portującym grę, a Disciples 2 jest ponoć tak napisane, że mało kto chce się podjąć portowania tej gry. Wysoka cena wynika z poziomy sprzedaży, przykładowo dzięki dobrej sprzedaży X2: The Threat (niestety nie w Polsce) LGP wydało X3: Reunion, a następnie obniżyło cenę o 30%, wniosek jest prosty: jeśli jest dobry poziom sprzedaży to i ceny zaczną być niższe. Cena została ustalona w 2003 roku i prawdopodobnie w momencie wydania tej gry będzie niższa.

  22. BTW. Porównaj sobie, jaka w Humble Bundle była średnia cena za linuksowe wersje, a jaka za windowsowe.
    I kto tu jest skąpy?

  23. Sebastian Krzyszkowiak pisze:

    Coś mało kto z komentujących tutaj zdaje się rozumieć, jak działa Steam.
    Nie można kupić wersji windowsowej, makowej ani linuksowej – kupuje się gre, która po zakupie będzie działać wszędzie, gdzie zalogujemy się na swoje konto w Steamie (oczywiście, jeśli gra wspiera daną platformę). Ci, którzy kupili sobie HL2 kilka lat temu, mogą teraz swobodnie grać na Makach nie wydając ani grosza. Tak samo ci, którzy już grali po instalacji Windowsa na Maku, teraz po prostu logują się na Steama pod Mac OS X i grają, mogąc wyrzucić Windowsa.
    Jeśli wyjdzie wersja linuksowa, to będzie tak samo – ci, którzy korzystają z dual-boota Windows/Linux dla gier ze Steama będą mogli po prostu wyrzucić Windowsa, zalogować się na Steama pod Linuksem i grać. Nie będzie kupowania wersji linuksowych, tak samo jak teraz nie ma kupowania wersji makowych.

    1. trasz pisze:

      Owszem – ale wspieranie kolejnej platformy kosztuje, a skoro wiekszosc osob zainteresowanych kupnem danej gry juz ja kupilo – bo maja Windows na partycji obok, wiec mogą – to inwestycja we wsparcie moze sie nie zwrocic.

      1. przemo_li pisze:

        Dlatego najrozsądniejszą czynnością jaką Valve może robić teraz to zwykłe czekanie. Czekanie na statystyki, ilu użytkowników nie łączy się ze Steamem przez Wingrozę a tylko przez Maka? Ilu nowych użytkowników doszło? Ile osób ściąga wersję na kilka platform i w jakiej kolejności?

        To wszystko może pomuc odpowiedzieć, czy rynek maków to rynek nowych graczy, czy tylko rynek graczy już mających wingrozę obok maka. Oraz jeśli to drógie jest prawdziwe, to czy zrezygnują oni z Wingrozy? No i jeszcze czy udostępnienie klienta stema zwiększyło liczbę użytkowników ponad standardowy wzrost, czyli czy steam przyciągną kogoś nowego.

        Odpowiedzi na te pytania to całkiem niezłe dane, do analizy czy wydawać wersję Linuksową. I trzeba pamiętać, że decyzję podejmą tak na prawdę niezależni od valve wydawcy gier.

        PS Nie liczy się obecnie stosunek gry bez steama/ gry z steamem. Liczy się czy steam zdobędzie przychylność w przyszłości jako medium dystrybucji girem makowych.

        1. sir_herrbatka pisze:

          Statystyki mówią że 70% użytkowników maców ma jeszcze pc z windows

        2. sir_herrbatka pisze:

          http://theappleblog.com/2009/10/07/study-finds-that-85-percent-of-mac-owners-also-have-a-pc/

          Miałem inne źródło ale nie idzie znaleźć.

          Ciekawe ilu graczy z Mac ma też Xbox/PS3. Bo niestety ale Mac’a nie wybiera się ze względu na gry (koszt lepszych komputerów, większość sprzedawanych maców to laptopy z definicji słabsze niż desktopów, wciąż mały wybór gier). Czekać tylko na raport valve które odkryje że sprzedaż gier zwiększyła się o 0,000000000000000001% po wprowadzaniu STEAM na os x 😉

    2. gbudny pisze:

      Nie będzie kupowania wersji linuksowych, tak samo jak teraz nie ma kupowania wersji makowych.

      Tylko, że na steam jest obecnie jakieś 100 gier dla Mac OS X, a więc większość producentów tworzących gry dla Mac OS X nie jest zainteresowana sprzedażą przez Steam.

    3. el.pescado pisze:

      Coś mało kto z komentujących tutaj zdaje się rozumieć, jak działa Steam.
      Nie można kupić wersji windowsowej, makowej ani linuksowej – kupuje się gre, która po zakupie będzie działać wszędzie, gdzie zalogujemy się na swoje konto w Steamie

      Niestety, tym gorzej dla Linuksa. Producent nie może mieć nadziei że użytkownik drugi raz zapłaci za to samo.

  24. steam pisze:

    Ludzie jaka wersja linuksowa i jakie kupowanie ? instalator jest darmowy a ty kupujesz tylko konto steam …

    1. trasz pisze:

      Konto Steam jest darmowe. Kupuje sie gry.

      1. Sebastian Krzyszkowiak pisze:

        Kupuje się gry na koncie Steam, a nie ich instalatory.

        1. trasz pisze:

          Czasami kupuje sie je w sklepie za 20pln, a w Steamie jedynie „kojarzy” ze swoim kontem.

        2. Sebastian Krzyszkowiak pisze:

          Mimo to i tak będziesz mógł sobie taką „skojarzoną” grę ściągnąć z internetu na innym komputerze i na innej platformie (jeśli jest dostępna), płytę po skojarzeniu możesz wyrzucić, jeśli ci nie żal łącza ;P

        3. trasz pisze:

          @Sebastian Krzyszkowiak: Owszem. Co z jednej strony jest fajne, a z drugiej dziwne – ze najtanszą metodą kupna HalfLife’a 2 na Maka jest kupienie wersji Windowsowej w MediaMarkt.

  25. kwadrat pisze:

    @trasz: Powtorze – sprawdz, jak wyglada kwestia uruchamiania starego oprogramowania wykorzystujacego rzeczy, ktorych statycznie zlinkowac sie nie da, na nowych systemach. Przy czym mowiac “stare” nie mam na mysli programu sprzed dwoch lat.

    Wygląda bardzo dobrze.
    Wyjąłem 3 stare CD LinuxPlusa 1/2/4 z 2000 roku, a na nich dema:
    Railroad Tycoon II, Civilization: Call to Power i Unreal.
    Z tych trzech dwie działają bez problemów na systemie z kernel 2.6.32, glibc-2.11.
    W przypadku Unreala binarka działa uruchamia się (ldd nie zgłasza problemów)
    gra domaga się jedynie sterowników do 3DFx VooDoo
    komunikat Can’t find file for package 'GlideDrv’

    1. trasz pisze:

      @kwadrat: Innymi slowy, jedyna binarka, ktora wymaga akceleracji, nie dziala poprawnie. Dziekuje za udowodnienie mojej tezy. Jeszcze podziel sie informacja, jak to dziala z tegorocznym „standardem” dzwieku w Linuksie, czyli PulseAudio. ;->

      1. kwadrat pisze:

        Proponuję odświeżyć pamięć i przypomnieć z jakiego powodu, królowała wersja pod karty 3DFx.
        Wikipedia: Unreal Glide
        Pod Windowsem wersja z Direct3D była przeraźliwie wolna, brzydka i ogólnie ble, ble.

        Linuxa na desktopie używam od bardzo dawna, a dziwnym trafem się tak zdarzyło, że nigdy jeszcze nie używałem PulseAudio, ba nie widzę potrzeby jego instalacji.

      2. marcinsud pisze:

        jesli korzystały z alsy to działają normalnie pod PA.

        1. el.pescado pisze:

          Pod warunkiem że korzystają z akurat tego podzbioru przepastnego API ALSy który akurat zaimplementowano w wrapperze PA.

      3. Sebastian Krzyszkowiak pisze:

        @trasz: W tym momencie to akurat tylko ty udowodniłeś, że nie wiesz o czym mówisz. Odpal dzisiaj grę korzystającą z Glide na Windowsie – powodzenia ;]

        1. trasz pisze:

          @Sebastian Krzyszkowiak: Calkiem niedawno uruchamialem Unreala na Windows. Oczywiscie bez Glide’a; zreszta jeszcze gdy Glide istnial, i tak go nie uzywalem, bo mialem jakas nVidie.

        2. Sebastian Krzyszkowiak pisze:

          No właśnie, bez Glide’a. Odpal jednak wersje nie korzystającą z OpenGL, a właśnie z Glide. Jeśli to zrobisz, to twój argument okaże się sensowny, bo póki co takim jednak nie jest 😛

      4. Smeagol pisze:

        Unreal Tournament działa bez problemu, jest akceleracja, gra 11 lat ma. Dźwięk działa (używam oss4, pod Alsa i PulseAudio tez działało). Więc jakoś nie widzę problemu nawet ze starociami.

  26. gbudny pisze:

    Innymi slowy, jedyna binarka, ktora wymaga akceleracji, nie dziala poprawnie. Dziekuje za udowodnienie mojej tezy. Jeszcze podziel sie informacja, jak to dziala z tegorocznym “standardem” dzwieku w Linuksie, czyli PulseAudio. ;->

    Pełna wersja gry nadal działa i jest dostępna w sprzedaży

    http://wupra.com/strzelanki/41-unreal-antologia.html

    Więc twoja teoria została obalona.
    W sumie to tak się zastanawiam od kiedy Pulseaudio jest standardem?

    Poza tym użytkownikom Windows 7 mają gorsze problemy

    http://www.microsoft.com/windows/compatibility/windows-7/en-US/

    W przypadku Mac OS X są podobne problemy:

    http://snowleopard.wikidot.com/

  27. Hydra pisze:

    akurat pulseaudio ma sie dobrze, xonara DX obsluguje bardzo ladnie

    1. sir_herrbatka pisze:

      faktycznie; ostatnio PA nie stwarza nikomu problemów. Aż dziwne.

      1. BigBen pisze:

        Bo ci u których stwarza problem nawet tego nie zgaszają tylko od razu usuwają PA.

        1. WebNuLL pisze:

          Jak najbardziej używam PulseAudio i brak problemów.

  28. Zenek pisze:

    Gdyby chcieli wydać wersję na linuksa, już dawno by to zrobili. Przeportowanie takiej aplikacji z MacOS na Linux jest z pewnością o wiele prostsze niż z Windows na MacOS, to raz. Dwa, nawet jakby mieli wynająć 2 programistów i dać im 2 miesiące na napisanie steama dla linuksa od samego początku, bez dostępu do źródeł istniejących wersji, to też by dali radę, przecież to tylko program kliencki (na studiach robiło się większe projekty, w pojedynkę).

    Najwyraźniej zależy im żeby steama na linuksa na razie nie było. Kto wie, może chcę najpierw przeportować silnik source na opengl, a następnie stworzyć porty swoich gier na linuksa i dopiero wtedy udostępnić steama, bo gdyby teraz to zrobili, to oferta produktów dla linuksiarzy świeciłaby pustkami.

    1. Schlussarz pisze:

      Najwyraźniej zależy im żeby steama na linuksa na razie nie było. Kto wie, może chcę najpierw przeportować silnik source na opengl, a następnie stworzyć porty swoich gier na linuksa i dopiero wtedy udostępnić steama, bo gdyby teraz to zrobili, to oferta produktów dla linuksiarzy świeciłaby pustkami.

      Jedyny rozsądny głos w całej sprawie.

  29. gidgnulur pisze:

    hmm http://networkedblogs.com/3Nx6G

{"email":"Email address invalid","url":"Website address invalid","required":"Required field missing"}

Newsletter OSnews raz w tygodniu. Bez reklam.