Niemieckie MSZ wraca do Windows

  • Home
  • /
  • Blog
  • /
  • Niemieckie MSZ wraca do Windows

Data: 22 lutego, 2011

Jeszcze dwa lata temu sprzedawano migrację na oprogramowanie open source w niemieckim ministerstwie spraw zagranicznych jako success story. Dziś administracja powraca do środowiska Windows.

Głównym powodem takiego ruchu jest, jak podaje przedstawiciel partii SDP w odpowiedzi na interpelację (PDF) Olivera Kaczmarka… konieczność oszczędności. Czyli powód jest ten sam, który przyświecał w 2001 roku ministerstwu, gdy decydowano się na przeniesienie infrastruktury na otwarte oprogramowanie.

Obecnie na komputerach (zarówno serwery jak i desktopy) wykorzystywany jest system operacyjny Debian GNU/Linux. Do pracy biurowej urzędnicy wykorzystują pakiet OpenOffice.org. W ramach kolejnej migracji, zamienić je mają Microsoft Windows 7, Microsoft Office i Outlook. Serwery pozostaną na Debianie.

Przedstawiciele SDP twierdzą, że mimo iż zaoszczędzono na kosztach licencji, wdrażanie open source powodowało mnóstwo innych, nie przewidzianych w planie kosztów, m.in. związanych z koniecznością pisania sterowników do urządzeń biurowych oraz ze szkoleniami. Użytkownicy narzekali też na niską użyteczność dostarczonego oprogramowania oraz brak interoperacyjności (chodzi tu zapewne o niekompletną obsługę zamkniętych formatów jak DOCx).

Podobne wpisy

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone


  1. konski_pytong pisze:

    (chodzi tu zapewne o niekompletną obsługę zamkniętych formatów jak DOCx).
    domysły to może na blogu, w Niemczech administracja publiczna ma obowiązek korzystania z opendocuments,

  2. deimon pisze:

    Cóż, stać ich na takie kombinacje.

  3. mikolajs pisze:

    Użytkownicy narzekali też na niską użyteczność dostarczonego oprogramowania oraz brak interoperacyjności (chodzi tu zapewne o niekompletną obsługę zamkniętych formatów jak DOCx).

    A jak zinteroperacyjnością MS Office z OpenOffice?

  4. markopolo pisze:

    Możemy lubic GNU/Linuksa ze względu na ideologię ale fakty są takie, że na stanowisko robocze Windows jest lepszy chyba pod każdym względem: szybkość, dostępność sterowników, łatwość obsługi, ilość i jakość dostępnego oprogramowania. Tak całkiem wypierając się całej otwartości itp. itd GNU/Linuks jest poprostu słabszy na ten moment a najmocniejszym argumentem na jego korzyść jest cena 0 PLN.

  5. "wdrażanie open source powodowało mnóstwo innych, nie przewidzianych w planie kosztów"

    Te koszty wynikają wyłącznie z wcześniejszych złych decyski o wyborze zamkniętej infrastruktury i zakupie urządzeń bez wsparcia producenta dla ich sterowników.

    "Użytkownicy narzekali też na niską użyteczność dostarczonego oprogramowania"

    Ikonka wygląda inaczej albo jest w innym miejscu i już spada "użyteczność". Żałosne.

    "oraz brak interoperacyjności (chodzi tu zapewne o niekompletną obsługę zamkniętych formatów jak DOCx)."

    Wręcz przeciwinie. To wcześniej użyte rozwiązania (np. docx właśnie) nie były interoperacyjne. Może trzeba kogoś oskarżyć o tak głupi wybór, który teraz stwarza problemy?
    Typowy przykład vendor lock-in. Dlaczego wcześniej tego nie przewidziano?

  6. Bartek pisze:

    Skoro komisja/parlament europejski mógł wymusić żeby wszystkie nowe telefony komórkowe miały jako port ładowrki micro-usb to czemu nie dałoby sie zrobić czegoś podobnego jeśli chodzi o formaty plików dokumentów ?

  7. sdsdsds pisze:

    Pewnie jest więcej zastosowań w których linux nie sprawdzi się tak jak windows np. jeśli ktoś musi korzystać z PS, co nie znaczy, że ja muszę instalować windowsa.

  8. p0rn pisze:

    Kolejna success story Windowsa. Brawo. Oprogramowanie Microsoftu jest po prostu doskonałe. To jedyny komentarz do tej historii.

  9. dave pisze:

    Jak widac dobre checi nie wystarczą do uwolnienia sie z komercji i vendor-lockin. To trzeba zmienić poprzez odgórny nakaz tak jak w Rosji… BTW. Ciekaw jestem kto w Niemczech wymyslił zeby wrzucać Debiana na desktopy??

    1. Mariusz pisze:

      A co za różnica czy Debian, czy coś innego. Dla mnie osobiście jest to cholernie smutne bo po prostu jest gwoździem do trumny przedsięwzięć tego rodzaju. Jesteśmy skazani na uzależnienie od Microsoftu i tyle. I nie dlatego, że Microsoft jest zły. Po prostu alternatywa jest zbyt mało kolorowa.

      1. macias pisze:

        Zgadzam sie z Toba i prywatnie machnalem juz na to reka — mam dwa kompy, jeden do Linuxa, drugi do Windowsa. Windowsa uzywam dlatego, ze za mojego zycia nie doczekam sie takich narzedzi jakie mam pod Windows (glownie: Visual Studio i narzedzia do niego).

        O slabosci srodowiska okolo-linuxowego swiadcza tez naklady na niego. Sam MS wykonuje wiecej posuniec, niz cale srodowisko (firmy+spolecznosci) Linuxa.

        Ale, niektore instytucje nie powinny brac pod uwage „barwnosci” srodowiska, tylko jego kluczowe cechy, w przypadku MSZ — pelna transparentnosc kodu. Rozumiem, ze historia (tu: WikiLeaks) niczego ludzi nie uczy, ale az do tego stopnia?

        1. dave pisze:

          potrzebujesz Winde zeby uruchomic VS, a VS zeby pisac soft pod Winde i tak koło sie zamyka… wspolczuje Ci, mi wystarczy Kubuntu z Eclipse 🙂

  10. Mariusz pisze:

    To nie jest kwesta koloru czy bajerów w desktopie Squeeze jest ładniejsze od Ubuntu, blablabla.
    Problem jest w ludziach, kiedyś kolega powiedział że ludzie są uzależnieni lub zarażeni Microsoftem i coś w tym jest!
    Dlatego powinno być albo tak jak w Rosji albo Googe.
    kilku kolegów w pracy po-instalowało wedle nakazu Squeeze i nadal siedzą w wirtualkach z Windows po co się męczyć niech siedzą.
    Ciekawe jest to że problem jest przesiąść się na Linuxa bo coś tam nie działa, ale jak nie działało po przesiadce z 98 na XP czy 7 to nie było takiego problemu.
    Przeca to nie MacBook z dedykowanym sprzętem i softem, ech…
    Osobiście jestem zdumiony 3 lata temu na „Juniper day” widziałem na sali same MS-Windows a w tym roku Większość to chyba Ubuntu 🙂
    Więc jednak coś się dzieje. Z młodzieżą nie ma problemów gorzej ze starszymi. Sam używam Windows ale tylko jak programator EDC15 lub 16 itp i nie jest zły chodź brakuje mi 6ciu pulpitów od kopa, ale że ludziska chcą te wirusy i zabawy z nic nie dającymi anty wirusami to się dziwię, skoro moja mama używa Squeeze a ma przeszło 60 lat.

    Pozdrawiam i życzę windziarzom szczęścia. Mariusz

    1. macias pisze:

      Z mlodzieza „nie ma problemu”, bo mlodziez ma duzo czasu a malo pieniedzy.

      > Problem jest w ludziach, kiedyś kolega powiedział że ludzie są
      > uzależnieni lub zarażeni Microsoftem i coś w tym jest!

      Hmm, przykladzik — kilka lat temu Linux (sprawdzone na opensuse) obslugiwal aparat cyfrowy, jaki posiadam. Po czym programisci rzecz „poprawili” i przez ten czas (2 lata, do dzis) Linux (LMDE, opensuse, Ubuntu, Debian) aparatu juz nie obsluguje.

      Gdybym nie mial kompa z Windows musialbym kupic nowy aparat, albo trzymac komputer ze starym systemem operacyjnym.

      Podobne manewry programisci wykonali takze z CUPS odcinajac mnie od print-servera.

      Kazdy z tych systemow ma ogromne wady, poprzez zmuszenie kogos do przejscia na Linuxa wady nie znikna. Ot chociazby jak nie znikaja requesty (niektore juz maja po 7 lat) dot. OpenOffice’a.

      1. Mieszko Kaczmarczyk pisze:

        Napisz jaki masz aparat i jaki masz print-server – chciałbym wiedzieć czego unikać.
        .
        Ja mam Nikona bo Nikony poza D1/D100 wszystkie zgłaszają się jako pendrive.
        .
        Któryś z CUPSów przedostatnich miał problem z drukarkami na złączu równoległym (mam hp400) ale to był chwilowy problem.

        1. andreq pisze:

          Aparaty zgłaszają się jako pendrive, jak mają włączony tryb pamięci masowej. Jeśli w aparacie włączysz tryb PTP to powinieneś pobierać zdjęcia przy pomocy gphoto.

        2. Mieszko Kaczmarczyk pisze:

          Akurat powinienem! Moje doświadczenie wygląda następująco:
          .
          Miałem Canona 300D – jako endrive/mass-storage nie działał w ogóle – za to jako PTP poszedł pod Makiem i W…. Do W… trzeba było doinstalować prg. Pod Linuksem gphoto czytał po jednym zdjęciu na dodatek co któreś przekłamując.
          .
          Kolejny Canon 350D – W…/Mak jak wyżej z 350D, Linux nawet nie chciał go zobaczyć, choć nawet z udev-rulez kombinowałem ile wlezie. Na marginesie: przekłamania w kolorach jak na tak drogi sprzęt pominę milczeniem. Pentax E100, starszy o 3-4 lata, kosztujący 20 razy mniej i nie będący lustrzanką miał wierniejsze odwzorowanie kolorów.
          .
          Canon 400D – ten poszedł od razu – nie pamiętam dokładnie ale chyba jako pendrive.

      2. Mieszko Kaczmarczyk pisze:

        Ot chociazby jak nie znikaja requesty (niektore juz maja po 7 lat) dot. OpenOffice’a.

        Właśnie dlatego powstał (nie tylko ale między innymi) LibreOffice.

        1. macias pisze:

          Router z printserverem: USR 9108A.

          Aparat: Sony Cybershot DSC-S40, ale ludzie w raporcie dopisali jeszcze innego Soniacza.

          Libre Office — pozyjemy, zobaczymy.

          W koncu z 10 lat temu, jakbym napisal zle slowo o Open Office i dokladnie wyprorokowal jego przyszlosc, to by mnie powieszono jako agenta MS.

        2. robcik pisze:

          router -> CUPS + IPP!
          soniak -> gphoto lub przestawienie aparatu w z PTP na Mass Storage

        3. Mieszko Kaczmarczyk pisze:

          @Macias: 10 lat temu jak odpaliłem OO w wersji 0.6.costam, to sie wysypał co chwilę – nawet nie zdążyłem napisać jednego zdania. Ale wtedy był StarOffice 5.2 PL. Napisałem w nim pracę dyplomową na studiach, więc chyba nie był taki zły, choć czasem gubił grafikę. Ten błąd poprawili dopiero w OO w wersji 2.1 albo 2.2.
          .
          @robcik: Sony to akurat zawsze miało swoją wizję/implementację wszystkiego. Testowałeś ten model?

  11. LeM51 pisze:

    Być może jest to przegrana „bitwa”. Ale rywalizacja między monopolem zamkniętego (oblężonego) MS a wolnym, demokratycznym światem nie traci nic na zaciekłości (Ubuntu, Android, Chromium). A na końcu wygra młodość.

  12. Alek pisze:

    Nie wygra. Linux wypada też ze szkół.

    http://kopalniawiedzy.pl/Monachium-Linux-Windows-oswiata-12573.html

    1. Mieszko Kaczmarczyk pisze:

      No wiesz: z podanego linku:

      Jak twierdzą urzędnicy, koszty migracji są „nieznaczące”, gdyż Microsoft udzielił miastu olbrzymich rabatów na oprogramowanie dla szkół. W ten sposób platforma Windows stała się konkurencyjna cenowo dla Linuksa.

      .
      Skoro w edukacji liczy się tylko i wyłącznie cena – to może zakończyć edukację na powiedzmy max 3 klasach podstawówki – po co generować koszty podatnikom.

  13. arme pisze:

    Bla, bla, bla.
    Szkolenia? Z doświadczenia wiem, że przeciętnemu pracownikowi biurowemu równie wiele problemu sprawia obsługa Windows co Linux. Problem w tym, że Windows wygląda tak jak ten w domu więc nie pyszczą, że "złe", "nie da się tego używać", tylko że "zepsute".
    Sterowniki? Owszem czasem może być problem ale zazwyczaj ten trwalszy, lepszy i sensowniejszy sprzęt je ma. Śmiem twierdzić nawet, że nie warto pod Windows kupować sprzętu bez wsparcia dla Linux ;P

    Oprogramowanie? Office jest jedynym sensownym argumentem za Windows w tym kontekście – po prostu oofice jest gorszy i mniej funkcjonalny.

  14. Mieszko Kaczmarczyk pisze:

    nie przewidzianych w planie kosztów, m.in. związanych z koniecznością pisania sterowników do urządzeń biurowych oraz ze szkoleniami. Użytkownicy narzekali też na niską użyteczność dostarczonego oprogramowania

    .
    To jest chyba najciekawszy fragment – to nie wiedzieli jaki mają sprzęt? Do czego brakuje sterownika? Do monitora czy do myszy? Chętnie bym się dowiedział.
    .
    To samo ze szkoleniami – czego tu uczyć? Chyba, że wkładać do głowy czyli mają się nauczyć, że 3 ikona od lewej to jest internet, a 4 od prawej to tabelki. No cóż – jak ktoś robił prawo jazdy na 126p to do końca życia będzie jeździł 126p bo te duże okropne Mercedesy są bezużyteczne.
    .
    Albo ktoś umie obsługiwać edytor tekstu, arkusz kalkulacyjny, program do poczty, albo jest chroń nas Boże przed wyuczonymi na pamięć totalnie bezmyślnymi ruchami. Dobrze, że ich za kierownicę nie wsadzą – bo na drodze też pewnie na pamięć się nauczyli, że aby skręcić z ulicy A w ulicę B to trzeba przekręcić kierownicę o 60st.
    .
    A brak użyteczności dostarczonego oprogramowania to stara bajka – przecież to już było na początku – nie dało się uruchamiać programów z płyt dołączanych do kolorowych gazet. I to jest ta niska użyteczność.

    1. macias pisze:

      Trudno jednak ocenic z gory jak sie bedzie pracowalo kilku tysiacom (?) ludzi, dopoki nie zaczna oni pracowac.

      Po prostu — gdyby weryfikacja wstepna wypadlaby negatywnie, to by sie na migracje nie zdecydowano. Wypadla pozytywnie, wiec o migracji mogla juz _dokladnie_ powiedziec sama migracja.

      > Albo ktoś umie obsługiwać edytor tekstu

      Ja umiem obslugiwac edytor tekstu, ale nie umiem obsluzyc OpenOffice tak, aby po otworzeniu jego wlasnego dokumentu wygladal tak samo jak w momencie kiedy go zapisywalem.

      Albo jak sie robi Outline View w Open Office.

      1. gerard pisze:

        Dziwne rzeczy piszesz, bo nie zauważyłem tego potwornego błędu, powodującego samoczynną reorganizację dokumentu jeśli się go otworzy.

        A o nawigatorze słyszałeś?

        Jesteś absolutnie pewien, że potrafisz obsługiwać edytor tekstu, bo ja wnioskuje, że jednak nie.

      2. Mieszko Kaczmarczyk pisze:

        @macias:
        .
        Specjalnie dla Ciebie Outline View w Writerze:
        http://tinyurl.com/6j3uo4u

    2. Tomato pisze:

      Na register.co.uk pisali, że to sterowniki do drukarek były problemem! Jestem na prawdę ciekawy jaka drukarka z rekomendowanym przebiegiem powyżej 20000 stron miesięcznie nie ma sterowników do CUPSa… Bo jak używają drukarki dla SOHO w takiej instytucji to wole nie wiedzieć ile wydają na tonery.

      1. Mieszko Kaczmarczyk pisze:

        Bo jak używają drukarki dla SOHO w takiej instytucji to wole nie wiedzieć ile wydają na tonery.

        .
        Eeee tam – zaprzyjaźniona z prezesem firma udziela nawet i 70% rabatu…

  15. Słoń nie musi kooperować z myszą na moście. Każdy, kto próbował robić cokolwiek poważniejszego na OO wie doskonale, że nie ma lepszej drogi do narobienia sobie kłopotów. Na przykład wtopy na publicznej prezentacji, bo prawie ZAWSZE coś się rozjeżdża, coś nie działa tak, jak powinno, itp. 8 lat temu mówiłem, że za jakiś czas się pośmiejemy, bo z g… bata nie ukręcisz. No i miałem rację.

  16. Remo pisze:

    Żałosne, to są twoje argumenty. Widać, że sobie w życiu jeszcze nie zdążyłeś za dużo popracować i żyjesz swoimi linuksowymi mrzonkami. Komputer ma służyć użytkownikowi. Użytkownik nie jest pustą tablicą – ma wcześniejsze doświadczenia, przyzwyczajenia, itp. Olewanie tych przyzwyczajeń prowadzi do tego, co widzimy w Niemczech. Jak widzisz to ludzie zweryfikowali Twoje bujdy i wyobrażenia. Zresztą bynajmniej nie chodzi o żadne ikonki. Zrób jakąkolwiek bardziej skomplikowaną prezentację w Officie i spróbuj ją puścić w OpenOfficie. Jak chcesz zamiast awansu dostać po łbie od szefa – nie ma lepszej drogi.

  17. Remo pisze:

    Nie, nie jedyny. I oczywiście nie jest doskonałe. Ale po prostu jest wyraźnie lepsze i to wystarcza.

  18. Remo pisze:

    A moim zdaniem nie masz żadnego istotnego doświadczenia w tym, o czym mówisz. Żadnemu przeciętnemu pracownikowi biurowemu podstawowa praca w Windowsie (tzn. uruchomienie komputera, używania poczty, internetu i Office'a nie sprawia istotnych problemów. Natomiast przeciętny pracownik biurowy źle się czuje w Linuksie – z różnych przyczyn. Twoje zaklęcia tego nie zmienią, bo pracownik to nie jest tabula rasa, tylko przychodzi z określonym poziomem umiejętności (zwykle niskim), ale też swoimi przyzwyczajeniami. Próba ignorowania tego w sposób oczywisty prowadzi do spadku wydajności i licznych problemów. Niemcy mieli 8 lat, żeby się przyzwyczajać. No i nie wyszło. I pora sobie jasno powiedzieć – Linux na domowych desktopach się NIE SPRAWDZA, a w biurach nie sprawdza się jeszcze bardziej. Jak ktoś jest masochostą, to niech go sobie używa. Niech pingwin pozostanie stabilnym systemem dla profesjonalistów oraz dla bardziej zaawansowanych użytkowników domowych, eksperymentatorów chętnych podwyższać swoje umiejętności, itp. Ma ten 1% i niech tak zostanie. Nie trzeba na siłę wszystkimi otworami wpychać go ludziom
    A Office – cóż – jest jednym z WIELU argumentów za Windows w tym kontekście.

  19. Bobbye Polivick pisze:

    I was looking at some of your articles on this site and I believe this site is very informative ! Keep putting up.

  20. mihell pisze:

    Nie ma sterowników nie używa się linuxa nie używa się linuxa bo nie ma sterowników.

  21. mihell pisze:

    Nie ma sterowników nie używa się linuxa nie używa się linuxa to nie ma na niego sterowników. Tak miało być 😀

  22. Andrzej pisze:

    Windows szybszy??? To chyba jakiś żart!

  23. spisek pisze:

    ciekawe czy policzyli koszty walki z wirusami i włamaniami do systemu…

{"email":"Email address invalid","url":"Website address invalid","required":"Required field missing"}

Newsletter OSnews raz w tygodniu. Bez reklam.