2,2 mln samochodów zagrożonych przejęciem przez dealerowe moduły Bluetooth

  • Home
  • /
  • Blog
  • /
  • 2,2 mln samochodów zagrożonych przejęciem przez dealerowe moduły Bluetooth

Data: 27 lipca, 2026

2,2 mln samochodów zagrożonych przejęciem przez dealerowe moduły Bluetooth

W Kalifornii ujawniono poważną lukę bezpieczeństwa, która może dotyczyć nawet 2,2 miliona samochodów wyposażonych w dealerowe systemy antykradzieżowe oparte na Bluetooth. Badacze ostrzegają, że w praktyce podatność może pozwolić atakującemu na zdalne odblokowanie pojazdu, a w niektórych przypadkach także na przejęcie części kontroli nad jego funkcjami. Problem dotyczy rozwiązań montowanych przez salony samochodowe po zakupie auta, a więc takich, o których wielu kierowców może nawet nie mieć pełnej wiedzy.

Jak działał atak

Opisany przez naukowców scenariusz opiera się na błędzie w implementacji systemów zabezpieczeń KARR i SWDS produkowanych przez firmę Acrisure. Rozwiązania te miały pełnić rolę zabezpieczenia przed kradzieżą oraz systemu lokalizacji pojazdu, ale jednocześnie okazały się podatne na nadużycia. Wystarczyło połączenie przez Bluetooth, by uzyskać dostęp do wybranych funkcji samochodu.

Badacze z University of California San Diego ustalili, że problem wynika z tego, iż wszystkie urządzenia korzystają z tego samego klucza bezpieczeństwa. Po jego złamaniu teoretycznie można było zaatakować każdy pojazd wyposażony w identyczny moduł. To szczególnie niepokojące, bo zamiast chronić auta, system tworzył wspólny punkt słabości dla ogromnej liczby użytkowników.

To dobry przykład tego, jak pozornie użyteczne dodatki montowane po zakupie auta mogą stać się jego największą słabością. W praktyce kierowca często nie ma pełnej kontroli nad tym, jakie moduły trafiają do pojazdu. A gdy bezpieczeństwo opiera się na jednym wspólnym mechanizmie, jedna luka może uderzyć w tysiące użytkowników naraz.

Jakie funkcje mogły zostać wykorzystane

Aplikacja połączona z modułem KARR pozwalała sterować podstawowymi elementami auta, takimi jak zamykanie i otwieranie drzwi, użycie klaksonu czy mignięcie światłami. Dodatkowo system mógł uniemożliwić uruchomienie pojazdu, jeśli samochód nie był już wcześniej w ruchu. W rękach atakującego takie funkcje stają się bardzo groźne, bo mogą służyć nie tylko do kradzieży, ale też do nękania kierowcy.

Co ważne, zagrożone były samochody kupione w salonach marek takich jak Honda, Toyota, Mazda, Ford i Jeep. Według ustaleń badaczy auta objęte problemem nosiły oznaczenie „KARR-SWDS” na szybie po stronie kierowcy, a sam moduł był zamontowany pod deską rozdzielczą. To sprawia, że właściciel może nawet nie zdawać sobie sprawy z obecności takiego urządzenia.

Samsung zwiększa ochronę przed kradzieżą w One UI 8.5 – poznaj szczegóły! Podobnie jak w przypadku aut, także w telefonach dodatkowe zabezpieczenia mogą znacząco podnieść poziom ochrony użytkownika.

Problem większy niż się wydaje

Z badania wynika, że pojazdy z podatnym systemem były sprzedawane w południowej Kalifornii od 2017 roku. Jednak to nie oznacza, że zagrożenie ogranicza się wyłącznie do jednego regionu. Samochody trafiają przecież na rynek wtórny, więc dziś mogą znajdować się w innych częściach Stanów Zjednoczonych, a nawet poza nimi.

Naukowcy odkryli również publicznie dostępną bazę danych zawierającą informacje o wszystkich pojazdach wyposażonych w ten system. Taki zbiór danych może dodatkowo ułatwiać identyfikację potencjalnych celów. W połączeniu z podatnością Bluetooth tworzy to naprawdę niebezpieczną sytuację.

Dlaczego naprawa nie jest prosta

Największym kłopotem jest to, że nie da się po prostu wyłączyć Bluetooth ani zmienić wspólnego klucza bezpieczeństwa. Sam problem tkwi głęboko w konstrukcji urządzenia, które zostało zintegrowane z elektroniką pojazdu. Dla właściciela oznacza to, że usunięcie zagrożenia wymaga fizycznej ingerencji w samochód.

Jak podkreślił jeden z badaczy, demontaż nie jest banalny. Trzeba dostać się do wnętrza deski rozdzielczej, a następnie przeciąć i ponownie połączyć przewody silnie powiązane z komputerami auta oraz układem zapłonowym. To już nie jest zwykła aktualizacja ustawień, tylko poważniejsza operacja serwisowa.

Co to oznacza dla kierowców

Szczególnie niepokojące jest to, że system mógł pozostać zamontowany nawet wtedy, gdy właściciel nie opłacił subskrypcji aplikacji. Innymi słowy, hardware nadal znajdował się w aucie i zachowywał dostęp do kluczowych funkcji pojazdu. To pokazuje, że brak aktywnej usługi nie musi oznaczać rzeczywistego usunięcia zagrożenia.

Według autorów badania potencjalny atakujący nie musiałby nawet wybijać szyby czy forsować zamka. Wystarczyłoby zdalne połączenie przez Bluetooth z urządzeniem ukrytym wewnątrz samochodu, aby otworzyć drzwi i wykorzystać inne dostępne funkcje. Z perspektywy bezpieczeństwa to bardzo poważna zmiana sposobu myślenia o kradzieży auta.

Reakcja producenta

Firma KARR poinformowała media, że problem dotyczy tylko pojazdów wyposażonych w określone komponenty związane z Bluetooth. Producent zapowiedział też wydanie aktualizacji firmware’u. To ważny krok, choć w przypadku sprzętu mocno zintegrowanego z samochodem samo wdrożenie poprawki może nie rozwiązać wszystkiego od razu.

Cała sprawa pokazuje, jak duże ryzyko niesie ze sobą źle zaprojektowana elektronika montowana jako dodatek po sprzedaży auta. Nawet system mający chronić przed kradzieżą może stać się narzędziem ułatwiającym przestępcom pracę. Dla kierowców to kolejny sygnał, że warto sprawdzać, jakie urządzenia są zamontowane w samochodzie i czy producent rzeczywiście zapewnia im odpowiednie wsparcie bezpieczeństwa.

Podobne wpisy

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone


  1. Marcin K. pisze:

    I co z tego, że firma KARR wyda aktualizację? To jest historia o złym projektowaniu. Po co montować coś, co w teorii powinno chronić, a w praktyce staje się narzędziem dla złodziei? Słabo.

  2. r00tl3ss pisze:

    Wow, 2,2 mln samochodów? Wcale się nie dziwię, że korporacje są tak wychudzone na bezpieczeństwie. To przypomina mi czasy, kiedy Bluetooth był nowością i ludzie mówili, że to jest super zabezpieczenie… ehh.

  3. vx82 pisze:

    Znacie jakieś auta, które nie mają tych alarmów Bluetooth? Chciałbym kupić coś bez tego, bo to aż strach.

  4. Radek B. pisze:

    Zawsze mówią, że systemy zabezpieczeń są nieomylnie. A tu wychodzi, że na Bluetooth da się przejąć kontrolę. Fajnie, a co z ubezpieczeniem? Kto mi pokryje straty jak mi auto ukradną przez ten „super” system?

  5. Kamil pisze:

    Aż strach pomyśleć, że można przejąć auto z poziomu telefonu. Nic dziwnego, że ludzie tak boją się nowych technologii!

  6. Daniel W. pisze:

    Mam nadzieję, że to nie dotyczy mojego samochodu. Kupiłem używane auto z instalacją, w której chyba nie ma tych modułów. Sprawdzę w poniedziałek w serwisie.

  7. Ania S. pisze:

    Hmm, w artykule pisali, że to problem z konstrukcją urządzenia, ale czy da się to naprawić w sensowny sposób? Co to za wydatki mogą być z tym związane?

{"email":"Email address invalid","url":"Website address invalid","required":"Required field missing"}

Newsletter OSnews raz w tygodniu. Bez reklam.