W sobotę 7 sierpnia rozpoczęła się licytacja domeny gmail.pl. Dwa lata temu o domenę walczyła firma Google, przenosząc spór na drogę sądową. Sprawę jednak przegrała, domena natomiast pozostała w rękach prywatnych.
Smaku całej sprawie dodaje fakt, że po 4 dniach licytacji wartość domeny osiągnęła niemal 100 tys. złotych. Do końca pozostaje 10 dni, więc spodziewać się można bardzo okrągłej sumki na zakończenie aukcji.
Czy firma Google postanowi zawalczyć o “swoje”? Dowiedzieć się będziemy mogli zapewne w niedługim czasie. Środków im pewnie nie zabraknie. Pytanie tylko, czy wystarczy determinacji. Wygląda na to, że wiele z krajowych domen “gmail” pozostaje poza władzą giganta.
Aktualny stan licytacji możemy sprawdzić za pomocą tego odnośnika do aukcji.


A co to jest gmail.pl
Kiedyś "Grupa Młodych Artystów i Literatów". Teraz? Zobaczymy…
gmail.pl to domena, której kupnem zainteresowana może być firma Google, która jest właścicielem usługi o nazwie "gmail". Więcej o historii domeny i googla tutaj: http://serwer22962.lh.pl/gmailpl-poczatek-bitwy-o-domene/
ciekawe jak nowy właściciel udowodni przed sadem ze przysługuje mu ów domena..
Z deklaracji właścicieli nie będzie musiał. Cytat z aukcji:
"Mamy za sobą walkę z firmą Google, która chciała odebrać nam naszą własność. Proces zakończył się 2 lata temu – pomyślnie dla nas. Domena nie jest więc obciążona żadnymi wadami prawnymi."
Na moje oko to wygrali dlatego, że się nazywają "GMAiL". Przyszły nabywca ma bardzo duże szanse przegrać z google, jeżeli będzie nowa sprawa.
Nie rozumiem na jakiej podstawie ma prawo przegrać z google? Czy fakt że google ma usługę o nazwie gmail z miejsca upoważnia go do domeny? Co jakbym ja chciał kupić tą domenę i założyć na niej blog o pomarańczowych pończochach z tesco?
Niech ktoś sypnie jakimiś paragrafami/kodeksami według których google ma prawo do takiej domeny.
Na takiej samej podstawie jak wygrał microsoft.pl. Moim zdaniem strata pieniędzy. Właściel gmail.pl zmieni domenę ona np. kmail.pl ( zamieni "grupa" na "klub" ) i zarobi przy tym sporo kasy. Ciekawe dlaczego nie sprzedali domeny bezpośrednio Google?
Bo google ją zdobędzie za free jak ktoś ją kupi, no chyba, ze ktoś założył sporo przed kupieniem domeny firme GMAIL to wtedy faktycznie sad może uznać ze mu przysługuje.. niemniej tak czy siak to wtopienie kasy w pozwy.
Jesteś pewien, że zdobędzie za free? A może będzie musiał oddać właścicielowi kwotę, którą on za tę domenę zapłacił?
Nigdy nie było takich wyroków.
Nowy właściciel powinien podpiąć domenę w Google i oferować GMail pod adresem gmail.pl. Tak na złość gigantowi. (;
AFAIK tak się dzieje w niemczech 😉 https://www.gmail.de/
gmail.de to trochę inna sprawa – tam właściciel domeny na długo przed google miał usługi mailowe pod tym adresem.
gmail.pl – jeżeli nowy właściciel będzie chciał mieć usługi mailowe to z dużą dawką prawdopodobieństwa przegra z google.
Devil
owa domena. To się odmienia.
"Domena jest naszą własnością od 4 lat i w tym czasie wypracowaliśmy ~ 3.500 – 4.700 unikalnych odwiedzin dziennie!" – Jasne … wypracowali … lol.
Moją drugi adres, który funkcjonuje od roku. Jeśli podadzą ile mają z tego drugiego adresu to można będzie się do tych liczb jakoś odnieść.
A co kogo obchodzi ten drugi adres? Sprzedaja domene gmail.pl a nie strone, wiec potencjalnego kupca interesuje odwiedzalnosc tej wlasnie domeny.
Fedora ma podobny mechanizm już od dosyć dawna. Dzięki temu wiadomo m.in. jaki jest procentowy podział wśród dostępnych architektur, ile rdzeni mają maszyny, itp.
Przy instalacji konfigurator systemu wyjaśnia, co robi ten mechanizm i daje możliwość jego włączenia.
Mam wrażenie, że autor napisał tego newsa tylko po to aby rozreklamować aukcję.
Taaa… napewno wśród użytkowników linuksa, którzy znani są z tego, że wszystko chcieliby za darmo, znajdzie mnóstwo potencjalnych klientów.
Przeciez ten portal czyta wiecej nie-linuksiarzy niz linuksiarzy.
kiedy była karma nic na to nie wskazywało..
nieważne on i tak wie swoje.
Idąc tym tokiem rozumowania można by stwierdzić, że i tak tę domenę ukradną im użytkownicy systemu na W. (;
Oto przykład jak coś można mieć z niczego i jak się ludzie dorabiają….
No wiesz, to będzie premia za ryzyko. Mogli przegrać proces i kasa poszłaby w błoto. 😉
Swoją drogą gmusic.pl też jest na sprzedaż.
Wiara ludzi w potęgę nazwy domenowej jest fascynująca. Nie lepiej postarać się o zrobienie dobrego serwisu, żeby ludzie tam przyszli zamiast bić się o nazwę?
Jestem znajomym obecnej właścicielki domeny i mogę odpowiedzieć na kilka pytań:
– adres gmail zdobyła przez przypadek, próbując wymyślić domenę dla serwisu literackiego; właściwie tylko dzięki nieudolności google, który nie pomyślał o wykupieniu odpowiednich domen dla swoich usług;
– nie odsprzedała domeny samemu google, ponieważ została przez korporację bardzo źle potraktowana;
– jeżeli ktoś ma jej za złe, że może zarobić na głupocie bogatej korporacji, to niech zapyta sam siebie, czy odrzuciłby taką okazję.
„potęga nazwy domenowej” jest mniej więcej proporcjonalna do potęgi marki. Towar jest dzisiaj rzeczą drugoplanową. Polecam książkę No Logo.
„- nie odsprzedała domeny samemu google, ponieważ została przez korporację bardzo źle potraktowana;”
Teraz jest szczera, wcześniej była świętą i nękana przez złą korporację. Za pół roku założy kolejną maskę? A nie, przepraszam. Za pół roku nikt o niej nie usłyszy… W tym sporze obie strony mają tonę g*** za plecami. Ale co tam. Modne jest kibicowanie słabszym, więc: Do boju ze złem wcielonym!
(Dla zagubionych: obie strony walczą *wyłącznie* o kasę i mają wszystko inne w głębokim poważaniu).
I bardzo dobrze. Niech wyciągnie jak najwięcej od takiego wielkiego koncernu. Dla nich to kropla w morzu. A wy nie zazdrośćcie, tak, tak, dokładnie… Ma kobieta szczęście, niech sobie zarobi jak najwięcej. Chociaż się ustawi w życiu…
Tak finalnie to google nie ma praw do nazwy gmail w całej EU decyzją EU Trademark Office – więc nie wiem o co cała batalia.
Devil