Po przeczytaniu dość niepokojącego tekstu Przemysława Pająka z 23 kwietnia 2012 roku dotyczącego kursów akcji Apple, miałam mieszane uczucia. Nie mam zamiaru podważać roli informacji na rynkach (sam problem np. Insider Tradingu jest z nią związany), jednak kwestie dotyczące technicznej strony zachowania się cen zostały podane nieco chaotycznie.
To, że coś jest „ceną” nie oznacza, iż można sobie bezkarnie porównywać różne jej typy. Cena maksymalna z danego dnia nie może być porównywana z ceną zamknięcia – czyli czymś, czego używa się do modelowania rynku i predykcji. Czemu to ważne? Ceny z giełdy zachowują się bardzo specyficznie, oczywiście są odbiciem gry popytu i podaży. Cena chwilowa jednak jest bardzo chwiejna – zapewniają to działania inwestorów, rosnący lub malejący niepokój na rynku, właściwie zaaplikowana informacja. Cena maksymalna z danego dnia, jakby nie patrzeć, to cena chwilowa. Dlatego trudno na – podstawie takiego zjawiska wnioskować o średniookresowych właściwościach całego szeregu.
Właśnie, szeregu. Niewiele da nam wnioskowanie na podstawie pojedynczej, dyskretnej realizacji. Na dane patrzymy z większej perspektywy. To, co dzieje się codziennie na giełdzie, po uporządkowaniu tworzy tzw. szereg czasowy. Definicja, która może nieco przestraszyć nietechniczne osoby, mówi, że jest to pojedyncza realizacja procesu stochastycznego. Załóżmy sobie, iż mamy pewną zmienną losową, mogącą przyjmować wartości z określonym prawdopodobieństwem. W danej jednostce czasu pozwólmy, aby wartości badanego zjawiska były losowane właśnie z jej rozkładu (przyporządkowania możliwych wartości ich prawdopodobieństwom zajścia). Jeśli patrzymy na kilka okresów nasze zmienne losowe utworzą nam pewną rodzinę – to jest właśnie prosto ujęty proces stochastyczny. A teraz wylosujmy z każdej zmiennej jedną wartość. Rodzina takich wartości da właśnie szereg czasowy. Bezpośrednie wnioski? Przekonaliśmy się, że pojedyncza wartość jest z punktu widzenia całości losowa (w przypadku ciągłych rozkładów mówi się wręcz, że prawdopodobieństwo przyjęcia dokładnie tej wartości równa się zero). Bez spojrzenia na właściwości – procesu, z którego ją wygenerowano, niewiele mówi. Dane nie wiedzą, skąd pochodzą. Jedyny sensowny powód patrzenia na pojedyncze obserwacje to szukanie tzw. outlierów, inaczej obserwacji odstających, mogących w znacznym stopniu pogorszyć dopasowanie naszego modelu. Praktyka pokazuje, że jeśli outlier słabo pasuje do naszych obserwacji (może być to jakieś zanieczyszczenie bazy danych), nie nadaje się do zestawiania z innymi.
W tym kontekście porównanie ceny maksymalnej (która może być outlierem) z pojedynczą realizacją z dnia 23 kwietnia (to nawet nie była cena zamknięcia!) ma słabe właściwości predykcyjne. Rozmowa o trendzie sprawdzi się już bardziej. Czemu tak mocno zwracam uwagę na cenę zamknięcia? Jest ona w miarę stabilna i względnie oczyszczona ze… „śmieci” jakby można było powiedzieć (ceny maksymalne ze względu na swoje fluktuacje mogą być zanieczyszczone). To swoista wypadkowa danego dnia, przez to niosąca w sobie najwięcej informacji. Jak je wyciągnąć? Dać danym mówić i uważnie ich posłuchać.
Kiedy rozmawiamy z kimkolwiek zwykle staramy się wyłapać kontekst. Pojedyncze słowa mogą nas niekiedy wprowadzić w zakłopotanie, przestraszyć, ale umożliwienie rozmówcy sprostowania, zwykle pozwala zorientować się, czy były to nasze błędne przypuszczenia, czy faktycznie rozmówca ma niemiłe intencje. „Czepianie się” jednego słowa przywodzi mi na myśl szowinistyczne dowcipy o kobietach, które z jednego wyrazu wywiodą sobie całą dodatkową historię. W porządku, mnie też się to zdarza. W każdym razie, przyjmijmy, że szereg chce nam coś powiedzieć. Skupianie się na jednej obserwacji – jednym słowie – i na tej podstawie budowanie całej opowieści, bez spojrzenia na kontekst… jest pożywką dla szowinizmu (;. Dane mają swój język – co za tym idzie, nie tylko słowa, ale kontekst, składnię, „drugie dno”. Jak wspomniano, nie wiedzą, skąd pochodzą. Ale podobnie, jak ludzie mieszkający na jednym terenie wykazują pewne wzorce językowe (z których mogą nie zdawać sobie sprawy), tak samo pewne szeregi zachowują się podobnie. Dane z giełdy są tego szczególnym przykładem – w ich dialekcie występuje charakterystyczne zjawisko, które od razu nasunęło mi się na myśl przy czytaniu tekstu pana Przemysława.
Od razu napiszę: nie jestem analitykiem giełdowym. Nie będzie to tekst o analizie technicznej i ślicznych wykresach, tak chętnie pokazywanych na filmach o giełdzie. Jestem ekonometrykiem, a język, który wybrałam, żeby pokazać, że „niemożliwe jest przewidywalne” to analiza szeregów czasowych. Nie, to nie wróżbiarstwo. Czarnego kota i szklanej kuli też nie było. Czytelnicy mający podstawy statystyki matematycznej, mogą z powodzeniem samodzielnie powtórzyć przedstawione tutaj rozumowanie za pomocą programu gretl.
Zaczynamy!
Przedstawmy naszego kandydata. Oto on:
Pierwsze, na co musimy zwrócić uwagę to to, czy w ogóle coś nam sensownego powie. Jest trend – mocny wzrostowy i później przechodzący w spadkowy. Drobne fluktuacje – spadki i wzrosty na przemian. Ale najistotniejsze: szereg nie jest stacjonarny. Co to znaczy? Mówiąc technicznie nie ma stałej średniej i wariancji. Mówiąc dosyć trywialnie: nie możemy wyznaczyć wartości, wokół której wykres oscylowałby.A takie szeregi mają tendencje do przekłamywania (; dochodzi do regresji pozornej, która potrafi wskazywać istotną zależność tam, gdzie jej nie ma. Z reguły, dążąc do stacjonarności, liczymy pierwsze różnice danych zmiennych (oznaczmy d.zmienna). Dodatkowo w przypadku giełdy modelujemy zwykle logarytmiczną stopę zwrotu (ln(d.zmienna(t+1)) – ln(d.zmienna(t))). Pomaga to zmniejszyć wpływ niestałej wariancji. spójrzmy teraz na logarytmiczną stopę zwrotu nałożoną na wyjściowy szereg:
Pierwsze co możemy zauważyć, to to, że stopa zwrotu r_apple wydaje się być stacjonarna. Hipotezy tej nie pozwalają odrzucić testy Dickey-Fullera i KPSS. Również możemy to zauważyć patrząc na spektrum – procesy niestacjonarne mają wysoki skok w zerze:
Drugie istotne spostrzeżenie wprowadza nas w pojęcie faktów stylizowanych. Patrząc na stopę zwrotu możemy zauważyć, że rozrzut wartości jest zmienny – jest to miara ryzyka, przybliżenie wariancji. Blisko siebie skupiają się obserwacje o wysokiej lub niskiej wariancji składnika losowego. Jeśli zmienność jest wysoka również prawdopodobieństwo, że nadal taka będzie jest wysokie. Opisane zjawisko nosi nazwę grupowania wariancji. Niestałość w czasie określa się heteroscedastycznością. Wracając do wykresu stopy zwrotu z nałożonym pierwotnym szeregiem możemy dostrzec również efekt dźwigni – wariancja ma tendencję do mocniejszego wzrostu na skutek spadku cen, lecz jednocześnie niższego wzrostu przy wzroście cen o tę samą wartość. W praktyce oznacza to, że spadek kursu akcji przyczynia się do wzrostu niepewności na rynku w większym stopniu niż wzrost kursu o tę samą wartość. Mamy do czynienia z asymetrią warunkowej wariancji. Trzecim faktem stylizowanym jest występowanie zjawiska leptokurtyczności. Rozkład stopy zwrotu z porównaniu z rozkładem normalnym ma „grube ogony” i wyższy szczyt funkcji gęstości. Związane jest to z wyższą kurtozą. Po przeprowadzeniu testów na normalność rozkładu (np. Jarque-Berra) okazało się, że odrzucamy hipotezę zerową o normalności stopy zwrotu. Analiza graficzna również potwierdziła przypuszczenie o problemach. Tyle matematyki. Jak to się jednak ma do badanego szeregu? Leptokurtoza wiąże się z częstszym występowaniem outlierów niż w rozkładzie normalnym. Względnie prawdopodobieństwo wystąpienia nietypowych zmian kursu jest większe!
Podsumowując fakty stylizowane, możemy oswoić się nieco z myślą, że zachowanie akcji Apple nie jest jednak aż tak wyjątkowe. Nietypowe zmiany mogą się zdarzać częściej, a spadki kursu ze względu na towarzyszącą wysoką wariancję prawdopodobnie pociągają kolejne spadki. Poza tym… takie przebiegi wykazują również inne szeregi związane z giełdą. Proponuję obejrzeć sobie wykres cen zamknięcia wigu.
Wracając do Apple. Skoro już dostrzegliśmy fakty stylizowane, dobrze byłoby je potwierdzić testami. Co więcej, spróbować wymodelować zachowanie szeregu. Praktyka uczy, że najlepiej tworzyć krótkie prognozy, spróbujemy zatem zrobić prognozę na 2 dni (do poniedziałku 23 kwietnia). Moja predykcja będzie o tyle nietypowa, że wartość poniedziałkowa generowana była nie jak to zwykle się zdarza – ex post czyli mając już ogłoszone wyniki, a ex ante – postarałam się moim modelem przewidzieć przybliżoną wartość. Następnego dnia dopiero ją porównałam.
Miałam zamiar skorzystać z modelu z klasy ARIMA – modeli uzasadniających bieżącą wartość stacjonarnego szeregu wartościami poprzednimi (AR – autoregressive) oraz od poprzedzających wartości błędów losowych (MA – moving average). Jednak takie modele można szacować tylko na próbach, które nie są białym szumem (wartości możemy opisać za pomocą wpływu wcześniejszych obserwacji a nie jedynie obecnego nieskorelowanego błędu losowego), a nasz szereg takim właśnie był. Na początku gryzło mnie to strasznie („jak szereg chory to już nic nie pomoże”), ale postanowiłam zbadać zachowanie różnic ze stóp zwrotu – operacja różnicowania, o ile doprowadza do stacjonarności jest dopuszczalna.
Nie trzeba przejmować się dziwnymi datami – dane z giełdy są typu 5 notowań na 7 dni. Występują naturalne braki obserwacji, z którymi radzimy sobie, sklejając wszystkie wartości i tworząc sztuczną datę. To kwestia czysto techniczna. Proszę zwrócić uwagę na widoczną piękną stacjonarność, również w analizie spektrum. Formalne testy nie pozwoliły na odrzucenie hipotezy zerowej. Badany szereg miał jeszcze jedną miłą właściwość. Po przeprowadzeniu testu Portmanteau odrzucono hipotezę o byciu białym szumem.
Czas był najwyższy na najprzyjemniejszą część. Model musi mieć współczynniki. Nie określa się ich na podstawie uśmiechu kosmosu albo innej iluminacji, ale po graficznej analizie przebiegu funkcji ACF (autokorelacja) i PACF (cząstkowa autokorelacja). Brzmi groźnie, ale wygląda bardzo ładnie:
Rząd MA wybieramy na podstawie kilku pierwszych wystających poza przedział ufności pałek w ACF – tutaj jedna. Rząd AR analogicznie na podstawie PACF – 5, ale w praktyce wystarczy rozpocząć od 3. Wszystkich zadowolonych, że koniec i wystarczy już tylko „puścić prognozę” uprzedzam jednak, że nie. Z wyjściowego modelu procedurą od ogółu do szczegółu doprowadzamy do najprostszej formy nie odrzucanej przez testy. Ewentualnie patrzymy na kryteria informacyjne, im niższe tym lepiej. Bayesa- Schwarza jednak mocniejsze jest niż Akaike.
Testy wykazały, że powinnam użyć modelu ARIMA(0,2,1), postanowiłam jednak nie odrzucać też prognoz z ARIMA(1,2,1) oraz ARIMA(1,2,0). Chociażby po to, żeby mieć porównanie. Regresji w arimie nie interpretuje się, było jednak coś, co mnie zaniepokoiło. Wszystkie modele, chociaż już mocno okrojone, wskazywały wysokie p-value’a wiążące się z nieistotnością parametrów.
Z drugiej strony… po co robiłabym ten przydługi wstęp o faktach stylizowanych, gdybym zatrzymała się na arimie i to… kwestionowanej jakości? Po wykonaniu testu na obecność efektu arch (autoregresywnej warunkowej heteroscedastyczności)… okazało się, że nie można odrzucić hipotezy o występowaniu takowego. Podobnie analiza funkcji pac i ac reszt z modelu do kwadratu – nie zachowywały się jak biały szum.
Rozpoczęłam wybieranie właściwej formy funkcyjnej. Czysty arch okazał się nie mieć standaryzowanych reszt będących białym szumem, arch(8) tym bardziej. Poprawny był natomiast garch(1,1) – generalizowany arch, w którym oprócz opóźnionych reszt kwadrat bierzemy również opóźnioną warunkową wariancję. Dodatkową zaletą modelu była jego prostota – zaledwie 3 parametry. Zmienne łącznie i każda z osobna stały się istotne.
Przejdźmy do prognozy. Na rysunkach przedstawiłam wyniki prognozy wartości logarytmu kursu, jak i warunkowej wariancji.
Model Arima(1,2,0) pierwszą wartość przeszacował, drugiej niedoszacował, jednak prawidłowo przewidział trend. Modele, w których dodano komponent średniej ruchomej gorzej radziły sobie z trendem i za każdym razem przeszacowywały. Modele ze średnią ruchomą za to lepiej radziły sobie w przypadku warunkowej wariancji. Najbliżej wartości była Arima(0,2,1), tuż za nią Arima(1,2,1). Pierwsza niedoszacowywała wariancję, druga przeszacowywała. Najsłabiej z trendem zgodna była Arima(1,2,0). Mimo to wszystkie prognozy zachowywały trend spadkowy.
Do oceny prognoz skorzystałam również z wyliczenia podstawowych typów błędów. Przedstawiam je w tabeli dla całego okresu prognozy:
stats | mse mae mape amape
-------------+------------------------------------------------
arima(1,2,0)| .0000561675 .0074748993 .001178072 .0005890871
--------------------------------------------------------------
arima(1,2,1)| .0010927352 .0322980881 .0050909324 .0025386953
--------------------------------------------------------------
arima(0,2,1)| .0013167147 .0355713367 .005606794 .0027952407
--------------------------------------------------------------
Oraz tylko dla poniedziałku:
stats | mse mae mape amape
-------------+------------------------------------------------
arima(1,2,0)| .0000642657 .0080165863 .0012644457 .0006326229
--------------------------------------------------------------
arima(1,2,1)| .0015475246 .0393385887 .0062048244 .003092817
--------------------------------------------------------------
arima(0,2,1)| .0018267371 .042740345 .0067413794 .0033593662
--------------------------------------------------------------
Wybieramy model, który ma najniższe błędy – jest to Arima(1,2,0). Poniżej podsumowanie predykcji:
Oraz podsumowanie – wykres pierwotnego szeregu wraz z warunkową wariancją. Może i nie przewidzieliśmy idealnie wartości, ale przecież nie o to chodzi – często bardziej interesuje nas kierunek zmiany i potencjalne ryzyko. Działamy na pewnym poziomie ufności (o czym wiele osób zapomina), tutaj domyślnie było to 95%. Oznacza to, że statystycznie w 5 przypadkach na 100 godzimy się na pomyłkę. Chcąc mieć 100% pewność, że wartość wpadnie do przedziału, jaki generujemy, musielibyśmy przyjąć całą oś liczbową. Ale pewnie lepiej przynajmniej umieć sobie wytłumaczyć kierunek zmian, niż narzekać na nieprzewidywalność i liczyć na jasnowidzenie…












Ceny zostały napompowane przez spekulantów i to jest całkowicie normalne że teraz spadają. Apple zrobił się ostatnio bardzo popularny to przyciągnęło kapitał a jak wiadomo tam gdzie duży kapitał tam i duże zawirowania. Nie zdziwił bym się gdyby jednego dnia apple straciło 50-60% swojej wartości. Na moje oko wartość akcji nie odzwierciedla realnej wartości firmy.
"Nie zdziwił bym się gdyby jednego dnia apple straciło 50-60% swojej wartości."
Biorąc pod uwagę dochody Apple w porównaniu chociażby do Microsoftu, to realna jest dwukrotnie większa wartość firmy. Musiałby nastąpić gwałtowny spadek dochodów, aby akcje aż tyle straciły na wartości.
Jak firma straci rozpęd to będzie to samo co z Microsoftem.
Zobaczymy jak sobie firma będzie radzić bez Jobsa
Bardzo dobra krytyka tradycyjnej ekonometrii (w przystępny sposób): Edgar .E . Peters – "Teoria Chaosu a rynki kapitałowe" .
"pojedyncza realizacja procesu stochastycznego" to też spekulacja !?
Chcesz spekulować mając historyczne dane?
A ja myślałem, że to portal związany z IT 🙂
Z samego artykułu niewiele zrozumiałem i jakoś nie chce mi się przegryzać żeby to zrozumieć. Z wykształcenia jestem fizykiem, ale nie bardzo wierzę w możliwość przewidywania matematycznego tego co będzie działo się na giełdach. Większą skuteczność miałby chyba psycholog społeczny i jasnowidz w jednym 🙂
Jedną z funkcji informatyki jest analiza danych, praca z informacją. W momencie, kiedy osoby zajmujące się rynkiem IT zaczynają rozprzestrzeniać "nie do końca" poprawne interpretacje zjawisk gospodarczych (chociażby kursów giełdowych) warto to sprostować. Starałam się to pisać maksymalnie zrozumiale, ale oczywiście jeśli czytający nie ma ochoty, na nic się to zda (;. Ekonometria i jej język nie jest dużo bardziej skomplikowany od fizyki – wiem, bo też dosyć długo się nią zajmowałam (;. Co do psychologii? W tę wierzę najmniej. Matematyka jednak działa, jakkolwiek na to by nie patrzeć (:
"Ekonometria i jej język nie jest dużo bardziej skomplikowany od fizyki – wiem, bo też dosyć długo się nią zajmowałam"
Jesteś w lepszej sytuacji bo w szkole musiałaś się uczyć fizyki, ja nie miałem okazji spotkać się z ekonometrią. 🙂
"Matematyka jednak działa, jakkolwiek na to by nie patrzeć (: "
Sama matematyka bez odrobiny interpretacji i teorii nic nie zdziała. A gdyby takie analizy mogły przewidywać przyszłość to rynki finansowe byłby bardziej przewidywalne niż obecnie.
"Co do psychologii? W tę wierzę najmniej."
Typowe u matematyków 😉 Naiwni fizycy w latach 60 i 70 dawali się nabrać iluzjonistom na telekinezę, telepatie itp. Musieli się trochę podciągnąć z psychologii, samo szkiełko i oko nie wystarczyło.
Myślisz, że Jobs był świetnym matematykiem. On rozumiał najlepiej naturę ludzką i pewnie niejeden psycholog społeczny mógłby się wiele od niego nauczyć 🙂 A to on kreował rzeczywistość.
Określmy, że poza szkołą zajmowałam się hobbistcznie fizyką – nadal mnie interesuje (:
Zgadzam się, że sama matematyka, dane nic nie oznaczają – musimy im nadać interpretację. To pewien język, który w danym kontekście nabiera znaczenia, zresztą jak większość symboli. Analiza szeregów czasowych jest nadal rozwijana (samych rozszerzeń archa jest kilkanaście), tworzy się różne modele. Zawsze liczymy się z możliwością pomyłki, wszystko jest na pewnym poziomie ufności. Niemniej jednak prognozuje się w ten sposób. Istnieją też inne sposoby, np. analiza techniczna czy fundamentalna. Kwestia tego, że często osoby, które znają metody matematyczne, same mają zbyt wysoką "awersję do ryzyka", żeby inwestować (;
Co do Jobsa, nie będę się wypowiadać, bo specjalnie jego taktyka mnie nie zachwycała (; chociaż prawdopodobne jest, że miał charyzmę i zdolności psychologiczne (:
"Kwestia tego, że często osoby, które znają metody matematyczne, same mają zbyt wysoką "awersję do ryzyka", żeby inwestować (; "
Mając sporą wiedzę matematyczną można zarabiać w bardziej bezpieczny sposób 🙂
Natomiast grający na giełdzie korzystają z takich analiz. Kolega pisze program dla klienta do przewidywań tendencji kursów giełdowych i ponoć nie jest rewelacyjnie, ale jednak mimo wszystko zwiększa prawdopobieństwo skutecznej inwestycji.
Pogięło was?! Rozsądna dyskusja na osnews bez bluzgów, fudu, spamu i wymądrzania się?
Czyżby kolejna oznaka końca świata w 2012? 😀
I know some of those words.
Doskonały tekst.
Przeczytałem z uwagą i ociupinką rozbawienia to co wyżej i…
1. Giełda istnieje bo opiera się o zasadę, że mylą się wszyscy!
2. Jeśli ktoś ma dostęp do informacji poufnych dotyczących rynku giełdowego to albo zostaje milionerem / przypadek dla Polski/ albo idzie siedzieć na 20 lat w więzieniu federalnym /przypadek dla USA/.
3. Modelowanie prawdopodobieństwa to nie modelowanie zdarzeń chaotycznych. To tak jakby modelować wytrzymałość stali w oparciu o dane zebrane w badaniach wytrzymałości twarogu.
A prościej. Jeśli prawdopodobieństwem morzemy opisać rzuty kostką do gry to będziemy mieli rozkład w przedziale <0,6> czyli można już przed rzutem powiedzieć, że wypadnie coś po między 0 a 6. Przypadek dla zachowań chaotycznych jest zupełnie inny bo obejmuje przedział w przypadku giełdy jedynie ograniczony od dołu czyli <0,oo) , a od góry – trudno powiedzieć?
Czyli na giełdzie mamy ten drugi przypadek. Akcja warta dzisiaj 1000$/E/zł jutro może być warta 0! I jeszcze jedno. Chaos nie oznacza dowolności! Analiza jest możliwa ale metodą trarog-twarogiem a stal-stalą.
4. Właśnie z tego powodu we współczesnych programach do modelowania takich zjawisk jak giełda, mechanika płynów,… stosuje się i to z powodzeniem algorytmy oparte o sztuczną inteligencję a nie podejście probabilistyczne. Takie podejście stosowało się w USA jeszcze do początku lat '90. Czyli wynika z tego, że mamy "jakieś ćwierć wieku w plecki" 😀 .
5. Na skali rzutu kostki do gry dowcip "Dlaczego kobiety mają mniejsze stopy? – Ewolucja to sprawiła by mogły stać bliżej zlewozmywaka… " 🙂 jest w swojej szowinistości (w potocznym rozumieniu tego słowa) położony bliej 0. czy 6. ?
6. Na co dzień czytam dużo bardziej skomplikowane rzeczy tak więc to co powyżej wcale mnie nie onieśmieliło. Dlatego służę dalszym "wybebeszaniem" powyższego.
Podsumowując, niezbyt rozgarniętych umysłowo można przekonać do tych wykresów i sposobu rozumowania. No ale ci zwykle biedni… Pozostali i bez znacznie lepiej opanowanego aparatu matematycznego a za sprawą "chaotycznego" wyczucia i doświadczenia wiedzą, że to jest, nazwijmy to tak, niewiele warte. A już na pewno nie zapłaty za taką analizę! No ale akademicko można się w taki sposób pobawić.
To tyle co chciałem napisać. A czytającym pozostawiam tę możliwość, że mogą zagłosować za lub przeciw mojej argumentacji klikając to tu to tam…
Czy od zasady wyrażonej w pkt 1 wyjątkami są zdarzenia wymienione w pkt 2? Z jaką pewnością można oszacować wpływ zdarzeń z pkt 2. na zachowanie giełdy? Jeśli ten wpływ jest istotny, to jak sobie z tym radzą algorytmy sztucznej inteligencji? Ad 6. – to ja proszę o dalsze wybebeszenie 🙂
1. odważna teza
3. nie udowodniono, że giełda to układ chaotyczny, a nawet gdyby komuś się to udało, to wtedy nadal można skutecznie aproksymować krótkoterminowe trendy za pomocą metod probabilistycznych/statystycznych. Wielkość przedziałów w których operujemy(czy domkniętych, czy nie) nie ma nic wspólnego z faktem czy zdarzenia charakteryzują się chaotycznością, czy nie.
4. fakt, że sztuczna inteligencja jest mniej lub bardziej skutecznym podejściem nie ma nic wspólnego z chaosem i oceną czy analiza statystyczna jest coś warta, czy nie. Argument ogranicza się do faktu, że być może podejście statystyczne stosowane w latach 90 sprawdzało się gorzej niż sztuczna inteligencja.
6. też robimy skomplikowane rzeczy 😉
Dodatkowo warto zauważyć, że cały art dotyczył kompletnie innego tematu: czym wytłumaczyć spadek akcji Apple, czy to coś znaczy i czy to normalne. Tym samym Twój komentarz jest generalnie rzecz biorąc nie na temat
@Piotr M.
W rzeczy samej wyjątkami od zasady punktu 1. są zdarzenia oraz ich implikacje wynikające z punktu 2. Czyli jeśli ktoś ma dostęp do informacji poufnych np. tydzień przed upadkiem Enronu i pozbywa się po cichu akcji to znaczy, że wie a nie przewiduje jaka będzie wycena akcji po ogłoszeniu upadku firmy. Wiadomo, że zarząd firmy ma dostęp do informacji poufnych na ich temat ale przestępstwem jest dopiero zrobienie z nich użytku na giełdzie.
Co do algorytmów to nawet te zaawansowane nie są wróżką. Skoro są karmione lipnymi informacjami będą generowały, zupełnie jak zwykli maklerzy, lipne prognozy jednak… Poziom wielowymiarowości analizowanych danych ma to do siebie, że zwykły szfindel danymi może zostać "wyuskany" na zasadzie anomalii. A prościej jeśli np. firma produkująca rury miedziane podaje w sprawozdaniu kwartalnym, że podpisała wstępną umowę na dostawę takowych do dużego odbiorcy, co skutkuje wzrostem wyceny akcji, to gdy w tym samym czasie nie będzie dużym odbiorcą miedzi na zupełnie innym rynku algorytm wychwyci tę w sumie nie powiązaną sytuację… Giełda to naczynia połączone a wycena akcji to nie pieniądze tylko nośnik informacji! A to zasadnicza różnica.
@Krzysiek
Na giełdzie mylą się wszyscy – może i jest to śmiała teaz ale jeśli by tak nie było giełda byłaby zjawiskiem deterministycznym bez kszty chaosu i irracjonalnych zachowań akcjonariusze. A wtedy stałaby się przewidywalna niczym gra w kółko i krzyżyk. Czyli przegranymi byliby jedynie ci, którzy nie
rozumieją istoty mechanizmu jej działania.
Czy giełda to układ chaotyczny? Dowodzą tego zdarzenia, które miały miejsce 17 października 1907, 24 października 1929,… . No chyba, że przyjmiemy, że łączy je to iż przytrafiły się rynkom kapitałowym w… czwartek.
Istotnym jak nie najistotniejszym rzeczowym pytaniem jest jakią przewagę ma sztuczna inteligencja nad metodami probabilistycznymi/statysrtycznymi?
Wrócę do p.5 czeli szowinistycznego dowcipu. Nie znalazł się on przypadkiem bo poczułem się w obowiązku kogoś obrazić. Sztuczna inteligencja ma tę przewagę nad metodami statystycznymi, że informacją dla niej może być również np. nastrój inwestorów. Dlatego zadam jeszcze raz pytanie jak za pomocą algorytmu statystycznego sprząc informacje giełdowe z np. nastrojami inwestorów, szybkością przepływu pieniądza,…? Trzeba by dokonać "wyceny" dowcipu/nastroju czyli dokonać zapisu w formie zrozumiałej dla algorytmu statystycznego. W przypadku generalizatora A.I. nie trzeba tego robić gdyż "łyka dane jakie popadnie" 🙂 .
Drugą zaletą jest to, że algorytm sztucznej inteligencji jest generalizatorem karmionym danymi nawet historycznymi. W przeciwieństwie do algorytmów statystycznych im więcej otrzymuje danych tym lepsze wykazuje własności generalizacyjne a co za tym idzie predykcyjne. To znowu zaleta w tym zastosowaniu.
A prościej? Służę przykładem. Przez pewien czas "karmiłem" swoje własne zmysły dźwiękami chodu moich dwóch sąsiadek. Jedna jest brzydka druga jest ładna. Bez względu czy idą w szpilkach czy tenisówkach bezbłędnie zupełnie przypadkiem spotykam tą ładną. Wiem, że uroda to nie wszystko ale… W tym chaosie jest metoda 😀 . Mój umysł bezbłędnie dokonuje "wyceny" spotkania zanim nastąpi.
Mój wpis nie jest nie na temat a to z powodu p.1. Skoro wdajemy się w dywagacje na temat wartości akcji firmy w danej chwili na podstawie różnych, przyznam olśniewająco przekonywujących wykresów, korelacji,… to warto chyba napisać, że zupełnie się nie zgadzam z metodologią dowodu. Bowiem się z nią nie zgadzam i nie napiszę dlatego, że olśniła mnie wiedza matematyczna czy też wspaniale zestawione wykresy.
Na cenę akcji rzutuje nie tylko wizerunek firmy czy jej wynii ze sprzedarzy usług czy produktów ale np. debiuty innych firm, które sprzedając tanio swoje akcje powodują spadek przewartościowanych zdaniem analityków lub algorytmów cen akcji. Jak również milion innych powodów układu chaotycznego, który pozostaje w pewnej chwiejnej równowadze. Tak jak napisałem w odpowiedzi trochę wyżej cena jest nośnikiem informacji a nie pieniądzem. Różne informacje/wyceny/ceny tworzą stan równowagi giełdowej i Apple nie jest na tym rynku niczym nadzwyczajnym.
>>Na giełdzie mylą się wszyscy – może i jest to śmiała teaz ale jeśli by tak nie było giełda byłaby zjawiskiem deterministycznym bez kszty chaosu i irracjonalnych zachowań akcjonariusze.
Podałeś 2 skrajne odpowiedzi(wszyscy zawsze się mylą albo nikt się nie myli) i ograniczyłeś mi wybór do jednej z nich. Nieładnie 🙂
>>Czy giełda to układ chaotyczny? Dowodzą tego zdarzenia, które miały miejsce 17 października 1907, 24 października 1929
obawiam się, że to absolutnie niczego nie dowodzi. Myślę, że prędzej i łatwiej można byłoby udowadniać, że w pewnych określonych warunkach widoczny jest wpływ innych układów dla których udowodniono chaotyczność, ale trudno byłoby wykazać jak wielki wpływ na zachowania giełdy mają takie sytuacje. Jeśli jest bańka to wiadomo, że wcześniej czy później nastąpi korekta i nie ma żadnych przeciwwskazań żeby prawdopodobieństwo krachu wyliczać.
>> Sztuczna inteligencja ma tę przewagę nad metodami statystycznymi, że informacją dla niej może być również np. nastrój inwestorów.
nastrój może być też informacją dla metod statystycznych
>>Trzeba by dokonać "wyceny" dowcipu/nastroju czyli dokonać zapisu w formie zrozumiałej dla algorytmu statystycznego.
oczywiście, na przykład jako współczynnik sentymentu
>>to warto chyba napisać, że zupełnie się nie zgadzam z metodologią dowodu. Bowiem się z nią nie zgadzam i nie napiszę dlatego, że olśniła mnie wiedza matematyczna czy też wspaniale zestawione wykresy.
Autor zaznaczył, że nie jest analitykiem giełdowym 🙂
generalnie na koniec: wszedłem właśnie na wiki i chociaż jak wiemy wiki może kłamać to:
"Istnieją przykłady układów przejawiających skomplikowane zachowanie, których chaotyczność nie została do tej pory udowodniona. Przykładami takich układów są: giełda – brak równań opisujących wartości notowań giełdowych. W szczególności nie wiadomo, czy proces taki da się modelować równaniami deterministycznymi (a nie np. stochastycznymi);|"
Sztuczną inteligencję, jak pisałem, stosuje się do tych zagadnień z powodu agregacji danych jak i ich generalizacji. Algorytm ewoluuje wraz z obserwowanym zjawiskiem a nie jest "tępym" algorytmem statystycznym, który tak samo potraktuje dane sprzed dwóch lat jak i te z wczoraj uśredniając czynniki wpływające na odpowiedź układu w predykcji. Napiszę to wprost. Sam używam od czasu np. metody Monte Carlo czy ukrytych modeli Markowa jak rwnież innych metod statystycznych. Nie odrzucam więc stosowania metod statystycznych bo ich nie rozumiem. Po prostu twierdzę, i nie tylko ja, że do predykcji zachowań giełdy lepsza będzie sztuczna inteligencja. Rozstrzygająca jest tutaj możliwość uwikłania wielu (dużej liczby) czynników nie koniecznie powiązanych bezpośrednio z przedmiotem naszych badań. Tworząc taki model można następnie przeanalizować, które czynniki wykazują istotną długoterminową korelację. A rynek obrotu papierami mniej lub bardziej wartościowymi jest z punktu widzenia analizy korelacją bardzo wielu czynników czasem wspierających się a czasem wykluczających na dodatek zmieniających w czasie zarówno wartość jak i kierunek wpływu. Dlatego systemy analizy danych giełdowych nie są i nie będą w rzeczywistych zastosowaniach nigdy proste.
Nie będę cię przekonywał do mojego, i nie tylko mojego, podejścia do tego problemu. Nadal nie zgadzam się z zaproponowaną analizą z powodu jej istotnych uproszczeń.
Celem stosowania algorytmów do analizy giełdy jest jak mniemam zarabianie pieniędzy a nie to czy zastosowany algorytm jest zgodny z definicją chaosu wikipedii.
Po pierwsze, proszę zauważyć, że napisałam, że jest to TYLKO jedno z możliwych podejść do problemu. Oczywiście istnieją inne drogi. Wychodzę jednak z założenia, że jeśli prosty model sprawdza się (a tutaj celem była nie tyle DOKŁADNA prognoza, co uzasadnienie, że obserwowalny trend nie był zaskakujący – skoro nawet tak proste narzędzia potrafiły go przewidzieć). Kwiatek możemy przesadzić koparką. A równie dobrze możemy użyć do tego łopatki i wiaderka. Efekt praktycznie ten sam i tu i tu będziemy mieć przesadzony kwiatek. Przedstawione rozumowanie to prosta łopatka – osiągnęłam, co chciałam.
Jesteś na głównej, na portalu open source. A teraz pytanie: czy te obliczenia robiłaś w R, numpy czy Octave? I jaki pakiet polecasz?
1. Wbrew popularnej opinii osnews nie oznacza open source news. OS jest skrótem od obywatelskie i społecznościowe. Gdyby dotyczył tylko wioo nie byłoby miejsca na nim m.in. na Apple, które jest zamknięte. Portal poświęcony wioo to jakilinux.org – tam są artykuły praktycznie poświęcone niemal wyłącznie temu typowi oprogramowania. Tutaj omawiamy szeroko pojęte IT (:
2. Tak, jak napisałam w artykule: do zastosowań ekonometrycznych całkiem sympatycznie nadaje się GRETL. Ma zaimplementowane większość potrzebnych funkcji. Sama analiza szeregów czasowych jest w nim zadowalająca – można ją zarówno wyklikać, jak i wpisywać komendy. Góruje nad zamkniętymi kombajnami a) estetycznością wykresów b) możliwością mojej ulubionej analizy spektralnej (jest w pakiecie statistica, jednak bardzo drogim) c) dość dobrym różnorodnym podejściem do szeregów – np. umożliwia tydzień 5-dniowy jak na giełdzie – tutaj jednak w dawniejszych obserwacjach wystąpiło część braków danych, więc sklejałam tradycyjnie. Takie podejście miało być siłą sasa – osobiście znienawidzonego przeze mnie :/. Gretl jest również kompatybilny z dużą liczbą różnych formatów danych. I w przeciwieństwie do modnego sasa przyjemniej się go używa. R nie używałam jeszcze do analizy szeregów, pakiet jest świetny, chociaż korzystałam z niego bardziej w przypadkach statystyki i maszynowego uczenia się. Bije statę na głowę jeśli chodzi o analizę wielowymiarową. Do tego faktycznie go polecam, tym bardziej że jest naprawdę intuicyjny. Nawet jego język jest przyjemny (porównaj sobie z spss :/)
Dodatkowo wyjątkowo profesjonalnym programem akurat na licencji EUPL jest Demetra do dekompozycji szeregu czasowego i metod Tramoseats i Arima-x12
Apple jest taki pół-zamknięty, pół-otwarty (zobacz np. OpenDarwin, userland mają z BSD, serwer X jest otwarty, ostatnio uwolnili Grand Central Dispatch). Z tego, co pamiętam, to samo 'OS' oznaczało początkowo 'operating systems' i miało być kontynuacją i rozszerzeniem linuxnews.pl. Ale — jak to mówią — wszystko płynie.
GRETL właśnie sobie testuję, jak dla mnie — laika — to wygląda fajnie, dużo rzeczy można mieć łatwo i szybko 'na dzień dobry'. Ciekaw jestem, co z otwartych pakietów stosują profesjonaliści. Jeśli chodzi o chyżość, to ponoć Julia bije wszystko inne na głowę (łącznie z Matlabem).
Uwielbiam stosować koparkę 🙂 . Mozna nią nie tylko pobawić się w ogródku czy piaskownicy ale i wykopać rów czy dziurę pod fundament wieżowca… Tworząc rozwiązania danego problemu zwykle stosuje się rozwiązania możliwie uniwersalne. Tak, żeby nie trzeba było robić wszystkiego od nowa gdy ma powstać coś o wiele większego.
W tym przypadku 'łopatka' to raczej pojedynczy komputer, a 'koparka' to chmura obliczeniowa EC2 Amazonu. W każdym razie, gdyby ktoś powiedział ci, że ma szybki algorytm potrafiący odróżnić od siebie grafy hamiltonowskie od niehamiltonowskich i robi to na grafach dowolnej wielkości, to czy oddałbyć mu swoje pieniądze?
Nie trzeba mieć "chmury" wystarczą dwie dobre karty graficzne, Octave, GCC i bibliotekę Stream lub CUDA w zależności kto na czym pracuje.
Moimi pieniędzmi z zasady dysponuję, z powodzeniem, sam. Dotyczy to także inwestowania. Jak już tracić to na własną rękę a nie być w pewnym momencie poinformowanym o stracie+prowizji za "zarządzanie".
Co do grafów hamiltonoskich i nie tylko, jeśli dzisiaj nie istnieje na coś dowód czy metoda nie oznacza, że nie istnieje wogóle. Ważne jak wykorzystamy istniejącą już wiedzę bo to jest najlepszym stymulatorem kolejnych odkryć.
Stosowana na co dzień "technika" dopuszcza po za przypadkiem absolutnego akademickiego dowodu/optimum również nieco gorsze rozwiązania. Dla przykładu jeden z inwestorów na giełdzie w NY, który jako jeden z nielicznych zastosował sztuczną inteligencję do tworzenia prognoz zatobił po wybuchu kryzysu 2008r jedynie 18%. Można by się spierać w czysto akademicki sposób czy mógł zarobić więcej np. maximum wynoszące powiedzmy 24% gdyby "poszedł" najoptymalniejszą ścieżką? Nie mniej jemu wystarczyło skromne 18%, zapewne "przełknął" tę stratę popijając ją szampanem, w stosunku do tych którzy "umoczyli" fortuny wierzącz w cudowne inwestycje i wyczucie np. Mardoff-owi. Nie neguję dowodów matematycznych jako takich gdyż to jest podstawa, bez której będziemy jak dzieci we mgle. Jednak w "realu" potrzeba jeszcze czegoś ciut więcej.
A co do wspomnianej przez Ciebie metody Monte Carlo mam duże obiekcje, jedna z bardziej zawodnych metod, np. do estymacji opcji azjatyckich. Sztuczna inteligencja i maszynowe uczenie też zawodzą i bywają słabo weryfikowalne.
Metody sztucznej inteligencji i maszynowego uczenia są rozwinięciem metod statystycznych, niejako ich nadzbiorem.
W sumie to też prawda. Wszystko się zaczęło od statystyki, kwestia, że jeśli przy statystyce cieszymy się z dostępnych testów, p-valueów i weryfikowalności część analizy wielowymiarowej to zwykłe machanie rękoma i to mocno zawodne :/
Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zaprogramować komputer, by realizował pewne testy automatycznie i sam je weryfikował, poszukując optimum np. metodą zstępowania z pochyłością (gradient descent). I to się szumnie nazywa maszynowe uczenie. Masz tę samą weryfikowalność, tylko realizowaną automatycznie. Problemy zaczynają się, kiedy próbujesz np. analizować teksty doniesień prasowych i wyciągać z takiej analizy jakieś wnioski o sytuacji na rynku. Reszta to czysta statystyka matematyczna.
@Dorota
Nie napisałem, że stosuję metodę Monte Carlo, modele Markova, algorytm Viterbiego,… do analizy giełdy. Napisałem to ponieważ jestem świadom tego co może statystyka. Jeśli algorytm staystyczny jest odpowiedni do danego zadania np. badania niezawodności to po prostu go stosuję.
Sztuczna inteligencja jest praktycznie jedynym sensownym rozwiązaniem optymalizacji bardzo złożonych problemów matematycznych o kiepskiej przewidywalności. Jeśli sztuczna inteligencja nie byłaby weryfikowalna to nikt by jej nie stosował. A stosują i to na coraz większą skalę i to na giełdzie.
@Pdemb
"Gradient descent" to proszę ja ciebie może i jest algorytmem sztucznej inteligencji ale na wykładach akademickich albo w ademickich artykułach. Ogólnie rzecz biorąc im bardziej złożone zjawisko jest opisywane poprzez duże skorelowane zbiory liczb tym więcej występuje ekstremów lokalnych. A ogólne zadanie optymalizacji polega na znalezieniu najlepszego rozwiązania, ekstremum globalnego, a nie jakiegoś bo się trafiło, ekstremum lokalnego. Stąd w sztucznej inteligencji stosuje się heurystyczne "symulowane wyżarzanie".
Minusem sztucznej inteligencji są jej zalety czyli duża złożoność oraz potrzeba posiadania dużej mocy obliczeniowej dla rzeczywistych problemów a nie zadań demonstracyjnych z Matlaba. Ale nie ma tego złego… 🙂 . Po coś są przecież ATI Stream i CUDA od NVidia. Octave z tym działa. Bo jak "koparka" rusza do roboty to nie ma przebacz 😉 . Wybór jest prosty albo dużo danych i duże nakłady obliczeniowe albo uproszczenia i małe nakłady obliczeniowe. Coś za coś. No chyba, że ktoś posiada "matematyczny kamień filozoficzny"? Mi pozostaje "koparka" 🙂 .
Zstępowanie z pochyłością można – po pewnych modyfikacjach – stosować na ogromnych zbiorach danych. Problem i prawdziwa trudność tkwi faktycznie w tym, żeby zdefiniować funkcję z jednym, globalnym maksimum, ale jest na to kilka sposobów. Jeśli już mamy wiele ekstremów lokalnych i nic się z tym nie da zrobić, to często lepiej od symulowanego wyżarzania sprawdzają się algorytmy genetyczne.
Właśnie tam się symulowane wyżarzanie stosuje. Ot choćby dlatego, że algorytmy genetyczne "pracują" nie tyle na danych co na ich reprezentacji. Czyli twarog-twarogiem w tym przypadku. Rozwiązanie problemu za pomoca algorytmu genetycznego nie jest zdeterminowane określonym wzorem tylko funkcją celu a nawet zbiorem funkcji celu.
ad. 3. O ile wiem, nie udowodniono, że giełda to rynek efektywny (każdy inwestor ma jednakowy dostęp do informacji, każdy inwestor postępuje racjonalnie, nie ma przewałów itp.), a to jest warunek konieczny, by stosować metody statystyczne… Każdy, kto chwilę się zastanowi, musi dość do wniosku, że giełda NA PEWNO rynkiem efektywnym nie jest! Nie przeszkodziło to jednak Komitetowi Noblowskiemu w rozdawaniu tuzinów nagród za prace ekonomiczne oparte o założenie rynku efektywnego, lewicowym rządom w centralnym sterowaniu gospodarką w oparciu o ten model, a frajerom w powierzenie oszczędności funduszowi inwestycyjnemu założonemu przez Blacka i Scholesa i działającemu w oparciu o ich model. Szczęśliwie dla Blacka i Scholesa zdążyli dostać Nobla ZANIM ich fundusz ZBANKRUTOWAŁ, bo po tym fakcie nagroda mogła być wątpliwa
Myślię, że nie powinniśmy mieszać dwóch pojęć. Jednym jest obecny rynek giełdowy a drugim ten, który bardzo długo funkcjonował w oparciu o zasady wolnego handlu i dobrowolności zawieranych umów. Nawet na tym "zsocjalizowanym" w wielu przypadkach rynku kapitałowym całkowicie, choćby przez obecny poziom skomplikowania, nie udało się wyeliminować w dużej mierze zasad jakie przyświecały wolnościowym ideałom obrotu giełdowego.
Aparat matematyczny i wszelka techniczna sprawność jest niezbędna, ale nie wystarczająca.
Zanim się zacznie na siłę matematyzować giełdę w sposób idealistyczny, warto poznać odrobinę historii. Polecam np. "Wojnę o pieniądz" Hongbinga Songa. Już na początku XIX wieku warunki dyktowali ci co mieli poufne informacje. np. Rotszyldowie po bitwie pod Waterloo skupili obligacje brytyjskiego rządu sugerując wcześniej, że bitwę wygrali Francuzi. Od tego momentu było już tylko "lepiej", bo skoncentrowane bogactwo ułatwiało ataki spekulacyjne, korupcje, opłacanie mediow itp.
Co do punktu nr. 2. Alternatywa jest fałszywa. W USA jedni idą do więzienia a inni bezczelnie na oczach milionów Amerykanów mówią, że np. "audyt w FED jest niepotrzebny". No sorry, ale jak pewni ludzie mają gwarantwoane lufami państwowych pistoletów wcześniejsze info np. nt. zmian stóp procentowych, to nie trzeba ultra wyobraźni co oni z taką wiedzą robią. Mafia jak to mafia. Sama kradnie, ale konkurentów zgniata bezlitośnie. Przekonują się o tym zwłaszcza bardziej ambitne łebki, które awansowały z ulicy.
No cóż, pozwolę sobie się wypowiedzieć w tej kwestii. Mam kilka może bardziej filozoficznych uwag do dyskusji, jaka powstała po opublikowaniu powyższego artykułu. Mam wrażenie, że wystąpiło tutaj trochę błędne podejście do tematu. Moim zdaniem nie chodzi o to, czy taka metoda lub inna genialnie pozwolą cokolwiek przewidzieć. Powiedzmy szczerze-jak dla mnie nie istnieje żadna genialna metoda przewidywania przyszłości i raczej nigdy nie powstanie. Problem polega raczej na tym, czy stosując jakieś metody i techniki dowiadujemy się więcej, czy nie. Czy modele ARCH/GARCH są jednoznacznie złe lub dobre? Jak dla mnie ani jedno, ani drugie-pozwalają one ni mniej ni więcej tylko przybliżać (z podkreśleniem na przybliżać) właściwości zjawisk w oparciu o dane o strukturze szeregów czasowych. A czy te przybliżenia są dobre czy złe? To nie o to chodzi moim zdaniem-nie ma jedynego słusznego modelu opisującego cokolwiek. Kwestią jest raczej poprawne stosowanie wielu potencjalnych źródeł informacji-tzw.kombinowanie prognoz, jeżeli ktoś lubi takie terminologie-a nie podejście na zasadzie nie bo nie, bo to się stosowało, ale teraz już się stosuje coś innego. Pytanie moim zdaniem brzmi-czy z jakiegoś aparatu pojęciowego-czy to szeregów czasowych, czy to analizy technicznej, fundamentalnej bądź innych "świeższych" modeli opisujących giełdę, lub ze zwykłego ludzkiego doświadczenia inwestorów i analityków da się wyciągnąć informację, która potencjalnie może być użyteczna. I tu zgodzę się z krytyką, jaką autorka wystosowała do wcześniejszego artykułu-na podstawie pojedynczych, wyrwanych z kontekstu informacji można sobie udowadniać wszystko, ale jest to moim zdaniem niewiele warte.
Jerzy Szygiel "finansowe zagadki 11 września".
cyt: "Między 6 i 7 września na głównej amerykańskiej giełdzie opcji w Chicago (CBOE) kupiono 4744 opcji sprzedaży United Airlines i tylko 396 opcji kupna (call option), co znaczy, że ni stąd, ni zowąd 25 razy przekroczono średnią dziennych transakcji dla tej linii. W przeddzień zamachów, 10 września, kupiono z kolei 4516 opcji sprzedaży American Airlines – 11 razy więcej niż średnia. Żadne inne linie lotnicze nie przekroczyły wówczas średniej, nawet o niewielki procent. I to nie jest wszystko.
Scenariusz był identyczny dla sporej grupy spółek, których biura znajdowały się w wieżowcach World Trade Center, w tym grup finansowych, jak Merrill Lynch, Bank of America czy Morgan Stanley. W ciągu trzech dni przed zamachami sprzedano 2157 opcji sprzedaży Morgan Stanley (zajmował 22 piętra wieży południowej), podczas gdy wcześniej, w ciągu roku, wykonywano średnio 27 takich transakcji dziennie. W tym samym czasie ktoś kupił również 12 215 put options na akcje Merrill Lynch, gdy średnia dzienna wynosiła dla nich 252. Podobne nadzwyczajne anomalie odnotowano w sektorze ubezpieczeń: kupno opcji sprzedaży Citigroup było w tych dniach 45 razy większe niż zazwyczaj, a dla Marsh&McLennan nawet 90 (!) razy. Odwrotnie było w sektorze zbrojeniowym, którego akcje po 11 września wystrzeliły w górę – tu w ciągu dwóch dni przed zamachami ktoś masowo kupował opcje kupna, przekraczając wszystkie średnie o 6-10 razy. "
No i co w związku z tym? Nic.
Sugerujesz że stał za tym Steve Jobs?!?!?!
😉
Mniejsza o Jobsa i 11 września. Ale co z Hipotezą Spisku na giełdzie. Skoro niektórzy mają dostęp do informacji poufnych, to na podstawie czego traktujemy to jako nieznaczący wpływ? Skąd wiemy, że to nie informacje poufne są kluczowe dla istotnej części zmian trendów na giełdzie? Jak metody statystyczne czy sztuczna inteligencja mogą to wykluczyć? Skoro mamy asymetrię w dostępie do informacji to jak można mówić "wszyscy się mylą" ? Jeśli już, to co prawda wszyscy się mylą, ale każdy w innym stopniu i z inną częstotliwością.
jak ja nic nie rozumiem z google translatora 🙁
co to znaczy kupić opcję kupna? 😉 – pewnie chodzi o oferty sprzedaży
Odnosnie instrumentu finansowego zwanego "opcja": http://pl.wikipedia.org/wiki/Opcja_%28ekonomia%29
nawet i opcja kupna ma swoja strone: http://pl.wikipedia.org/wiki/Opcja_kupna
Nie ma jak to krytykowac czyjas prace gdy nie ma sie pojecia o temacie….
dzięki za wyjaśnienie – naprawdę uważałem tekst za częściową wklejkę z translaora
Luzik,ja cały powyższy tekst wkleiłem do translatora i kazałem tłumaczyć na polski. ;)))
Bardzo ciekawe. Odnośnie wiary w czystą matmę i analizę techniczną to warto pamiętać o tym, że niedawno pojawił się dowód twierdzenia o tym, że problem kompletności prognostycznej informacji znajdującej się w danych historycznych cen giełdowych jest równoważny problemowi P = NP. Innymi słowy, analizowanie przebiegów czasowych cen jest tak samo sensowne, jak szukanie cyklu Hamiltona w grafie.
Link: http://arxiv.org/pdf/1002.2284
Link nie działa, artykuł 'Markets are efficient if and only if P = NP', autor Philip Maymin, NYU Politechnic Institute.