Europa znów znalazła się w środku sporu o to, ile naprawdę kosztuje odcinanie się od chińskich dostawców technologii. Tym razem chodzi o Huawei i ZTE, czyli firmy od lat budzące w Unii Europejskiej obawy związane z bezpieczeństwem sieci telekomunikacyjnych. Organizacja GSMA twierdzi, że pełne usunięcie ich sprzętu z europejskiej infrastruktury może być znacznie droższe, niż zakłada Bruksela.
Spór o rachunek za bezpieczeństwo
Według GSMA koszt zastąpienia chińskiego sprzętu w sieciach telekomunikacyjnych może sięgnąć nawet 30–40 miliardów euro. To ogromna różnica w porównaniu z wyceną Komisji Europejskiej, która mówi o 10–13 miliardach euro. Zestawienie tych liczb pokazuje, że między branżą a instytucjami unijnymi istnieje wyraźna przepaść w ocenie skali problemu.
Komisja szacuje, że wycofywanie „wysokiego ryzyka” dostawców rozłożone na trzy lata kosztowałoby od 3,4 do 4,3 miliarda euro rocznie. W praktyce daje to właśnie wspomniane 10–13 miliardów za cały okres przejściowy. GSMA uważa jednak, że to tylko część prawdziwego rachunku.
Skąd wzięła się presja na Huawei i ZTE
Debata o chińskich producentach sprzętu telekomunikacyjnego nie jest nowa. Jej początki sięgają jeszcze pierwszej połowy lat 2010., kiedy pojawiły się pierwsze poważne obawy dotyczące bezpieczeństwa infrastruktury cyfrowej. Z czasem temat nabrał tempa, zwłaszcza po naciskach Stanów Zjednoczonych na sojuszników, by wykluczali Huawei i ZTE z sieci 5G.
Wiele państw członkowskich zaczęło stopniowo ograniczać rolę chińskich firm w swoich krajowych systemach telekomunikacyjnych. Następnie Komisja Europejska zaproponowała bardziej formalne podejście i pracuje nad przepisami, które mogłyby wprowadzić ogólnounijny zakaz dla dostawców uznawanych za wysokiego ryzyka. Spór o koszty stał się więc częścią szerszej walki o bezpieczeństwo i cyfrową niezależność Europy.
To jeden z tych sporów, w których ekonomia i polityka nieustannie się przenikają. Same liczby potrafią brzmieć przekonująco, ale ich znaczenie zależy od tego, co dokładnie zostanie do nich wliczone. Dlatego dyskusja o kosztach Huawei i ZTE jest tak samo debatą o bezpieczeństwie, jak i o metodzie liczenia.
Co dokładnie ujęła GSMA
W wyliczeniach GSMA największa część kosztów dotyczy nie samego wycofania sprzętu, ale całej operacji wymiany i przebudowy sieci. Organizacja podaje, że sieci stacjonarne mogłyby pochłonąć około 5 miliardów euro, a sieci transportowe kolejne 9–12 miliardów euro. To jednak nadal nie koniec, bo na horyzoncie pojawia się dodatkowy czynnik.
GSMA ostrzega, że od 2027 do 2030 roku europejskie firmy telekomunikacyjne mogą zapłacić jeszcze 8,5 miliarda euro więcej. Tę kwotę wiąże z osłabieniem konkurencji na rynku dostawców sprzętu. Jeśli z przetargów znikają duzi gracze z Chin, pozostaje mniej firm walczących o kontrakty, a to zwykle oznacza wyższe ceny.
Five Eyes ostrzega przed wykorzystywaniem AI do cyberataków — to kolejny przykład, jak bezpieczeństwo cyfrowe staje się jednym z kluczowych tematów współczesnej polityki technologicznej.
Czy liczby GSMA są przesadzone
Nie wszyscy zgadzają się z tak wysoką wyceną. Część ekonomistów uważa, że dane przedstawione przez GSMA pokazują raczej koszt brutto, a nie realny, dodatkowy wydatek dla rynku. Innymi słowy, część wydatków i tak pojawiłaby się niezależnie od polityki wobec Huawei i ZTE.
Jednym z krytyków jest Hosuk Lee-Makiyama z think tanku ECIPE. Jego zdaniem po odjęciu kosztów, które operatorzy ponieśliby tak czy inaczej, różnica między szacunkami branży a wyliczeniami Komisji Europejskiej może okazać się znacznie mniejsza. To oznacza, że sam spór nie dotyczy wyłącznie polityki, ale także metodologii liczenia.
Operatorzy chcą rekompensat
Telekomy działające w Unii Europejskiej już teraz naciskają na regulatorów, by uwzględnili temat finansowych rekompensat. W ich ocenie wymiana infrastruktury wymuszona decyzjami politycznymi nie powinna spadać wyłącznie na barki operatorów. To szczególnie istotne, bo modernizacja sieci to proces długi, kosztowny i technicznie skomplikowany.
Jednocześnie państwa członkowskie nie są zgodne co do tego, jak szybko i jak radykalnie należy usuwać chińskich dostawców. Część stolic podchodzi do tego bardzo ostrożnie, obawiając się zarówno kosztów, jak i możliwych opóźnień w rozbudowie sieci. Inne stawiają bezpieczeństwo ponad rachunek ekonomiczny.
To nie pierwszy taki konflikt
GSMA już wcześniej przedstawiała bardzo wysokie wyliczenia dotyczące kosztów ograniczania obecności chińskiego sprzętu w Europie. W 2019 roku organizacja sugerowała, że całkowity koszt takiej operacji mógłby sięgnąć nawet 55 miliardów euro. Z kolei inne analizy, takie jak te przygotowane przez Strand Consult, były znacznie bardziej umiarkowane.
Właśnie dlatego dzisiejszy spór nie jest tylko techniczną dyskusją o infrastrukturze. To także starcie o to, kto ma ponieść koszt europejskiej „suwerenności technologicznej” i jak wycenić bezpieczeństwo w świecie, w którym sieci telekomunikacyjne stały się elementem strategicznym. Na razie jedno jest pewne: ostateczny rachunek nadal pozostaje przedmiotem sporu.
Co może wydarzyć się dalej
Prace nad unijnymi przepisami nadal trwają, a wraz z nimi toczą się rozmowy między państwami członkowskimi, Komisją i przedstawicielami branży. Jeśli powstanie mechanizm rekompensat, będzie on wymagał porozumienia na poziomie całej Unii. To z kolei może okazać się trudne, bo europejskie kraje mają różne interesy, różny poziom zależności od chińskiego sprzętu i różną gotowość do ponoszenia kosztów.
Na ten moment nie ma więc jednej odpowiedzi na pytanie, ile naprawdę kosztuje usunięcie Huawei i ZTE z europejskich sieci. Jedni mówią o kilkunastu miliardach euro, inni o czterdziestu miliardach, a wcześniejsze analizy podważały nawet tak wysokie szacunki. Ostateczna kwota może zależeć nie tylko od technologii, ale też od polityki, konkurencji rynkowej i tego, jak Unia zdecyduje się zdefiniować bezpieczeństwo swoich sieci.


Koszt usunięcia Huawei z naszych sieci to mega poważna sprawa. Dajcie spokój, 40 miliardów euro to ogromna kwota! To tak, jakbyśmy sami sobie strzelali w stopę. Miałem nadzieję, że Komisja Europejska wyceni to realistycznie, ale szczerze mówiąc, nie jest to zaskoczenie.
Brak chińskiego sprzętu może i jest w porządku z punktu widzenia bezpieczeństwa, ale mówienie o takich wydatkach to prawdziwa przesada. Ciekawa jestem, ile operatorzy naprawdę zaoszczędzą na bezpieczeństwie, zanim te wszystkie zmiany zaczną nas kosztować jeszcze więcej…
Dla mnie te wyceny od GSMA to tylko straszenie. Zdecydowana większość kosztów, o których mowa, już dawno by się pojawiła z aktualizacji infrastruktury. Zoorganizowanie sieci 5G to nie bajka i zawsze wiązało się z wysokimi nakładami.
Chciałem się przesiąść na sieć 5G, ale widzę, że te wszystkie zmiany to tylko przyspieszą moje plany. Ale co będzie, jeśli to się przeciągnie? Również mam obawy, że jak wykluczymy Huawei, to ceny operatorów mogą skoczyć.
Od 2027 do 2030 roku jeszcze dodatkowe 8,5 miliarda euro?! Ja rozumiem, że bezpieczeństwo jest ważne, ale czy to wszystko zostanie przerzucone na klientów? Mamy już wystarczająco wysokie rachunki za telekomunikacyjne usługi.
Nie jestem pewien, czy to wszystko jest prawdą. Wydaje mi się, że te ceny to raczej naciągane kalkulacje, aby uzasadnić działania EU. Muszę zobaczyć jakieś konkretne wyliczenia, bo zmiany w systemach operacyjnych, a technologie sieciowe to zupełnie inne tematy!
Ciekawe, co na to mówią sami operatorzy. Jeżeli będą domagać się rekompensaty, to możemy już teraz założyć, że koszty znów wylądują na naszych barkach. To absurd! Polityka ponad zdrowy rozsądek – tak wygląda sytuacja w Europie.