Jeff Atwood i jego Coding Horror, Joel Spolsky i jego Joel On Software i inni – po polsku, na bieżąco.
Kilka dni temu ruszył blog (a właściwie meta-blog), na którym zamieszczane będą tłumaczenia najciekawszych i najpoczytniejszych, zagranicznych blogów na temat programowania.
Na pierwszy ogień idą:
– http://codinghorror.com – autorstwa Jeffa Atwooda,
– http://joelonsoftware.com – autorstwa Joela Spolskyego
Jeśli będzie zainteresowanie serwis być może przekształci się w otwartą platformę, na której każdy będzie mógł dodać swoje tłumaczenia i w ten sposób promować ciekawe, a przede wszystkim wartościowe treści na temat dobrych praktyk programistycznych.


Nikt nienawidzi oprogramowania bardziej niż programiści — kim jest Nikt? Może chodzi o Nikta z Nikąd z piosenki Homotwist?
Hint: %s/nienawidzi/nie nienawidzi/g :>
A inicjatywa godna pochwały. Mam nadzieję, że twórcom starczy zapału.
Mógłbyś się powołać na stosowną regułę? Bo własnym oczom nie wierzę, że miałoby być "nie nawidzi", wszak takiego czasownika jak "nawidzieć" po prostu nie ma.
Przepraszam, wczytałem się i zrozumiałem co naprawdę proponowałeś. Choć uważam, że niepotrzebnie skomplikowałeś stosując składnię seda.
Jaką znowu składnię seda? O.o
Czy warto? Kto programuje albo choćby interesuje się tym, powinien znać angielski. Niczego nie ujmując ojczystemu językowi, o który należy dbać, sytuacja w informatyce jest podobna jak np w lotnictwie – bez angielskiego ani rusz. Tłumaczenie to trochę marnowanie zasobów.
Niekoniecznie, wiele osób zna angielski, ale nie ma ochoty czytać po angielsku z różnych przyczyn.
@rafek: jeśli ktoś jest programistą to chce czy nie czytać po angielsku musi praktycznie codziennie, więc przeczytanie wpisu na blogu nie robi programiście różnicy.
Kwesta gustu, sam znam wielu programistów, którzy czytają po angielsku tylko wtedy kiedy muszą, dla przyjemności wolą w ojczystym języku.
Np ja 😉
Według mnie nie ma sensu za bardzo dyskutować na ten temat – zdajemy sobie sprawę z tego, że znajomość języka angielskiego jest obowiązkowa dla każdego, kto chciałby nazywać się programistą. Ale tak jak rafek napisał – czasem fajnie jest poczytać coś po polsku związanego z tworzeniem oprogramowania, zwłaszcza, że wartościowych materiałów jest dużo mniej niż tych po angielsku.
Poza tym chcę mieć nadzieję, że jest również sporo młodszych osób aspirujących do miana programisty, które nie mają jeszcze na tyle opanowanego języka, a chciałyby wcześnie zacząć czerpać cenną wiedzę dotyczącą nie tylko technicznych aspektów naszego zawodu.
Ja tam wole w jezyku Shakespeare. Potem czyta sie takie tlumaczenie pelne: lokacji, silnikow i innych glupot… WTFO O.o ?
A co to jest "localization", "engine" i inne głupoty? Po angielsku tak samo są to nowotwory językowe, które wymusza konieczność nazwania nowych zjawisk.
Ja wolę jak coś jest sensownie tłumaczone na polski z czasem, bo o informatyce i tak się mówi także po polsku, ale jak się tego nie robi konsekwentnie, to wychodzą brzydkie mieszańce typu "endżin bazodanowy".
A ja cieszę się, że ktoś z odpowiednimi umiejętnościami językowymi ma co nieco "zasobów do zmarnowania". Mój angielski pozwala mi bez problemu komunikować się z ludźmi i czytać dokumentację oprogramowania, ale zrozumienie pełnej emocji blogowej prozy często sprawia mi wiele trudności.
Twórcom serwisu gratuluję i życzę powodzenia!
czy ten blog ma pozwolenie od autorów na publikację tłumaczeń?
Oczywiście, na piśmie mam pozwolenie Jeffa Atwooda — bo tylko jego teraz tłumaczymy.
Niecierpliwie czekam na Spolskyego. Sam kiedyś chciałem przetłumaczyć jeden jego wpis, ale mi nawet nie odpowiedzał ={ – może wam się lepiej uda.
A jakie biuro tłumaczeń się tym zajmuje:)?
A może programy CAT?
Co masz na myśli? 🙂
Jak to "jakie"? Takie, które nie ma nic do roboty i z nudów tłumaczy teksty za darmo.
Mam tylko nadzieję, że tłumacze znają się na tyle na programowaniu by nie było ciekawych gaf w tłumaczeniu.
Jesteśmy otwarci na krytykę ów tłumaczeń.
(*owych* tłumaczeń!)
Myślę, że coś tam się znają 😉
fantastyczna inicjatywa 🙂 I dobry sposób na ćwiczenie swoich umiejętności językowych, więc obie strony korzystają. Trzymać tak dalej 😀
Ja też jestem za. Popieram Autorów "rencamy y nogamy".
Jestem za 🙂
Tak. Po przeczytaniu kilku notek mogę stwierdzić że są bardzo ciekawe. Dziękuję i zachęcam do dalszej pracy.
Genialne! 3mam kciuki zeby zapalu nie braklo!