Aplikacja wysyłająca SMS-y Premium – Android zagrożony?

  • Home
  • /
  • Blog
  • /
  • Aplikacja wysyłająca SMS-y Premium – Android zagrożony?

Data: 12 sierpnia, 2010

W Android Markecie pojawiła się aplikacja posiadająca funkcjonalność odtwarzacza multimediów, jednak wysyłająca w tle SMS-y na numer Premium. Użytkownicy obwiniają Google za wysokie rachunki, czy słusznie?

Kaspersky Lab nazywa nową aplikację trojanem, twierdząc, że wysyła SMS-y w tle naciągając użytkowników aplikacji na ogromne koszta. Twórcy takiej aplikacji mogą ogromnie się wzbogacić, ale na… głupocie użytkowników.

Podczas instalacji owego „trojana”, jak zawsze, wyskakuje okno informujące o tym, jakich zezwoleń potrzebuje program – w tym przypadku wyraźnie zaznaczone jest, że aplikacja wysyła SMS-y. Ignoranci, którzy nie wpadli na to, że aplikacji do odtwarzania multimediów nie jest potrzebna funkcja wysyłania SMS-ów muszą teraz cierpieć – zapłacić duży rachunek telefoniczny.

Przy okazji tej sytuacji Kaspersky Lab poinformował, że ma zamiar stworzyć antywirusa na platformę Android i udostępnić go na początku 2011 roku.

Podobne wpisy

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone


  1. michuk pisze:

    „Ignoracni, którzy nie wpadli na to, że aplikacji do odtwarzania multimediów nie jest potrzebna funkcja wysyłania SMSów muszą teraz cierpieć – zapłacić duży rachunek telefoniczny.”

    Ignorantami jest tu 99% użytkowników, w tym ja sam. Już dawno przestałem zwracać uwagę na to jakich f-cji potrzebują aplikacje androidowe bo czasem po prostu nie da się nawet przewidzieć czy faktycznie takie zezwolenie jest potrzebne. Zamiast bawienia się w antywirusa po prostu czytam o aplikacji w Internecie przed jej zainstalowaniem i to jest znacznie lepsze zabezpieczenie.

    1. trasz pisze:

      Jeszcze lepszym zabezpieczeniem jest sytuacja, kiedy nie trzeba robic riserczu, bo ktos zrobil to za nas. Dlatego wlasnie na iPhone’a malware’u po prostu nie ma.

      1. el.pescado pisze:

        Ale za to na iPhonie jest reżim jak w Chinach. Tfu, jak u Czerwonych Khmerów, jak szaleć to szaleć! 😉

        1. blinkkin pisze:

          @el.pescado: Śmieszne jest tutaj co innego.

          Jeśli mnie pamięć nie myli, to jakiś czas temu michuk w komentarzy do artykułu o blokowaniu jakiejś tam aplikacji w App Store, pisał (raczej pytał) czy nie lepiej dać wybór użytkownikowi w postaci klikalnego okna TAK/NIE.

          trasz natomiast w odpowiedzi napisał, że większość użytkowników takie okna ignoruje i wybiera odruchowo TAK.

          Nie chcę tu nikogo krytykować, interesujące mi się natomiast wydało, te swojego rodzaju déjà vu.

        2. michuk pisze:

          Nawet pomyślałem o tamtej dyskusji jak dodawałem dziś komentarz. Faktycznie od tego czasu przestałem zwracać uwagę na to czego dana aplikacja używa i zacząłem robić research, tym samym przyznając rację traszowi z poprzedniej dyskusji.
          Modelu iPhone jednak nie chciałbym na Androidzie z egoistycznych pobudek – wolę mieć większy niż mniejszy wybór, w przeciwieństwie do większości użytkowników.

        3. el.pescado pisze:

          Czyli, słowem, wolisz model gdzie jest więcej aplikacji (Android Market) niż taki w którym jest ich mniej (AppStore). Zaraz, zaraz, a to nie było przypadkiem na odwrót? 😉

        4. @el.pescado: dostajesz odznaczenie tropiciela sloganow 🙂

          Ale ironia w ostatniej wypowiedzi niepotrzebna, bo czesto najwazniejsze jest nie to, ile aplikacji jest, ale to ilu (i jakich) nie ma.

        5. niedzwiedz pisze:

          iPhone też, chociaż nieoficjalnie, oferuje dowolne aplikację — poprzez jailbreak i Cydię. JB to twestia kilku kliknięć myszką i nawet niedoświadczony użytkownik sobie z tym bez problemu poradzi. A kwestia, że to więcej problemów… I tak dalej mniej jak z Androidem 😉

        6. Kwant pisze:

          @all, zarówno Google jak i Apple sprawdza aplikacje w swoim markecie – w inny sposób ale w interesie obu firm jest brak szkodników na swoim podwórku i dobrze o tym wiedzą. Obu firmom zdarzy się przepuścić szkodnika co nie jest szczególnie dziwne jak się zobaczy statystyki (ponad 10 000 nowych aplikacji miesięcznie na androidzie) i brak dostępu do kodu źródłowego. To jest po prostu bardzo drogie (review kodu źródłowego to koszt około 2-4$ za linijkę), ale obie firmy znalezione szkodniki usuwa z marketu a nawet zdalnie z komórek (takie info o Google było niedawno).

          Przed głupotą użytkowników trudno uchronić – o to ma dbać kasowanie szkodników z marketów po wykryciu. Google miało nawet niezły pomysł z informowaniem do czego komórka ma dostęp – to pomocne dla świadomych użytkowników, ale mechanizm w wykonaniu okazał się słaby. Za dużo informacji jest prezentowanych, w konsekwencji po zainstalowaniu 10 aplikacji przestaje się na to zwracać uwagę. Według mnie informacja powinna mieć uproszczoną formę – tylko najważniejsze rzeczy jak: dostęp do kontaktów, dzwonienie/wysyłanie SMS’ów ewentualnie GPS czy dostęp do karty SD. Przecież wiadomo, że praktycznie każda aplikacja będzie chciała sieci używać, sensorów (choćby obracanie ekranu) czy uniemożliwić wyłączenie ekranu – nie ma sensu o tym informować.

          Chciałbym też mieć możliwość modyfikacji – niezgodzenia się np. na dostęp do sieci. Można to zrobić pewną aplikacją mając roota, ale dlaczego by nie od razu podczas instalacji i bez roota?

          No i jeszcze ostatnie przemyślenie, chyba od antywirusów na komórki nie uciekniemy 🙁

      2. albo malware jest, ale nikt o nim nie wie. Sprawdzanie, co robi aplikacja nie jest doskonałe – co udowodniła ostatnia wpadka z tetherującą latarką 😉 W tym wypadku funkcja była pożądana, ale nie wiadomo, ile innych aplikacji ma trochę mniej miłe dodatki.

        Umiesz liczyć – licz na siebie.

        1. makak pisze:

          @michuk:
          po co ci ten wiekszy wybor, skoro i tak bezrefleksyjnie klikasz 'tak’? Iphone broni cie przed samym – jak widac slusznie;)
          Rozwiazaniem kompromisowym wydaje sie automatyczne zablokowanie opcji wysylania smsow – zeby uzytkownik musial samodzielnie i swiadomie zmienic to ustawienie.

    2. adios pisze:

      Zarówno Google, jak i Apple zdarza się wpuścić bubla na market/store. Podobna sytuacja, tylko bardziej przyjazna użytkownikowi była z aplikacją Flashlight na AppStorze, która przemycała do iPhone’a funkcję Tetheringu internetu.

      Osobiście uważam, iż polityka Apple jest korzystniejsza dla zwykłych użytkowników, jednak chciałbym mieć w AppStorze wersję Pro, czyli przeznaczoną dla świadomego użytkownika (nawet za niewielką opłatą).

  2. pjure efil pisze:

    ciekawe bo tylko na tym portalu znalazłem informację, że ta aplikacja jest w markecie (większość mówi o ręcznej instalacji pliku apk o wadze 14kiB podszywającego się pod odtwarzacz). IMO bardzo możliwe, że twórcą całego „zamieszania” i próbą „stworzenia nowych rynków” jest sam Kaspersky (większość jeśli nie wszystkie źródła podają właśnie tą firmę)

  3. norbert_ramzes pisze:

    Kasperky robi antywira dla lin???

    1. przemo_li pisze:

      I do tego reklamuje się przypadkiem, przed którym ten antyvir i tak nie będzie chronił 😀 (bo sam user wyraził zgodę).

  4. kayo pisze:

    W artykule brakuje nazwy tej aplikacji…

    1. Adam pisze:

      No właśnie, wielka sensacja i skandal, ale nazwy nie podadzą. Fascynacja brukowcami?

  5. Misiek pisze:

    Tak to jest jak się otwarty system miesza z aplikacjami zamkniętymi. Tym bardziej że większość aplikacji na Androida jest za free więc dlaczego nie opublikować źródełek.

    1. Ja nie jestem w stanie przeglądać nawet ikon i kilkuzdaniowych opisów wszystkich nowych aplikacji, a miałbym przeglądać i analizować ich źródła? 🙂 Żartujesz chyba. W AppStore i Android Market to jest niemożliwe, bo zbyt dużo się tego pojawia.

    2. Identyfikator Chwilowy pisze:

      > więc dlaczego nie opublikować źródełek

      W sumie racja: „źródła” wszelkich programów dla Linuksa skrupulatnie czytasz przed kompilacją – więc z całą pewnością będziesz to robił również w przypadku softu dla Androida.

      1. przemo_li pisze:

        Android ma wystarczająco userów aby znalazło się też grono czytających. Poza tym, takie rzeczy jak numery premium można wykryć analizując kod, nawet syntetycznie (bez udziału człowieka).

        1. Identyfikator Chwilowy pisze:

          Znaczy: wszyscy liczą, że „inni będą czytać”. Ja mam na to dobrą radę w odpowiedzi: „Umiesz liczyć? To licz na siebie…”.

  6. FreakSoap pisze:

    ten niby trojan dziala jak dialery porno kiedys.. uzytkownik tez klikal i sam je instalowal..

    1. launchpad.net/~mgol pisze:

      Mylisz się. Zostawiłem kiedyś niezaktualizowanego Windowsa 2003 Server na noc i rano miałem zainstalowanego dialerka. Sam się pojawił.

  7. Hydra pisze:

    a skad pewnosc ze kasperski sam tego nie zrobil? albo zlecil?

  8. us3r pisze:

    skoro autor robi już takie zamieszanie to odrobina inteligencji powinna mu podpowiedzieć, że należy podać nazwę tej aplikacji…

  9. krzabr pisze:

    Ha mówiłem już dawno , im bardziej popularny jest dany system , tym chętniej będzie atakowany .

  10. Misiek pisze:

    Źródła mogliby przeglądać panowie z Android Market. Z tego co wiem nie trzeba przedstawiać źródeł żeby aplikacja znalazła się w Markecie.

{"email":"Email address invalid","url":"Website address invalid","required":"Required field missing"}

Newsletter OSnews raz w tygodniu. Bez reklam.