Koszty pamięci RAM rosną w tempie, które Apple określa jako „bezprecedensowe”. John Ternus, nowy szef firmy, ostrzegł inwestorów, że w ostatnim kwartale 2026 roku ceny pamięci mogą wzrosnąć jeszcze bardziej. To niepokojąca wiadomość dla osób planujących zakup Maca — i sygnał, że podwyżki cen sprzętu mogą nie być jeszcze za nami.
Droższa pamięć uderza w wyniki Apple
Ternus poruszył temat podczas rozmowy po publikacji wyników finansowych Apple za trzeci kwartał. Firma osiągnęła lepsze rezultaty, niż przewidywali analitycy, między innymi dzięki sprzedaży iPhone’ów i Maca mini oraz dobrym wynikom na rynku chińskim. Jednocześnie rosnące ceny pamięci mają zmniejszać marże producenta.
Apple już wcześniej uprzedzało, że wyższe koszty komponentów będą odbijać się na jego produktach. W czerwcu firma podniosła ceny Maców i iPadów, a później także części iPhone’ów. Ternus przyznał, że te zmiany częściowo pomogły zrównoważyć rosnące wydatki, ale najnowsze ostrzeżenie sugeruje, że presja kosztowa nie słabnie.
Rosnące ceny pamięci mogą wpłynąć na decyzje zakupowe zarówno klientów indywidualnych, jak i firm. Warto przy tym pamiętać, że koszt komponentów to tylko jeden z czynników kształtujących ceny urządzeń. Ostateczne decyzje Apple mogą zależeć także od sytuacji rynkowej i popytu na poszczególne modele.
Czy Mac’i będą jeszcze droższe?
Nie wiadomo, jak dużą część dodatkowych kosztów Apple zdecyduje się przenieść na klientów. Firma może próbować ograniczać wpływ podwyżek na marże, ale przy dalszym wzroście cen pamięci utrzymanie obecnych cen sprzętu będzie coraz trudniejsze. Ewentualne zmiany mogą być widoczne nie tylko w ofercie komputerów Mac, lecz także iPadów i iPhone’ów.
Szczególnie wymownym przykładem są konfiguracje z dużą ilością pamięci. W przypadku Maca Studio dopłata do wersji wyposażonej w 512 GB RAM może przekraczać różnicę między jej ceną a kosztem dwóch komputerów z 256 GB pamięci każdy. Rozbudowa sprzętu Apple od dawna była kosztowna, ale obecna sytuacja sprawia, że niektóre konfiguracje wyglądają wyjątkowo niekorzystnie.
Sprawdź także, jakie tańsze urządzenia Apple mogą pojawić się wkrótce:
Apple planuje wprowadzenie przystępnego cenowo MacBooka i tańszego iPhone’a na początku 2026 roku
AI zwiększa zapotrzebowanie na pamięć
Jednym z powodów rosnącego popytu na komponenty jest rozwój sztucznej inteligencji. Coraz więcej użytkowników chce uruchamiać modele AI lokalnie, co zwiększa zainteresowanie komputerami o większej mocy i pojemniejszej pamięci. Mac mini i Mac Studio mogą na tym korzystać, ale boom na AI jednocześnie zaostrza konkurencję o dostępne podzespoły.
Ostrzeżenia o możliwym dalszym wzroście cen pojawiają się w całej branży. Analitycy i przedstawiciele firm technologicznych przewidują, że problemy z dostępnością i kosztami pamięci mogą utrzymać się również w 2027 roku. Na razie trudno oszacować skalę przyszłych podwyżek, ale wypowiedź Ternusa raczej nie daje powodów do optymizmu.
Dla kupujących oznacza to, że warto uważnie śledzić ceny, zwłaszcza jeśli zakup nowego komputera jest już zaplanowany. Trudno przewidzieć, czy Apple wkrótce ponownie zmieni cenniki, jednak rosnące koszty RAM-u zwiększają takie ryzyko. Końcówka roku może więc być dobrym momentem, by porównać oferty i zdecydować, czy warto czekać z zakupem.


Planowałem upgrade do Mac Studio z większym RAMem — teraz chyba lepiej kupić wcześniej niż później. Jeśli ceny pamięci jeszcze wystrzelą, dopłata do 512 GB zrobi się absurdalna. Szkoda, że Apple tak silnie wiąże RAM z konfiguracją.
Za drogo jak na to, co oferuje. Apple ma zwyczaj przerzucać koszty na klienta zamiast optymalizować łańcuch dostaw. Dla mnie to kolejna marketingowa ściema: sprzedają „unified memory” jak zaletę, a tak naprawdę blokują możliwość sensownej rozbudowy.
Artykuł dobrze podsumowuje problem, ale warto doprecyzować mechanikę — u Apple koszt dużych konfiguracji rośnie nie tylko z powodu ceny per GB, ale też z powodu logistyki i układów pamięci (kanały, kontrolery, kompatybilność z unified memory). Dla osób robiących lokalne inferencje modeli AI pamięć to nie tylko pojemność — latency i przepustowość (bandwidth) są równie ważne. Z punktu widzenia TCO czasami lepiej kupić maszynę z mniejszym, ale szybszym RAMem i odpalić część obciążeń w chmurze, niż przepłacać za topową konfigurację u producenta. I nie zapominajmy o wpływie kursów walut i kontraktów producentów DRAM na ceny końcowe.
Mam Mac Studio z 64 GB od pół roku i powiem szczerze — do pracy z lokalnymi modeli LLM 64 GB to często za mało. Przydałoby się 128 GB, ale cena dopłaty u Apple była zabójcza, więc zrezygnowałam. Ogólnie sprzęt super, ale polityka rozbudowy pamięci jest frustrująca.
Czy lepiej kupić teraz Maca z mniejszą ilością RAMu i liczyć, że ceny spadną, czy przeciwnie — brać większy RAM teraz bo może jeszcze podrożeć? Jak to wygląda przy virtualizacji i Dockerze na macOS — lepiej inwestować w RAM czy w dysk NVMe i swapowanie? Ktoś z praktyką w AI lokalnym może doradzić?
Twierdzenie, że Apple po prostu „przerzuci” wszystkie koszty na klientów jest spore uproszczenie. Firma balansuje między marżą a volume — jeśli ceny DRAM będą trzymać się długo, to albo zobaczymy podwyżki cenników, albo obcięcie opcji konfiguracyjnych. Problem w tym, że RAM jest lutowany — kupić później taniej nie zrobisz. Ktoś pisał, że PC to alternatywa — prawda, ale porównywanie macOS-owego workflowu z modularnym PC jest bez sensu dla wielu pro użytkowników.
Z punktu widzenia rynku to nie tylko Apple ma problem — producenci pamięci jak Samsung czy Micron też widzą rosnący popyt przez AI i zwiększają ceny. Dla inwestorów to sygnał, że marże sprzętowe mogą być zagrożone, ale też, że dostawcy pamięci poprawią przychody. Ciekawe, czy Apple zdecyduje się renegocjować długoterminowe kontrakty czy po prostu podniesie ceny detaliczne. Trochę obawiam się, że koniec roku będzie nerwowy dla kupujących.