Na rynku kryptowalut poniedziałek przyniósł wyraźne rozczarowanie. Mimo że otoczenie makroekonomiczne wyglądało lepiej — ropa taniała, rentowności amerykańskich obligacji spadały, a kontrakty terminowe na indeksy giełdowe rosły — bitcoin i ether nie skorzystały z tej poprawy nastrojów. Zamiast odbicia pojawiła się kolejna fala niepokoju związana z luką w zabezpieczeniach sprzętowych portfeli Coldcard.
Bitcoin pod presją mimo sprzyjającego otoczenia
Bitcoin zszedł w okolice 62,8 tys. dolarów, co oznacza spadek o około 1% w ciągu dnia i ok. 4% w skali tygodnia. Jeszcze dzień wcześniej kurs dotarł do 63,6 tys. dolarów, ale nie udało się utrzymać wyższych poziomów. Słabość widać także na innych dużych altcoinach.
Ether stracił ponad 1% i spadł do 1 858 dolarów, pozostając poniżej psychologicznej bariery 1 900 dolarów. XRP obniżył się o niemal 1% do 1,07 dolara, solana spadła o 0,5% do około 73 dolarów, a dogecoin osunął się w okolice 7 centów. Na tle głównych kryptowalut wyróżnił się jedynie BNB, które utrzymało się blisko zera w ujęciu dziennym i lekko zyskało w skali tygodnia.
Makroekonomia dawała wsparcie, ale rynek kryptowalut zignorował sygnały
Warunki zewnętrzne teoretycznie powinny sprzyjać aktywom ryzykownym. Po doniesieniach o nowych rozmowach USA–Iran ropa Brent mocno potaniała, chwilami nawet o 7,3%, do 81,55 dolara za baryłkę. To z kolei zmniejszyło obawy o inflację, a rentowność 10-letnich obligacji USA spadła o 4 punkty bazowe do 4,69%.
Wraz ze spadkiem rentowności wzrosły też nastroje na giełdach. Kontrakty na Nasdaq 100 oraz europejskie indeksy szły w górę o około 0,8%, a złoto zyskało 0,3%, osiągając blisko 4 060 dolarów za uncję. W normalnych warunkach taki układ mógłby być impulsem do wzrostów także na rynku krypto. Tym razem jednak bitcoin nie zareagował.
To pokazuje, że kryptowaluty coraz częściej reagują nie tylko na makro, ale też na własne, wewnętrzne ryzyka. Dla inwestorów bezpieczeństwo portfeli staje się równie ważne jak dane z rynku obligacji. W efekcie pojedynczy incydent potrafi dziś przeważyć nawet bardzo sprzyjające tło rynkowe.
Coldcard i kolejne fale ataków
Głównym źródłem presji nie jest makro, lecz problem bezpieczeństwa, który narasta wokół portfeli Coldcard. Według najnowszych danych atak obejmuje już trzy fale wypłat z adresów generowanych przez to rozwiązanie. Łączne straty sięgnęły około 1 367 bitcoinów, czyli niemal 89 mln dolarów, rozłożonych na 4 585 adresów.
Co ważne, średnia wartość środków wyciąganych z kolejnych adresów maleje. To sugeruje, że napastnik najpierw sięgnął po największe salda, a później zaczął opróżniać również mniejsze portfele, nawet te o wartości kilku tysięcy dolarów. Pierwsza fala objęła 1 083 BTC z 1 196 adresów, natomiast trzecia zabrała 208 BTC z aż 1 912 portfeli. Skala ataku pokazuje więc, że problem nie został opanowany.
Zobacz także: Kluczowe spotkanie: Insajderzy rynku kryptowalut z senatorami w sprawie regulacji rynku. To ważny kontekst dla dalszych zmian w branży i możliwych reakcji regulatorów.
Dlaczego rynek reaguje nerwowo
W świecie kryptowalut kwestia bezpieczeństwa ma ogromne znaczenie, bo nawet pojedynczy incydent może wywołać efekt domina. Zaufanie do portfeli sprzętowych jest jednym z fundamentów całego ekosystemu, więc informacja o kolejnych wyciekach automatycznie skłania część inwestorów do ograniczania ekspozycji. To może tłumaczyć, dlaczego bitcoin nie potrafi złapać żadnego wsparcia, nawet gdy reszta rynków dostaje impuls wzrostowy.
Ciekawy jest też rozjazd pomiędzy przepływami do funduszy opartych na bitcoinie i etherze. W ubiegłym tygodniu fundusze etherowe zanotowały niewielkie napływy, podczas gdy fundusze bitcoinowe odnotowały odpływ. To dość nietypowe, bo zwykle to bitcoin wyznacza kierunek całemu segmentowi, a dopiero później podąża za nim ether.
Co może wydarzyć się dalej
Inwestorzy będą teraz obserwować, czy bitcoin utrzyma poziom 62 tys. dolarów w czasie rozmów dotyczących Iranu. Jeżeli pojawiłoby się porozumienie otwierające ponownie cieśninę Ormuz, ropa mogłaby jeszcze mocniej zanurkować, a to teoretycznie stworzyłoby kryptowalutom kolejną szansę na odbicie. Jeśli jednak nawet taki impuls nie pomoże, będzie to mocny sygnał, że źródło problemu leży wewnątrz rynku, a nie w globalnym otoczeniu makro.
Na ten moment rynek pozostaje więc w defensywie. Zamiast korzystać z poprawy nastrojów, kryptowaluty muszą mierzyć się z własnym kryzysem zaufania. A dopóki fala niepokojów wokół Coldcard nie wyhamuje, bitcoin może mieć trudność z powrotem nad wyższe poziomy.


Spadki bitcoina są trochę niepokojące, zwłaszcza jak wszystko inne idzie w górę. Ale te problemy z Coldcardem… to może być poważny problem dla ich reputacji. Zobaczymy, jak to wpłynie na rynek.
Znowu te ataki na portfele! Jak można mieć takie luki w zabezpieczeniach? Nie ufam już sprzętowym portfelom, dopóki nie naprawią tych problemów to unikam Coldcarda jak ognia.
Nie wiem, czy zauważyliście, ale ta sytuacja z Coldcardem będzie miała następujące konsekwencje. Odpływ kapitału z funduszy bitcoinowych? To może być dopiero początek. Ludzie nie będą trzymać bitcoina, jeśli nie mają zaufania do portfeli.
Mam wrażenie, że cała ta „sprzyjająca” makroekonomia trochę nie gra. Rynek kryptowalut jest tak niestabilny, że wystarczy mały wyciek informacji, jak ten z Coldcard, żeby wszystko runęło. Powinienem był sellować, kiedy bitcoin był w okolicach 63k.
Miałam coldcard przez rok, ale czuję, że muszę przemyśleć jego używanie. Nie chodzi mi tylko o jego bezpieczeństwo, ale o to, jak rynek reaguje na te wszystkie trudności. Co myślicie, przesiadać się na inny portfel?
Dla mnie to kompletnie nie zrozumiałe, czemu bitcoin nie korzysta z pozytywnego otoczenia. Co do Coldcarda, to myślałem, że to pewna opcja, a tutaj takie problemy. Swoją drogą, co sądzicie o sprzętowych portfelach w ogóle?
Mieszkam w Iranie i te rozmowy o porozumieniu mogą faktycznie wpłynąć na rynek. Ale nie rozumiem, czemu bitcoin nie idzie w górę, jak wszystko inne rośnie. Bez zaufania do portfeli nikt nie będzie inwestował w kryptowaluty.