W sieci Bitcoina pojawiła się kolejna fala niepokojących transakcji związanych z portfelami Coldcard. Według badaczy z rynku krypto, w ramach **czwartej** już serii przelewów mogło zniknąć około 1 816 BTC, czyli blisko 114 mln dolarów, a liczba poszkodowanych adresów przekroczyła 5 200. Co istotne, tym razem sytuacja wygląda nieco inaczej niż wcześniej, bo część transakcji może jeszcze zostać wyprzedzona przez właścicieli środków.
Czwarta fala ataku na portfele Coldcard
Pierwsze sygnały o nowej serii sweepów pojawiły się w poniedziałek nad ranem i przez kolejne godziny aktywność nadal trwała. Alex Thorn z Galaxy Research zwrócił uwagę, że atakujący korzystają z mechanizmu replace-by-fee, co daje ofiarom pewną szansę na reakcję, zanim transakcja zostanie potwierdzona. Jeśli użytkownik zauważy swoje środki w mempoolu, może próbować wysłać je szybciej, oferując wyższą opłatę transakcyjną.
Jak działa ten mechanizm i dlaczego ma znaczenie
Replace-by-fee pozwala zastąpić oczekującą transakcję nową wersją, która ma wyższą opłatę. W praktyce oznacza to, że dopóki przelew nie trafi do bloku, nie jest jeszcze w pełni nieodwracalny. To właśnie daje poszkodowanym krótkie okno na działanie, szczególnie jeśli szybko wykryją zagrożenie.
W poprzednich przypadkach takie pole manewru nie było tak oczywiste. Teraz badacze podkreślają, że samo tempo reakcji może mieć kluczowe znaczenie. Kto zdąży wcześniej, ten ma szansę ochronić swoje środki.
To kolejny przykład, jak pozornie drobny błąd w oprogramowaniu może uruchomić lawinę poważnych konsekwencji. W świecie kryptowalut liczy się nie tylko technologia, ale też czujność użytkownika i szybka reakcja na ostrzeżenia. Nawet sprzętowy portfel nie daje pełnej ochrony, jeśli zawiedzie etap generowania kluczy.
Skąd wziął się problem
Źródło luki bezpieczeństwa łączone jest z firmware’em z marca 2021 roku. Wtedy generowanie seedu miało zostać przekierowane do przewidywalnego programowego generatora liczb losowych zamiast sprzętowego mechanizmu w chipie. To z kolei mogło sprawić, że klucze dało się odtworzyć offline przez każdego, kto potrafił ustalić odpowiedni zakres.
Producent portfela, firma Coinkite, wypuścił awaryjną aktualizację dla wszystkich modeli objętych problemem. Użytkownikom, którzy utworzyli seed przy użyciu wadliwej wersji oprogramowania, zalecono jak najszybsze przeniesienie środków na nowy adres wygenerowany już na poprawnym środowisku. To jeden z tych przypadków, w których czas reakcji rzeczywiście ma znaczenie.
Jak wygląda skala strat
Według szacunków badaczy, pierwszy etap ataku rozpoczął się 30 lipca i w ciągu zaledwie 41 minut objął 1 083 BTC z 1 196 adresów. Dwie kolejne fale, które pojawiły się w weekend, podniosły łączną liczbę utraconych środków do 1 367 BTC z 4 585 adresów. Jeśli obecna fala się potwierdzi, łączna strata mogłaby wzrosnąć do około 1 816 BTC.
To właśnie ten ostatni wynik robi największe wrażenie. Mówimy bowiem nie tylko o ogromnej wartości nominalnej, ale też o bardzo szerokim zasięgu ataku. Ponad 5 200 adresów w tak krótkim czasie pokazuje, jak szybko zagrożenie może się rozprzestrzeniać.
Co wyróżnia najnowszą falę
Badacze zauważyli, że nowa seria transakcji różni się od wcześniejszych także pod względem sposobu rozpraszania środków. Kryptowaluty trafiają na świeże adresy, które nie mają historii w blockchainie, a każdy cel wydaje się być jednorazowy. To utrudnia śledzenie całego schematu, bo wcześniej część ruchów była prostsza do powiązania.
Warto też zaznaczyć, że problem nie dotyczy dotąd konfiguracji multisig. To zbiega się z hipotezą, że luka dotyczyła pojedynczych kluczy generowanych na podatnych seedach. Innymi słowy: najbardziej narażone okazały się standardowe, jednosignaturowe konfiguracje Coldcard.
Co powinni zrobić użytkownicy
Specjaliści zalecają przede wszystkim szybkie sprawdzenie, czy dany seed mógł zostać utworzony na wadliwej wersji oprogramowania. Jeśli istnieje takie ryzyko, środki warto natychmiast przenieść do nowego portfela. W przypadku trwającej, jeszcze niepotwierdzonej transakcji, można też próbować podbić opłatę, aby uprzedzić atakującego.
To dobra przypominajka, że bezpieczeństwo w krypto nie kończy się na samym zakupie portfela sprzętowego. Liczy się także wersja firmware’u, sposób generowania seedu i nawyk regularnego sprawdzania komunikatów producenta. Nawet solidne rozwiązania mogą okazać się podatne, jeśli pojawi się błąd na etapie tworzenia kluczy.


Trochę niepokojące info. Coldcard zawsze wydawał się jedną z bezpieczniejszych opcji, a teraz zaatakowali ich w taki sposób? Wiem, że sporo ludzi polecało ten portfel, ale po tej sytuacji zaczynam się poważnie zastanawiać nad zmianą.
Hm, ten mechanizm replace-by-fee brzmi naiwnie. Zbyt wiele zależy od reakcji użytkowników, a nie każdy ma pojęcie o tym, jak to działa. W moim doświadczeniu, większość ludzi nie ogarnia takich szczegółów i wpada w panikę w takich sytuacjach.
Właśnie przeniosłam swoje środki z Coldcard na inny portfel. To, co się dzieje, jest nie do pomyślenia. Chociaż kupiłam mój portfel tylko kilka miesięcy temu, to już się boję, że mogę stracić wszystkie oszczędności. Nie ufam im więcej.
Zwróćcie uwagę, że atak dotyczy głównie configów jednosignaturowych. To chyba jasny sygnał, że multisig odgrywa kluczową rolę w zabezpieczaniu krypto. Tym, którzy jeszcze nie przeszli na multisig, radzę to przemyśleć. Warda na portfelu nie wystarczy.
Zauważyłem, że ten problem ze sqrt’ami w Coldcardzie wpływa na wszystkich, którzy używali tamtej wersji firmware’u. To wygląda jak ewidentna wpadka. Cała ta sytuacja przypomina mi sprawę z Trezorem sprzed kilku lat. Ciekawe, co na to Coinkite, ale czy ktokolwiek im ufa po tym wszystkim?
Chciałem się prywatnie zapytać, czy ktoś z Was ma doświadczenia z przenoszeniem środków do innego portfela? Czy to w ogóle ma sens? Zastanawiam się nad tym, ale boję się stracić więcej. Jakie rozwiązania polecacie jako alternatywy dla Coldcard?